Co obrazują raporty Państwowej Komisji Akredytacyjnej

Studenci zyskają dodatkowe informacje o swoich uczelniach”

Dziennik -Gazeta Prawna, 29 stycznia 2010 r

MAREK ROCKI, przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej – Państwowa Komisja Akredytacyjna nie publikuje raportów z wizytacji kierunku studiów, bo nie ma funduszy na usuwanie z nich danych osobowych.

Uchwała PKA zawierająca ocenę jakości kształcenia na danym kierunku nie musi całkowicie pokrywać się z wnioskami zawartymi w raporcie z wizytacji, bo jest on tylko elementem procedury oceny. Ponadto zawiera dane osobowe, a obowiązujące przepisy o ich ochronie nie pozwalają na ich publikowanie. …. Oczyszczanie raportu z wrażliwych danych wymagałoby dodatkowego zatrudnienia, a więc pieniędzy. Podjęliśmy jednak decyzję o upublicznianiu syntezy stanowiącej uzasadnienie oceny. Ponadto planujemy na stronie internetowej zamieszczać dobre i słabe strony danego kierunku… raport może nie zawierać wszystkich danych dających pełen obraz ocenianego kierunku. Władze uczelni mogą ustosunkować się do faktów i opinii zawartych w raporcie, przedstawić wyjaśnienia i uzupełniające informacje mające wpływ na ocenę końcową..

Co ocenia PKA?

Głównie koncepcję nauczania i kompetencje wszystkich nauczycieli akademickich prowadzących zajęcia na ocenianym kierunku. Doświadczenie i dorobek kadry powinny być dopasowane do koncepcji nauczania. Analizujemy minimum kadrowe – czy jednostka zatrudnia odpowiednią liczbę osób ze stopniami i tytułami naukowymi. Sprawdzamy też proporcje liczby nauczycieli do studentów, przestrzeganie standardów kształcenia, warunki nauczania, zasobność biblioteki i jeszcze wiele innych – szczegółowo opisanych w naszych uchwałach – kryteriów mających wpływ na ocenę jakości….

izytatorzy PKA spotykają się też ze studentami, którzy mają możliwość przekazania swych opinii mających wpływ na treść raportu. Ponadto uczelnie muszą mieć wewnętrzny system zapewnienia jakości, a jego elementem powinno być zbieranie informacji o opiniach studentów i wszelkie nierzetelności.

Reklamy

Ani plagiat, ani nie plagiat, ale tak robić nie wolno

Ani plagiat, ani nie plagiat, ale tak robić nie wolno

 Tomasz Wysocki

Gazeta Wyborcza  Wrocław.2010-01-23

,Prof. Ryszard Andrzejak zapożyczył fragmenty tekstów od innych autorów, ale nie można jednoznacznie uznać, że popełnił plagiat – stwierdził prof. Czesław Stankiewicz, który badał sprawę rektora wrocławskiej Akademii Medycznej. Pewny jest tylko jednego: związkowcy z Solidarności ’80 nie mieli prawa oskarżać rektora swojej uczelni.

Przypomnijmy, popełnienie plagiatu w rozprawie habilitacyjnej zarzucili prof. Ryszardowi Andrzejakowi, rektorowi AM we Wrocławiu, liderzy uczelnianej Solidarności ’80. Ich zdaniem rektor przepisał niemal 90 fragmentów z tekstów prof. Witolda Zatońskiego i prof. Jolanty Antonowicz-Juchniewicz. W grudniu 2008 r. ministerstwo wyznaczyło prof. Czesława Stankiewicza z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku na rzecznika dyscyplinarnego do zweryfikowania zarzutów związkowców.
 Prof. Stankiewicz przez pięć miesięcy przygotowywał sprawozdanie, które liczy niewiele ponad sześć stron. 

Ocena zarzutów o plagiat zajmuje w dokumencie niecałe dwie strony. Stankiewicz pisze jedynie o kilku zapożyczeniach w tekście prof. Andrzejaka, głównie z opracowania prof. Zatońskiego…

W żadnym miejscu nie stwierdza jednak wprost: prof. Andrzejak nie popełnił plagiatu ani oszustwa naukowego. Nie obala też jednoznacznie zarzutów związkowców, a na koniec wnioskuje o umorzenie postępowania wobec rektora wrocławskiej Akademii Medycznej.

Komentuje Tomasz Wysocki: Kubuś a rebours 

Nie dziwi mnie, że Ministerstwo Zdrowia utajniło sprawozdanie profesora Czesława Stankiewicza. To dokument kompromitujący. Rzecznik dyscyplinarny skupił się na analizie statutu związku zawodowego, a sprawę plagiatu potraktował zdawkowo. Nie napisał jednak: „Rektor nie popełnił plagiatu”, uznał: „Trudno ocenić, jak było”, więc lepiej sprawę umorzyć. A ministerstwo poszło jeszcze dalej.

Sprawa prof. Ryszarda Andrzejaka ciągnie się od czternastu miesięcy. Działania kolejnych instancji: senatu Akademii Medycznej, ministerstwa, rzecznika dyscyplinarnego, nie przybliżają nas jednak do jej rozstrzygnięcia, a wręcz przeciwnie. Wyraźnie widać, że ktoś próbuje coś ukryć.

Wydarzenia związane ze sprawą prof. Andrzejaka przypominają perypetie Kubusia Puchatka a rebours. W książce A.A. Milne’a im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było. W historii prof. Andrzejaka im bardziej chce się ukryć prawdę, tym bardziej wychodzi ona na jaw.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Benon Gaziński i jego plagiat (nie)doskonały

Benon Gaziński i jego plagiat (nie)doskonały

Debata,  21 Styczeń 2010 , Piotr Kardela

Ostatnio kilku studentów z Olsztyna dopuściło się plagiatów w pracach magisterskich. Jak informują media, takie praktyki to istna plaga i wszyscy uważają, że należy je zwalczać. Podobnie uważa rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, prof. Józef Górniewicz, który w listopadzie 2009 r. wydał zarządzenie mające na celu ukrócenie tego procederu w odniesieniu do samodzielnych prac dyplomowych studentów. Dla żaków dobry przykład powinien iść z góry, niemniej jednak nie zawsze winni oni naśladować swoich profesorów.

Świadczy o tym choćby Wstęp Benona Gazińskiego z publikacji pt. Warmia i Mazury w 90-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości (red. Benon Gaziński, Wydawnictwo UWM, Olsztyn 2009). Dr Gaziński jest adiunktem w Instytucie Nauk Politycznych UWM i profesorem Europejskiego Centrum Doskonałości im. J. Monneta UWM.

Benon Gaziński jako pracownik naukowy UWM dopuścił się plagiatu mojego tekstu pt. Konferencja „Warmia i Mazury w 90. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości”. Został on opublikowany na łamach „Debaty” nr 12 (15) z grudnia 2008 r. i był relacją z konferencji naukowej zorganizowanej 14 listopada 2008 r. w Bibliotece Uniwersyteckiej w Olsztynie. Gaziński zapożyczył obszerne fragmenty mojego tekstu, przedstawiając jako oryginalne i własne. Nie sporządził nawet jednego odsyłacza, ani nie zastosował cudzysłowu tam, gdzie mnie cytował….

Krajewski bez habilitacji. Była nieuprawniona

Krajewski bez habilitacji. Była nieuprawniona

Joanna Bujakiewicz, Emilia Iwanciw

Gazeta Wyborcza  Bydgoszcz, 21.01.2010

Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów cofnęła habilitację prof. Mirosławowi Krajewskiemu, historykowi z UKW. Eksperci uznali, że uzyskanie przez niego tytułu naukowego było nieuprawnione.

Komisja działania profesora, któremu udowodniono plagiat, określiła jako „pogwałcenie fundamentalnych reguł życia naukowego”. W jej postanowieniu czytamy m.in.: „Opracowanie pana Mirosława Krajewskiego pt. »Powstanie Styczniowe między Skrwą a Drwęcą «, będące podstawą do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego nie jest publikacją oryginalną ani samodzielną pracą naukową. Autor dopuścił się naruszenia dobrych obyczajów obowiązujących w środowisku naukowym poprzez podanie nieprawdziwych informacji o przeprowadzonej przez siebie kwerendzie archiwalnej. Dlatego jego opracowanie nie mogło stanowić podstawy do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego”.

Decyzja CK nie jest prawomocna. Naukowiec może się odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jeśli sąd podtrzyma stanowisko Komisji, to historyk straci również profesurę nadaną mu przez prezydenta RP.

Przez ostatnie pół roku sprawą prof. Krajewskiego zajmowała się także komisja dyscyplinarna na UKW, która miała zdecydować, czy naukowiec, który dopuścił się plagiatu, może nadal pracować na uczelni. Miesiąc temu komisja dyscyplinarna UKW uznała, że nie ma podstaw, żeby zwolnić go z pracy.,

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz

Historycy nie zostawili na profesorze suchej nitki

Express bydgoski Czwartek, 21 Stycznia 2010

Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów Naukowych 21 grudnia uchyliła swoją decyzję sprzed 15 lat o nadaniu prof. Mirosławowi Krajewskiemu, dziś etatowemu pracownikowi UKW, stopnia doktora habilitowanego. Powód? Udowodniono mu oszustwo naukowe. Specjalna komisja historyków UMK (tam się bronił) wydała druzgocącą opinię – Mirosław Krajewski w swojej habilitacji przepisał obszerne fragmenty z pracy nieżyjącego ks. Czesława Lissowskiego. Powoływał się na te same źródła co ksiądz, choć nie mógł mieć do nich dostępu, bo już nie istnieją.

W uzasadnieniu do grudniowej decyzji CKSiTN nie przebierała w słowach, napisała m.in.: „Tego typu działania, polegające na pogwałceniu fundamentalnych reguł życia naukowego, należy uznać za etycznie naganne, a uzyskanie stopnia doktora habilitowanego za nieuprawnione”.

Sprawą nierzetelności naukowej Mirosława Krajewskiego zajęła się również Komisja Dyscyplinarna UKW. Finał sprawy jest zaskakujący. – Postępowanie umorzono – informuje rzecznik bydgoskiej uczelni. -…

Koniec zajęć prof. Krajewskiego na UKW?

TVP.PL > TVP BYDGOSZCZ piątek, 29 stycznia 2010

Profesor Mirosław Krajewski bez zajęć i możliwości prowadzenia badań? Rada Naukowa Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych UKW zajęła stanowisko w sprawie odebrania habilitacji naukowcowi. Stało się to po doniesieniach o plagiacie, którego miał dopuścić się profesor. Rada w oficjalnym piśmie potępiła wszelkie przejawy nieuczciwości i zadeklarowała odsunięcie profesora od zajęć, jeśli zostanie on zawieszony w prawach nauczyciela akademickiego.

 

Gabryś kontra Gryboś, czyli bunt ginekologów w klinice

Gabryś kontra Gryboś, czyli bunt ginekologów w klinice

GW Wrocław, 2010-01-20, 

Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki

Sześcioro lekarzy zatrudnionych w I Katedrze i Klinice Ginekologii i Położnictwa przy ul. Chałubińskiego domaga się odwołania jej kierownika prof. Mariana Grybosia. Zarzucają mu nieudolność w prowadzeniu oddziału….Autorzy pisma zarzucają swojemu przełożonemu, że nieudolnie kieruje kliniką. Nie stworzył zespołów naukowych oraz planów badawczych, nie umie też zarządzać budżetem placówki. – Co tydzień słyszymy, że klinika generuje olbrzymie długi i grozi jej zamknięcie. Straszył nas wielokrotnie, że w końcu stracimy pracę – mówi prof. Gabryś.Zdaniem ginekologów ich szefowi brakuje typowo lekarskich kompetencji. „Kierownik kliniki o profilu wybitnie zabiegowym w ciągu ośmiu lat pełnienia swojej funkcji w przypadkach operacji trudnych, zagrażających życiu ani razu nie przystąpił do stołu operacyjnego, przejmując prowadzenie zabiegu” – piszą…Buntownicy mają Grybosiowi za złe, że odsuwa ich od pracy, co pośrednio szkodzi pacjentkom. – Od pewnego czasu profesorowie oraz doświadczeni adiunkci są zatrudnieni w szpitalu jedynie na część etatu. Tak kierownik szuka oszczędności, ale tym samym utrudnia skuteczne leczenie pacjentek – uważa prof. Karmowski….

Zarzuty sześciorga lekarzy są bardzo poważne i władze Akademii Medycznej muszą je jak najszybciej wyjaśnić. Problemu nie można sprowadzić do sporu interpersonalnego, jaki zazwyczaj rozstrzyga komisja arbitrażowa. W tym wypadku stawką jest przecież zdrowie i życie pacjentek kliniki..

Kontrola prawidłowości nadawania stopni doktorskich i habilitacyjnych

ZAWIESZONE UPRAWNIENIA

Forum Akademickie 1/2010

Z archiwum nieuczciwości naukowej (78)

Marek Wroński

Powoli dobiegają końca i formalizują się wyniki kontroli prawidłowości nadawania stopni doktorskich i habilitacyjnych, jakie w ostatnich dwóch latach na licznych wydziałach prowadziła Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów, zdopingowana do tego krytycznym raportem NIK.

I tak w drugiej połowie 2008 r. CK przeprowadziła ocenę losowo wybranych 15 przewodów doktorskich i 8 przewodów habilitacyjnych obronionych w okresie od 1 września 2005 do 1 maja 2008 na Wydziale Wychowania Fizycznego Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Ocenę całej dokumentacji przewodu przeprowadzili superrecenzenci – profesorowie nauk o kulturze fizycznej, tak dobrani, aby nie mieli żadnych formalnych ani nieformalnych związków z tą uczelnią. Superrecenzenci, wg tej samej metodyki, oceniali zarówno każdy etap przewodu, jak i samą pracę. Na koniec stawiano ocenę przeprowadzonego przewodu: od 5 (bardzo dobra) do 1 (bardzo zła).

Wyniki kontroli były druzgocące …Więcej niż połowie ocenionych doktoratów postawiono ocenę złą (2) lub bardzo złą (1)..

Decyzja o umorzeniu sprawy rektora AM ma być jawna

14.01.2010

Decyzja o umorzeniu sprawy rektora AM ma być jawna

Tomasz Wysocki

Gazeta Wyborcza, Wrocław

Ministerstwo Zdrowia musi ujawnić całe uzasadnienie decyzji o umorzeniu postępowania wobec rektora wrocławskiej Akademii Medycznej, który jest obwiniany o popełnienie plagiatu w pracy habilitacyjnej. Taki jest wyrok w sprawie, jaką resortowi zdrowia wytoczył dr Marek Wroński…

W tej samej sprawie osobno toczy się postępowanie Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Już wiosną nakazała ona dziekan Wydziału Lekarskiego wznowienie procedury habilitacyjnej prof. Andrzejaka. To oznacza, że jeszcze raz powołanych zostanie czterech recenzentów, którzy ocenią habilitację rektora wrocławskiej uczelni, biorąc pod uwagę także zarzuty dotyczące popełnienia plagiatu. Prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz dopiero w grudniu powołała wydziałową komisję, która ma przygotować procedurę i wyznaczyć recenzentów.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław