Potrzebne jest oczyszczenie uniwersytetów

Wyższe uczelnie na lewej burcie. Po wpisie Wandy Nowickiej WUM odwołał wykłady z dr. Tomaszem Terlikowskim

niezalezna.pl

Tomasz Terlikowski miał rozpocząć wykłady z etyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym w połowie lutego. Wystarczył jeden tweet czołowej polskiej aborcjonistki, by uczelnia wycofała się ze współpracy. Sam zainteresowany nie ma wątpliwości – część polskich uniwersytetów medycznych, w tym WUM, jest w wymiarze bioetyki „opanowana przez zwolenników aborcji, a często także eutanazji”. Ze względu na swoje poglądy pracę na innej wyższej uczelni utraciła też prof. Krystyna Pawłowicz……

…To niestety pokazuje też, jak głębokie oczyszczenie jest potrzebne przynajmniej na niektórych uczelniach medycznych. Warszawski Uniwersytet Medyczny, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (gdzie wykłada zwolennik kazirodztwa Jan Hartman – przyp. red.) i Łódzki Uniwersytet Medyczny są opanowane, jeśli chodzi o wymiar bioetyczny, przez zwolenników aborcji, a często także eutanazji

Reklamy

Celem reformy szkolnictwa wyższego jest zatrzymanie polskich naukowców w kraju.

Wiceminister nauki: celem reformy szkolnictwa jest zatrzymanie naukowców w kraju

PAP

Celem reformy szkolnictwa wyższego jest zatrzymanie polskich naukowców w kraju. Dlatego należy zmodyfikować feudalną strukturę uczelni – mówił w piątek wiceszef resortu nauki Piotr Müller. Zapewnił, że ministerstwo jest otwarte na wszelkie konstruktywne uwagi nt. reformy.

Na antenie telewizji wPolsce.pl wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Müller przypomniał, że ścieżka kariery naukowej w Polsce jest wyjątkowa długa. Średni wiek uzyskiwania samodzielności naukowej w naszym kraju to 46 lat, a na Zachodzie – 36 lat.

„Dlatego m.in. wyjeżdżają młodzi, zdolni naukowcy z Polski i my tracimy ich bardzo często już na zawsze. Nie rozwijają naszego kraju, tylko wspomagają zachodnie gospodarki, a często teraz już azjatyckie. Największy cel, który musimy zrealizować – nie pozwolić, aby polskie elity wyjeżdżały za granice” – mówił w kontekście planowanej reformy szkolnictwa wyższego i prac nad ustawą o nauce i szkolnictwie wyższym, tzw. Ustawą 2.0………

Ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia

NASZ WYWIAD. Prof. Bernacki: Poprawki w Konstytucji dla nauki są konieczne. Ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia

wpolityce.pl

…..Sporny jest pomysł zniesienia habilitacji. Jakie jest pańskie stanowisko w tej sprawie?

Projekt przewiduje dobrowolność habilitacji. Jednak jeżeli procedura habilitacji będzie dobrowolna, niewiele osób się na nią zdecyduje. Przy dużej ilości doktoratów, zrealizowanych pod rządami obecnej ustawy, które nie zawsze są na odpowiednio wysokim poziomie, może dojść do zapaści nauki. Raczej powinniśmy budować system, w którym habilitacja wraz z przywróceniem kolegium habilitacyjnego jest czymś ważnym. Osoba, która będzie miała status samodzielnego pracownika naukowego i będzie miała możliwość wykazać się swoją wiedzą i umiejętnościami prowadzenia debaty naukowej. Ale ustawa nie tylko w tym punkcie jest słaba. Mamy do czynienia z rozwiązaniami, że obok profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego, jak dotychczas, zostaje wprowadzony profesor uczelniany.

Co oznacza ta zmiana?

Profesor uczelniany nie będzie musiał mieć habilitacji, wystarczy, że będzie miał doktorat. Będą więc profesorowie „gowinowscy”, czyli uczelniani bez habilitacji, będą profesorowie nadzwyczajni oraz profesorowie tytularni z tytułem naukowym od prezydenta RP. Totalne zamieszanie i dewaluacja tytułu naukowego. Po co starać się o profesurę nadzwyczajną czy zwyczajną skoro można mieć profesurę już po doktoracie? Przepisy proponują również rozwiązanie zgodnie z którym na stanowisku pracownika naukowego można zatrudnić osobę po doktoracie za zgodą nie rektora, ale dyrektora instytutu. A więc po co mnożyć wielokrotność stanowisk, które mogą być obejmowane przez ludzi bez habilitacji i bez profesury tytularnej…..

 Patologie i układy personalne z PRL zostały w nienaruszonej formie przeniesione do III RP.

NASZ WYWIAD. Prof. Mikołajczak: „Bardzo liczę na to, że projekt ustawy o szkolnictwie wyższym zostanie zmieniony przez posłów i senatorów”

wpolityce.pl

Dyskusja wykazała, że jednak dominuje myślenie korporacyjne. Okazało się, że naukowcy stanowią kolejną korporację. Symbolicznym wyrazem tego jest autonomia uczelni. Największą wartością dla świata nauki jest autonomia. Prawie całkowicie zostało zatracone myślenie, że ktoś jednak na te autonomiczne uczelnie daje pieniądze. Tej refleksji bardzo mi zabrakło, także po stronie ministerstwa, które powinno o interes państwa zadbać. 100 proc. pieniędzy na szkolnictwo państwowe idzie z budżetu państwa, ogromna większość pieniędzy na naukę pochodzi od  państwa, dlatego państwo powinno mieć większy wpływ na to, co na uczelniach się dzieje. Wydaje mi się, że władze państwowe powinny mieć także większy wpływ na dobór władz. Niestety, właściwie daje się wolną rękę środowisku naukowemu.

Projekt ustawy ma również przyczynić się do oczyszczenia środowiska naukowego.

Po transformacji 1989 r. świat nauki w Polsce niestety nie przeszedł oczyszczenia takiego jak w Czechach, czy w NRD. Wszystkie te patologie i układy personalne z PRL zostały w nienaruszonej formie przeniesione do III RP. Kadra profesorska jest w dużej mierze lewicowo-liberalna. Ludzie ze świata nauki, które mają konserwatywne poglądy mają niewiele do powiedzenia w świecie nauki. Przegrywają we wszystkich wyborach na uczelniach……..

Wprowadzenie totalnego rozgardiaszu jeśli chodzi o stopnie i tytuły naukowe.

Projekt ustawy o uczelniach zagrożony? Bernacki: Jest trudny do zaakceptowania przez klub PiS

wpolityce.pl

Tworzenie rad uczelni, zbyt duża władza rektorów, rozgardiasz w stopniach i tytułach naukowych – to elementy, które zdaniem posła Włodzimierza Bernackiego (PiS) sprawiają, że projekt ustawy o uczelniach, przygotowany przez resort nauki, jest trudny do zaakceptowania przez klub PiS…….

Trzecim newralgicznym punktem w projekcie ustawy jest według rozmówcy PAP„wprowadzenie totalnego rozgardiaszu”, jeśli chodzi o stopnie i tytuły naukowe.

Projekt wprawdzie utrzymuje stopień doktora habilitowanego, jednak uzyskanie habilitacji nie będzie konieczne, by pracować na stanowisku profesora uczelni. To stanowisko będzie więc mógł piastować nawet doktor. Nie będzie też limitu ośmiu lat na zrobienie habilitacji.

Doprowadzi to do sytuacji, że stopień doktora habilitowanego czy profesora będzie czymś zbytecznym, niepotrzebnym

—ocenił poseł PiS. A to – jak zauważył – da rektorowi jeszcze większe możliwości prowadzenia polityki kadrowej.

To kwestie, które dla mnie, dla mojego środowiska, są bardzo trudne do zaakceptowania

—podsumował.

Jednym ze słabszych elementów ustawy są wynagrodzenia

Szef konferencji rektorów: Zmiany dotyczące uczelni idą w dobrą stronę

Gazeta Prawna

Zmiany zaproponowane w projekcie nowej ustawy o uczelniach idą w dobrym kierunku – powiedział PAP szef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Jan Szmidt. Za jeden ze słabszych elementów ustawy uznał jednak zbyt mały wzrost wynagrodzeń…..

Gowin zapowiedział, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) chce zaproponować rządowi ścieżkę dochodzenia do finansowania nauki i szkolnictwa wyższego na poziomie 1,8 proc. PKB w 2025 r. Zdaniem prof. Szmidta „ten 1,8 proc. PKB na pewno nie jest naszym marzeniem; to jest za mało”. Według niego wzrost środków na uczelnie i badania miał być szybszy i miał się zacząć wcześniej. Rektor zwrócił też uwagę, że w przedstawionym przez ministra nauki planie najwyższe wzrosty nakładów będą po następnych wyborach parlamentarnych.

„Jednym ze słabszych elementów ustawy są wynagrodzenia” – dodał szef KRASP. Ustawa przewiduje zmiany w wynagrodzeniach zasadniczych wśród nauczycieli uczelni publicznych. Najniższe wynagrodzenie profesorskie nie może być mniejsze niż 150 proc., a w przypadku adiunktów – niż 110 proc. przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.

To więcej niż wskazują obecnie obowiązujące zapisy. Jednak zdaniem prof. Szmidta zbyt mało. „Były głosy, że to żenujące, by profesor po wielu latach pracy ze swoją wiedzą, doświadczaniem i uznaniem środowiska zarabiał 50 proc. więcej niż jest średnie wynagrodzenie, czyli wynagrodzenie ludzi, którzy niczym się nie wyróżniają. To źle. Ale rozumiem, że na razie rządu nie stać na więcej” – skomentował w rozmowie z PAP prof. Szmidt…..

Rodzinny doktorat na AGH

Rodzinny doktorat Cz. I

FA 1/2018

Rozprawa doktorska Witolda Głowacza w żaden sposób nie omawia wyników badań przedstawionych w rozprawie Adama Głowacza, tym bardziej więc nie przedstawia, w jaki sposób zmiana elementów metodyki z rozprawy Adama stanowi oryginalne rozwiązanie. Szereg fragmentów pracy doktorskiej Adama jest przeniesionych z niewielkimi zmianami do rozprawy doktorskiej Witolda.

Historia ta toczyła się na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Inżynierii Biomedycznej (dziekan: dr hab. inż. Ryszard Sroka, prof. AGH).

Rok temu, 19 stycznia 2017 r., odbyła się tam obrona pracy doktorskiej (kierunek informatyka) mgr. inż. Witolda Głowacza (ur. 1981), asystenta z Katedry Automatyki i Inżynierii Biomedycznej, której kierownikiem jest obecnie prof. dr hab. inż. Marek Gorgoń. Wcześniej, przez wiele lat – aż do 30 września 2016 – szefem katedry był prof. Ryszard Tadeusiewicz. To właśnie on był promotorem dysertacji zatytułowanej Metody analizy i rozpoznawania informacji zawartej w sygnałach prądowych i napięciowych silników elektrycznych dla diagnostyki stanów przedawaryjnych . Recenzentem wydziałowym była prof. dr hab. inż. Ewa Dudek-Dyduch. Drugim recenzentem – zewnętrznym, był prof. dr hab. inż. Marek Skomorowski, dyrektor Instytutu Informatyki i Matematyki Komputerowej UJ w Krakowie. Zarówno promotor, jak i recenzenci wysoko ocenili pracę doktorską, która na początku stycznia 2017 r. została udostępniona publicznie w Bibliotece…….