Naukowe problemy byłego prorektora UG – J.A. Włodarskiego

Naukowe problemy byłego prorektora

FA 4/2019

Do chwili obecnej władze dziekańskie Wydziału Historycznego UG nie zrobiły nic, aby zarzuty nierzetelności w doktoracie potwierdzić, mimo że jest to obowiązek ustawowy i moralny.

W czerwcu 2017 r. Prezydium Centralnej Komisji wznowiło przewód habilitacyjny z 2001 r. dr. Józefa Arno Włodarskiego, byłego profesora uczelnianego w Instytucie Historii Uniwersytetu Gdańskiego i byłego prorektora ds. studenckich tej uczelni (patrz: Wznowienia – uwaga na procedury , FA 10/2017). Sprawa wynikła przypadkiem, kiedy się okazało, że w książce profesorskiej J.A. Włodarskiego znaleziono obszerne fragmenty z jego monografii habilitacyjnej.

Ustalono, że ta część tekstu ma równie liczne zapożyczenia z prac innych autorów. …..

Reklamy

Trzeba odseparować od kontaktu dydaktycznego ze studentami.

Co twoje, to moje i… do druku

FA 3/2019

Moim zdaniem, przejęcie cudzych danych naukowych i wykorzystanie ich w celu opublikowania artykułu tylko pod swoim nazwiskiem jest zachowaniem, którego nie można tolerować. Taką osobę trzeba odseparować od kontaktu dydaktycznego ze studentami.

Rodzinne plagiatowanie

Rodzinny doktorat

FA 1/2019

Cz. III

 Marek Wroński

Rok temu w dwóch kolejnych artykułach (Rodzinny doktorat. Cz. I, FA 1/2018 oraz Rodzinny doktorat. Cz. II , FA 2/2018) opisałem historię „obrony” plagiatowego doktoratu, którego autorem był mgr inż. Witold Głowacz z Wydziału Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Inżynierii Biomedycznej AGH w Krakowie (dziekan: prof. AGH Ryszard Sroka). Jego dysertacja, broniona w dyscyplinie informatyka (promotor: prof. dr hab. Ryszard Tadeusiewicz), została w ok. trzech czwartych przepisana z obronionej trzy lata wcześniej pracy doktorskiej młodszego brata – Adama Głowacza. Obaj bracia pracują w tej samej Katedrze Automatyki i Robotyki, którą od listopada 2016 r. kieruje prof. dr hab. inż. Marek Gorgoń, zaś wcześniej przez dwadzieścia lat kierował prof. R. Tadeusiewicz…….

Doktorantka zachowała stopień doktorski, rada wydziału utraciła wiarygodność.

Rzetelność przegrywa

FA 12/2018

Kinga Pawłowska zachowała stopień doktorski, ale rada wydziału utraciła wiarygodność. Mam nadzieję, że Prezydium Centralnej Komisji przywróci mi wiarę w sprawiedliwość: unieważni uchwałę rady wydziału i przekaże sprawę wznowionego doktoratu do innego ośrodka. Uchwała ta ma wadę prawną, bowiem obaj recenzenci nie wzięli udziału w posiedzeniu i nie głosowali, mimo że ich opinie były negatywne. Zabrakło też wyjaśnień promotora, którego obecność na tego typu głosowaniu nad nadaniem stopnia jest nieodzowna. Powołana komisja specjalna nigdy się nie zebrała i nie ustaliła swojego stanowiska, mimo że czterej członkowie – osoby kompetentne w dyscyplinie – napisały negatywne recenzje. Opinia prawna mija się z faktami, zaś „warszawska” praca doktorska, wbrew temu co powiedziano publicznie podczas posiedzenia, nie została dopuszczona do obrony, na co jest odpowiednia uchwała i opisano to wyraźnie w protokole z posiedzenia Rady Naukowej Instytutu Socjologii UW. Recenzje również zostały formalnie cofnięte

Środowisko naukowe niechętnie „pierze brudy” na oczach opinii publicznej

„Pomyłkowy” mail doktorantki

FA

Plagiat jest nie tylko czynem karalnym, lecz także czynem godzącym w elementarną wartość – uczciwość. Wartość ta w świecie nauki winna być objęta szczególną ochroną…….Instytuty PAN są dość hermetyczne, a środowisko naukowe niechętnie „pierze brudy” na oczach opinii publicznej. Bez jawności tych spraw nie ma publicznej kontroli, stad sprawy bywają „niedoprane”. Dodatkowo szkodzi wadliwy system odpowiedzialności dyscyplinarnej, którego przepisy „importowane” z ustawy o szkolnictwie wyższym, nie zdają egzaminu na szczeblu instytutowym, gdzie wśród kilkudziesięciu pracowników, od lat wspólnie pracujących, wszyscy się dobrze znają i trudno powołać „neutralną” komisję dyscyplinarną……

Nowa ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce z 20 lipca 2018 r. nie przeszkadza rozwojowi patologii w nauce

Plagiatorzy śpią spokojnie

FA 9/2018

Nowa ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce z 20 lipca 2018 r. nie przeszkadza rozwojowi patologii w nauce w naszym kraju, a nawet dyskretnie ją wspiera. Uległy ograniczeniu przepisy dotyczące wznowienia, odbierania lub unieważniania nierzetelnie uzyskanych stopni naukowych (obecny art. 194, 195 i 230). Na przykład znikł przepis (dawny art. 29 i 29A Ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki), że odbiera się stopnie naukowe lub tytuł profesorski, „jeśli został nadany na podstawie dorobku powstałego z naruszeniem prawa, w tym praw autorskich lub dobrych obyczajów w nauce”. Był to niezależny od art. 145 kpa przepis, który pozwalał na odebranie nierzetelnie uzyskanego stopnia lub tytułu bez ograniczenia czasowego, co potwierdziło orzecznictwo sądów administracyjnych. Obecna zmiana już tej możliwości nie daje, bowiem art. 145 kpa, do którego obecnie odwołuje się art. 194 nowej ustawy, jest powiązany z art. 146 kpa, który zabrania unieważnienia decyzji administracyjnej po 10 latach, a w większości przypadków nawet po 5 latach. Dlatego plagiatorzy po 10 latach będą mogli spać spokojnie. Nowa ustawa nie pozwala także na odebranie stopnia naukowego uzyskanego wskutek oszustw naukowych lub z poważnym naruszeniem dobrych obyczajów akademickich…..

Trudno zaakceptować podejście dużych i prestiżowych polskich uczelni do sygnalizowanych przypadków poważnych naruszeń rzetelności naukowej

Dyskrecja zamiast sprawiedliwości

FA 9/2018

Trudno zaakceptować podejście dużych i prestiżowych polskich uczelni do sygnalizowanych przypadków poważnych naruszeń rzetelności naukowej. Informacje o takich sprawach, oficjalnie przesłane kierownictwu uczelni, miesiącami zalegają „w szufladzie”. Gdy w końcu, po naciskach, zostaje wszczęte postępowanie wyjaśniające, to rzecznik dyscyplinarny niekiedy przez 6 miesięcy nie wykonuje czynności, które należą do jego obowiązków i za aprobatą rektora umarza postępowanie na oczach całej uczelni. To rujnuje wiarę w sprawiedliwość uczelnianą, ale z reguły nikt z profesury nie upomina się o pokrzywdzonych. Wszyscy na wydziale udają, że to nie ich sprawa. Fakty i zarzuty pozostają bez wyjaśnienia i ukarania, a obwiniona osoba z podniesioną głową chodzi po uczelni z uśmieszkiem „no i co mi zrobicie”?…..