To ludzie, a nie budynki czy laboratoria, są decydującym czynnikiem w rozwoju nauki.

Ludzie zamiast budynków

Pauza- ZBIGNIEW BŁOCKI

Narodowe Centrum Nauki (NCN) dokonało w krótkim czasie małej rewolucji w polskiej nauce. Jest pierwszym urzędem centralnym zlokalizowanym w Krakowie, przede wszystkim jednak wprowadziło zupełnie nowe standardy w systemie publicznego finansowania badań w Polsce. Jest właściwie jedynym elementem tego systemu opartym na prawdziwej konkurencji. Wzorowaliśmy się na sprawdzonych rozwiązaniach funkcjonujących za granicą, szczególnie na organizacji konkursów European Research Council. Stale staramy się wprowadzać do polskiej nauki nową jakość; wspomnę tylko o takich sprawach, jak recenzowanie wniosków przez zagranicznych ekspertów, rozwiązania wymuszające mobilność naukowców, czy praktycznie wprowadzenie do naszego systemu instytucji postdoka…….

Oczywiście środków budżetowych przeznaczanych na naukę musi być znacznie więcej niż do tej pory, ale przede wszystkim muszą być lepiej wydawane. Zainwestowaliśmy np. dziesiątki miliardów złotych w infrastrukturę naukową, często bez żadnego planu i pomysłu na jej późniejsze wykorzystanie. W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się zresztą, że kolejny prawie miliard złotych zostanie rozdzielony przez instytucję, która nie ma w kwestiach ściśle naukowych żadnego doświadczenia. Jak doskonale wiemy, te już wybudowane laboratoria czy parki technologiczne często stoją puste; nie ma środków ani wykwalifikowanej kadry, by z nich korzystać. NCN jest zaś właściwie jedyną publiczną instytucją, któ- rej zadaniem jest bezpośrednie finansowanie naukowców, a nie infrastruktury. A jak wiemy z przykładów innych krajów, to ludzie, a nie budynki czy laboratoria, są decydującym czynnikiem w rozwoju nauki. To oni muszą się wreszcie stać priorytetem.

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. Dorzucę jeszcze do mojej poprzedniej wypowiedzi, kilka słów do cyt.”Jak doskonale wiemy, te już wybudowane laboratoria czy parki technologiczne często stoją puste; nie ma środków ani wykwalifikowanej kadry, by z nich korzystać.”.

    No właśnie, A NIBY JAK ta wykwalifikowana kadra ma korzystać z tych wspaniałości ? Przecież do tego nalezy spełnić określone warunki, jak dorobek naukowy ba !, to „musi być” rzecz jasna, dorobek opublikowany w czasopismach z osławionej już „listy filadelfijskiej”, mało tego – te prace muszą być jeszcze cytowane. O tak ! W Dekalogu naukowca marzącego o awansie naukowym w Polsce, są m.in. takie dwa przykazania:

    przykazanie nr 1: „Publikuj w czasopismach z listy filadelfijskiej.”, przykazanie nr 2: „Masz być cytowany.”.

    Ja myślę, że Pan Profesor zgodzi się z tym, iż w środowisku naukowym, jest zawiść, a nie daj Boże, gdy to środdowisko znajduje się dodatkowo na terytorium RP – skoro „Polak Polakowi nawet klęski zazdrości”, więc poziom tej zawiści wzrasta na terenie RP co najmniej kilkudziesięciokrotnie (niczym poziom promieniowania jonizującego w pobliżu reaktora w Czarnobylu). Efektem tego są wyniki, niektóre naprawdę ważne, opublikowane w czasopismach, część z tych czasopism jest nawet z „listy filadelfijskiej”, a których to wyników, NIKT nie cytuje. Jak widać, bywa i tak (nie zawsze, ale to marna pociecha), że ani poziom wyniku ani „lista filadelfijska”, w polskich warunkach, NICZEGO tutaj nie zmieniają, być może nawet przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego. No i co z tego ? Obchodzi to kogoś ? Skądże… „takie jest życie”, prawda ? No i trzeba się z tym pogodzić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: