Tadeusz Huciński – odwołany Rektor AWFiS wyjaśnia jak i dlaczego został odwołany

Jak i dlaczego zostałem odwołany…

Blog Tadeusz Hucińskiego, środa, 18 sierpnia 2010

http://tadeuszhucinski.blogspot.com/

Naruszyłem sieć interesów, dużych i mniejszych, wzajemnych usług oraz wpływów  grupy, która miała  niewątpliwie i niezaprzeczalnie swój interes osobisty i ekonomiczny w tym, aby wszelkimi możliwymi sposobami pozbawić mnie funkcji rektora AWFiS.

Podstawą wartości etosu akademickiego jest prawda, której należy rzetelnie poszukiwać, a wyniki tych poszukiwań dokumentować. Szczególna rola w tym procesie przyznawana jest rektorowi który, kierując się realizacją tej podstawowej wartości podejmuje działania oparte na przestrzeganiu prawa, służbie publicznej, zasadzie legalizmu, autonomii i odpowiedzialności.

W maju 2008r. zostałem wybrany na funkcję rektora Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu im. J. Śniadeckiego w Gdańsku. Obowiązki objąłem od dnia 1 września 2008r. W pierwszym miesiącu urzędowania przedstawiłem na konferencji w Raduniu program, którego podstawą było wprowadzenie menedżerskiego stylu zarządzania oraz unowocześnienie Uczelni. Nowe idee oparte między innymi na pozyskiwaniu środków finansowych, reformowanie wydatków i zmiany organizacyjne nie spodobały się dotychczasowym decydentom uczelnianym.

Od początku prawda o uczelni, jej finansach, interesach i nauce była skwapliwie ukrywana przez wieloletniego kanclerza uczelni, całkowicie podporządkowaną mu kwestor oraz prorektorów, z których jeden prowadził w powiązaniu z bratem kanclerza całkiem intratny biznes na terenie AWFiS.

Wszystko rozpoczęło się w momencie gdy jako rektor zdecydowałem się na dokonanie audytu prawnego wieloletnich umów dzierżawy i najmu, jakie AWFiS zawarł pod rządami poprzednich rektorów z innymi podmiotami – w tym również z pracownikami AWFiS.

Renegocjowano wówczas osiemnaście umów, co w skali roku dało AWFiS dodatkowy dochód 934 tys. zł. Dotyczyło to m.in. kortów tenisowych (stawka ok. 70 zł na miesiąc!), obiektów hotelowych i gastronomicznych. Przedtem normą było zawieranie przez uczelnię umów z dzierżawcami i najemcami, które były sformułowane na tyle ogólnikowo, że pozwalały kontrahentowi na dowolną interpretację i tym samym nie zabezpieczały interesów AWFiS.

Uczelnia brała na siebie m.in. koszty zużycia prądu elektrycznego, wody i ogrzewania. I w tym przypadku korzystne zmiany nastąpiły dopiero za mojej kadencji, co pozwoliło uczelni na zaoszczędzenie kwoty 366 tys. zł w skali roku. Dla uczelni o budżecie nieco ponad 20 mln zł to bardzo duże pieniądze.

Po kilku miesiącach urzędowania w efekcie podjętych działań naprawczych i organizacyjnych, zmierzających do wyjaśnienia szeregu negatywnych i patologicznych zjawisk i spraw z zakresu finansów uczelni oraz nieprawidłowości w zakresie nadawania tytułów i stopni naukowych przez Radę Wydziału Wychowania Fizycznego AWFiS, (zawieszonych decyzją Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów po skontrolowaniu szeregu prac habilitacyjnych i doktorskich w okresie poprzedzającym sprawowanie przeze mnie funkcji rektora), utworzyła się na uczelni zorganizowana grupa pięciu osób. Składała się prorektorów i dziekanów AWFiS i działała pod przewodnictwem „rektora honorowego”, obecnie już nie zatrudnionego w AWFiS, którą w szczególności wspomagał  rektor poprzedniej kadencji.

Po dokonaniu bilansu otwarcia, zmieniłem dziesiątki niekorzystnych dla uczelni umów, dokonałem zmian w systemie zarządzania i nauce, które były dla Uczelni balastem. Zmieniając istniejące status quo naruszyłem jednak sieć interesów, dużych i mniejszych, wzajemnych usług oraz wpływów wspomnianej grupy, która miała  niewątpliwie i niezaprzeczalnie swój interes osobisty i ekonomiczny w tym, aby wszelkimi możliwymi sposobami pozbawić mnie funkcji rektora AWFiS.

Na marginesie warto zauważyć, że to te osoby wykorzystując swoją pozycję oraz przynależny im z racji sprawowanych funkcji prestiż społeczny, nie respektowały i nie respektują podstawowych zasad, odzwierciedlających tradycję życia społeczności akademickiej. Dążą do anarchizacji uczelni, łamią podstawowe zasady i przepisy prawa oraz w imię własnych partykularnych interesów podważają podstawowe wartości  Uczelni, takie jak prawda, godność i służba publiczna. Swoimi działaniami (niekiedy z pogranicza prawa) doprowadzają również do konfliktowania społeczności akademickiej i degradacji Uczelni.

Na fakt, iż twierdzenia te nie są bezpodstawne, wskazują bezsprzecznie wyniki kontroli CBA, ujawniające szereg nieprawidłowości przy gospodarowaniu mieniem, w szczególności przez poprzednich rektorów, którym CBA zarzuciło działanie na szkodę uczelni, oraz kanclerza, któremu zarzucono m.in. wypłaty nienależnych wynagrodzeń wykonawcy realizującemu zadanie inwestycyjne oraz potwierdzanie nieprawdy na dokumentach finansowych. Obecnie toczy się pod nadzorem prokuratury śledztwo prowadzone przez CBA w tej sprawie.

Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, iż jest tylko kwestią czasu, iż zostaną postawione zarzuty konkretnym osobom.

W zakresie naukowym moje spostrzeżenia potwierdzają wyniki kontroli i decyzje Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów.

Konsekwencją działań tej grupy była pierwsza próba odwołania mnie ze stanowiska reaktora w dniu 13 lipca 2009r. O szeregu nieprawidłowościach, a wręcz naruszeniu prawa, już na etapie wszczęcia postępowania o odwołanie,  powiadomiłem Panią Minister Kudrycką, z prośbą o podjęcie niezwłocznych działań, mających na celu przywrócenie stanu zgodnego z prawem. Niestety bez rezultatu. Głosowanie  wygrałem ale pomimo podjęcia działań koncyliacyjnych,  grupa nadal nie chciała odpuścić.

Analogiczna sytuacja miała miejsce już niecałe trzy miesiące później, w związku z ponowną próbą odwołania mnie z funkcji rektora w dniu 5 października 2009r. Dwa dni przed inauguracją roku akademickiego ponownie jednak wygrałem głosowanie nad wnioskiem o moje odwołanie.

Kiedy po otrzymaniu w dniu 7 maja 2010r. postanowienia  Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego na mocy którego zarządzono na wniosek zorganizowanej grupy m.in. kontrolę działania zgodności organów uczelni z przepisami prawa, statutem oraz uzyskanymi uprawnieniami, zwróciłem się z prośbą o rozszerzenie zakresu kontroli o dokonanie sprawdzenia działania Uczelnianej Komisji Wyborczej i Komisji Dyscyplinarnej. Mogło to mieć ogromne znaczenie dla wyjaśnienia faktów, podłoża oraz okoliczności konfliktu. Pani Minister Kudrycka odmówiła jednak tej prośbie, wskazując że uczelniane komisje są niezawisłe.

Szczęśliwie dla porządku prawnego obydwie próby odwołania mnie przez grupę, okazały się bezskuteczne. Nie zmienia to jednak faktu, iż na skutek zaniechania Pani Minister i faktycznie za jej zgodą, doszło do rażącego naruszenia prawa, przez co grupa przeciwników spokojnego rozwoju AWFiS poczuła się bezkarna pod opieką ministerstwa.

Dzięki poparciu części społeczności akademickiej, która wyraziła również swoje stanowisko w apelu do Pani Minister Kudryckiej (podpisała go połowa profesorów – 19 osób,  reprezentatywne grono adiunktów, starszych wykładowców, trenerów kadr narodowych, kierowników i pracowników administracji – w tym pełniący obowiązki Kanclerza oraz Kwestor) nie było możliwości odwołania mnie przez zorganizowaną grupę dziekanów i prorektorów.  W tej sytuacji wspomniana wcześniej grupa swoimi pomówieniami doprowadziła do  skierowania do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego wniosku o odwołanie mnie z funkcji rektora Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku.

Pomijając w tym miejscu brak możliwości formalnych takiego wniosku, to 7 maja 2010r. Pani Minister wszczęła piątą w okresie mojego urzędowania kontrolę ministerialną. Przewidywany czas zakończenia kontroli został określony na dzień 30 czerwca 2010r. Do postanowienia została dołączona lista dokumentów, które miały zostać udostępnione oraz informacji, do których jako rektor miałem się ustosunkować.

Po dokonaniu merytorycznej analizy tych pytań, ich zakresu  i szczegółowości (dotyczyły mi.in. nazwisk i innych okoliczności, które nie mogły być znane Pani Minister z urzędu) doszedłem do wniosku, że kontrola przeprowadzana została na wniosek i w zakresie określonym przez wyżej już opisaną grupę, stojącą w opozycji do moich działań. Jedynym jej celem było ograniczenie i za wszelką cenę zastopowanie działalności, zmierzającej do wyjaśnienia wcześniejszych nadużyć, zarówno w sferze naukowej, jak i finansowej.

Na prawidłowość niniejszej tezy wskazuje także fakt umożliwienia przez Panią Minister kontaktowania się w bliżej nieokreślonym zakresie z komisją kontrolną przez „senatora seniora” (jego syn i synowa bezskutecznie zabiegali u mnie o zatrudnienie), która to instytucja nie jest znana w przepisach ustawy ani statucie AWFiS. Na zgłoszony zarzut, iż przepisy precyzyjnie wskazują podmioty mogące uczestniczyć w czynnościach kontrolnych i nie przewidują możliwości ich poszerzenia, nie otrzymałem odpowiedzi.

Natomiast skutkiem treści pisma Pani Minister było wystąpienie „senatora seniora” z wnioskiem do mnie o udostępnienie określonych dokumentów, a więc próbą wstąpienia w czynności kontrolujących, co przemawia o przeświadczeniu grupy o jej silnej pozycji. Po mojej interwencji pisemnej Pani Minister przyznała mi rację, że „senator senior” nie ma uprawnień kontrolujących, a ja w konsekwencji otrzymałem kolejny zarzut od zorganizowanej grupy, dotyczący „uniemożliwienia kontroli przez senatora seniora”!

W trakcie kontroli z zaniepokojeniem stwierdziłem, iż wykształcenie osób kontrolujących nie odpowiada zakresowi badanych zagadnień (kontrolę co do naruszeń prawa przeprowadzał dr z zakresu automatyki), co nie pozwalało na podjęcie z nimi merytorycznej dyskusji w tym zakresie. Podkreślenia wymaga także sposób rozpoczęcia kontroli od bezprecedensowej sugestii kontrolującego w stosunku do mnie jako urzędującego rektora, abym zrezygnował ze stanowiska, co może sugerować, iż  kontrola miała zupełnie inny cel, niż wskazany w postanowieniu z dnia 7 maja 2010r.

W toku kontroli kontrolujący sformułowali kilkadziesiąt pytań, na które miałem  udzielić odpowiedzi do dnia 1 czerwca 2010r. Terminu dotrzymałem, mimo że   większość pytań nie miała związku z zakresem kontroli określonym w postanowieniu. Odpowiadając na nie, po raz kolejny przekonałem się, iż pytania te nie zostały sformułowane przez kontrolujących.

Niemniej kuriozalne jest to, iż już w dniu 1 czerwca 2010r. w piśmie adresowanym do Pani Minister, Podsekretarz Stanu prof. Zbigniew Marciniak zarzuca mi działania „polegające na uporczywym niezwoływaniu zarówno regularnych, jak i nadzwyczajnych posiedzeń senatu”, podczas gdy dopiero w dniu 7 czerwca 2010 Pan Janusz Jagliński z Departamentu Kontroli i Nadzoru MNiSzW poprosił o przekazanie terminów posiedzeń Senatu Uczelni. W celach czysto informacyjnych nadmieniam, że w okresie objętym kontrolą (17 miesięcy) odbyło się 17 posiedzeń Senatu.

Warto w tym miejscu zauważyć ogromny pośpiech Pana Podsekretarza Stanu, który sformułował zarzuty w tym samym dniu, w którym przedstawiłem pismo ze swoją odpowiedzią. Nie muszę dodawać, że moje argumenty nie zostały wzięte pod uwagę. Podkreślenia wymaga także  sformułowanie zarzutów w sposób tak ogólny, iż nie jest możliwe precyzyjne ustosunkowanie się do nich. Ich treść wskazuje na nieograniczoną wiarę Pani Minister w słowo przekazywane jej przez zaufanych „informatorów”.

W dniu 23 czerwca 2010 r. Minister Kudrycka pismem do członków Senatu AWFiS wystąpiła z wnioskiem o odwołanie mnie z funkcji rektora AWFiS, zarzucając szereg istotnych według niej naruszeń prawa. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż zarzuty sformułowane zostały jeszcze przed zakończeniem kontroli (termin jej zakończenia określony został na 30 czerwca 2010r.) i przed dostarczeniem mi protokołu z kontroli. Kontrolowanemu przysługuje prawo ustosunkowania się do jej wyników w terminie 30 dni od daty otrzymania protokołu wraz z wnioskami pokontrolnymi. Skutkiem tej kontroli było zawieszenie mnie w obowiązkach rektora i prośba Minister Kudryckiej o wyznaczenie mającego  zastępować mnie „właściwego prorektora”.

Tej ostatniej prośbie Pani Minister nie uczyniłem zadość, gdyż zdawałem sobie sprawę, że moi przeciwnicy chcą na mnie zrzucić odpowiedzialność za coś, co na uczelni narastało przez ponad dwadzieścia lat. Nie chciałem być marionetką grupy ludzi, którzy latami rządzili AWF-em, doprowadzili do problemów finansowych i odebrania prawa do nadawania tytułów doktora i habilitacji – to pierwsze z brzegu przykłady. Przedstawiłem swój program i dążyłem do wprowadzenia menedżerskiego, stylu zarządzania. Bilans otwarcia, te dziesiątki szkodliwych dla uczelni umów, były balastem. W ten sposób naruszyłem sieć interesów, dużych i mniejszych, wzajemnych usług, wpływów.

Taka niezależna polityka uderzała w te interesy. Czyje? Wskazuje je raport CBA. Obrońcy tych interesów gotowi byli stanąć na głowie, byleby mnie usunąć z urzędu, za wszelką cenę, nie przebierając w środkach, posługując się oszczerstwem, plotką i kłamstwami. Także politycznymi wpływami. Nieprzypadkowo bo to metody rodem z głębokiego PRL-u. Tam bowiem, w tamtych relacjach personalnych, mają one swój rodowód.

Moja jednostronna korespondencja z ministerstwem trwa – choć na razie bez wiążących odpowiedzi ministerstwa. Ewidentnym tego przykładem jest pismo z 9 lipca 2010 r. w którym wskazuję, iż jako rektor dbałem i dbam o poszanowanie prawa na uczelni. Wyrazem tego było podejmowanie zdecydowanych działań przeciwko wykrytym przeze mnie nadużyciom i patologiom występującym w AWFiS. W ostatnim okresie przejawem dbałości o poszanowanie prawa był fakt podporządkowania się wszczętej przez Panią Minister procedurze, jak również szereg kierowanych do ministerstwa pism, informujących o postępującym procesie anarchizacji jaki wynikł z odczytywania stanowiska Pani Minister, jako aprobata działań osób zmierzających do przejęcia uprawnień przez prawnie wybranego rektora.

W świetle powyższego, kierując się wyżej opisanymi racjami i mając obowiązek przestrzegania poszanowania prawa w uczelni, złożyłem oficjalne zawiadomienie o niezgodnych z prawem działaniach osób, próbujących podejmować decyzje w imieniu AWFiS w Gdańsku. Osoby te wskazały na siebie, jako na osoby mogące wykonywać czynności związane z funkcją rektora, powołały nieprzewidziane prawem organy (pełnomocnik Kolegium Rektorskiego?!), wpływały na ustawowe i statutowe uprawnienia kanclerza i kwestor.

– W Pani gestii leży obecnie decyzja, czy podjęte zostaną w świetle wyżej opisanej sytuacji (i opisane w mojej wcześniejszej korespondencji) jakiekolwiek kroki prawne w stosunku do tychże osób – napisałem do Pani Minister Kudryckiej. Ponadto porosiłem o podanie, czy pismo z dnia 23 czerwca 2010 r. informujące o zawieszeniu mnie w obowiązkach rektora, stanowiło rodzącą skutki prawne decyzję administracyjną, podlegającą rygorom odpowiednich przepisów.

Wskazałem przy tym, iż pismo Pani Minister o zawieszeniu mnie w funkcji rektora nie zawierało cech decyzji administracyjnej. Mimo to z ostrożności i kierując się dobrem uczelni oraz chcąc uniknąć ewentualnego paraliżu decyzyjnego, wykonałem wszystkie niezbędne kroki, aby osoby umocowane decyzyjnie do działania wg zakresu uprawnień, zarówno ustawowych, jak i statutowych (kanclerz, kwestor, dziekani i prorektorzy) mogli bez problemów wykonywać swoje obowiązki.

Równocześnie wskazałem też, że jeżeli pismo z dnia 23 czerwca 2010 r. jest decyzją administracyjną, to będąc zawieszony, nie mogłem pełnić funkcji rektora. Na jakiej podstawie jako zawieszony rektor miałem podejmować działania, o których pisała Pani Minister w swoim piśmie, tzn. działania leżące w zakresie kompetencji rektora?

W mojej ocenie do chwili obecnej wykonałem wszystkie możliwe działania umożliwiające rozpatrzenie wniosku złożonego w trybie art. 38 ust.1 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. W dniu 1 lipca 2010 r. zwołałem nadzwyczajne posiedzenie Senatu,  które opuściłem na czas głosowania ze względu na przestrzeganie zapisu punktu 3 załącznika nr 2 Statutu AWFiS, a na które nie mogłem powrócić ze względu na bardzo zły stan zdrowia, wywołany stresem i emocjami. W tej sytuacji udałem się do lekarza w wyniku czego otrzymałem zwolnienie lekarskie.

W cytowanym powyżej piśmie zawarłem również bardzo znamienne zdanie: „W trosce o przestrzeganie prawa na kierowanej przeze mnie Uczelni uprzejmie proszę Panią Minister o spowodowanie zaniechania eskalacji bezprawnych działań ze strony grupy dziekanów i prorektorów, gdyż grozi to zaostrzeniem konfliktu, a w moim odczuciu, jak również odczuciu szeregu elektorów, senatorów i profesorów (którzy napisali apel do Pani Minister i bezskutecznie próbowali się z Panią spotkać) i z pewnością części społeczności akademickiej brak takiego przeciwdziałania stanowić może akceptację dla opisanej wyżej sytuacji naruszającej przepisy, jak i poparcie dla osób próbujących przejąć kompetencje zarządcze na AWFiS w Gdańsku”.

Apel o interwencję ministerialną i spowodowanie zaniechania eskalacji bezprawnych działań ze strony anarchizującej grupy pozostał bez echa, a moje przewidywania niestety zaczęły się sprawdzać.

Metody działania grypy opozycjonistów  przybrały postać gorszących wydarzeń, niegodnych standardów jakie winni prezentować nauczyciele akademiccy. Oto bowiem do wielokrotnych przypadków łamania prawa, dołączyły wydarzenia z dnia 20 lipca br. Haniebne zachowania pracowników naukowych z byłym rektorem W. Przybylskim na czele, tym razem skierowane zostały przeciwko pełniącemu obowiązki kanclerza uczelni Henrykowi Talaśce. Wrzucanie do kubła śmieci, wśród wrzasków z zapowiedzią, że „kanclerz będzie następny” są nie tylko hańbiące, ale   są też wyrazem intelektualnej bezradności. Ich wymiar moralny jest jednoznaczny, a standardy osób je prowadzących sięgnęły bruku. Wymiar prawny tych czynów został poddany pod osąd prokuratury.

Postępowanie Ministerstwa w całej tej sprawie odbieram jako formę testowania przez administrację rządową granic samodzielności szkolnictwa wyższego w Polsce. Ta precedensowa sprawa ważna jest również dla całej polskiej nauki. Poprzedza bowiem forsowaną przez Minister Kudrycką kolejną reformę szkolnictwa wyższego. Przestrzeganie rygorów prawa, samodzielności uczelni w tym przypadku staje się probierzem intencji i kompetencji ministerstwa, zwłaszcza jego urzędników.

W dniu 02.08.2010r Zostałem odwołany przez Panią Minister z funkcji rektora. Rozpoczął się okres rozliczeń, zwolnień, kłamstw i nieprzestrzegania prawa. Odwołałem się od decyzji Minister Barbary Kudryckiej. Mam nadzieję, że skutecznie.

Autor: Tadeusz Huciński o 22:23

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: