Bardzo rzadko się zdarza, aby w polskiej nauce plagiat skutkował wyjątkowo ostrymi konsekwencjami

 

 Plagiat w nauce? A czy to coś poważnego?  

strona  Prof. Genowefy GRABOWSKIEJ

15.06.2011, Katowice.
 Plagiat w nauce? A czy to coś poważnego? 
Bardzo rzadko się zdarza, aby w polskiej nauce plagiat skutkował wyjątkowo ostrymi konsekwencjami. I to niezależnie od tego, czy chodzi o pracę magisterską, doktorską, czy inną pracę na kolejny awans naukowy. Przypadki wykluczenia  plagiatora ze środowiska są incydentalne. Czyżby więc polska nauka była wolna od plagiatów? Czy to światowy ewenement? Otóż nie!
Plagiaty były, są i niestety będą. Pokusie kradzieży intelektualnej, bo tym wszak plagiat jest, nie wszyscy chcą i potrafią się oprzeć. A przy nikłym stopniu dezaprobaty otoczenia oraz trudnościom w udowodnieniu plagiatu, to naganne zjawisko pewnie nie zniknie szybko z naszego życia. W naszym kraju, jeśli sprawa o plagiat ujrzy światło dzienne, to postępowanie wyjaśniające ciągnie się miesiącami, potem mijają kolejne tygodnie, miesiące w oczekiwaniu na podjęcie przykrej dla delikwenta decyzji. Bywa, że dochodzi do sprawy w sądzie, gdzie z udziałem adwokatów mierzy się rozmiary plagiatu, wskazuje ilość przepisanych („zapożyczonych” bez podania źródła) wierszy, akapitów, stron….
Tymczasem tak być nie musi. 15 czerwca br. ukazała się informacja, że niemiecka eurodeputowana FDP została pozbawiona tytułu doktora właśnie za plagiat. Uniwersytet w Heidelbergu uznał, że plagiatem jest część pracy doktorskiej Silvany Koch-Mehrin. Jak donosi depesza PAP, autorka na 80 stronach doktoratu aż 120 razy splagiatowała cudze teksty nie podając źródła ich pochodzenia. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Koch-Mehrin była jedną z 14 wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego, z której to funkcji zmuszona była zrezygnować zaraz po ujawnieniu całej sprawy.
Sprawa o popełniony przez nią plagiat potoczyła się bardzo szybko. Jest to zresztą już druga z kolei afera plagiatowa, która tym razem pogrąża niemiecką polityk. Dwa miesiące wcześniej tytuł doktora stracił także z powodu  „przywłaszczenia sobie cudzej własności intelektualnej”, czyli plagiatu, Karl Gutenberg, ówczesny minister obrony Niemiec i znany polityk bawarskiej CSU.
I oto siła opinii publicznej, bo tę skuteczną wojnę plagiatom wydało nie samooczyszczające się środowisko naukowe, ale założyciele portalu internetowego „VroniPlag-Wiki”. To oni, po aferze z ministrem Guttenbergiem, postawili sobie za cel sprawdzenie doktoratów znanych w Niemczech osobistości. Ciekawe, jak na taką skuteczność zareagowaliby niektórzy polscy autorzy prac magisterskich, doktorskich i innych?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: