Uczelnie będą przechowalnią dla ludzi, które naukowo są po prostu zerami

Prof. Bartyzel o reformie Gowina: To katastrofa, próba leczenia polskiej nauki śmiertelną trucizną

wpolityce.pl

… rady wydziałów stracą wpływ na zarządzanie nimi. Nie będą miały wpływu na to co jest najważniejsze, na nadawanie stopni i tytułów naukowych….

Mają być w praktyce zniesione habilitacje. Dobry krok?

Został wprowadzony kompletny chaos. Zamiast wzmocnić poziom habilitacji, który jest obecnie niezadowalający, wprowadza się drastyczne obniżenie kryteriów. Rozwiązanie polegające na tym, że habilitacja może być, ale nie musi być robiona przez naukowca jest dziwaczne i absurdalne.

Do czego prowadzi to rozwiązanie?

Będą tzw. profesorowie dydaktyczni, którzy będą niczym innym niż tzw. starsi wykładowcy, którzy nie mieli żadnego obowiązku pracy naukowej. Uczelnie będą przechowalnią dla ludzi, którzy nie są w stanie prowadzić samodzielnych badań. Powiedzmy sobie szczerze, naukowo są po prostu zerami, ale będą do emerytury zatrudnieni na uczelni. Wprowadza się możliwość habilitacji jeśli ktoś będzie zainteresowany nie poprzez napisanie rozprawy naukowej, ale tylko poprzez uzyskanie grantu europejskiego…..

Część osób broniąc ustawy jako argument podają, że podobnie jest w Stanach Zjednoczonych.

Oszukują siebie samych albo innych przekonaniem, że będzie tak jak w Stanach Zjednoczonych. Tam wielki biznes finansuje dziedziny wiedzy i badania, które mają faktyczne zastosowanie np. w medycynie. Niektórzy liczą, że wydziały wspierane przez biznes będą finansowały nieutylitarne badania naukowe humanistyczne. Nic takiego nie nastąpi.

Dlaczego?

Ponieważ przeszczepianie takiego wzorca jest w Polsce niemożliwe. W Stanach Zjednoczonych jest inny system uczelni, poza tym to kraj o zupełnie innej mentalności, o zdecydowanie innym typie gospodarki i społeczeństwa…

Reklamy

System oparty o darwinizm społeczny

Ustawa 2.0? Bez optymizmu

Nasz Dziennik

Z prof. Włodzimierzem Bernackim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, rozmawia Rafał Stefaniuk.

….ta ustawa tak tworzy system, że on będzie wymagał od uczelni posiadania bardzo aktywnej kadry. Chodzi tu o publikacje. Naukowcy będą musieli: pisać, pisać i jeszcze raz pisać, a potem publikować to w odpowiednich czasopismach i językach. To ma się przekładać na punkty, które będą uprawniać do nadawania tytułów lub prowadzenia określonych kierunków studiów. Sytuacja dużych ośrodków: Krakowa, Warszawy, Wrocławia czy Lublina, jest o wiele lepsza, bo ich kadra naukowa funkcjonuje w przestrzeni czasopism, które są wysoko punktowane. Osoby te zasiadają w radach programowych czy w redakcjach czasopism. Tym samym młodej kadrze naukowej dużych ośrodków łatwiej będzie publikować. Z całą pewnością mniejsze ośrodki będą mieć z tym dużo problemów. Ustawa przewiduje – w okresie przejściowym – że szkoły, które będą się koncentrować głównie na dydaktyce, mogą liczyć na granty, przyznawane właśnie za dobrą działalność dydaktyczną. Podobnie wygląda to w systemie grantowym w odniesieniu do działalności naukowej. Zostanie on oparty na tym, co zwykło się nazywać darwinizmem społecznym

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/198159,ustawa-2-0-bez-optymizmu.html