Klonowane doktoraty

Klonowane doktoraty w sądzie


Marek Wroński, FA 1/2014

W ciągu 10 lat spod promotorskiej ręki prof. Janiszewskiego wyszło 37 dysertacji doktorskich. Co więcej, ów tytan pracy był równocześnie zatrudniony w pięciu uczelniach oraz pracował jako szef klinicznego centrum rehabilitacji.


Osiem lat temu, w czerwcu 2005 r., zasygnalizowałem sprawę tzw. klonowanych doktoratów, które odkrył prof. Radzisław Kordek, ówczesny prodziekan ds. nauki Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (patrz: Fabrykant doktoratów , FA 6/2005, Wiadomości z sal sądowych – Nierzetelne doktoraty , FA 3/2008, Inne zakończone sprawy , FA 11/2012). W sześciu dysertacjach doktorskich, których promotorem był ówczesny kierownik Kliniki Rehabilitacji, dr hab. Mirosław Janiszewski, prof. UM w Łodzi, stwierdzono liczne zapożyczenia (sięgające nawet kilkudziesięciu stron!) tożsame z tekstem i sporadycznie z danymi pochodzącymi z wcześniej obronionych prac, które prowadził i nadzorował. Okazało się też, że w ciągu 10 lat (od grudnia 1994 do czerwca 2004 r.) spod promotorskiej ręki prof. Janiszewskiego wyszło 37 dysertacji doktorskich. Co więcej, ów tytan pracy był równocześnie zatrudniony w pięciu uczelniach oraz pracował jako szef klinicznego centrum rehabilitacji. Rektorem UM w Łodzi był wtedy prof. Andrzej Lewiński, który wspólnie z prorektorem ds. nauki, prof. Pawłem Liberskim oraz prof. Radzisławem Kordkiem doprowadzili do wznowienia przez Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów sześciu przewodów doktorskich (Barbary Dróżdż, Marcina Dobrowolskiego, Ewy Gaczkowskiej, Małgorzaty Kronenberg, Witolda Rezmera oraz Tadeusza Wojdyniaka). Po powtórnej ocenie przez recenzentów (którym przedstawiono dowody na splagiatowanie tekstu), dysertacje doktorskie uznano za niesamodzielne i unieważniono nadane stopnie. Dr Gaczkowska, dr Kronenberg oraz dr Wojdyniak odwołali się najpierw do Wojewódzkiego, a później do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który oddalił ich odwołania.

Z kolei prof. Janiszewski szybko zrezygnował z pracy na uczelni. Rzecznik dyscyplinarny zawiesił postępowanie wyjaśniające pod pretekstem, że rektor Lewiński zawiadomił prokuraturę, która 7 marca 2005 roku wszczęła śledztwo. Po dalszych kilku latach postępowanie dyscyplinarne umarło śmiercią naturalną z powodu przedawnienia. Z kolei Prokuratura Okręgowa sama przez kilka lat miała kłopoty, ponieważ nie można było znaleźć biegłych, którzy poddaliby analizie pozostałe dysertacje na okoliczność naruszenia praw autorskich, stąd śledztwo zostało zawieszone i o sprawie w zasadzie na jakiś czas zapomniano. Jednak parę lat temu prokuratura wznowiła wysiłki, zmieniając ewentualne zarzuty z naruszenia praw autorskich (które się przedawniły) na zarzut poświadczenia nieprawdy i w końcu ukończyła wieloletnie śledztwo……

Advertisements

Jedna odpowiedź

  1. Plagiatorów trzeba tępić tak jak złodziei.Konsekwencje powinni ponosić także ci, którzy ich bronią i pomagają im w wybielaniu się. Jeśli coś „klonuje” (habilitacja, czy artykuł) czyjś protegowany, to trzeba to demaskować, unieważniać awans. Należy powołać sprawną, kompetentną, obiektywną, z wysokim morale – KOMSJĘ ANTYPLAGIATOWĄ. .Trzeba także ogłosić, procedurę starań o werdykt Komisji Antyplagiatowej i regulamin jej pracy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: