Może warto rozważyć wprowadzenie dla wszystkich studentów obowiązkowego kursu etyki akademickiej

Tresowanie inteligenta

Adam Leszczyński 2011-06-13, Gazeta Wyborcza

Wykładowcy narzekają, że ich studenci zachowują się jak dzieci, nie rozumieją, czym jest przypis i plagiat, oraz mają elementarne braki w wiedzy. Może to oznaka kulturowej zmiany, którą przeoczyliśmy – zerwania z normami, które dla wykształconego jeszcze kilkanaście lat temu inteligenta są czymś oczywistym?…..

Nikt nie wie, jak powszechne są plagiaty na polskich uczelniach – w pracach rocznych, licencjackich i magisterskich.

– Nie ma badań – mówi dr Sebastian Kawczyński, z wykształcenia historyk, prezes firmy Plagiat.pl sprzedającej system komputerowy służący do wykrywania plagiatów.

Dr Kawczyński uważa, że szacunki dotyczące ściągania krążące po polskich mediach pochodzą w większości od niego. On z kolei opierał się na badaniach angielskich, w których co czwarty student przyznawał się do „kryptocytatów” – czyli przepisywania fragmentów z cudzych prac bez podania źródła. Problem jest światowy – a skoro u bardzo przestrzegających reguł Anglosasów jest tak źle, to w Polsce raczej nie jest lepiej.

– To kwestia technologii. W dobie internetu bardzo łatwo znaleźć fragmenty cudzych prac, wkleić i skompilować w całość – mówi Kawczyński. – Tu nie tylko chodzi o ochronę własności intelektualnej, ale o samodzielną pracę, której ma uczyć uniwersytet. Ściąganie jest jak doping w sporcie: daje ci nieuczciwe fory.

Od akademickich wykładowców słyszę, że studenci często w ogóle nie rozumieją, czym jest przypis i po co się go używa. Nie rozumieją, dlaczego cytat trzeba wyróżnić cudzysłowem. Przecież internet jest gigantycznym kolażem – zbiorem ścinków z różnych źródeł, po których można beztrosko przeskakiwać – i tak traktują swoje prace….
.Normy akademickiego życia zmieniają się powoli i być może warto rozważyć wprowadzenie dla wszystkich studentów obowiązkowego kursu etyki akademickiej – gdzie mieliby powiedziane jasno, co to jest przypis i po co się go używa. Wtedy, być może, wykładowcy nie cierpieliby tak bardzo, a tresowanie inteligenta byłoby mniej bolesne – dla wszystkich.
Reklamy

Stopień naukowy przeszkodą w znalezieniu pracy

Ukryć doktorat, żeby dostać pracę

Katarzyna Klimek-Michno, Dziennik Polski, 16.06.2011

RYNEK PRACY. Im wyższe wykształcenie, tym… gorzej. O etat trudno nawet po studiach doktoranckich. Tymczasem brakuje pracowników z przygotowaniem zawodowym…..

System edukacji nie jest jednak dostosowany do potrzeb rynku pracy, na którym brakuje osób z wykształceniem zawodowym. Studia doktoranckie często nie zwiększają szansy na pracę w biznesie, a wręcz okazują się przeszkodą. Pracodawcy szukają bowiem kandydatów z niższym wykształceniem, ale za to z doświadczeniem zawodowym. Oferty pracy adresowane bezpośrednio do absolwentów studiów doktoranckich ciężko byłoby znaleźć np. poprzez urzędy pracy.

Przykładowo, w Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie nie ma takich propozycji. Pracodawcy nie zgłaszają w swoich ogłoszeniach wymagań dotyczących stopnia naukowego..