Pirackie wyczyny


Pirackie wyczyny
 

FA2/2013

 Marek Wroński

W poprzednim odcinku (Piratka wśród filozofów, FA 01/2013) opisałem pierwszą część kariery naukowej mgr Magdaleny Otlewskiej, byłej doktorantki (filozofia) Uniwersytetu Wrocławskiego. Po wpłynięciu recenzji stwierdzających, że prawie 2/3 jej pracy doktorskiej Teofania stworzenia według Hildegardy z Bingen (promotor: prof. Janina Gajda-Krynicka) zostało dosłownie przepisane z książek trzech autorów, 14 listopada 2012 r. dysertacja nie została dopuszczona do obrony. Jednak w Radzie Naukowej Instytutu Filozofii UWr. (dyrektor: dr hab. Leon Miodoński, prof. UWr.) nadal toczyły się dyskusje nad celowością zamknięcia przewodu doktorskiego, tak aby ewentualnie nie odbierać doktorantce szans na rozwój kariery naukowej i aby mogła napisać nową pracę (sic!)…..

Ciekawy jest fakt, że 15 publikacji M. Otlewskiej, w których stwierdzono poważne naruszenie praw autorskich innych osób, zostało wydrukowanych w czasopismach recenzowanych i wszystkie przeszły wcześniej przez „sito recenzenckie”. Na podstawie tych publikacji (ogółem jest ich chyba około 20) młoda „uczona” otrzymywała liczne stypendia naukowe oraz trzy granty.

Mam obawy, że brak nadzoru promotorskiego połączony z ambicją i brakiem skrupułów młodych naukowców „pociągnie na dno” jeszcze niejedną nadzieję polskiej nauki.

Reklamy

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie ma prawa…

„Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie ma prawa, jako urzędnik państwowy, narzucać nauczycielom akademickim co im wolno powiedzieć w czasie wykładu”

wpolityce.pl

KSN NSZZ „Solidarność” z niepokojem odnotowuje komentarz Minister Profesor Barbary Kudryckiej zainspirowany zakończeniem prac nad Kodeksem Etyki Pracownika Naukowego opracowanym przez Komisję do spraw etyki w nauce, działającą przy Polskiej Akademii Nauk pod kierunkiem prof. Andrzeja Zolla.

Podzielamy opinię 538 profesorów i innych pracowników akademickich, którzy w niedawnym liście otwartym piszą

Nasz sprzeciw budzi przede wszystkim część komentarza, w której Pani Minister pisze: „Ale nie mniej ciężkim przewinieniem [jak plagiat czy sfabrykowanie wyników] jest choćby próba zarażania studentów swoim światopoglądem – zwłaszcza gdy ten światopogląd wymyka się regułom uznawanej powszechnie wiedzy, dotychczasowym ustaleniom naukowym i rzetelnej metodologii.” A następnie przytacza Pani w ironicznej formie przykłady związane z Katastrofą Smoleńską i działalnością o. Tadeusza Rydzyka.

Uważamy, podobnie jak sygnatariusze listu 538, że Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie ma prawa,

jako urzędnik państwowy, narzucać nauczycielom akademickim i naukowcom co im wolno powiedzieć w czasie wykładu, seminarium lub publicznych wystąpień.

Nie zgadzamy się na to, aby Kodeks Etyki mógł

„być narzędziem bieżącej walki politycznej, wykorzystywanym do dyscyplinowania, jeśli nie karania, pracowników naukowych prezentujących poglądy odmienne od poglądów decydentów politycznych i administracji państwowej.”