Feudalizm, blokowanie młodych i ambitnych, kolesiostwo przy recenzjach i publikacjach, nepotyzm, manipulacja wynikami badań….

 

Naukowiec pańszczyźniany

Słuzba Zdrowia  nr 43-50 z 13 czerwca 2011 r.

Feudalizm, blokowanie młodych i ambitnych, kolesiostwo przy recenzjach i publikacjach, nepotyzm, manipulacja wynikami badań. O patologiach w naukach medycznych i dziedzinach pokrewnych oraz o reformie, która częściowo ma to zmienić, z prof. Maciejem Banachem, wiceministrem nauki, rozmawia Krzysztof Boczek. 

…Poziom doktoratu zależy głównie od promotora, a także od osoby, która bezpośrednio pracuje z doktorantem – w nowej ustawie tę osobę nazywamy promotorem pomocniczym. Jeśli promotor jest ambitny, zadba o wysoki poziom pracy. Ale wielu naukowców potrafi promować po 3–4 doktoraty w ciągu roku, a znam przypadki, kiedy jedna osoba była promotorem 10 i więcej doktoratów jednocześnie. Nie ma mowy, by przy tak hurtowych ilościach doktoraty były dobrej jakości…..Od lat tak było, że jeden człowiek robił badania albo pisał pracę, zanosił ją do profesora, a ten – dopisywał siebie i 6 innych nazwisk znajomych. W medycynie panuje feudalizm. Młody człowiek, chcąc mieć dobre stosunki w katedrze, dopisuje asystentów, adiunktów, kierownika i jego zastępcę….Rada wydziału ma kryteria dopuszczania do doktoratów, habilitacji, ale często ich nie stosuje. Jeżeli takie zjawisko wykryje CKA, to powinna odebrać wydziałowi możliwość nadawania stopni naukowych. Ale często tak się nie dzieje. Jeden z bardzo znanych i cenionych profesorów powiedział mi ostatnio, że jakiś czas temu oceniał 5 kandydatów do tytułu prof. belwederskiego. Dwóch ocenił negatywnie. Od tego czasu – już prawie 2 lata – nie ma zaproszeń do recenzowania. W ten sposób pomija się ludzi, którzy mogą skrytykować kandydata.

 

Sprawa odwołania rektora AWFiS w Gdańsku przed sądem

 

 

 

Komunikat specjalny rektora AWFiS Tadeusza Hucińskiego 

Minister Kudrycka przegrała w Sądzie

blog – Tadeusz Huciński odwołany Rektor AWFiS, 17.06.2011


Z satysfakcją pragnę poinformować, że w dniu dzisiejszym tj. 17 czerwca 2011 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał pismo ministra nauki i szkolnictwa wyższego Barbary Kudryckiej z 2 sierpnia 2010, dotyczące odwołania mnie z funkcji rektora Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku za decyzję administracyjną.
W konkluzji orzeczenia Sąd wyraził zdziwienie stanowiskiem minister Kudryckiej, która utrzymywała że odwołanie to nie było decyzją administracyjną i w związku z tym odmówiła merytorycznego rozpatrzenia sprawy. W uzasadnieniu Sąd podkreślił, że takie postępowanie ministerstwa jest niedopuszczalne, gdyż pozbawia obywatela możliwości dochodzenia  swoich praw.
Orzeczenie WSA odbieram jako swój sukces w sporze z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz pierwszy bardzo ważny krok na drodze do ostatecznego uznania moich racji, czyli orzeczenia, iż odwołanie mnie z funkcji rektora AWFiS było aktem bezprawnym.
Dzisiejsze orzeczenie Sądu dowodzi braku kompetencji oraz nieznajomości podstawowych przepisów prawa przez naczelny organ administracji, jakim jest minister i stanie się precedensem w stosunkach ministerstwa z uczelniami.

bezzasadnie odwołany rektor AWFiS Gdańsk

prof. nadzw. dr hab. Tadeusz Huciński

♣ 

Minister Kudrycka przegrała w sądzie z prof. Hucińskim

Dziennik Bałtycki 17.06.2011

Rektor wygrał z ministrem nauki

niezalezna.pl 2011-06-19 

…..Takie orzeczenie sądu dowodzi, jak słabo minister Kudrycka zna podstawoweprzepisy prawa i jak bardzo jest niekompetentna – mówi prof. dr hab. Tadeusz Huciński w rozmowie z niezależną. pl Zdaniem odwołanego rektora gdańskiej AWFiS, decyzja sądu stworzyła precedens w stosunkach między Ministerstwem Nauki a polskimi uczelniami.

 

Może warto rozważyć wprowadzenie dla wszystkich studentów obowiązkowego kursu etyki akademickiej

Tresowanie inteligenta

Adam Leszczyński 2011-06-13, Gazeta Wyborcza

Wykładowcy narzekają, że ich studenci zachowują się jak dzieci, nie rozumieją, czym jest przypis i plagiat, oraz mają elementarne braki w wiedzy. Może to oznaka kulturowej zmiany, którą przeoczyliśmy – zerwania z normami, które dla wykształconego jeszcze kilkanaście lat temu inteligenta są czymś oczywistym?…..

Nikt nie wie, jak powszechne są plagiaty na polskich uczelniach – w pracach rocznych, licencjackich i magisterskich.

– Nie ma badań – mówi dr Sebastian Kawczyński, z wykształcenia historyk, prezes firmy Plagiat.pl sprzedającej system komputerowy służący do wykrywania plagiatów.

Dr Kawczyński uważa, że szacunki dotyczące ściągania krążące po polskich mediach pochodzą w większości od niego. On z kolei opierał się na badaniach angielskich, w których co czwarty student przyznawał się do „kryptocytatów” – czyli przepisywania fragmentów z cudzych prac bez podania źródła. Problem jest światowy – a skoro u bardzo przestrzegających reguł Anglosasów jest tak źle, to w Polsce raczej nie jest lepiej.

– To kwestia technologii. W dobie internetu bardzo łatwo znaleźć fragmenty cudzych prac, wkleić i skompilować w całość – mówi Kawczyński. – Tu nie tylko chodzi o ochronę własności intelektualnej, ale o samodzielną pracę, której ma uczyć uniwersytet. Ściąganie jest jak doping w sporcie: daje ci nieuczciwe fory.

Od akademickich wykładowców słyszę, że studenci często w ogóle nie rozumieją, czym jest przypis i po co się go używa. Nie rozumieją, dlaczego cytat trzeba wyróżnić cudzysłowem. Przecież internet jest gigantycznym kolażem – zbiorem ścinków z różnych źródeł, po których można beztrosko przeskakiwać – i tak traktują swoje prace….
.Normy akademickiego życia zmieniają się powoli i być może warto rozważyć wprowadzenie dla wszystkich studentów obowiązkowego kursu etyki akademickiej – gdzie mieliby powiedziane jasno, co to jest przypis i po co się go używa. Wtedy, być może, wykładowcy nie cierpieliby tak bardzo, a tresowanie inteligenta byłoby mniej bolesne – dla wszystkich.

Stopień naukowy przeszkodą w znalezieniu pracy

Ukryć doktorat, żeby dostać pracę

Katarzyna Klimek-Michno, Dziennik Polski, 16.06.2011

RYNEK PRACY. Im wyższe wykształcenie, tym… gorzej. O etat trudno nawet po studiach doktoranckich. Tymczasem brakuje pracowników z przygotowaniem zawodowym…..

System edukacji nie jest jednak dostosowany do potrzeb rynku pracy, na którym brakuje osób z wykształceniem zawodowym. Studia doktoranckie często nie zwiększają szansy na pracę w biznesie, a wręcz okazują się przeszkodą. Pracodawcy szukają bowiem kandydatów z niższym wykształceniem, ale za to z doświadczeniem zawodowym. Oferty pracy adresowane bezpośrednio do absolwentów studiów doktoranckich ciężko byłoby znaleźć np. poprzez urzędy pracy.

Przykładowo, w Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie nie ma takich propozycji. Pracodawcy nie zgłaszają w swoich ogłoszeniach wymagań dotyczących stopnia naukowego..

Patologie akademickie w maju 2011 r.

 Patologie akademickie w maju 2011 r. ( w mediach)

Kondycja moralna nauki w Polsce jest kiepska jak wskazuje m.in. monitoring patologii polskiego środowiska akademickiego prowadzony na stronie https://nfaetyka.wordpress.com/

Dobrze, ze ten problem jest zauważany na najwyższych szczeblach hierarchii akademickiej. W PAN zorganizowano sesję (Kondycja moralna nauki w Polsce) podczas, której Prof. Jerzy Szacki stwierdził m.in. Domniemany upadek obyczajów w nauce ma swoje głębokie przyczyny polityczne, społeczne, ekonomiczne i instytucjonalne. Byłoby cudem, gdyby go nie było. Jeszcze większym cudem jest jednak fakt, że wciąż niemało jest młodych ludzi, którzy wybierają karierę naukową. Nie znaczy to oczywiście, że środowisko naukowe może mieć czyste sumienie i sądzić, że pod względem swej kondycji moralnej góruje nad innymi.Ważniejsze jednak od prawienia morałów jest tłumaczenie, na czym polega nauka oraz podwyższanie i egzekwowanie wymagań wobec naukowców.’

Niestety jak do tej pory nie ma remedium, aby z upadku obyczajów w nauce się podnieść. Powołana została co prawda nowa komisja do spraw etyki w nauce – PAN ( Nowa komisja do spraw etyki w nauce – PAN),  ale w jej składzie bez trudu można znaleźć osoby, które czystego sumienia chyba nie mają, więc z podniesieniem się z upadku będą problemy. Dla przykładu (Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda  http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=42 ,

 Pasja akademicka z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w roli Piłata  http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=74 ,

Franciszek Ziejka, rektor, który ma dowód (?) na niewinność w swoim rękopisie znalezionym w garażu, KO ‘Zebu’ http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/ ,

CO SŁYCHAĆ POD DYWANEM ? http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/co-slychac-pod-dywanem/

Marek Wroński
, w końcu lekarz, stwierdził poważną chorobę akademicką (Ślepota promotorska Marek Wroński, Forum Akademickie, 5/2011) „Promotor nie zauważył, że przepisywano też z jego prac. To powinno dyskwalifikować nauczyciela akademickiego od promotorstwa i recenzowania przewodów doktorskich czy habilitacyjnych. W interesie każdej rady wydziału jest zaś permanentne odsuwanie tych wszystkich, którzy akademicko „niedowidzą”.
’ Diagnoza jest niewątpliwie trafna, a objawy tej choroby obserwowali także inni doktorzy, niekoniecznie medycyny. Niestety zamiast takich promotorów poddać terapii, przez lata trzyma się na etatach, bo do ‚niedowidzenia’ mają prawa nabyte.

Nowe prawo o szkolnictwie wyższym walczy z nepotyzmem. Ale profesorowie – nepoci się buntują, uważając to za dyskryminację (Profesorowie: Będziemy dyskryminować własne dzieciGazeta Wyborcza Katowice, Judyta Watoła 2011-05-04).  Dzięki dotychczasowej praktyce mogli zatrudniać całe swoje rodziny, realizując w ten sposób politykę prorodzinną, nie zaważając nawet na kiepską sytuację finansową zatrudnionych na uczelniach.

Odpowiedzi na pytanie – czy rezygnacja z nepotyzmu nie poprawiłaby sytuacji finansowej rodzin akademickich ? – nie ma. Czemu mąż wiedząc jak fatalnie zarabia się na uczelni zatrudnia tam swoją żonę ? Dlaczego rodzice kiepsko zarabiający na biednych uczelniach zatrudniają tam swoje dzieci ? Co więcej, czemu organizowane są ‚konkursy’ na etaty ustawiane tak aby żona/syn/ krewny na takim ‚głodowo opłacanym’ etacie akademickim został zatrudniony ? Po co został uruchomiony taki mechanizm dziedziczenia biedy ? 

Faktem jest, że profesorowie klepiący biedę na uczelniach uważają zakaz praktyk nepotycznych za dyskryminację swoich krewnych, których w wyniku likwidacji nepotyzmu pozbawi się (nie)przyjemności biedy klepania.

Coraz więcej uczelni otrzymuje certyfikaty walczących z plagiatami ( 18 uczelni oraz wydziałów otrzymało tytuł „walczących z plagiatami” -PAP – Nauka w Polsce, Urszula Rybicka, 2011-05-12),  ale liczba plagiatów się nie zmniejsza, a może nawet zwiększa. Niestety nie ma profesjonalnego monitoringu plagiatów popełnianych przez studentów i ‚profesorów’ . Argumentuje się, że ‚ próby oszukiwania przy pisaniu prac to częściowo wynik tego, że na wcześniejszych etapach kształcenia młodzież nie jest uczona przestrzegania praw autorskich’ . Ale przecież młodzież jest uczona przez nauczycieli, którzy sami często plagiaty popełniali, nie przestrzegali / nie znali praw autorskich, uczeni na uczelniach przez ‚profesorów’, którym plagiatowanie nie jest obce. Ryba psuje się od głowy, a nie od ogona. Dopóki tego faktu się nie przyjmie i nie rozpocznie walki z plagiatami profesorskimi i to tych profesorów, którzy oficjalnie ‚walczą’ z plagiatami i o dobre praktyki, żadna walka z plagiatami (i innymi patologiami ) nie zostanie wygrana). Zbyt konformistycznie nastawiona młodzież raczej nie wyrzuci takich pseudoprofesorów z uczelni. Potrzebne jest skuteczne w stosowaniu prawo antyplagiatowe/antypatologiczne.

W polskim systemie prawnym – Prokuratura za plagiat kary się nie domagaGazeta Wyborcza, Piotr Żytnicki, Poznań 2011-05-21.Okazuje się, że plagiat popełniony przez profesora, rektora Zachodniej Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w Zielonej Górze to zdarzenie nie będące ‚przejawem lekceważenia porządku prawnego’. No, gdyby taki plagiat popełnił student, naśladujący profesora, to co innego – kara by go nie ominęła.

Co prawda jest groźba, że szkoła wyższa, która nie ma skutecznego systemu antyplagiatowego, nie otrzyma zgody na dalsze prowadzenie studiów.( Są plagiaty? Zamykamy studiaDziennik Gazeta Prawna, 2011-05-25). Rzecz w tym, że ‚od października Państwowa Komisja Akredytacyjna (PKA) będzie sprawdzała, czy prace dyplomowe bronione na uczelniach  są plagiatami.’ Nie ma jednak informacji o sprawdzaniu prac doktorskich, habilitacyjnych ‚ profesorskich’,  czy po prostu naukowych. Zatem jest możliwe, że jak kowal zawini to cygana powieszą. Studenci biorą przykład z poczynań kadry nauczającej, a tej się nie zamyka ! Ogłasza się natomiast zamiar prowadzenia wojny ze studentami ( Wojna przeciw nieuczciwym studentomDzienik Polski, ANNA KOLET-ICIEK – 30.05.2011) I

Marek Wroński prorokuje natomiast wzrost nierzetelności w nauce (Doktor Wroński: Nadchodzi tsunami oszustw naukowychGazeta Wyborcza Wrocław, Tomasz Wysocki 2011-05-26) nie wierząc, że deklarowana walka z nierzetelnościami zostanie podjęta i skutecznie przeprowadzona. Uważa, że walka o granty naukowe ‚sprowokuje niektórych, mniej zdolnych naukowców do fałszowania badań, oszustw i plagiatów’  Niestety, jak wiadomo, to często także bardzo zdolni naukowcy fałszują badania dokonują oszustw i plagiatów. Chęć ‚sukcesu’  za wszelką cenę i brak kręgosłupa moralnego prowadzi do haniebnych poczynań także uzdolnionych.

Marek Wroński wykazał, że w Polsce wystarczy mieć skserowany dyplom naukowy, aby bez trudu zatrudnić się na etacie profesora na polskiej uczelni. (Profesor doktor kserowanyMarek Wroński . Polityka,20,2011)

Można mniemać, że przypadek niemiecko-izraelskiego naukowca dr. Noaha Rosenkranza, nie jest odosobniony. Niestety polski system akademicki,  znakomicie szczelny dla zbyt uczciwych naukowców, dla naukowców nieuczciwych jest po prostu przyjazny. Kadry zarządzające polskimi uczelniami nie są w stanie z przyczyn intelektualnych/moralnych wykrywać hochsztaplerów,  mają natomiast znakomite detektory wykrywające osoby niewygodne – bo niezależne, nonkonformistyczne, czy po prostu zdolne do krytycznego myślenia, które na wszystkich polskich uczelniach nie mają szans na zatrudnienie.

Ryszard Andrzejak przestał być w końcu rektorem Akademii Medycznej we Wrocławiu ( Nowy rektor AM: Czeka nas orka, wakacje nie dla nas  Gazeta Wyborcza Wrocław, Tomasz Wysocki 2011-05-24),  ale jego sprawa odsłoniła publicznie,  jak poważnie chory jest polski system akademicki, i jakie negatywne skutki może mieć autonomia uczelni zarządzanej przez patologiczną sitwę. ‚ Przypadek ten, zresztą nie pierwszy w polskim szkolnictwie wyższym, pokazuje słabość senatu uczelni oraz bezradność rady wydziału. Jest to też objaw braku rzetelności ciał uczelnianych i pokaz wszechwładzy rektora. Nikt z prominentnych profesorów medycyny nie chciał się wypowiadać o tej kompromitującej sprawie, zaś prof. Andrzejak jak gdyby nigdy nic urzędował mimo wysunięcia przeciw niemu oficjalnych zarzutów o plagiat i fałszerstwo danych naukowych’. (Gdyby prof. Andrzejak przeprosił, zachowałby funkcjęGazeta Wyborcza Wrocław, Tomasz Wysocki 2011-05-23,)

Artykuł 212 kodeksu karnego, jak wskazuje praktyka, pozwala skazywać za słowa i czynić przestępców m.in. z naukowców.( Skazani za słowaRzeczpospolita, Agnieszka Rybak 21-05-2011) Sądy orzekły, że naruszyli artykuł 212 kodeksu karnego – w ten sposób, że pomówili inną osobę o „takie zachowanie lub właściwości, które mogą ją poniżyć w oczach opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania”. Za taki czyn popełniony za pośrednictwem mediów grozi nawet do roku więzienia’ . Z tego artykułu został skazany m.in. Henryk Manteuffel kierownik Katedry Ekonomiki Rolnictwa i Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych z SGGW. Ale np.prof. Piotr Węgleński z UW (ani redaktor Gazety Wyborczej) za taki czyn skazany być nie musiał, mimo chęci poniżenia mnie w oczach opinii publicznej na łamach Gazety Wyborczej (Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Herodahttp://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=42 ) bo ja sam na mojej stronie internetowej mogę się skutecznie bronić (jak orzekł sąd) i chęć poniżania mnie na łamach niewiarygodnych gazet przez ‚pseudoprofesorów’ spełza na niczym. Sami sobie wystawiają świadectwo w opinii publicznej. Szkoda, że tylko w opinii marginesu publicznego, bo demokratyczna większość, szczególnie publiki akademickiej, wierzy na 100 % w to co preparuje Gazeta Wyborcza. Tak ci akademicy przez długie lata negatywnej selekcji kadr akademickich zostali uformowani..

Między nauką a biznesem w Polsce relacje są kiepskie, mimo że współpraca winna być pożyteczna dla biznesu i zbawienna dla uczelni. Autor najlepszej recepty na mariaż biznesu i nauki miał dostać 7 mln zł. w ramach projektu finansowanego ze środków unijnych. Jednak już na pierwszym etapie realizacji projektu okazało się, że opracowania wykonawcy noszą znamiona plagiatu i sprawą zajęła się prokuratura. (m.in. Plagiat za unijne pieniądze – jest śledztwoGazeta Wyborcza Kraków, PAP, 23.05.2011). Jak widać relacje między nauką a biznesem szybko się nie poprawią, a jest groźba, że się pogorszą relacje miedzy nauką i wymiarem sprawiedliwości.

Wygląda też na to, że nasz system akademicki jest na bakier z konstytucją bo ‚Realizacja konstytucyjnej zasady bezpłatności nauki w szkołach publicznych wygląda u nas tak, że młodzież z dobrze sytuowanych inteligenckich rodzin mieszkająca w miastach uczy się za darmo na państwowych uczelniach. Ubożsi idą na studia płatne.  (Student źle urodzonyTygodnik Przegląd, Andrzej Dryszel, Współpraca Agata Grabau  29.05. 2011). Dyskryminacja nie jest zgodna z naszym systemem prawnym, ale jest widoczna, a nawet rażąca na polskich uczelniach. Jak ktoś jest ‚źle urodzony’ to już na starcie jest karany przez los, a dobrze urodzeni nie są karani nawet na mecie. I co to za demokratyczne państwo prawa ?

Bibliografia:

Maj 2011

Kondycja moralna nauki w Polsce

serwis PAN

Nowa komisja do spraw etyki w nauce – PAN

serwis PAN

Ślepota promotorska

Marek Wroński, Forum Akademickie, 5/2011

4 maja

Profesorowie: Będziemy dyskryminować własne dzieci

Gazeta Wyborcza Katowice, Judyta Watoła 2011-05-04,

7 maja

Akademia Medyczna. Spadek po rektorze Andrzejaku

Tomasz Wysocki 2011-05-07,Wyborcza Wrocław

10 maja

Plagiat w szkolnicwie wyższym – seminarium w Warszawie

Rzeczpospolita, 10.05.2011

11 maja

Kto rektorem Medycznej? Wybory zaplanowane na 24 maja

 Gazeta Wyborcza Wrocław,11 maja

Profesor doktor kserowany

Marek Wroński . Polityka 11.05.2011 (20)

12 maja

18 uczelni oraz wydziałów otrzymało tytuł „walczących z plagiatami”

PAP – Nauka w Polsce, Urszula Rybicka, 2011-05-12

18 maja

Ctrl+C i Ctrl+V. Strategia warta miliony plagiatem?

Gazeta Wyborcza Kraków, Magdalena Kursa 2011-05-18,

21 maja

Skazani za słowa

Rzeczpospolita, Agnieszka Rybak 21-05-2011

Prokuratura za plagiat kary się nie domaga

Gazeta Wyborcza, Piotr Żytnicki, Poznań 2011-05-21,

23 maja

Gdyby prof. Andrzejak przeprosił, zachowałby funkcję

Gazeta Wyborcza Wrocław, Tomasz Wysocki 2011-05-23,

Plagiat za unijne pieniądze – jest śledztwo

Gazeta Wyborcza Kraków, PAP, 23.05.2011

Kraków: śledztwo w sprawie plagiatu w unijnym projekcie

Gazeta Krakowska – PAP 2011-05-23

24 maja

Nowy rektor AM: Czeka nas orka, wakacje nie dla nas 

Gazeta Wyborcza Wrocław, Tomasz Wysocki 2011-05-24,

25 maja

Są plagiaty? Zamykamy studia

Dziennik Gazeta Prawna, 2011-05-25

26 maja

Doktor Wroński: Nadchodzi tsunami oszustw naukowych

Gazeta Wyborcza Wrocław, Tomasz Wysocki 2011-05-26

29 maja

Student źle urodzony

Tygodnik Przegląd, Andrzej Dryszel, Współpraca Agata Grabau  29.05. 2011

30 maja

Studenci nadal są nierówno traktowani

Dziennik Gazeta Prawna, 2011-05-30

Wojna przeciw nieuczciwym studentom

Dzienik Polski, ANNA KOLET-ICIEK – 30.05.2011

Zarzuty dla byłego rektora wyższej uczelni w Chrzanowie

Zarzuty dla byłego rektora wyższej uczelni w Chrzanowie

PAP- Gazeta Krakowska , 9.06.2011 

Zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentach postawiła krakowska prokuratura dwóm osobom z b. kierownictwa Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Marketingu w Chrzanowie – poinformowała PAP w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska…..Jak podkreśla prokuratura, w toku postępowania zabezpieczono dokumentację, przesłuchano jako świadków byłych i obecnych pracowników szkoły oraz studentów, zwrócono się też do ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o przeprowadzenie kontroli w szkole. Otrzymany w marcu protokół pokontrolny był jedną z podstaw sformułowania zarzutów…

Zerwanie umowy po podejrzeniu o plagiat

Zerwanie umowy po podejrzeniu o plagiat

Dziennik Polski, 10.06.2011

 Zarząd Województwa Małopolskiego podjął decyzję o wypowiedzeniu umowy zawartej z Fundacją Rozwoju Edukacji i Nauki z Tarnowa.

To efekt podejrzeń o plagiat, którego miała dopuścić się fundacja podczas realizacji unijnego projektu SPIN. Urząd Marszałkowski miesiąc temu złożył do prokuratury doniesienie w tej sprawie

Urząd Marszałkowski zrywa umowę. Fundacja musi oddać pieniądze!

sądeczanin 9.06.2011

Małopolski Urząd Marszałkowski wypowiedział umowę Fundacji Rozwoju Edukacji i Nauki. Jak argumentuje, „całkowicie utracił do niej zaufanie”. To odpowiedź urzędu na wczorajszą konferencje prasową przedstawicieli fundacji i jej byłego prezesa Krzysztofa Pawłowskiego.

 Decyzja jest podyktowana szeregiem wykrytych nieprawidłowości – czytamy w przesłanym do nas oświadczeniu Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie. Szczególnie jaskrawym przykładem są trzy opracowania przesłane przez FREiN, dotyczące platformy informatycznej. Opracowania stanowiły, zdaniem FREiN, kopię materiałów własnych opublikowanych na stronie internetowej firmy Microsoft. Za ich przygotowanie FREiN zapłaciła swoim podwykonawcom niemal 200 tys. zł ze środków publicznych uzyskanych od samorządu województwa na realizację zadań i przedstawiła zapłacone faktury do rozliczenia w ramach projektu SPIN. Tymczasem istnieje możliwość darmowego korzystania z tych materiałów, co potwierdziła firma Microsoft w liście do FREiN.

Fundacja z Tarnowa najprawdopodobniej będzie musiała zwrócić zainwestowane pieniądze. Jest to około 200 tysięcy złotych z przekazanych jej w pierwszej transzy jednego miliona 200 tysięcy złotych (za cały projekt twórcy mieli dostać 7 mln zł, podważone zostały dokumenty, na które przyznano mniej niż 200 tys. zł). Na razie jednak nic nie jest przesądzone. Przedstawiciele fundacji nie dostali od urzędu żadnego oficjalnego pisma w sprawie zerwania umowy, a o dzisiejszej decyzji dowiedzieli się od nas….

Zarząd Województwa podjął dziś decyzję o wypowiedzeniu umowy z FREiN.

Mając podejrzenia, co do czystości intencji Fundacji Rozwoju Edukacji i Nauki z Tarnowa w podejmowanych przez nią działaniach w ramach projektu SPIN i biorąc pod uwagę całkowitą utratę zaufania do Fundacji oraz brak wystarczających i racjonalnych wyjaśnień z jej strony Zarząd Województwa podjął dziś decyzję o wypowiedzeniu umowy partnerskiej wraz z żądaniem zwrotu otrzymanej przez FREiN zaliczki. Zarząd Województwa nie wyraża zgody na wykorzystywanie publicznych pieniędzy na opracowania o znikomej jakości uniemożliwiającej ich wykorzystanie w dalszym etapie prac w ramach projektu lub noszących znamiona nieuprawnionego wykorzystania materiałów przygotowanych przez osoby trzecie, co potwierdziło przeprowadzone postępowania kontrolne i wyjaśniające.

Powyższa decyzja jest podyktowana szeregiem wykrytych nieprawidłowości. Szczególnie jaskrawym przykładem są trzy opracowania przesłane przez FREiN, dotyczące platformy informatycznej. Opracowania stanowiły, zdaniem FREiN, kopię materiałów własnych opublikowanych na stronie internetowej firmy Microsoft. Za ich przygotowanie FREiN zapłaciła swoim podwykonawcom niemal 200 tys. zł ze środków publicznych uzyskanych od samorządu województwa na realizację zadań i przedstawiła zapłacone faktury do rozliczenia w ramach projektu SPIN. Tymczasem, istnieje możliwość darmowego korzystania z tych materiałów, co potwierdziła firma Microsoft w liście do FREiN.

Niezależnie od dzisiejszej decyzji Zarządu Województwa sprawa została zgłoszona 9 maja 2011 r. do prokuratury, która wszczęła postępowanie wyjaśniające. Śledztwo jest w toku.”