Najwięcej się zarabia na biednych uczelniach

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski znów najwięcej zarobił na uczelniach 

Dziennik Polski

Na konto profesora Jacka Majchrowskiego wpłynęło w 2017 roku ponad 550 tysięcy zł. Bo wciąż pracuje jednocześnie… w trzech miejscach Prezydent Jacek Majchrowski, choć formalnie – jak informuje UJ – przeszedł na emeryturę akademicką, znów więcej zarobił na uczelniach niż w magistracie. Z najnowszego oświadczenia majątkowego prof. Majchrowskiego wynika, że w ubiegłym roku miał on ponad 550 tysięcy złotych dochodu.

….Prezydent cały czas pobiera też emeryturę – 95 tys. zł rocznie. Za pracę na Krakowskiej Akademii, prowadzonej przez Krakowskie Towarzystwo Edukacyjne, w którym jego żona ma 25 proc. udziałów, otrzymał 159 tys. zł. Natomiast na UJ, na którym obecnie jest zatrudniony tylko na pół etatu, zarobił w ubiegłym roku 87 tysięcy. Pieniądze z uczelni stanowiły więc blisko 50 proc. jego wszystkich dochodów. 71-letni prezydent wciąż działa jednocześnie na tak wielu frontach, choć już w 2014 r. udowodniliśmy, że łączenie tylu obowiązków jest karkołomne. Nasze śledztwo wykazało wtedy, że prof. Majchrowski nie pojawiał się regularnie na wykładach i konsultacjach.

Reklamy

Straszne skutki reformy Gowina

Prof. Polak: Wyższe uczelnie nad przepaścią. Reforma szkolnictwa ministra Gowina wzbudza przerażenie środowisk naukowych

wpolityce.pl

…..Przedstawiona ustawa niszczy polską tradycję akademicką, niszczy tradycyjne struktury życia akademickiego, zupełnie rujnuje autonomię wewnętrzną wyższych uczelni. Nie twierdzę, że szkolnictwo wyższe nie potrzebuje zmian. Ale muszą być to zmiany rozsądne, stymulujące pracę naukową, czyniące każdego naukowca współgospodarzem uczelni. Przygotowywana ustawa spowolni badania naukowe, a starych doświadczonych profesorów wyda bez prawa głosu na łaskę i niełaskę rektorów. A jak ochronić wolność badań naukowych w warunkach wszechwładzy rektora-dyktatora? Na to pytanie nikt w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie ma zapewne dobrej odpowiedzi….

Następuje nawet radykalizacja marksizmu-leninizmu

Marks na uniwersytecie

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/197243,marks-na-uniwersytecie.html 

 

Proces dekomunizacji nauki polskiej nie miał i nie ma miejsca w sensie personalnym i merytorycznym. Co więcej, następuje nawet radykalizacja marksizmu-leninizmu w postaci na przykład tzw. gender studies na Uniwersytecie Warszawskim, co jest hołdowaniem dalszemu rozwojowi ideologii spod znaku Marksa i Engelsa – zauważa ks. prof. Tadeusz Guz, filozof z KUL…

…W Polsce i krajach dawnego bloku komunistycznego w akademickiej filozofii marksizm (uzupełniany o leninizm) został zadekretowany jako jedynie słuszna teoria wszystkiego i punkt dojścia wszelkiego poszukiwania intelektualnego. Wykład „Podstawy filozofii marksistowskiej” był obowiązkowy na pierwszych latach studiów wszystkich kierunków. Po latach politycznego przymusu można by się spodziewać w polskich kręgach akademickich raczej awersji do marksizmu. Nic bardziej mylnego. Uniwersytet Warszawski chce również uczcić 200-lecie urodzin niemieckiego myśliciela…..

Konferencja „Godność akademicka. Etyka, prawo, odpowiedzialność”

serwis MNiSW

Konwent Rzeczników przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wraz z Komisją Dyscyplinarną Ministra, Komisją Dyscyplinarną przy RGNiSW, Komisją do spraw etyki PAN oraz Komitetem Etyki w Nauce PAN, organizuje pod auspicjami Ministerstwa konferencję Godność akademicka. Etyka, prawo, odpowiedzialność.

Celem konferencji ma być wymiana doświadczeń związanych z problemami dyscyplinarnymi i etycznymi w świecie nauki oraz popularyzowanie wiedzy na temat postępowań dyscyplinarnych, ze szczególnym uwzględnieniem takich, które dotyczą spraw regulowanych w prawie o własności intelektualnej i w prawie autorskim.

Podczas spotkania zostaną również omówione przepisy dyscyplinarne zawarte w projektach: ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz rozporządzenia dyscyplinarnego. W trakcie konferencji będzie można skorzystać z porad pracowników Urzędu Patentowego RP i członków Stowarzyszenia KOPIPOL (Stowarzyszenia zbiorowego zarządzania prawami autorskimi Twórców Dzieł Naukowych i Technicznych).

Konferencja odbędzie się w dniach 24–25 maja 2018 r. w Sali pod Kopułą, w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii, przy Placu Trzech Krzyży 3/5 w Warszawie.

Potwierdzenie chęci wzięcia udziału w przedsięwzięciu należy przesłać do dnia 18 maja 2018 r. na adres mailowy: konwentrzecznikow@nauka.gov.pl.

Konferencja jest bezpłatna, a liczba miejsc ograniczona.

Nieznaczna szkodliwość społeczna plagiatu?

Nieznaczna szkodliwość społeczna plagiatu?

FA 4/2018

…..cały problem naruszenia praw autorskich oraz postawa zarówno rzecznika dyscyplinarnego prof. Franciszka Rozpłocha, jak i rektora Stanisława Kunikowskiego rzucają cień na Kujawską Szkołę Wyższą. Rektor Kunikowski w tej sprawie pozostaje w poważnym konflikcie interesów, bowiem sam był recenzentem nierzetelnej habilitacji i nie znając tematu ani piśmiennictwa przeoczył ewidentny plagiat. Co więcej, dr Kubiak w latach 2012-2015 był prorektorem uczelni i jest wieloletnim znajomym rektora…..

Projekt reformy Gowina nie spodobał się ekspertom Zespołu Zadaniowego Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie

Kręta droga do reformy szkolnictwa wyższego. Biedroń w „Sieci”: Nie maleje opór w jej przeprowadzeniu, także w obozie władzy

wpolityce.pl

Sejm rozpoczyna prace nad projektem ustawy reformującej szkolnictwo wyższe. Choć rewolucja w nauce autorstwa Jarosława Gowina zyskała poparcie rządu i akceptację Jarosława Kaczyńskiego, nie maleje opór w jej przeprowadzeniu, także w obozie władzy. Jej zagorzałym krytykiem jest Ryszard Terlecki, szef klubu parlamentarnego PiS i wicemarszałek Sejmu. Projekt wicepremiera, nazywany „Ustawą 2.0”, nie spodobał się również ekspertom Zespołu Zadaniowego Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie – pisze na łamach najnowszego wydania tygodnika „Sieci” Wojciech Biedroń……

Duży nacisk w opinii ekspertów kładzie się również na kwestie tzw. umiędzynarodowienia polskiej nauki. Zespół nie szczędzi tu krytycznych słów

— dodaje Biedroń.

„Nie do przyjęcia jest zbyt radykalne przeniesienie akcentu na  umiędzynarodowienie we wszystkich obszarach (będące konsekwencją standaryzacji sposobów oceny działalności naukowej). To może w dłuższym okresie doprowadzić do nieodwracalnych skutków i zaniku badań w wielu istotnych obszarach nauk humanistycznych i społecznych. […] Projekt Ustawy 2.0 zamyka szanse na rozwój polskiej humanistyki. Nie do przyjęcia jest sygnalizowany brak zainteresowania wszechstronnym rozwojem młodej polskiej inteligencji. Z Ustawy 2.0 wyłania się obraz polskiej uczelni zunifikowanej z jakąś bliżej nieokreśloną wizją uniwersytetów zachodnich, rozwoju przez punkty parametryczne, współczynniki cytowań i pozyskiwane granty”

— czytamy w opinii zespołu……..

Apel o zmianie reformy nauki przygotowanej przez ministra Jarosława Gowina.

Autonomia uniwersytetów jest zagrożona. List otwarty profesorów polskich ośrodków naukowych do parlamentarzystów RP

wpolityce.pl

Naukowcy, pracownicy instytucji naukowych i wykładowców akademickich podpisało apel o zmianie reformy nauki przygotowanej przez ministra Jarosława Gowina.

….Uważamy, że te konsultacje nie wsłuchiwały się w głos całego środowiska, i nie uwzględniły różnicy stanowisk w kwestii najważniejszej dla przyszłości uniwersytetów polskich. Najważniejszym – naszym zdaniem –  problemem jest to, że Ustawa zlikwiduje autonomię uczelni, podporządkowując wszystkie elementy bardzo subtelnej tkanki społecznej świata akademickiego jednej osobie rektora.

Dostrzegamy w tym rozwiązaniu likwidację samorządności akademickiej i zagrożenie autorytaryzmem. Niepokoi nas również groźba jednostronnego uzależnienia wolnych badań naukowych od państwowego i prywatnego mecenatu. Tym samym wyrażamy poważne zaniepokojenie faktem, że – bez względu na zapewnienia twórców Ustawy – rektor nie będzie w pełni autonomiczny w obliczu możliwych nacisków ciał polityczno-biznesowych. Jesteśmy świadomi, że powoływana w Ustawie nowa instytucja w postaci rady uczelni, znana w wielu krajach Europy Zachodniej, będzie działała w Polsce w warunkach odbiegających od europejskich standardów demokracji i praworządności.

Proponowane zmiany w obecnych warunkach społeczno-politycznych w Polsce rodzą poważny niepokój.  Większość zapewnień o reformowaniu nauki i podnoszeniu, jakości badań naukowych traktujemy, jako propagandę. Polska nauka nie tylko potrzebuje nowoczesnych laboratoriów i innych elementów infrastruktury, ale także bardzo dużych nakładów na publikacje polskich naukowców w otwartym dostępie i popularyzację badań naukowych oraz wdrożeń innowacji. To wszystko jest niezwykle kosztowne i bez radykalnego zwiększenia finansowania nauki, owa „reforma” zyska głównie charakter likwidacyjny: dyscyplin, wydziałów, niezależnej nauki i autonomii oraz samorządności uczelni. Propozycje szybkich awansów dla młodych badaczy (zasadniczo bardzo dobrze brzmiące) przy preferowanej strategii ręcznego zarządzania przez rektora i „radę uczelni” doprowadzą do szybkiego rozwoju koniunkturalizmu i awansowania osób bezkrytycznych, zamiast promować kreatywność, innowacyjność i krytycyzm, stanowiące już dawno wyzwania nowoczesności.  ….

W tej chwili ta autonomia służy obronie interesów „naukowej korporacji”

Prof. Mikołajczak o ustawie 2.0 i reformie nauki: Państwo powinno mieć możliwość korekty procesów negatywnych

wpolityce.;pl

Stanisław Mikołajczak, przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego:….Ustawa jest bardzo środowisku akademickiemu potrzebna, bo ta, która obecnie obowiązuje jest już zupełnie nieadekwatna do obecnej sytuacji i trzeba było ją zmienić….

Może warto jeszcze dodać, że na sytuację w nauce polskiej w bardzo istotny sposób wpływają dwa procesy, które nie zostały przeprowadzone, czyli dekomunizacja i lustracja kadry naukowej.

Jeżeli się spojrzymy na to, co działo się w NRD, gdzie zostało pozbawionych pracy co najmniej 1/3 kadry naukowej z racji tego, że nie spełniała wymogów etycznych, bo donosiła na kolegów, była uwikłana we współpracę z władzami komunistycznymi, to uświadamia wagę problemu. Może w Polsce skala była mniejsza, ale ten problem tajnych współpracowników i osób, które współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa, również istniał. Przez prawie 45 lat dobór kadr odbywał się pod kuratelą PZPR. Nie chodziło o wybór najlepszej, uzdolnionej młodzieży tylko tworzenie kadry, która była dobierana przez profesorów, spełniającej wymogi stawiane im przez aparat polityczny Partii. To funkcjonowało przez cały PRL i nie zostało po 1989 r. przerwane. Nie stracił pracy żaden profesor filozofii marksistowsko-leninowskiej, a jak pamiętamy, to był przedmiot, który był przymusowo nauczany na wszystkich kierunkach studiów.

Czy po 30 latach transformacji ma to jeszcze sens?

Myślę, że środowisku naukowemu należy się wiedza, kto kim był w tamtym czasie i kto przygotowywał kadry, które funkcjonują dzisiaj. Dzisiejsi młodsi profesorowie są wychowankami profesorów, którzy być może byli uwikłani w kolaborację z komunizmem. Dzisiaj mogą być bardzo porządnie zachowującymi się ludźmi, ale warto wiedzieć, kto ich dobierał.

Rzecz ciekawa, że na wydziałach humanistycznych jest kompletny brak zainteresowania najnowszą historią, historią PRL-u. Nie powstają prace opisujące na przykład „życie elit kulturalnych”.

To jest jeden z przykładów tego, jak ta kadra była dobierana, jakie ma zainteresowania i czego uczy młodzież. Być może ma coś do ukrycia.

Zaskakujące to zjawisko tyle lat po transformacji?

Opór, jaki stawiało środowisko naukowe przeciwko lustracji pokazuje, że to było jednak zjawisko dość szerokie i znaczące. Myślę, że dla pedagogiki społecznej, także dla pewnej etyki funkcjonowania nauczania zwłaszcza, wiedza kto jak się zachowywał, jest absolutnie potrzebna także po to, żeby pokazać, przyszłym pokoleniom, czego nie wolno robić, jak nie wolno się zachowywać……

Chodzi o budowę zdrowych i jasnych standardów państwa demokratycznego o ich „wdrukowanie” w świadomość elit?

Tak jest. Ktoś kto donosił na kolegów, na studentów albo wyrzucał w stanie wojennym studentów, nie ma moralnego prawa do nauczania polskiej inteligencji. Sam będąc skażony, w sposób skażony będzie wychowywał przyszłą polską inteligencję. Moralny relatywizm jest czymś, co traktuje się jako normę. A to nie jest norma.

Zwrócił Pan uwagę na zjawisko daleko posuniętego myślenia środowiska w kategoriach korporacyjnych, co było też zauważalne podczas dyskusji na projektem. Korporacja może dbać o swój interes a interes państwa traktować jako rzecz wtórną? Trzeba wyważyć proporcję?

Tak. Te problemy wynikają częściowo z tego, o czym mówiłem poprzednio. Pod koniec komunizmu istotną była walka o autonomię uczelni wyższych, o wyzwalanie się spod dominacji komunistycznego państwa. Dzisiaj to hasło walki o autonomię zamieniło się w fetysz.

W okresie komunizmu, autonomia uczelni była warunkiem przeciwstawienia się narzucaniu przez komunizm sposobu funkcjonowania uczelni. Ta autonomia wewnętrzna miała się temu przeciwstawiać. Natomiast w tej chwili ta autonomia służy obronie interesów „naukowej korporacji”……Państwo powinno mieć zdolność korekty procesów negatywnych. Po to powstało jako twór wysoce skomplikowany i najlepiej chroniący wolność jednostki. Poza tym, wracając do tego, co już powiedziałem, dobór kadry był taki, że na uczelniach polskich, podobnie zresztą jak na uczelniach zachodnich, dominują lewicowo-liberalne środowiska z ich filozofią życia, z ich światem wartości. Myślę, że nie zawsze działają one w dobrze pojętym interesie narodowym. Państwo powinno to korygować…..

Liczba doktorów na etacie w stosunku do profesorów i doktorów habilitowanych jest nieproporcjonalnie mała

Stan spoczynku pracowników nauki nie rozwiąże problemów szkolnictwa wyższego 

Gazeta Prawna

… „Na polskich uniwersytetach dostrzegalny jest poważny problem związany ze strukturą naukową. Obecnie mamy bowiem do czynienia ze zjawiskiem odwróconej piramidy. Oznacza to, że liczba doktorów na etacie w stosunku do profesorów i doktorów habilitowanych jest nieproporcjonalnie mała. Dlatego, jeżeli nie w tym roku, to w następnych latach do systemu powinien zostać wprowadzony stan spoczynku dla naukowców. (…) Takie rozwiązanie, przy odpowiednich środkach, uwolniłoby dużą liczbę etatów, z pożytkiem dla młodych….

Zapomniane ideały uniwersytetu

Zapomniane ideały uniwersytetu

pch24.pl

….Współczesne uniwersytety opuszczają coraz gorsi absolwenci, coraz częściej szkoleni przez ideologicznie zacietrzewioną kadrę, która nie tyle zaniechała odwiecznego ideału nauki, jakim jest pogoń za prawdą, co w dużej mierze wręcz ten ideał odrzuca jako niepożądany. Dlaczego tak się dzieje?..

..Co można zrobić? Z pewnością można i warto stawiać opór i trzymać się ideału poznawania i przekazywania wyłącznie prawdy. Na tych łamach, gdzie regularnie goszczą profesorowie wierni temu ideałowi, to oczywistość. Musimy jednak patrzeć trzeźwo na cały system i mieć świadomość, że bez głębokich zmian możliwości poprawy są ograniczone. A głębokie zmiany z kolei są nierealne, gdyż państwowy system uniwersytecki tkwi w szerszym, światowym systemie

Zniesienie obowiązku habilitacji może przyczynić się do śmierci tej instytucji !

Reforma uczelni do zaakceptowania, ale z poprawkami 

gazetaprawna.pl

– Zmiany w projekcie Konstytucji dla Nauki będą niezbędne, aby mogła stać się ona ustawą – mówi Włodzimierz Bernacki w rozmowie z DGP.

…..Które regulacje budzą największe zastrzeżenia?

Po pierwsze, zniesienie obowiązku habilitacji, co może przyczynić się do śmierci tej instytucji. Jaki będzie bowiem sens w zdobywaniu stopnia, mającego w praktyce charakter honorowy? W konsekwencji może to doprowadzić do obniżenia poziomu nauki. W sferze akademickiej wystarczający będzie bowiem tytuł doktora.

Dlaczego nie stają w obronie prawdy?

Dlaczego świat nauki polskiej milczy, gdy tak ordynarnie kłamie się o polskim losie w czasie II Wojny Światowej?

wpolityce.pl

Gdzie się jednak podziały uniwersyteckie wydziały historii? Prawa? Gdzie Instytuty? Zakłady? Katedry? Gdzie senaty uczelni? Gdzie rektorzy? Gdzie PAN? Dlaczego nie stają w obronie prawdy?

..Czy my w ogóle mamy jeszcze naukę polską, w tym sensie, że zdolną do obrony prawdy o Polsce? Mającą odwagę przeciwstawienia się złu i kłamstwu? Nazwania ataku na naszą historię i kulturę po imieniu? Źle, bardzo źle to wygląda.

…..W tym samym czasie bolszewizująca młodzież w wielu miejscach dostaje wsparcie władz uczelnianych, a inicjatywy propolskie są stygmatyzowane jako skrajne i przepędzane.

Reformy pewnie nam potrzeba, ale przede wszystkim potrzebujemy przywrócenia elementarnego poczucia przyzwoitości.

Profesorskie Imperium Niegodziwości

1.PNG

4

2

3

5

cały tekst pod adresem

 http://archbudo.journalstube.com/page/display/id/34/title/archbudo-book-series 

Profesorskie Imperium Niegodziwości

Agenci CBA zatrzymali dwóch śląskich naukowców

Śląscy naukowcy i biznesmeni zatrzymani przez CBA

onet.pl

Mieli wręczać łapówki w zamian za uzyskanie zamówień publicznych, jak np. opracowania hydrogeologiczne. Agenci CBA zatrzymali dwóch znanych śląskich naukowców i dwóch prezesów firm, w związku z korupcją w Spółce Restrukturyzacji Kopalń i jej oddziałach.

  • Funkcjonariusze przeszukali gabinety profesorów na Politechnice Śląskiej w Gliwicach i w Głównym Instytucie Górniczym w Katowicach oraz mieszkania podejrzanych
  • To kolejny etap śledztwa w tej sprawie, w której zarzuty usłyszało już 13 osób
  • Osoby podejrzewane o korupcję jako łapówki brały nie tylko pieniądze, ale też np. luksusowy samochód do dyspozycji

Śledztwo dotyczące nieprawidłowości i korupcji  w latach 2016-2017 w Spółce Restrukturyzacji Kopalń (SRK), z siedzibą w Bytomiu oraz w jej oddziałach, prowadzi katowicka delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

….Jak poinformował nas Piotr Kaczorek z tej instytucji, w kolejnym etapie śledztwa agenci Biura zatrzymali profesora zwyczajnego – dziekana Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej, profesora instytutu – kierownika pracowni z Głównego Instytutu Górnictwa oraz wiceprezesa zarządu spółki firmy z branży budownictwa podziemnego i prezesa zarządu spółki techniczno-inżynieryjnej, związanej z górnictwem. Funkcjonariusze przeszukali gabinety profesorów na Politechnice Śląskiej w Gliwicach i w Głównym Instytucie Górniczym w Katowicach oraz mieszkania podejrzanych….

Skutki plagiatowania i plagiatów wykrywania

Dyscyplinarna dobroć

FA 3/2018

Nierzetelny wykładowca przejmuje prace studentów i publikuje pod własnym nazwiskiem. Komisja dyscyplinarna reaguje „miłosiernie” i plagiator nie jest surowo ukarany.

Tę sobotę, 22 października 2016 r., mgr Aleksandra Serwotka zapewne zapamięta do końca życia. Jest asystentem Zakładu Glottodydaktyki i Kształcenia na Odległość (kierownik: prof. dr hab. Halina Widła) Instytutu Języków Romańskich i Translatoryki (dyrektor: prof. dr hab. Wiesław Banyś) Uniwersytetu Śląskiego. Tamtego dnia, przeglądając internet, znalazła publikację autorstwa dr. Claudio Salmeriego Relacje między oryginałem i przekładem a role uczestników przekładu (na przykładzie angielsko-polskich tłumaczeń) , opublikowaną w czasopiśmie „Studia Neofilologiczne” 2016, z. XII, s. 129–141, wydawanym przez Akademię im. Jana Długosza w Częstochowie. Autora znała, bowiem parę lat wcześniej był jej wykładowcą na studiach językoznawczych z anglistyki oraz romanistyki i to jemu wraz z dwiema koleżankami, Aleksandrą Świercz oraz Magdą Kurylak, oddała w grudniu 2012 r. obszerną pracę zaliczeniową z translatoryki (tj. techniki tłumaczeń). Z niedowierzaniem sprawdzała, że część ich tekstu teraz widniała pod nazwiskiem adiunkta, którego obecnie spotykała na terenie Instytutu Romanistyki, gdzie sama pracowała. ………

W lutym br. Uniwersytet Śląski wydał anglojęzyczny numer czasopisma amerykanistycznego, w którym „redaktorem gościnnym” (Guest Editor) jest dr Claudio Salmeri. W USA byłoby to niemożliwe.

Brak miejsca nie pozwolił mi przedstawić całości sprawy i innych skarg studenckich dotyczących C. Salmeriego.

Muszę tylko wspomnieć, że była studentka, a obecnie od dwóch lat zdolna asystentka i doktorantka (opieka naukowa: prof. Halina Widła) Instytutu Filologii Romańskiej i Translantoryki Uniwersytetu Śląskiego, mgr Aleksandra Serwotka właśnie dostała oficjalną informację, że dyrektor instytutu nie przedłuży jej zatrudnienia.

Odpowiedź na tezy „Apelu o zmiany w planie reformy nauki ministra Gowina”

J. Górniak: odpowiedź na tezy „Apelu o zmiany w planie reformy nauki ministra Gowina”

konstytucjadlanauki.gov.pl

26 lutego ukazał się apel ok. 150 naukowców o zmiany w reformie nauki i szkolnictwa wyższego. Sygnatariuszom apelu chodzi, jak nam wszystkim, o dobro nauki i szkolnictwa wyższego. Warto rozmawiać, zatem poniżej zostały zestawione odpowiedzi na poszczególne zgłoszone postulaty (spisane w formie wytłuszczonych i podkreślonych fragmentów), które wyjaśniają, skąd wzięły się i jakie mają funkcje poszczególne rozwiązania zapisane w projekcie ustawy odnoszące się do poruszonych kwestii. To wyjaśnienie powinno służyć rozwianiu szeregu zgłoszonych wątpliwości. Jego nieukrywaną intencją jest przekonanie apelujących, że proponowane reformy służą dobrze celom, które przebijają się przez ich krytykę. W niektórych wypadkach wprost wskazują na rozwiązania, które przez sygnatariuszy zostały w lekturze ustawy przeoczone lub niewłaściwie zinterpretowane. Zawsze jest przestrzeń do poszukiwania lepszych rozwiązań i korekt, które uczynią je czytelniejszymi. Z drugiej strony należy stanowczo podkreślić, że szkolnictwo wyższe i badania naukowe w Polsce wymagają poważnej reformy, która popchnie je na zdecydowanie wyższy poziom. To jest obecnie wyzwaniem cywilizacyjnym dla Polski. Storpedowanie tej reformy w imię takich czy innych interesów źle służy naszej ojczyźnie….

…Krytycy nie przedstawiają żadnego pomysłu na ulepszenie zasad wyboru rektora, w tym zwiększenia ich transparentności i nasycenia debatą programową, choć zapewne są świadomi krytyki dotychczas funkcjonujących rozwiązań..

..Uprawianie badań naukowych oraz kształcenie na dobrym poziomie wymaga sprawnie działającej administracji. Wymaga też stawiania wymagań i oceny efektów. Stanowiska na uczelni, opłacane przez podatników, nie mogą być wygodnymi synekurami, lecz miejscami odpowiedzialnie i skutecznie realizowanych funkcji akademickich. Samorządność na uczelni jest ważna i zapewne statuty zadbają o zapewnienie możliwości wyrażania opinii przez członków wspólnoty akademickiej. Nie może ona jednak służyć blokowaniu działań prowadzących do podniesienia jakości pracy uczelni……

….W duchu retoryki polemicznej można by stwierdzić, że habilitację unieważniło samo środowisko akademickie dopuszczając w wielu wypadkach do obniżenia wymagań (przypadki habilitacji nadawane przez rady wydziałów wbrew większości negatywnych recenzji czy mimo ujawnienia istotnych uchybień naukowych) lub dopuszczenie do uzyskiwania habilitacji w oparciu o mniejsze wymagania w ośrodkach zagranicznych i honorowanie tych stopni przy zatrudnieniu i awansach. Poza tym, w wielu uczelniach radzono sobie z nieuzyskaniem habilitacji przez rozmaite „obejścia” w zakresie zatrudnienia pracowników, mimo nominalnych wymogów ustawy. Bardzo wysoki średni wiek uzyskiwania habilitacji jest dobrym dowodem na to, że ten mechanizm selekcji działa źle.  Hipokryzją jest milczenie w tej sprawie przy oczekiwaniu pozostawienia habilitacji jako bezwzględnego wymogu przy zatrudnieniu (jak rozumiem — na czas nieokreślony) na uczelni.

Uzyskanie habilitacji jest w Konstytucji dla nauki niezbędne do prowadzenia doktoratów, recenzowania doktoratów i habilitacji oraz ubiegania się o tytuł profesora. Jest też kryterium selekcyjnym do Rady Doskonałości Naukowej. To naprawdę wystarczy. Resztę może załatwić właściwie prowadzona ocena okresowa i obsadzanie stanowisk na uczelni w oparciu o rzeczywiste, rzetelne konkursy. Jeśli będzie to zatrudnienie przewidujące prowadzenie doktoratów, to automatycznie formalnym kryterium konkursowym stanie się habilitacja. Uczelniom nie opłaca się — już teraz — zatrudniać słabych naukowców, gdyż kategoria naukowa ma silny wpływ na finansowanie uczelni, a w nowych rozwiązaniach będzie miała wpływ także na uprawnienia. Jeśli uczelnia będzie miała dobrych naukowców, to tak czy owak zrobią oni habilitację, jeśli będzie im potrzebna…..

…Granty ERC (w tym kontekście chodzi w szczególności o granty dla młodych uczonych, do 7 lat po doktoracie) są dużo trudniejsze do uzyskania niż habilitacja (świadczy o tym choćby porównanie liczby uzyskanych przez Polaków grantów tego rodzaju z liczbą habilitacji w danym roku). Są przyznawane w wyniku oceny zarówno doniosłości dotychczasowego dorobku naukowego — w silnej konkurencji międzynarodowej — jak i wybitności samego projektu badania. Granty ERC to silniejszy próg selekcyjny dla naukowców niż habilitacja. Osoby, które otrzymały grant ERC z łatwością uzyskują habilitacje, a nawet profesury (np. pierwszy polski laureat takiego grantu uzyskał habilitację w klasyczny sposób w wieku 30, a tytuł profesora w wieku 34 lat). Obciążanie ich procedurą habilitacyjną nie ma sensu, natomiast jak najszybciej należy dać im szansę na to, by w ich zespołach mogli rozwijać się ich doktoranci. Mówimy tu o jednostkowych przypadkach naprawdę wybitnych młodych naukowców. Zdumiewający jest opór przeciwko uznaniu dla ich wyjątkowości. Brak tego przepisu będzie też utrudniał powroty na polskie uczelnie wybitnych polskich badaczy, którzy obecnie realizują granty ERC za granicą. Zmuszanie ich do przechodzenia procedury habilitacyjnej mija się z celem i zniechęca do powrotu, a powinniśmy walczyć o powrót do Polski najwybitniejszych Polaków.

Ciąg dalszy naukowej sagi – rodzinny doktorat cz.II

Rodzinny doktorat Cz. II

FA 2/2018

 Marek Wroński

W poprzednim numerze „Forum Akademickiego” (1/2018) przedstawiłem sprawę doktoratu mgr. inż. Witolda Głowacza (promotor: prof. Ryszard Tadeusiewicz), który nie został zatwierdzony przez Radę Wydziału Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Inżynierii Biomedycznej AGH.

Witoldowi Głowaczowi zarzucono plagiat znaczącej części obronionej trzy lata wcześniej dysertacji, której autorem był młodszy brat Adam, pracujący na tym samym wydziale. Recenzenci obu prac byli ci sami i „nie zauważyli” wielostronicowych przejęć. Komisja Doktorska (z której składu cztery osoby uczestniczyły również w komisji doktorskiej przewodu Adama Głowacza, a obecny promotor był jej przewodniczącym) mimo postawienia zarzutu na publicznej obronie nie zawiesiła postępowania i jednogłośnie przyjęła pracę doktorską, wnioskując o jej wyróżnienie. Poniżej ciąg dalszy tej naukowej sagi…..

Całość tej dokumentacji, wraz z kilkoma innymi istotnymi dokumentami, redakcja „Forum Akademickiego” – działając w interesie publicznym – zdecydowała się upublicznić wraz z tym artykułem w Internecie. Każdy czytelnik może zobaczyć, co faktycznie się w niej znajduje, a co napisali recenzenci i czego nie chciała zobaczyć Sekcja Nauk Technicznych Centralnej Komisji……

Rektor zorganizował nielegalny biznes – pisanie prac dyplomowych

Szykuje się duży skandal z Putinem w roli głównej? Córka profesora ujawniła pewien proceder

niezalezna.pl

– Rektor Państwowego Instytutu Górniczego w Petersburgu Władimir Litwinienko napisał Władimirowi Putinowi rozprawę doktorską z ekonomii – oświadczyła w rozmowie z Radiem Swoboda córka rektora Olga Litwinienko. Jak poinformowała Olga Litwinienko, jej ojciec, po tym jak w 1994 roku został rektorem, „zorganizował nielegalny biznes, tj. pisanie prac dyplomowych”.

Prace naukowe pisała grupa składająca się z członków kadry profesorskiej uniwersytetu. Osoby kupujące prace miały zapewnioną obronę pracy. Ceny za rozprawę doktorską rozpoczynały się od 30 tys. euro.

..– Putinowi (ojciec) pisał pracę osobiście. Latem 1997 roku na naszą daczę przywieziono kserokopiarkę, mój ojciec wziął urlop. Putin nigdy nie pojawił się na naszej daczy, nigdy nie konsultował się z moim ojcem w sprawie dysertacji (…) Całą pracę napisał wyłącznie mój ojciec

– powiedziała Litwinienko.

Liczę, że reforma nauki w zaproponowanym kształcie nie wejdzie w życie…

List naukowców w sprawie reformy szkolnictwa wyższego. Kornat: To nie jest liberum veto wobec ministra Gowina

Gazeta Prawna

– Liczę, że reforma nauki w zaproponowanym kształcie nie wejdzie w życie – mówi Marek Kornat, historyk, kierownik Zakładu Dziejów XX Wieku w Instytucie Historii PAN oraz profesor Wydziału Prawa i Administracji UKSW w Warszawie.

Jest pan inicjatorem listu otwartego, który krytycznie odnosi się do wielu regulacji zawartych w ustawie 2.0. Podpisało się pod nim ponad 145 naukowców, w tym wielu profesorów. Dlaczego zdecydowali się państwo na taki ruch?

Wiele propozycji zawartych w tzw. konstytucji dla nauki należy traktować jako olbrzymie zagrożenie. W mojej ocenie dwie z nich są najbardziej niebezpieczne i absolutnie nie do przyjęcia. Pierwsza to rady uczelni, które miałyby się składać w większości z ludzi z zewnątrz.……

Żeby żadna kasta profesorska nie sprawowała kontroli i nie blokowała karier młodych zdolnych naukowców

Gowin dla wPolsce.pl: Wszystkim powinno zależeć na tym, żeby polscy humaniści pisali w czasopismach międzynarodowych. To pomogłoby w sporze z Izraelem

wpolityce.pl

…Odnosząc się do zarzutów Ryszarda Terleckiego, wicepremier powiedział, że warto przeczytać list ponad 150 naukowców, którzy krytykują ustawę, bowiem jest to bardzo ciekawy dokument.

To taki dekalog akademickiego feudalizmu. Tam autorzy piszą, że chodzi im o takie rozwiązania, które zapewnią kadrze profesorskiej kontrolę nad awansami. Dokładnie o to chodzi w mojej ustawie. Żeby żadna kasta profesorska nie sprawowała kontroli i nie blokowała karier młodych zdolnych naukowców

— powiedział wicepremier.

Odniósł się również do wątku dekomunizacyjnego. Wyjaśnił, że ustawa jest krytykowana prze dwie skrajnie różne grupy – skrajną prawicę i skrajną lewicę, ale zawiera ona najdalej idące rozwiązanie dekomunizacyjne, jakie kiedykolwiek pojawiły się w projekcie po 1989 roku.

Czarne chmury finansowe nad reformą

Czarne chmury nad ustawą Gowina ws. reformy szkolnictwa wyższego

Rz

Bez gwarantowanego wzrostu środków na szkolnictwo wyższe co roku, automatycznych podwyżek pensji i stypendiów doktoranckich uzależnionych od wzrostu przeciętnej pensji w gospodarce i bez elastyczności uczelnianych finansów – tak reformę szkolnictwa wyższego widzi resort finansów. ……. Od kilkunastu lat postulujemy, by ich wysokość była powiązana z przeciętnym wynagrodzeniem. Projekt wreszcie uwzględnił nasze postulaty – mówi Bogusław Dołęga, przewodniczący Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”. Resort finansów stoi jednak na stanowisku, że uzależnienie pensji na uczelniach od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce jest niezasadne.

10 przykazań establishmentu akademickiego

Ważny list prawie 150 naukowców do ministra Gowina. „Rewolucja, którą przygotowali twórcy tzw. Konstytucji dla Nauki, grozi nieobliczalnymi konsekwencjami”

wpolityce.pl

Z wielkim niepokojem obserwujemy plany wicepremiera Jarosława Gowina w sprawie reformy nauki i szkolnictwa wyższego….

Przedłożony Radzie Ministrów i kierowany do Sejmu projekt ustawy zawiera jednak w dalszym ciągu niezmiernie groźne rozwiązania, których wejście w życie spowoduje olbrzymi, niekorzystny przewrót w szkolnictwie akademickim. Przewrót ten może uruchomić lawinę gwałtownych, niekontrolowanych zmian. Nie będzie można ich powstrzymać.

Mamy przekonanie, że absolutnie konieczne wprowadzenie do ustawy określonych poprawek, które uczynią ją aktem prawnym możliwym do przyjęcia. Byłoby ich dziesięć: Po pierwsze, należy zaniechać planu tworzenia rad uczelni złożonych z osób wprowadzonych z zewnątrz w ponad połowie ich członków.

Po drugie, niezbędne jest dodanie postanowienia, iż obok rektora i senatu również wydziały na czele z dziekanami są organami uczelni.

Po trzecie, kategorycznie domagamy się porzucenia planu powoływania „profesorów dydaktycznych”.

Po czwarte, stanowczo sprzeciwiamy się faktycznemu zniesieniu habilitacji poprzez uchylenie obowiązku jej uzyskania.

Po piąte, niezbędna pozostaje rezygnacja z projektu udzielania habilitacji na podstawie grantu europejskiego.

Po szóste, nie do przyjęcia jest zamysł ewaluacji uczelni jako całości, a nie poszczególnych wydziałów, jak ma to miejsce obecnie.

Po siódme, niezbędne jest przywrócenie kolokwium habilitacyjnego, przynajmniej w naukach humanistycznych i społecznych.

Po ósme, jako nie do przyjęcia wydaje się pomysł, aby rektor sam ustanawiał kierunki studiów i je znosił bez jakiejkolwiek kontroli Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Po dziewiąte, konieczne jest utrzymanie a zarazem zreformowanie Centralnej Komisji jako organu działającego w postępowaniach habilitacyjnych i przewodach profesorskich, gdyż tylko dzięki temu organowi można utrzymać rzetelność doboru recenzentów.

Po dziesiąte, nie można nie wyrazić sprzeciwu wobec zaproponowanego systemu punktacji czasopism. Prowadzi on do degradacji setek z nich poprzez umieszczenie ich na „liście B”, stanowiącej swoistą „poczekalnię”, w której wszystkie byłyby punktowane „po równo”.

Ciąg dalszy naukowej sagi Głowaczów z AGH

Rodzinny doktorat Cz. II

Forum Akademickie 2/2018

Marek Wroński

Witoldowi Głowaczowi zarzucono plagiat znaczącej części obronionej trzy lata wcześniej dysertacji, której autorem był młodszy brat Adam, pracujący na tym samym wydziale. Recenzenci obu prac byli ci sami i „nie zauważyli” wielostronicowych przejęć. Komisja Doktorska (z której składu cztery osoby uczestniczyły również w komisji doktorskiej przewodu Adama Głowacza, a obecny promotor był jej przewodniczącym) mimo postawienia zarzutu na publicznej obronie nie zawiesiła postępowania i jednogłośnie przyjęła pracę doktorską, wnioskując o jej wyróżnienie. Poniżej ciąg dalszy tej naukowej sagi.

Adwokat kontra Rada Wydziału

W imieniu Witolda Głowacza odwołanie od uchwały odmawiającej nadania mu doktoratu złożył mecenas Jan Widacki, znany krakowski adwokat i profesor prawa. Zarzucił radzie, że uchwała została podjęta z naruszeniem przepisów prawa, na podstawie wadliwie przeprowadzonego przewodu doktorskiego. Dalej stwierdził, że Rada Wydziału oparła się na opiniach osób nieuprawnionych do opiniowania w tym przewodzie, niemających kompetencji w tej dziedzinie nauki (sic!). Zarzucił także radzie, że po zapoznaniu się z opinią prof. R. Pytlaka oparła się na nieudokumentowanych zarzutach plagiatu. Zdaniem mecenasa Widackiego, RW nie miała prawa zawiesić postępowania w przewodzie mgr. inż. W. Głowacza, jak również nie mogła powołać eksperta do potwierdzenia lub odrzucenia zarzutu naruszenia praw autorskich przez doktoranta. Takie działania są pozaprawne, bowiem ustawa o stopniach i tytułach ich nie przewiduje, a w zakresie nieuregulowanym obowiązuje KPA. Zdaniem prof. Widackiego tylko recenzenci mogą oceniać, czy prawa autorskie zostały naruszone. Skoro dwaj recenzenci wskazali, że plagiat w niniejszej pracy nie miał miejsca, to RW mogła zakwestionować ich bezstronność i powołać innych recenzentów. Jeżeli zarzuty pojawiły się już na obronie i były znane Komisji Doktorskiej, to również ona miała prawo nie przyjąć pracy. Jeśli tego nie zrobiła, to uznała zarzuty plagiatu za nieudokumentowane. Opinia prof. R. Pytlaka została uzyskana niezgodnie z przepisami prawa i nie może być traktowana na równi z recenzjami w tym przewodzie. Zdaniem mecenasa o plagiacie może decydować tylko sąd, a skoro recenzenci uznali, że rozprawa jest „oryginalnym rozwiązaniem problemu naukowego”, jednoznacznie wyklucza to plagiat.

Co więcej, na posiedzeniu 26 IV 2017 członkowie RW (profesorowie Kułakowski, Szpyrka i Miśkowicz) bez należytych podstaw wypowiadali się autorytatywnie, że w doktoracie naruszono prawa autorskie. Opiniodawca podkreślił, że „samo stwierdzenie przez systemy antyplagiatowe pokrywania się tekstu nie przesądza o plagiacie”. Pokrywające się fragmenty mogą stanowić nazwy własne instytucji, niechronione prawem autorskim definicje, nazwy urządzeń i opisy ich działań itd. Wymaga to oceny merytorycznej, której musi dokonać specjalista z dziedziny, z której pochodzą porównywane teksty. „Takiej merytorycznej oceny nikt nie dokonał, a przyjęta uchwała ignoruje wypowiedzi recenzentów (…), którzy oceniając merytorycznie występujące w pracy Witolda Głowacza, wychwycone przez systemy antyplagiatowe zapożyczenia stwierdzili, że nie ma tu mowy o plagiacie. Uchwała stanowi de facto votum nieufności wobec promotora (prof. R. Tadeusiewicza) oraz recenzentów (prof. E. Dudek-Dyduch, prof. M. Skomorowskiego)”……

Przypadki profesora

Profesor zatrzymany przez policję. Dał łapówkę lekarzowi?

gazetawroclawska.pl

Wrocławski profesor, były polityk Piotr Ż. został dzisiaj zatrzymany pod zarzutem wręczenia 200 złotych łapówki lekarzowi. Miała to być zapłata za fałszywe zaświadczenie o stanie zdrowia. Akurat dzisiaj przed wrocławskim sądem miały się zacząć końcowe przemówienia w głośnym procesie, w którym profesor Piotr Ż, jest oskarżony m.in. o przestępstwa korupcyjne i seksualne.

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/wiadomosci/a/profesor-zatrzymany-przez-policje-dal-lapowke-lekarzowi,12951627/

Nie ma zgody na ustawę Jarosława Gowina

Terlecki o reformie szkolnictwa wyższego: Nie ma zgody na ustawę Gowina

Gazeta Prawna

Nie ma zgody na ustawę Jarosława Gowina dot. szkolnictwa wyższego i nauki; są w tym projekcie elementy, które uważam za nie do przyjęcia- powiedział szef klubu PiS Ryszard Terlecki w rozmowie z tygodnikiem „Sieci”. Jak podkreślił, w tej formie projekt ustawy „nie przejdzie”.

….Terlecki zaznaczył, że w tej formie projekt „nie przejdzie”. „Bo tak jak wicepremier Gowin przywołuje poparcie dla swojego projektu ze strony części środowiska akademickiego, tak my musimy przywołać miażdżącą wręcz krytykę tej propozycji, która do nas dociera ze strony wielu ludzi nauki” – podkreślił.

Zawieszenie naboru na studia doktoranckie

Czy uczelnia może w ostatniej chwili anulować nabór na studia doktoranckie?

Gazeta Prawna

W 2016 r. postanowiliśmy, tak jak 28 innych osób, wziąć udział w rekrutacji na studia doktoranckie na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego. Zdecydowaliśmy się na podjęcie stacjonarnych studiów doktoranckich na macierzystej uczelni. Wybór był dla nas naturalny, ale to, co spotkało nas później, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Po przeprowadzeniu postępowania, w tym m.in. rozmów rekrutacyjnych z kandydatkami i kandydatami, wyniki miały zostać ogłoszone 28 września 2016 r. Tego dnia otrzymaliśmy elektronicznie informację o następującej treści: „Wydziałowa Komisja Rekrutacyjna Doktorantów informuje, że stosownie do postanowień par. 10 ust. 9 warunków i trybu rekrutacji na pierwszy rok studiów doktoranckich w roku akademickim 2016/2017 – na jej wniosek – Rektor Uniwersytetu Szczecińskiego podjął decyzję o zawieszeniu naboru na studia doktoranckie. Oznacza to, że nie został dokonany nabór na pierwszy rok stacjonarnych studiów trzeciego stopnia w dyscyplinie prawo”……

Pracownicy uczelni, którzy w czasach PRL byli tajnymi współpracownikami, nie powinni uczyć studentów

Kornel Morawiecki: Pracownicy uczelni, którzy byli TW, nie powinni uczyć studentów

wolniisolidarni.pl

– Pracownicy uczelni, którzy w czasach PRL byli tajnymi współpracownikami, nie powinni uczyć studentów – powiedział w poniedziałek szef koła sejmowego Wolni i Solidarni Kornel Morawiecki. Zapowiedział złożenie poprawki w tej sprawie do projektu nowej ustawy o uczelniach.

Kornel Morawiecki w poniedziałek na konferencji prasowej we Wrocławiu powiedział, że koło sejmowe Wolni i Solidarni zgłaszało od roku projekt lustracji na uczelniach wyższych. „Jesteśmy zadowoleni, że znalazł on odbicie w projekcie ustawy, który zaproponował pan minister Gowin” – mówił K. Morawiecki.

Jak dodał, jego ugrupowaniu zależy jeszcze na tym, aby od zajęć dydaktycznych zostały odsunięte osoby, które w okresie PRL był tajnymi współpracownikami. – Nie mają one moralnych, duchowych kwalifikacji do tego, by kształcić młode pokolenie………

Ustawa 2.0 pomija kwestię otwartego rozpowszechniania wiedzy naukowej

Marginalizowany dostęp do treści naukowych

Gazeta Prawna

Ustawa 2.0 pomija kwestię otwartego rozpowszechniania wiedzy naukowej, także poza środowiskiem akademickim – uważa Koalicja Otwartej Edukacji. Na ten problem zwróciła uwagę w liście do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W ocenie KOE resort jest niedostatecznie zaangażowany w promowanie idei otwartości.

Szkodliwa hipokryzja

PREKARIUSZE NA UCZELNIACH

krytykapolityczna.pl

Wobec naukowców państwo polskie zachowuje się jak klasyczny Janusz biznesu: żąda od nich „badań na światowym poziomie”, ale chce płacić za nie grosze. Za moment na uprawianie nauki będą mogli sobie pozwolić tylko ci, którzy są bogaci z domu – oraz ci, którzy dorabiają, zamiast robić badania.

W listopadzie zostałem profesorem w Polskiej Akademii Nauk. Moja profesorska pensja wynosi 3300 zł brutto miesięcznie, co przekłada się na 2574 zł spływające co miesiąc na konto.

….Moi koledzy na uniwersytecie zarabiają nieco więcej: według fanpage’u „Apel o podwyżki w szkolnictwie wyższym” jako profesor uczelniany zarabiałbym na uniwersytecie minimum 5275 zł brutto, czyli 3742 na rękę. W PAN pensje są niższe, co można uzasadnić tym, że nie musimy prowadzić dydaktyki. W praktyce jednak jedni i drudzy dostają niewiele.

….Za te pieniądze kierownicy polityki naukowej w Polsce oczekują prowadzenia badań na światowym poziomie – przez co rozumieją np. publikowanie w najlepszych światowych czasopismach w swojej dziedzinie. (Kwestia tego, czym są „badania na światowym poziomie”, jest złożona i zostawmy ją tu na boku; zgódźmy się, że wymaga to czasu, wysiłku i pieniędzy.)

…..

BADAJ MNIEJ, ZAROBISZ WIĘCEJ

Oczywiście nie wszyscy naukowcy w Polsce zarabiają mało. W czerwcu 2017 roku prof. Jan Tadeusz Duda, ojciec prezydenta Andrzeja Dudy opublikował swoje oświadczenie majątkowe. Jego dochody pochodziły z pracy na dwóch etatach – w AGH w Krakowie oraz PWSZ w Tarnowie – oraz emerytury i diety radnego sejmiku wojewódzkiego. Miał też dochody z tytułu praw autorskich. W sumie zarobił 434 tys. złotych rocznie, czyli ok. 36 tys. złotych miesięcznie. „No tak wyszło… Pracuję jako profesor na dwóch uczelniach, mam sporo zajęć, uczestniczę w naukowych grantach, zdecydowałem się pobierać emeryturę. Może i wyszło dużo, ale nadal z żoną jesteśmy ubodzy duchem” – skomentował prof. Jan Duda.

Dochody prof. Dudy byłyby zacne pod każdą szerokością geograficzną, w Polsce sytuują go zapewne w górnym 0,01 proc. najlepiej zarabiających. Wypada złożyć mu gratulacje. Przytaczam jego przykład, ponieważ jest pouczający: można w świecie uniwersyteckim żyć na wysokiej stopie jeśli a) jest się na szczycie hierarchii akademickiej (nawet prowincjonalnej) oraz b) posiada się kilka źródeł dochodu, w tym związanych z pracą społeczną (np. dieta radnego, chociaż w tym wypadku to tylko 28 tys. złotych)…..

…Na ten trend nakłada się absurdalna i szkodliwa hipokryzja naszego państwa – które chętnie mówi, że Polska ma się stać „społeczeństwem opartym na wiedzy”, ale nie jest w stanie pojąć, że za wiedzę na światowym poziomie trzeba zapłacić. Naprawdę zaskakujące nie jest to, że polscy naukowcy nie są w pierwszej światowej lidze. Zaskakujące jest to, że w ogóle coś robią.

Jak uczelnia zwalnia niewygodnych pracowników

Co robił rektor UTH Radom w prokuraturze i jak uczelnia zwalnia niewygodnych pracowników

GW RADOM

Prokurator, który wykłada na UTH, przywiózł do prokuratury rektora i wszedł z nim do pokoju prokurator prowadzącej śledztwo. Efekt: wszystkie śledztwa, które prowadzono w radomskich prokuraturach dotyczące uczelni przeniesiono do Siedlec, prokuratorowi cofnięto zgodę na wykłady na uczelni, przygląda mu się rzecznik dyscyplinarny. Uniwersytet zaś pozbywa się osób, które prokuraturę zawiadomiły o nieprawidłowościach…..

Obawy o nową ustawę

Gowin ws. zmiany prawa o uczelniach: Ustawa jest tylko ramą, a uczelnie zdecydują, czym ją wypełnić

Gazeta Prawna

Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin podczas środowej konferencji „Autonomia i doskonałość” na Uniwersytecie Warszawskim debatował z przedstawicielami środowiska naukowego o rozwiązaniach z projektu nowej ustawy o uczelniach…..

Mówiąc o swoich spotkaniach z przedstawicielami środowisk akademickich, wicepremier powiedział, że często spotyka się z obawami, czy „słabi politycy” tej ustawy w Sejmie „nie zdeformują”. „Słabych polityków to ja wezmę na siebie. A do państwa mam prośbę, żebyście państwo wzięli na siebie słabych naukowców” – powiedział Gowin zwracając się do uczestników konferencji. Zwrócił uwagę, że są w środowisku akademickim osoby niezadowolone z ustawy, bo ona „kończy z przyzwoleniem na przeciętność”.

Według niego obecnie obowiązujące przepisy „trzymają za nogi” tych, którzy chcą się piąć w górę. Tymczasem, jak powiedział, nowa ustawa da narzędzia najwybitniejszym uczelniom, by poszły w górę…..

…Podczas konferencji prof. Anna Machnikowska, prorektor Uniwersytetu Gdańskiego zwracała uwagę, że wiele rozwiązań zawartych w nowym projekcie obowiązywało dotychczas. Wymieniała tu m.in. rozwiązania dotyczące oceny pracowników czy konkursów na stanowiska. Zwróciła uwagę, że przepisy te nie zawsze były jednak egzekwowane – np. ze względu na sprzeczność interesów wewnątrz struktur na uczelniach.

Potrzebne jest oczyszczenie uniwersytetów

Wyższe uczelnie na lewej burcie. Po wpisie Wandy Nowickiej WUM odwołał wykłady z dr. Tomaszem Terlikowskim

niezalezna.pl

Tomasz Terlikowski miał rozpocząć wykłady z etyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym w połowie lutego. Wystarczył jeden tweet czołowej polskiej aborcjonistki, by uczelnia wycofała się ze współpracy. Sam zainteresowany nie ma wątpliwości – część polskich uniwersytetów medycznych, w tym WUM, jest w wymiarze bioetyki „opanowana przez zwolenników aborcji, a często także eutanazji”. Ze względu na swoje poglądy pracę na innej wyższej uczelni utraciła też prof. Krystyna Pawłowicz……

…To niestety pokazuje też, jak głębokie oczyszczenie jest potrzebne przynajmniej na niektórych uczelniach medycznych. Warszawski Uniwersytet Medyczny, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (gdzie wykłada zwolennik kazirodztwa Jan Hartman – przyp. red.) i Łódzki Uniwersytet Medyczny są opanowane, jeśli chodzi o wymiar bioetyczny, przez zwolenników aborcji, a często także eutanazji

Celem reformy szkolnictwa wyższego jest zatrzymanie polskich naukowców w kraju.

Wiceminister nauki: celem reformy szkolnictwa jest zatrzymanie naukowców w kraju

PAP

Celem reformy szkolnictwa wyższego jest zatrzymanie polskich naukowców w kraju. Dlatego należy zmodyfikować feudalną strukturę uczelni – mówił w piątek wiceszef resortu nauki Piotr Müller. Zapewnił, że ministerstwo jest otwarte na wszelkie konstruktywne uwagi nt. reformy.

Na antenie telewizji wPolsce.pl wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Müller przypomniał, że ścieżka kariery naukowej w Polsce jest wyjątkowa długa. Średni wiek uzyskiwania samodzielności naukowej w naszym kraju to 46 lat, a na Zachodzie – 36 lat.

„Dlatego m.in. wyjeżdżają młodzi, zdolni naukowcy z Polski i my tracimy ich bardzo często już na zawsze. Nie rozwijają naszego kraju, tylko wspomagają zachodnie gospodarki, a często teraz już azjatyckie. Największy cel, który musimy zrealizować – nie pozwolić, aby polskie elity wyjeżdżały za granice” – mówił w kontekście planowanej reformy szkolnictwa wyższego i prac nad ustawą o nauce i szkolnictwie wyższym, tzw. Ustawą 2.0………

Ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia

NASZ WYWIAD. Prof. Bernacki: Poprawki w Konstytucji dla nauki są konieczne. Ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia

wpolityce.pl

…..Sporny jest pomysł zniesienia habilitacji. Jakie jest pańskie stanowisko w tej sprawie?

Projekt przewiduje dobrowolność habilitacji. Jednak jeżeli procedura habilitacji będzie dobrowolna, niewiele osób się na nią zdecyduje. Przy dużej ilości doktoratów, zrealizowanych pod rządami obecnej ustawy, które nie zawsze są na odpowiednio wysokim poziomie, może dojść do zapaści nauki. Raczej powinniśmy budować system, w którym habilitacja wraz z przywróceniem kolegium habilitacyjnego jest czymś ważnym. Osoba, która będzie miała status samodzielnego pracownika naukowego i będzie miała możliwość wykazać się swoją wiedzą i umiejętnościami prowadzenia debaty naukowej. Ale ustawa nie tylko w tym punkcie jest słaba. Mamy do czynienia z rozwiązaniami, że obok profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego, jak dotychczas, zostaje wprowadzony profesor uczelniany.

Co oznacza ta zmiana?

Profesor uczelniany nie będzie musiał mieć habilitacji, wystarczy, że będzie miał doktorat. Będą więc profesorowie „gowinowscy”, czyli uczelniani bez habilitacji, będą profesorowie nadzwyczajni oraz profesorowie tytularni z tytułem naukowym od prezydenta RP. Totalne zamieszanie i dewaluacja tytułu naukowego. Po co starać się o profesurę nadzwyczajną czy zwyczajną skoro można mieć profesurę już po doktoracie? Przepisy proponują również rozwiązanie zgodnie z którym na stanowisku pracownika naukowego można zatrudnić osobę po doktoracie za zgodą nie rektora, ale dyrektora instytutu. A więc po co mnożyć wielokrotność stanowisk, które mogą być obejmowane przez ludzi bez habilitacji i bez profesury tytularnej…..

 Patologie i układy personalne z PRL zostały w nienaruszonej formie przeniesione do III RP.

NASZ WYWIAD. Prof. Mikołajczak: „Bardzo liczę na to, że projekt ustawy o szkolnictwie wyższym zostanie zmieniony przez posłów i senatorów”

wpolityce.pl

Dyskusja wykazała, że jednak dominuje myślenie korporacyjne. Okazało się, że naukowcy stanowią kolejną korporację. Symbolicznym wyrazem tego jest autonomia uczelni. Największą wartością dla świata nauki jest autonomia. Prawie całkowicie zostało zatracone myślenie, że ktoś jednak na te autonomiczne uczelnie daje pieniądze. Tej refleksji bardzo mi zabrakło, także po stronie ministerstwa, które powinno o interes państwa zadbać. 100 proc. pieniędzy na szkolnictwo państwowe idzie z budżetu państwa, ogromna większość pieniędzy na naukę pochodzi od  państwa, dlatego państwo powinno mieć większy wpływ na to, co na uczelniach się dzieje. Wydaje mi się, że władze państwowe powinny mieć także większy wpływ na dobór władz. Niestety, właściwie daje się wolną rękę środowisku naukowemu.

Projekt ustawy ma również przyczynić się do oczyszczenia środowiska naukowego.

Po transformacji 1989 r. świat nauki w Polsce niestety nie przeszedł oczyszczenia takiego jak w Czechach, czy w NRD. Wszystkie te patologie i układy personalne z PRL zostały w nienaruszonej formie przeniesione do III RP. Kadra profesorska jest w dużej mierze lewicowo-liberalna. Ludzie ze świata nauki, które mają konserwatywne poglądy mają niewiele do powiedzenia w świecie nauki. Przegrywają we wszystkich wyborach na uczelniach……..

Wprowadzenie totalnego rozgardiaszu jeśli chodzi o stopnie i tytuły naukowe.

Projekt ustawy o uczelniach zagrożony? Bernacki: Jest trudny do zaakceptowania przez klub PiS

wpolityce.pl

Tworzenie rad uczelni, zbyt duża władza rektorów, rozgardiasz w stopniach i tytułach naukowych – to elementy, które zdaniem posła Włodzimierza Bernackiego (PiS) sprawiają, że projekt ustawy o uczelniach, przygotowany przez resort nauki, jest trudny do zaakceptowania przez klub PiS…….

Trzecim newralgicznym punktem w projekcie ustawy jest według rozmówcy PAP„wprowadzenie totalnego rozgardiaszu”, jeśli chodzi o stopnie i tytuły naukowe.

Projekt wprawdzie utrzymuje stopień doktora habilitowanego, jednak uzyskanie habilitacji nie będzie konieczne, by pracować na stanowisku profesora uczelni. To stanowisko będzie więc mógł piastować nawet doktor. Nie będzie też limitu ośmiu lat na zrobienie habilitacji.

Doprowadzi to do sytuacji, że stopień doktora habilitowanego czy profesora będzie czymś zbytecznym, niepotrzebnym

—ocenił poseł PiS. A to – jak zauważył – da rektorowi jeszcze większe możliwości prowadzenia polityki kadrowej.

To kwestie, które dla mnie, dla mojego środowiska, są bardzo trudne do zaakceptowania

—podsumował.

Jednym ze słabszych elementów ustawy są wynagrodzenia

Szef konferencji rektorów: Zmiany dotyczące uczelni idą w dobrą stronę

Gazeta Prawna

Zmiany zaproponowane w projekcie nowej ustawy o uczelniach idą w dobrym kierunku – powiedział PAP szef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Jan Szmidt. Za jeden ze słabszych elementów ustawy uznał jednak zbyt mały wzrost wynagrodzeń…..

Gowin zapowiedział, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) chce zaproponować rządowi ścieżkę dochodzenia do finansowania nauki i szkolnictwa wyższego na poziomie 1,8 proc. PKB w 2025 r. Zdaniem prof. Szmidta „ten 1,8 proc. PKB na pewno nie jest naszym marzeniem; to jest za mało”. Według niego wzrost środków na uczelnie i badania miał być szybszy i miał się zacząć wcześniej. Rektor zwrócił też uwagę, że w przedstawionym przez ministra nauki planie najwyższe wzrosty nakładów będą po następnych wyborach parlamentarnych.

„Jednym ze słabszych elementów ustawy są wynagrodzenia” – dodał szef KRASP. Ustawa przewiduje zmiany w wynagrodzeniach zasadniczych wśród nauczycieli uczelni publicznych. Najniższe wynagrodzenie profesorskie nie może być mniejsze niż 150 proc., a w przypadku adiunktów – niż 110 proc. przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.

To więcej niż wskazują obecnie obowiązujące zapisy. Jednak zdaniem prof. Szmidta zbyt mało. „Były głosy, że to żenujące, by profesor po wielu latach pracy ze swoją wiedzą, doświadczaniem i uznaniem środowiska zarabiał 50 proc. więcej niż jest średnie wynagrodzenie, czyli wynagrodzenie ludzi, którzy niczym się nie wyróżniają. To źle. Ale rozumiem, że na razie rządu nie stać na więcej” – skomentował w rozmowie z PAP prof. Szmidt…..

Rodzinny doktorat na AGH

Rodzinny doktorat Cz. I

FA 1/2018

Rozprawa doktorska Witolda Głowacza w żaden sposób nie omawia wyników badań przedstawionych w rozprawie Adama Głowacza, tym bardziej więc nie przedstawia, w jaki sposób zmiana elementów metodyki z rozprawy Adama stanowi oryginalne rozwiązanie. Szereg fragmentów pracy doktorskiej Adama jest przeniesionych z niewielkimi zmianami do rozprawy doktorskiej Witolda.

Historia ta toczyła się na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Inżynierii Biomedycznej (dziekan: dr hab. inż. Ryszard Sroka, prof. AGH).

Rok temu, 19 stycznia 2017 r., odbyła się tam obrona pracy doktorskiej (kierunek informatyka) mgr. inż. Witolda Głowacza (ur. 1981), asystenta z Katedry Automatyki i Inżynierii Biomedycznej, której kierownikiem jest obecnie prof. dr hab. inż. Marek Gorgoń. Wcześniej, przez wiele lat – aż do 30 września 2016 – szefem katedry był prof. Ryszard Tadeusiewicz. To właśnie on był promotorem dysertacji zatytułowanej Metody analizy i rozpoznawania informacji zawartej w sygnałach prądowych i napięciowych silników elektrycznych dla diagnostyki stanów przedawaryjnych . Recenzentem wydziałowym była prof. dr hab. inż. Ewa Dudek-Dyduch. Drugim recenzentem – zewnętrznym, był prof. dr hab. inż. Marek Skomorowski, dyrektor Instytutu Informatyki i Matematyki Komputerowej UJ w Krakowie. Zarówno promotor, jak i recenzenci wysoko ocenili pracę doktorską, która na początku stycznia 2017 r. została udostępniona publicznie w Bibliotece…….

Będzie dezubekizacja w szkolnictwie wyższym

Portal tvp.info ujawnia: Będzie dezubekizacja w szkolnictwie wyższym

Osoby, które pracowały w organach bezpieczeństwa PRL lub z nimi współpracowały, nie będą mogły być rektorami, dziekanami czy kierownikami katedr na uczelniach. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowało projekt dezubekizacyjny w szkolnictwie wyższym.

….pracownicy i współpracownicy organów bezpieczeństwa PRL nie będą też mogli pełnić funkcji kierowniczych w Polskiej Akademii Nauk czy Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Projekt ustawy zakazuje im też bycia ekspertami współpracującymi z tymi instytucjami.

Pracownicy i współpracownicy organów bezpieczeństwa PRL nie będą mogli pracować w Radzie Doskonałości Naukowej, która powstanie w miejsce Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów Naukowych…..

Wolność sumienia i debaty na polskich uniwersytetach

Terlikowski wyrzucony z uczelni za poglądy? 

Do rzeczy

W Polsce, także za rządów Prawa i Sprawiedliwości na uniwersytetach medycznych, jeśli zajmujesz się bioetyką możesz mieć każde poglądy, pod warunkiem, że jesteś za zabijaniem nienarodzonych. Bycie przeciwko sprawia, że jesteś na wylocie. A najlepszym tego przykładem jest to, co mnie spotkało – pisze Tomasz Terlikowski….

Definicja młodego naukowca nie będzie już zależeć od wieku badacza

Resort nauki: W Ustawie 2.0 zmieni się definicja młodego naukowca

Gazeta Prawna

W nowej ustawie o uczelniach definicja młodego naukowca nie będzie już zależeć od wieku badacza – odpowiada resort nauki na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO zwrócił uwagę na obowiązującą teraz definicję, która może dyskryminować ze względu na wiek.

Każdy profesor ma prawo do cyrku

Dwoje łódzkich profesorów odesłało prezydentowi Dudzie medale. Co tym zademonstrowali? 

wpolityce.pl

Tym razem (już w nowym roku) prof. Ludmiła Żylińska z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi spektakularnie odesłała prezydentowi Andrzejowi Dudzie Złoty Medal za wzorową służbę i pracę. W połowie grudnia 2017 r. to samo i z takim samym medalem zrobił prof. Wojciech Bielecki z tej samej uczelni. Prof. Żylińska jest biochemikiem, prof. Bielecki – socjologiem medycyny.

…..prof. Bielecki nie mógł „przyjąć czegoś, co pochodzi z nadania człowieka, który jest z wykształcenia prawnikiem z cenzusem uniwersyteckim, a który w sposób świadomy łamie Konstytucję RP”…

.Każdy, także profesor, ma prawo odmówić przyjęcia odznaczenia państwowego, także ze względu na osobę odznaczającego. Uczciwe byłoby jednak poinformowanie o tym na etapie konsultacji, a nie odsyłanie odznaczenia, by przy tej okazji odegrać stosowny cyrk. Oczywiście każdy, także profesor, ma prawo również do tego cyrku, tylko powinien mieć świadomość, jak to zostanie odebrane i czym w istocie jest. Jeśli ktoś chce w taki sposób demonstrować – proszę bardzo, ale warto wtedy porzucić moralizowanie w stylu prof. Wojciecha Bieleckiego, bo takie zachowanie z wysokimi standardami moralnymi nie ma nic wspólnego..

Fikcyjne projekty przed sądem

Naukowcy oskarżeni ws. nieprawidłowości przy realizacji projektów badawczych

PAP

Dwaj profesorowie krakowskiej uczelni to główni oskarżeni w śledztwie dot. oszustw przy projektach badawczych na szkodę Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Narodowego Centrum Nauki w Krakowie. Akt oskarżenia ws. wyłudzenia ponad 2,2 mln zł sporządziła legnicka prokuratura.

Jak poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy Lidia Tkaczyszyn, akt oskarżenia obejmuje lata 2001-2015 i dotyczy wyłudzenia ponad 2,2 mln zł, które były przeznaczone na realizację projektów badawczych w AGH w Krakowie.

…Profesorowie – jak ustalono w śledztwie – mieli podpisywać umowy zlecenia z doktorantami, członkami swoich rodzin i znajomymi na wykonanie dzieł w ramach projektów badawczych. Osoby te dostawały za to wynagrodzenie, które później było oddawane profesorom. „Zlecone tym osobom prace nie zostały w ogóle wykonane, te same opracowania wykorzystywano w kolejnych grantach lub wykorzystywano własne, wcześniejsze opracowania naukowe” – podała prok. Tkaczyszyn. Prokurator podkreśliła również, że sztuczne zawyżanie liczby potencjalnych wykonawców pozwalało kierownikom grantów występować o większe kwoty dofinansowania.

…. Naukowcom postawiono zarzuty dotyczące pięciu przestępstw doprowadzenia AGH w Krakowie i Narodowego Centrum Nauki w Krakowie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości. Oskarżono ich również o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji z rozliczenia projektów oraz niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Grozi im do 10 lat więzienia.

W tej sprawie oskarżono również osiem innych osób, którym zarzucono udzielanie pomocy profesorom w dokonywaniu zarzucanych im przestępstw. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Krakowie.(PAP)

autor: Piotr Doczekalski

Odebranie nauce celu zasadniczego, jakim jest mądrość

Kształcimy w Polsce rzeszę niewolników 

tygodnikbydgoski.pl

Nastąpiło rozbicie gmachu wiedzy. Największy związany z tym dramat to odebranie nauce celu zasadniczego, jakim jest mądrość – uważa filozof Arkadiusz Robaczewski.

…..Gdy w 1997 roku rząd AWS formułował cele, jakie ma realizować polska szkoła, jednym z głównych był ten, by absolwenci różnych szczebli polskich szkół mogli się odnaleźć na europejskich rynkach pracy”. Gdyby przeczytał to jakiś wychowawca średniowieczny, nabrałby przekonania, że po to się wprowadza wspomnianą reformę, by wykształcić rzeszę niewolników – i miałby rację.

Edukacja przez wieki, od starożytności aż po nowożytność, miała taki cel – rozpalać miłość mądrości, wskazywać drogi do niej i umożliwić kroczenie po tych drogach, usprawniając moralnie, ucząc roztropności, panowania nad namiętnościami, nieuporządkowanymi pragnieniami. Trudności, z którymi dziś się mierzymy, płyną z tego, że gdzieś po drodze porzuciliśmy trywialność w kształceniu, a chcieliśmy posiąść od razu to, co jest jej rezultatem. Skutki są opłakane.

Polskie komunistyczne uczelnie razem z Partią Razem wzorem swej matki-rodzicielki

Kraków. Razem nie chce „pseudonaukowej konferencji”

dziennikpolski24.pl

Przedstawiciele Okręgu Krakowskiego Partii Razem złożyli władzom Uniwersytetu Jagiellońskiego podpisaną przez ponad 840 osoby petycję przeciwko organizacji pseudonaukowej konferencji „Prawo dziecka do życia”. Władze uczelni we wtorek zdecydowały o odwołaniu konferencji. Konferencja miała się odbyć 13 grudnia, a je organizatorami miały być Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie oraz Instytut Pediatrii Wydziału Lekarskiego CM UJ.

W programie przewidziana była m.in. prelekcja pt.: „Obrońca życia-świadek wiary”, którą miał wygłosić doktor inżynier budownictwa lądowego Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, Współzałożyciel Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci.

– Referat ten nie spełnia wymogów naukowości – nie jest prezentacją badań, nie przyczynia się do rozwoju nauki (np. neonatologii czy położnictwa), jest za to przedstawieniem prywatnych poglądów wygłaszającego. Bliżej jest zatem temu wystąpieniu do publicystyki niż do referatu konferencyjnego – informowała w poniedziałek Partia Razem.

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/krakow-razem-nie-chce-pseudonaukowej-konferencji,12761156/

Pod naciskiem lewicy wrocławska uczelnia wyrzuca ze swoich murów eurosceptycznego wykładowcę

http://www.tuwroclaw.com

W najbliższy poniedziałek do Wrocławia ma przyjechać Jörg Meuthen, europoseł i przewodniczący niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec. Polityk, a zarazem profesor ekonomii z Hochschule Kehl w jednej z sal wrocławskiej Wyższej Szkoły Bankowej miał wygłosić wykład o przyszłości waluty Euro. W czwartek organizatorzy poinformowali jednak, że uczelnia wypowiedziała im umowę najmu sali. Działacze partii Razem przyznają, że to oni pomogli rektorowi podjąć taką decyzję……

Fikcyjne prace naukowe

Korupcja na warszawskiej uczelni. CBA zatrzymało siedmiu naukowców z WAT 

tvp.info

CBA zatrzymało siedmiu naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej. Sprawa dotyczy wyłudzania pieniędzy z uczelni na fikcyjne prace naukowe. Zatrzymani są podejrzani o przestępstwa korupcyjne. –….Według nieoficjalnych informacji PAP, wśród zatrzymanych są obecni prorektor ds. naukowych uczelni, prorektor ds. kształcenia i inne osoby. Śledztwo nadzorowane jest przez podlaski oddział zamiejscowy Prokuratury Krajowej, ale zatrzymani nie będą przewożeni do Białegostoku, zarzuty zostaną postawione im w Warszawie – dowiedziała się PAP.

Do przestępstw miało dochodzić w latach 2014-15.

CBA ws. zatrzymania siedmiu pracowników naukowych WAT (komunikat) 

PAP

….Już wcześniej białostoccy agenci CBA zatrzymali w samym tylko wątku śledztwa dotyczącego Wojskowej Akademii Technicznej 16 osób.

Wśród nich był m.in. były rektor-komendant uczelni, dyrektor Wojskowego Instytutu Lotnictwa, dyrektor (minister zdrowia w l.2001-2003) Centrum Inżynierii Biomedycznej Instytutu Optoelektroniki, rektor ds. rozwoju, kierownicy Działu Informatyki i Katedry Mechaniki i Informatyki Stosowanej Wydziału Mechanicznego WAT, pracownicy naukowi WAT oraz biznesmeni. Proceder dotyczył m.in. załatwiania sobie wzajemnie pomiędzy szefami projektów dobrze płatnych etatów i zleceń w projektach badawczo-naukowych, zatrudnienia na kierowniczym stanowisku osób, która miały wpływ na przyznanie zlecenia czy rozliczania umów cywilnoprawnych na podstawie poświadczających nieprawdę protokołów odbioru zamówionych dzieł.

Teraz Wietnamczycy mają zapełnić polskie uczelnie

Jest pomysł na walkę z niżem demograficznym. Rząd chce ściągnąć do Polski Wietnamczyków

Gazeta Prawna

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ma plan, jak walczyć z niżem demograficznym na uczelniach. Chce, aby wolne miejsca zajęli przybysze z Dalekiego Wschodu.

Kolejna biedna uczelnia wystawia się na pośmiewisko

Apolityczna uczelnia? Kuriozalne zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim: „Socjologia Jarosława Kaczyńskiego”. Poprowadzi je prof. Paweł Śpiewak 

wpolityce.pl

Uniwersytet Warszawski coraz bardziej wystawia się na pośmiewisko. Tym razem wyszedł z propozycją nowych zajęć dla studentów socjologii. Wydawać by się mogło, że to tylko zwykła propozycja. Ale uczelnia poszła o krok dalej i bohaterem nowych zajęć, które mają być prowadzone od semestru letniego, ma być prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

Zajęcia „Socjologia Jarosława Kaczyńskiego” mają być fakultatywne dla pobierających naukę w tamtejszym Instytucie Socjologii.

Zajęcia będą organizowane przez Instytut Socjologii, a poprowadzi je prof. Paweł Śpiewak. Zajęcia mają być fakultatywne, ale zakończą się zaliczeniem na ocenę.

W opisie tego kuriozalnego przedmiotu możemy przeczytać:

Tytuł zajęć jest celowo dwuznaczny. Warto poznać socjologiczny obraz Polski Jarosława Kaczyńskiego i zobaczyć Kaczyńskiego (z jego formacją) jako przedmiot socjologicznej obserwacji.

Konieczne jest odejście od systemu dwustopniowego

PiS: Ustawa 2.0 pogłębi podział na Polskę A i B. Zaostrza się spór o reformę nauki 

Gazeta Prawna

Ta ustawa likwiduje autonomię uczelni przez wprowadzenie nowego organu – rady uczelni, która w ponad połowie będzie składała się z osób spoza akademii – mówił prof. Włodzimierz Bernacki, poseł PiS. Ostrzegał też, że ustawa 2.0 wprowadzi dyktaturę rektora. – Będzie miał pełnię władzy m.in. przez to, że to on będzie decydował o wyłanianiu pozostałych władz. To jest niedopuszczalne – podkreślał.

Jego zdaniem konieczne jest odejście od systemu dwustopniowego (np. trzyletni licencjat i dwuletni magister)……

Sprawy „prof.”Andrzejaka ciąg dalszy

Wyroków sądów i pogody nie przewidzisz 

FA 11/2017 –

….Prof. Andrzejak w końcu grudnia 2015 za pośrednictwem swoich prawników odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, przytaczając prawie te same argumenty, co we wcześniejszym odwołaniu do CK.

W końcu sierpnia 2017, półtora roku od chwili wpłynięcia skargi, sąd wydał wyrok, w którym uchylił decyzję Prezydium Centralnej Komisji z grudnia 2015 r. oraz uchwałę RW Lekarskiego UJ w Krakowie z 20 września 2012 r.

Uzasadniając wyrok, sędzia Danuta Kania (przewodnicząca składu sędziowskiego i sprawozdawca rozprawy) podważyła postanowienia CK o wznowieniu, stwierdzając, że w związku z zarzutem plagiatu w rozprawie habilitacyjnej trzeba było się posłużyć trybem art. 29a ust. 1 ustawy o stopniach i tytułach i unieważnić całe postępowanie habilitacyjne……