Choroba parametryczna zwana też „punktozą”

Zabójcy talentów

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/175931,zabojcy-talentow.html

….Na co narzekają specjaliści? W pierwszej kolejności na epidemię tzw. choroby parametrycznej, czyli „IF-manii” (ang. Impact Factor) zwanej też „punktozą”. Chodzi o preferowanie przy rozdziale publicznych funduszy na badania tych naukowców, którzy mogą się pochwalić największą ilością punktów za publikowanie swoich prac w czasopismach naukowych. Jest to ważniejsze kryterium niż tematyka badań. To samo zresztą dzieje się w przypadku awansów na wyższe stopnie naukowe i zawodowe. Ma to określone konsekwencje. „Dopóki wartość ’IF-ów’ będzie ważniejsza od tematyki badawczej, dopóty naukowcy będą zmuszeni do podejmowania starań o samo autorstwo w publikacji, a nie o innowacyjną treść badań będących przedmiotem tych publikacji. Obecne zasady pod pozorem obiektywizmu zmuszają naukowców do zdobywania punktów, a nie do odkrywania nowego.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/175931,zabojcy-talentow.html

Reklamy

Komentarzy 5

  1. Ktoś kto odkrywa nowe, poświadcza to publikując w artykułach z wysokim IF. Tam już recenzenci go dobrze sprawdzą. Czuję tu płacz profesorków co są za ciency aby wysoko publikować. Kolega już nie napisze dobrej recenzji … tylko PhD z drugiej półkuli napisze prawdę o recenzowanym artykule. Amen

    • Niby tak. Ale znam też recenzje, kórych autorzy aż wysilali się, żeby znaleźć „dziurę w całym”. No i „znaleźli”. Jeden z nich, szukając gorliwie tej „dziury”, „popisał się” przy tym takim poziomem wiedzy, że… (wolę nie kończyć tego zdania).
      Inna zaś choroba, to konieczność wykazywania się cytowaniami, które sa czysto uznaniowe. Przecież nikt nie ma obowiązku cytować innych, chyba, że korzysta z ich wyników w swojej pracy. Ale gdy ktoś inny osiągnie jakiś rezultat w danej dziedzinie, wcale nie musi być cytowany w literaturze tematu, nawet gdy jego prace są znane od lat.
      Znam dobrze parę prac, które mimo, że zawierają ważne (a nawet bardzo ważne) wyniki, same będąc opublikowane w dobrych i międzynarodowych czasopismach, nigdy nie były cytowane. Po prostu, ludzka zawiść zbiera swoje „żniwa”. Gdy Cię lubią, to Cię zacytują i tyle.

      • Owszem, opisane przez Pana sytuacje zdarzają się. Aczkolwiek, recenzentów jest zwykle trzech i edytor kasuje takich recenzentów-mądrali. Uważam, że dobry materiał obroni się sam. Zawsze można wysłać do innego czasopisma i prawdopodobieństwo, że znów trafi się na takich cwaniaków jest bardzo małe. Nie ma systemów idealnych. Ekosystem, w którym uprawia się naukę w Polsce jest tak dalece patologiczny, że przejmowanie zwyczajów panujących zza linii Łaby jest jak najbardziej wskazane.

    • Teoretycznie tak powinno być, jednak w praktyce są to często prace przyczynkarskie lub róznego typu gadzety, które pięknie wyglądają w artykule ale nie wnoszą nic nowego do nauki jako takiej.

  2. Jeden z ciekawszych artykułów, które zdarzyło mi się przeczytać, dotyczył spraw gloryfikowania pojęcia „poziomu cholesterolu” i traktowania jego wysokiej wartości jako przyczyny chorób serca. Panie Czeczot i Cichosz udowadniały w tym artykule, ze podwyższony poziom cholesterolu jest jedynie jednym ze skutków choroby, której przyczyna leży znacznie głębiej, w „uszkodzeniu którychś z biochemicznych procesów naszego organizmu. Można sądzić, że ten artykuł nie bardzo był po myśli koncernów Merck i Pfizer, producentów statyn, m.in. Lipitoru. A gdzie znalazłem ten niepokorny nieco i mądry artykuł? W Przeglądzie mleczarskim! A co to oznacza? Jedynie to, że podchodzenie do tematu jedno-, czy nawet dwuwymiarowo, tak jak Pan Grey jest nieco nieprawdziwe. Podział typu „profesorki z Polski i PhD zza oceanu to rzecz śmieszna. Podział jedyny, to podział władza i my, ale widzę, że NFA stało się tubą ministerstwa, więc dla mnie, anarchisty nie ma tu miejsca. Pa, pa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: