Habilitacja bez ryzyka

Habilitacja bez ryzyka

Marek Wroński

Forum Akademickie, 02/2011 Z Archiwum Nieuczciwości Naukowej (90)

‚Jest nieetyczne, kiedy nauczyciel akademicki – z udokumentowanym, masywnym plagiatem habilitacji – w dodatku kierownik zakładu i prodziekan wydziału – funkcjonuje jak gdyby nic się nie stało. Zgodnie z ustawą „Prawo o szkolnictwie wyższym” należy go zawiesić w wykonywaniu obowiązków prodziekana.’

 

Kiedy na wiosnę 2008 r. do rąk prof. dr. hab. Grzegorza Jemielity, ówczesnego dziekana Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej, trafiło podanie dr. inż. Andrzeja Minasowicza o otworzenie przewodu habilitacyjnego na podstawie pracy Analiza ryzyka w projektowaniu przedsięwzięcia budowlanego, ten uznał, że ze względu na temat praca powinna być broniona w dyscyplinie „zarządzanie”, a nie „budownictwo”, w której wydział ma uprawnienia habilitacyjne. Stanowisko dziekana jednak zostało przegłosowane przez komisję wydziałową, a 21 maja 2008 przez całą Radę Wydziału, która otworzyła przewód.

Na recenzentów powołano prof. dr. hab. Włodzimierza Martinka, kierownika Zakładu Inżynierii Produkcji i Zarządzania w Budownictwie, gdzie jako adiunkt zatrudniony jest habilitant oraz prof. dr. hab. Zdzisława Kowalczyka z Politechniki Gdańskiej. Z kolei Centralna Komisja wyznaczyła dr. hab. inż. Janusza Biernackiego z Politechniki Krakowskiej oraz prof. dr. hab. Marka Bryxa z SGH w Warszawie.

Prof. Jemielita z końcem sierpnia 2008 zakończył swoją drugą kadencję dziekańską. Nowym dziekanem został prof. dr hab. inż. Henryk Zobel. Zaproponował on Andrzejowi Minasowiczowi stanowisko prodziekana ds. rozwoju, które zostało przyjęte. Po wakacjach przyszły cztery pozytywne recenzje, zatem na posiedzeniu Rady Wydziału 19 listopada 2008 dr Minasowicz został dopuszczony do kolokwium habilitacyjnego tylko z jednym głosem sprzeciwu (20:1).

Odkrycie

Przed kolokwium, które zostało wyznaczone na 17 grudnia 2008, prof. Jemielita postanowił dokładniej zapoznać się z pracą. Habilitanta, który studia skończył w 1968, zaś doktoryzował się w 1977, znał od wielu lat, lubił i cenił. To on w 2008 zaproponował jego osobę na pełnomocnika rektora PW ds. ekologicznej rewitalizacji. Czytając monografię habilitacyjną napotkał wzór matematyczny, który mimo odniesienia bibliograficznego wydał mu się błędnie wyprowadzony. Przyczyniło się do tego jego wykształcenie, bowiem Jemielita po ukończeniu politechnicznego Wydziału Inżynierii Budowlanej, skończył jeszcze matematykę w Uniwersytecie Warszawskim.

Profesor z ciekawości poszedł do politechnicznej Biblioteki Głównej i sięgnął po książkę, na którą powoływał się habilitant. Okazało się, że część tekstu słowo w słowo została przepisana. Wziął wtedy drugą książkę z bibliografii i zobaczył w jej tekście szereg fragmentów zaznaczonych ołówkowym „ptaszkiem”. Kiedy otworzył habilitację stwierdził, że większość „zaptaszkowanych” fragmentów została dokładnie przetłumaczona i figuruje w tekście. Trzecia książka, po którą prof. Jemielita sięgnął, była klejona i część kartek po jej otworzeniu wysypała się. Kiedy porównał książkę z habilitacją, okazało się, że część tekstu z tych „wysypanych” kartek została dokładnie przepisana do pracy habilitacyjnej i figuruje bez odniesień.

O swoich plagiatowych spostrzeżeniach powiadomił 4 grudnia 2008 na piśmie przewodniczącego komisji habilitacyjnej, prof. dr. hab. Tomasza Lewińskiego oraz dziekana Henryka Zobla, proponując wstrzymanie przewodu oraz wyjaśnienie sprawy. Do listu były dołączone materiały źródłowe ukazujące przejęcia tekstu. Kiedy dziekan nie odpowiedział na pismo, prof. Jemielita tydzień później poinformował pisemnie rektora Politechniki Warszawskiej, prof. Włodzimierza Kurnika. Ten następnego dnia zwrócił się listownie do dziekana Zobla z propozycją zawieszenia postępowania habilitacyjnego z powodu obecności w monografii habilitacyjnej fragmentów cudzych prac bez wskazania źródeł i autorów. Jednocześnie rektor przesłał korespondencję prof. Jemielity do rzecznika dyscyplinarnego, prof. dr. hab. Edwarda Malaka, który z urzędu powinien bezzwłocznie wszcząć wyjaśniające postępowanie dyscyplinarne.

Prof. Lewiński także nie odpowiedział na piśmie, ale po kilku dniach w osobistej rozmowie powiedział prof. Jemielicie, że przekazał pismo wraz z materiałami członkom komisji habilitacyjnej (byli w niej profesorowie: Marian Giżejowski – prodziekan ds. nauki, Robert Gajewski, Stanisław Jemioło, Antoni Kuchler, Roman Nagórski i Anna Siemińska-Lewandowska), którzy uznali, że nie ma powodu wstrzymywać habilitacji, bowiem „są to niedociągnięcia redakcyjne nie mające znamion świadomego plagiatu i nie mogą one decydować o wartości merytorycznej rozprawy” (sic!). Na dowód załączył notatkę służbową z 9 grudnia 2008. Recenzentów o zarzutach nie powiadomiono.

Kolokwium habilitacyjne

Kolokwium habilitacyjne odbyło się 17 grudnia 2008. W części zamkniętej recenzenci bardzo pozytywnie ocenili dorobek, pracę habilitacyjną oraz odpowiedzi dr. Minasowicza. Z kolei prof. Jemielita stwierdził, że nie zgadza się z pozytywnymi opiniami recenzentów, bowiem praca habilitacyjna jest napisana na niskim poziomie naukowym. Recenzenci nie zauważyli bądź nie chcieli zauważyć, że habilitacja jest kompilacją kilku prac innych autorów i zawiera fragmenty przepisane dosłownie litera po literze. Znaczna ilość tekstu jest przepisywana bez cudzysłowu, dlatego praca ma znamiona plagiatu. Jest szereg błędów w podanych wzorach. Nie umieszczono w bibliografii ważnej pracy habilitacyjnej D. Skorupki, obronionej w połowie 2007. Zarzucił prowadzącemu obrady RW prodziekanowi Marianowi Giżejewskiemu, że ten omawiając przebieg przewodu habilitacyjnego nie wspomniał o jego liście do Komisji Rady Wydziału.

W odpowiedzi przewodniczący Komisji, prof. Tomasz Lewiński odczytał krótką notę „o niedociągnięciach redakcyjnych” i stwierdził, że są one w pierwszej części pracy, ale w drugiej monografia od str. 94 do str. 154 prezentuje oryginalne osiągnięcia habilitanta. Recenzent, prof. Janusz Biernacki oświadczył, że dokładnie przeczytał pracę i nie odniósł wrażenia, że stanowi ona plagiat. Kolejni recenzenci, profesorowie Bryx i Kowalczyk, ponownie podkreślili, że bardzo pozytywnie ocenili pracę i dorobek habilitanta. Prof. Wojciech Radomski [członek Centralnej Komisji – MW] skomentował, że za plagiat można uznać przypisanie sobie czyichś osiągnięć, a w jego opinii tego rodzaju sytuacja nie występuje. Prof. Krzysztof Żmijewski stwierdził, że nie ma podstaw wierzyć recenzentom, ale również prof. Jemielicie, który twierdzi, że nie ma cytowań. Uznał, że w świetle dyskusji dotyczącej niedociągnięć pracy, recenzenci wydawniczy [dr hab. Roman Marcinkowski i prof. Witold A. Werner – MW] nie spełnili swoich zadań. Dyskusję zamknięto, zaś rada przyjęła kolokwium habilitacyjne 21 głosami za, przy jednym wstrzymującym się i jednym przeciw. Po ogłoszeniu wyników prof. Jemielita opuścił salę.

Habilitant przedstawił swój wykład habilitacyjny, który przyjęto przy jednym głosie wstrzymującym się. Na koniec publicznie zabrał głos prof. Lech Czarnecki, który zwrócił się do dziekana Henryka Zobla, aby ten w imieniu Rady Wydziału przeprosił recenzentów habilitacji dr. Minasowicza za sugestie prof. Grzegorza Jemielity, jakoby ci „nie chcieli zauważyć plagiatu”. Ten wstał i publicznie przeprosił.

Dyscyplinarka plagiatu

W styczniu 2009 prof. Henryk Zobel, jako dziekan Wydziału Inżynierii Budowlanej, zwrócił się do rektora Kurnika z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. Grzegorza Jemielity, bowiem ten obraził czterech recenzentów w przewodzie habilitacyjnym dr. Andrzeja Minasowicza, wypowiadając słowa: „nie chcieli zauważyć plagiatu”. Rektor przekazał wniosek rzecznikowi dyscyplinarnemu, prof. Edwardowi Malakowi, który po 28 lipca 2009 umorzył postępowanie wyjaśniające stwierdzając, że słowa „zmowa recenzentów” padły w nerwowej atmosferze i wypowiedziano je bez złośliwych intencji. Warto dodać, że zdaniem prof. Jemielity zarzut był nieprawdziwy i słowa „zmowa recenzentów” nie padły. Rzecznik podkreślił, że recenzenci pominęli istotę sprawy, a podczas dyskusji nie wyjaśniono, czy jest plagiat, czy go nie ma.

Głęboko dotknięty takim postępowaniem władz dziekańskich, prof. Jemielita zaczął dokładnie studiować habilitację Analiza ryzyka w projektowaniu przedsięwzięcia budowlanego. Głęboko wszedł w temat i zgromadził prawie wszystkie pozycje bibliografii (było ich 124), co nie było łatwe. Następnie dokładnie zanalizował tekst i sprawdzał go z podanymi źródłami. Zabrało to prawie pół roku intensywnej pracy. Owocem tej labour of love jest 10-stronicowe zestawienie bardzo licznych zapożyczeń w rozprawie habilitacyjnej, któremu towarzyszy elegancki 7-stronicowy komentarz objaśniający technikę analizy i główne wnioski oraz uwagi. Sam tekst habilitacji jest poznaczony trzema zasadniczymi kolorami: zielony ukazuje prawie zgodny z prawem cytat, czerwony sygnalizuje plagiat jawny i ukryty, zaś żółty podaje cytat niejawny (czyli tekst przepisany słowo w słowo z innych prac, ale opatrzony podaniem pozycji bibliograficznej), kopię lub kompilację.

Każdy, kto weźmie do rąk ten materiał, bez wahania musi przyznać, że bezlitośnie obnaża on nierzetelny warsztat naukowy Andrzeja Minasowicza i przeoczenie tego w nie najlepszym świetle stawia zarówno wszystkich recenzentów, jak i Komisję Habilitacyjną in gremio.

Wniosek do CK

16 lipca 2009 prof. Grzegorz Jemielita w oficjalnym piśmie adresowanym do przewodniczącego Sekcji Nauk Technicznych Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, prof. Jakuba Siemka z AGH w Krakowie, przesłał cały „pakiet plagiatowy”. Składał się on z pokolorowanej książki habilitacyjnej, załączników oraz zestawienia zapożyczeń wraz z komentarzem. Aczkolwiek na początku sierpnia 2009 prof. Siemek własnym podpisem stwierdził, że z pismem się zapoznał, to jednak przez następne pół roku w Biurze CK nic się nie działo, co jest ewidentnym naruszeniem KPA i wewnętrznych przepisów samej CK.

18 stycznia 2010, zaniepokojony brakiem jakichkolwiek wieści w sprawie swojego wniosku, prof. Jemielita zadzwonił do prof. Siemka, który stwierdził, że nic nie wie o piśmie, ale dowie się w Biurze CK, co z nim się stało. Po dwóch dniach zadzwonił dyrektor Piotr Korczala z informacją, że „zawieruszone” dokumenty odnaleziono. W rezultacie do dziekana Zobla kilka dni później przyszedł list od sekretarza CK, prof. Osmana Achmatowicza, w którym poproszono władze wydziału o informację, czy zarzuty nierzetelności zgłaszane przez prof. Jemielitę zostały przedstawione recenzentom i czy informacja ta miała wpływ na procedurę postępowania Rady Wydziału. 8 lutego 2010 dziekan Zobel odpisał, iż zarzuty te były rozpatrywane przez komisję Rady Wydziału ds. przewodu habilitacyjnego, a także „sprawa została przedstawiona recenzentom powołanym w przewodzie habilitacyjnym, którzy po zapoznaniu się z zarzutami podtrzymali swoje pozytywne recenzje. Uwzględniając stanowisko recenzentów Komisja nie doszukała się znamion świadomego plagiatu, co wyraziła w notatce służbowej z dnia 9 grudnia 2008 r. W związku z powyższym podtrzymałem decyzję RW z 19 listopada 2008 r. w sprawie dopuszczenia dr. A. Minasowicza do kolokwium habilitacyjnego”. Po tym piśmie z 8 lutego 2010 (którego kopii nie przesłano równocześnie prof. Jemielicie) zapadła cisza ze strony Biura CK.

Natomiast pod koniec marca 2010 r. na adres prywatny prof. Grzegorza Jemielity przyszło pismo od mecenasa Grzegorza Rybickiego, który na podstawie pełnomocnictwa Andrzeja Minasowicza z 6 lutego 2010 zażądał „natychmiastowego zaprzestania naruszania dóbr osobistych mojego mocodawcy, poprzez (…) rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących pracy habilitacyjnej, polegających na twierdzeniu, iż jest to praca nosząca znamiona plagiatu”. Zażądał też wpłacenia 50 tys. zł na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża w terminie 7 dni od daty otrzymania pisma, bo inaczej „wystąpię przeciwko Panu w imieniu mojego mocodawcy na drogę sądową”.

Prof. Jemielita 30 marca 2010 odpowiedział, że jego informacje są prawdziwe, bowiem duża część tekstu i rysunków została wzięta z innych prac bez powoływania się na nie. O tych faktach powiadomił władze dziekańskie, rektorskie i Centralną Komisję, w tym prof. W. Radomskiego. Sprawa jest znana w uczelni i w kręgach profesorskich. Czeka więc na pozew sądowy. Kopię listu jak zwykle otrzymali do wiadomości dziekan i rektor PW. Do dzisiaj pozew nie wpłynął.

Mijały jednak miesiące, a Biuro CK milczało. Zaniepokojony przedłużającym się milczeniem urzędu, który ma prawny obowiązek informowania strony, co się dzieje z jej skargą, prof. Jemielita pod koniec maja umówił się z ówczesnym sekretarzem CK, prof. Osmanem Achmatowiczem. Na spotkaniu, do którego doszło 7 czerwca 2010, okazało się, że biuro nie poczyniło żadnych kroków, bowiem „nie ma książki habilitacyjnej z zaznaczonymi zapożyczeniami”, która figurowała w przesłanych załącznikach.

Po jej odnalezieniu zaczęło się szukanie recenzenta, bowiem kilku proszonych profesorów odmówiło z różnych przyczyn. Wreszcie z końcem października 2010 recenzję przyjął prof. Kazimierz Flaga z Politechniki Krakowskiej, były rektor tej uczelni. Podtrzymał on ustalenia prof. Jemielity, że praca jest nierzetelna, a 1/5 tekstu jest plagiatem.

Po prawie półtora roku od wpłynięcia wniosku, 29 listopada 2010, Prezydium CK z urzędu wznowiło przewód habilitacyjny z powodu „naruszenia prawa, w tym praw autorskich i dobrych obyczajów w nauce”. W połowie grudnia postanowienie dotarło na uczelnię i dowiedział się o nim rektor Włodzimierz Kurnik.

Uczelnia w oczekiwaniu

Z dniem 31 sierpnia 2010 prof. Grzegorz Jemielita przeszedł na emeryturę, pracując do końca roku na pełnym etacie. Od 1 stycznia 2011 zaoferowano mu 3/4 etatu na roczny okres przejściowy, ale jako zatrudnionego w niepełnym wymiarze czasu dziekan Zobel poinformował, że nie jest już członkiem rady wydziału i nie będzie na posiedzenia regularnie zapraszany. W dotychczasowej tradycji Wydziału Inżynierii Lądowej, kultywowanej zresztą przez dziekana Jemielitę przez 6 lat jego kadencji, zawsze na rady wydziału zapraszano emerytowanych profesorów.

W końcu października 2010 dziekan powołał 66-letniego dr. Minasowicza na stanowisko kierownika Zakładu Inżynierii Produkcji i Zarządzania w Budownictwie, wiedząc, że toczy się przeciwko niemu dyscyplinarne postępowanie wyjaśniające, które rzecznik wszczął 29 czerwca 2010. Nominacja dotąd nie została podpisana przez rektora Kurnika.

Mimo wznowienia przewodu habilitacyjnego z powodu plagiatu, Andrzej Minasowicz nadal piastuje urząd prodziekana. Rada Wydziału milczy. Rektor czeka na prawomocne orzeczenie dyscyplinarne.

Prof. Edward Malak, rzecznik dyscyplinarny dla nauczycieli akademickich, po półtora roku od chwili otrzymania wiadomości o plagiacie, dopiero 20 stycznia 2011 złożył wniosek o ukaranie dr. hab. Andrzeja Minasowicza karą nagany z pozbawieniem prawa do pełnienia funkcji kierowniczych w uczelni na okres 5 lat. Rzecznik zarzucił mu „niewłaściwe, a bardzo często całkowicie nieprawidłowe korzystanie z literatury naukowej oraz blisko 90-krotny, często wielowierszowy, a niekiedy kilkustronicowy plagiat”. Rzecznik uznał za nieuzasadnione lub mijające się z faktami wypowiedzi wielu profesorów na kolokwium habilitacyjnym, jak również opinię komisji habilitacyjnej o „oryginalnych osiągnięciach habilitanta od strony 94 do 154 jego monografii”. W opinii rzecznika plagiat jest także na stronach 95, 96, 99, 101, 142 i 143.

W rezultacie prof. Malak zarzucił dr. Minasowiczowi postępowanie uchybiające obowiązkom nauczyciela akademickiego, polegające na wielokrotnym przywłaszczeniu sobie autorstwa części cudzego utworu w książce Analiza ryzyka w projektowaniu przedsięwzięcia budowlanego.

Moim zdaniem proponowana kara jest symboliczna. Nie odstrasza od nierzetelnych zachowań i deprecjonuje wysiłek tych, które samodzielnie napisali swoje habilitacje. Jest też nieetyczne, kiedy nauczyciel akademicki – z udokumentowanym, masywnym plagiatem habilitacji – w dodatku kierownik zakładu i prodziekan wydziału – funkcjonuje jak gdyby nic się nie stało. Uważam, że zgodnie z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym należy go zawiesić w wykonywaniu obowiązków prodziekana.

Sprawa tej nierzetelnej habilitacji jasno pokazuje jak niski jest status rzetelności naukowej rady wydziału prestiżowej uczelni, jaką jest Politechnika Warszawska. Co się dzieje w innych, mniej znanych uczelniach?

Surowa kara w Toruniu

11 stycznia 2011 Uczelniana Komisja Dyscyplinarna UMK w Toruniu wydała orzeczenie dyscyplinarne w sprawie dr. hab. Janusza Golińskiego z Instytutu Literatury Polskiej Wydziału Filologii. Obwiniono go (patrz: Kłopoty w Toruniu, FA nr 5/2009) o przejęcie znacznych fragmentów pierwszego rozdziału z pracy doktorskiej Agnieszki Raubo z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, zatytułowanego Postać filozofa w polskiej literaturze renesansowej (którą obroniła w październiku 2007 pod promotorską opieką prof. dr hab. Marii Adamczyk). Otrzymał on tekst jako zastępca redaktora naczelnego i opublikował go jako własny w publikacji „Szczęście monarchijej” i „umiłowanie mądrości”. O idei króla i filozofa oraz jej przywołaniach w renesansowej prozie polskiej („Studia Staropolskie. Series nova”, T. XVIII (LXXIV), s. 52−62, Wydawnictwo IBL PAN, Warszawa 2008). Ten tom wyszedł jako Wszystko tu najdzie, co wy macie w głowie. Świat prozy staropolskiej, pod redakcją dr Estery Lasocińskiej i dr Agnieszki Czechowicz.

Autora uznano winnym i ukarano 8-letnim zakazem wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego. Orzeczenie nie jest prawomocne. Aczkolwiek prof. Goliński nie przyznał się do winy (mimo, że „swój” maszynopis do druku przysłał na dyskietce otrzymanej od Agnieszki Raubo), to w ostatnim słowie oświadczył, że podda się karze. Dodał, że cierpi od półtora roku, ponieważ zarzut plagiatu odbił się na jego relacjach w środowisku naukowym, które odsunęło się od niego. Jego maszynopisy nie są akceptowane do druku, nie jest mile widziany jego udział w konferencjach, zaś osoby pracujące w tej samej uczelni nie chcą podawać mu ręki. Poniósł już „śmierć cywilną” i czuje się napiętnowany „nagonką medialną”.

Powyższą skargę odbieram pozytywnie. Z tych łamów chciałbym podziękować rektorowi UMK w Toruniu, prof. Andrzejowi Radzimińskiemu za to, że dzięki jego brakowi tolerancji dla nierzetelnych zachowań w Toruniu plagiatorów karze się surowo.

Marekwro@gmail.com


Reklamy

Komentarzy 8

  1. Dr Wronski nie zamiescil w swoim tekscie informacji, ze prof. Jemielita uznaje arbitralnie waska definicje dyscypliny naukowej o nazwie budownictwo. Wg. tej definicji specjalnosc dra Minasowicza nie jest czescia dyscypliny „budownictwo”, co pozostaje w sprzecznosci z ogolnie przyjeta praktyka w innych uczelniach polskich i zagranicznych. Prof. Jemielita nie zna j. angielskiego, wiec sam nie mogl przestudiowac literatury w temacie rozprawy habilitacyjnej dra Minasowicza. Wiekszosc tej literatury opublikowana jest tylko w j. angielskim i nie byla tlumaczona na j. polski. Podobnie prof. Flaga nie zna j. angielskiego, wiec on rowniez sam nie mogl przestudiowac tej literatury. Obydwaj profesorowie specjalizowali sie w tematach dalekich od zainteresowan naukowych dra Minasowicza, wiec nie sa autorytetami w tej kwestii. Cala afera wydaje sie byc oparta na skrajnej opinii i dzialaniach jednego nie-eksperta, prof. Jemielity.

    • Cosik się Pani sceptyczce pokręciło…Prof.K.Flaga-zna d o s k o n a l e
      j.francuski,zaś j.ang.na tyle,ze swobodnie czyta teksty w tym języku i…potrafi się tez porozumieć/jako praktyk-mostowiec pracował razem z nami, z Amerykanami i Kanadyjczykami i…coś o tym wiem…”filolożka”

  2. Od razu widać, że Wroński i Jemielita nigdy nie byli w wojsku i nie znają życia oraz podstawowych zasad społecznych, że różne rzeczy można zarzucić koledze z pracy, ale kablować i intrygować nie wolno. Dlatego na pewno tak niechętnie Jemielitę zapraszają na Radę Wydziału, bo z nudów, może szukać haków na innych.

  3. Po co komu teraz tradycyjna habilitacja? Idzie nowe – z dorobku.

  4. Prof Jamielita to spec od teorii konstrukcji budowlanych i niewiele wie o technologii budownictwa i zarządzaniu procesami budowlanymi. Nazwiska recenzentów nie budzą najmniejszych podejrzeń to nalepsi specjaliści w kraju. A Pan Wroński jak zwykle miesza i judzi, skąd w tym człowieku tyle nienawiści i podejrzliwości. Powiem krótko to zwykła złośliwość i zemsta Jamielity na przedsiebiorczym koledze, który łączy teorię z praktyką o co przecież w szkołach technicznych chodzi. A Pan Jamielita kocha teretyczne „dyrdymały”

  5. Nie budzą podejrzeń, to są w porządku? To nie jest prywatna firma, gdzie można dać komuś awans po koleżeńsku. Trochę pokory, jeśli te posady są opłacane z podatków. Ręka rękę myje. Studentom też dajecie „dobry” przykład, a jednak to już nie koledzy więc nie ma problemu, aby kogoś uwalić. Nie jestem za tym, aby promować ludzi za nic, ale z tym swoim podejściem jesteście śmieszni i ta nauka dla tytułów jest nic nie warta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: