Za najcięższe przewinienia przeciw rzetelności w nauce zawsze powinno być wykluczenie z pracy naukowej

Z etyką na bakier

Sprawy Nauki

Z prof. Maciejem Grabskim, wiceprzewodniczącym Komisji ds Etyki w Nauce przy PAN rozmawia Anna Leszkowska

….Pokrzywdzeni doktoranci, kradzieże intelektualne, wszystko co najgorsze –  jak to się czyta, to robi się smutno, bo nauka winna być elitarna, a tak nie jest. Co prawda, jeszcze nie mieliśmy w Polsce dużego skandalu związanego z oszustwami naukowymi, ale z rozkładu Gaussa wynika, że one są, tylko nie ulegają wykryciu, gdyż prawdopodobnie wrażliwość na takie przypadki jest niewielka. Dzisiaj największym skandalem jest afera grantowa na Politechnice Wrocławskiej – z wielkimi nazwiskami w nauce, ale ma ona charakter kryminalny i toczy się w tej sprawie proces. Ale ta sprawa ma również aspekt etyczny, gdyż stanowi jawne naruszenie wszystkich obowiązujących zasad dobrej praktyki naukowej, a więc niezależnie od postępowania sądowego będzie musiała podlegać procedurze dyscyplinarnej…..

….Ja uważam, że za najcięższe przewinienia przeciw rzetelności w nauce zawsze powinno być wykluczenie z pracy naukowej, bo nauka z zasady musi być uczciwa. Jeśli z badań wychodzi co innego, a coś innego się pisze, to ewidentne oszustwo. Tyle, że takiego przypadku w Polsce nie mieliśmy – przynajmniej nic o tym nie wiemy.

Hartman wyrzucony z komisji etyki przy ministrze zdrowia

Hartman wyrzucony z komisji etyki przy ministrze zdrowia

wpolityce.pl

Skład Komisji do spraw etyki w ochronie zdrowia, działającej przy ministrze zdrowia, został zmieniony. W nowym składzie nie ma profesora Jana Hartmana

— powiedział rzecznik ministerstwa zdrowia „Gościowi Niedzielnemu”.

Katolicki tygodnik dopytywał o reakcję resortu po kuriozalnym wpisie filozofa na swoim blogu, w którym zachęcał do dyskusji nad legalizacją kazirodztwa…….„Gość Niedzielny” przypomina, że komisja do spraw etyki działająca przy ministrze zdrowia została powołana w maju 2013 roku przez Bartosza Arłukowicza. W jej skład weszli naukowcy, prawnicy oraz filozofowie, w tym Hartman.

Oświadczenie AKO w sprawie dyskredytowania uczonych badających katastrofę smoleńską

AKO logo

Poznań, 2 grudnia 2013 r.

Oświadczenie AKO

w sprawie dyskredytowania uczonych badających katastrofę smoleńską

http://ako.poznan.pl/

Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu z zaniepokojeniem i dezaprobatą obserwuje zachowanie establishmentu medialnego, politycznego i naukowego związane z dążeniem do wyjaśniania katastrofy smoleńskiej przez niezależnych polskich i zagranicznych uczonych. W miesiąc po zakończeniu II Konferencji Smoleńskiej (21-22 X 2013) jej uczestnicy nie przestają być celem skandalicznej nagonki, szkalowania, negowania kompetencji, a nawet zastraszania.

 

II Konferencja Smoleńska, podobnie jak ubiegłoroczna, miała charakter stricte naukowy i została zorganizowana zgodnie z najlepszymi zasadami proceduralnymi, i za pieniądze jej uczestników. Wzięło w niej udział kilkudziesięciu uczonych, wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach: z Polski, USA, Australii, Kanady i Danii. Mimo zaproszeń skierowanych m.in. do komisji rządowej oraz PAN, nie podjęto żadnej dyskusji merytorycznej ani z uczestnikami konferencji, ani z przedstawionymi wynikami ich prac, co więcej, wcześniej storpedowano inicjatywę Prezesa PAN wspólnej konferencji komisji rządowej i niezależnych ekspertów.

 

Zamiast tego przeciwnicy polityczni (naukowi niestety się nie objawili) uciekają się do prób ośmieszania i dyskredytowania uczestników, odbierania im dobrego imienia oraz wywierania presji na władze ich macierzystych uczelni. Intrygi sięgnęły nawet za ocean, mając na celu uniemożliwienie polskim uczonym z USA ich dalszych prac, a zasłużony badacz katastrofy smoleńskiej dr Kazimierz Nowaczyk został wyrzucony z University of Maryland w Baltimore.

 

Najnowszym działaniem wymierzonym w uczonych jest potępiające stanowisko Przewodniczącego Komisji ds. Etyki w Nauce przy Polskiej Akademii Nauk. Należy zauważyć, że ostre słowa potępienia wypowiedziane przez niego, zostały skierowane zdecydowanie pod niewłaściwym adresem: do ludzi ślepo wierzących w ideologię i niekompetentnych. Nie są takimi z pewnością eksperci uczestniczący w Konferencji Smoleńskiej, którzy prezentowali wyniki swych prac ściśle z zakresu własnych specjalizacji i kompetencji naukowych. Tego samego nie można powiedzieć o ich krytykach, którzy bez naukowej refleksji, a często również bez odpowiedniej wiedzy, przyjmują treści medialne oraz przekaz zawarty w raporcie MAK.

 

Bezprecedensowy i zastanawiający jest fakt opublikowania stanowiska Komisji ds. Etyki w Nauce jedynie w postaci gazetowego wywiadu, podczas gdy tekstu próżno było wówczas szukać na stronach internetowych PAN. Wykorzystanie w tym celu medium reprezentującego zdecydowaną linię polityczną sugeruje, że mamy do czynienia z praktyką przepływu informacji od gazety do Komisji PAN.

 

Od „etyków establishmentu” oczekujemy zajęcia się rzeczywistymi „kłamcami smoleńskimi” mówiącymi o przekopaniu każdego skrawka ziemi w miejscu katastrofy na metr głęboko, o pracy polskich patomorfologów ramię w ramię z „rosyjskimi kolegami”, o naciskach Prezydenta na pilotów, o pijanym generale, niedouczonych pilotach itd.

 

Wszystkim uczonym, którzy odważyli się podjąć badania zmierzające do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej i opublikować wyniki swych prac, Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wyraża głęboką wdzięczność, uznanie i solidarność. Doceniamy wysoki poziom naukowy II Konferencji Smoleńskiej oraz wielką pracę jej uczestników. Głęboko ubolewamy nad faktem, że zarówno badania, jak i ich prezentacja odbywają się w atmosferze niegodnych, pozanaukowych ataków ze strony przeciwników utrudniających dążenie do poznania prawdy. Ataki te przywodzą na myśl praktyki stosowane w PRL, gdy rzetelność i autonomia badań naukowych była poddawana dyktatowi ideologicznemu rządzącej partii.

 

Zdecydowanie protestujemy przeciw zastępowaniu dyskusji o faktach lawiną obraźliwych insynuacji i inwektyw. Taki sposób prowadzenia sporu pokazuje, jak dalece fasadowa jest w Polsce demokracja, jak iluzoryczna wolność słowa i swoboda badań naukowych. Odrzucenie „moralnego szantażu” jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem wszystkich środowisk akademickich.

 

Nadal oczekujemy od polskich władz państwowych, zwłaszcza od władz zarządzających polską nauką, stworzenia polskim instytucjom naukowym i polskim uczonym organizacyjnych i finansowych warunków do szybkiego podjęcia badań nad wyjaśnieniem wszystkich okoliczności, przyczyn i przebiegu tragedii smoleńskiej.

Prof. Rońda na każdym etapie był informowany ws. postępowań wobec niego – wyjaśnia Dembiński, ale dowodów nie przedstawia

Odpowiedź AGH ws. oświadczenia Rońdy

onet.pl

Komisja etyki AGH stwierdziła, że prof. Jacek Rońda naruszył zasady etyki naukowej. Dzisiaj naukowiec wydał oświadczenie, w którym zapowiada wystąpienie na drogę sądową przeciwko swojej uczelni, ponieważ uważa, że „żaden uprawniony organ nie przedstawił mi w prawem przewidzianej formie jakichkolwiek zarzutów”. – Pan profesor znów mija się z prawdą – mówi rzecznik AGH.
….. Ekspert zespołu Macierewicza twierdzi, że żaden uprawniony organ nie przedstawił mu w „prawem przewidzianej formie jakichkolwiek zarzutów”. Twierdzi także, że nie otrzymał żadnego pisma JM Rektora, Komisji Etyki, czy Rzecznika Dyscyplinarnego, w którym sformułowane byłyby pod moim adresem zarzuty o popełnienie konkretnych czynów, podczas gdy przekazy medialne – za rzecznikiem prasowym AGH – pełne są tego rodzaju informacji”.

Wspomniany rzecznik, Bartosz Dembiński, w rozmowie z Onetem odpiera zarzuty prof. Rońdy. – Niestety, pan profesor znów mija się z prawdą – mówi rzecznik krakowskiej uczelni. – Żyjemy w wolnym kraju, każdy może iść do sądu, ale musi tam mieć dowody na potwierdzenie swoich oskarżeń – dodaje.

A zdaniem Dembińskiego Rońda takowych nie ma. Rzecznik mówi Onetowi, że AGH dysponuje pełną dokumentacją, jak krążyła między władzami uczelni a prof. Rońdą. Nie prawdą jest też stwierdzenie profesora, że o orzeczeniu komisji etyki dowiedział się z mediów, bo był o tym informowany dzień wcześniej.  – Prof. Rońda na każdym etapie był informowany ws. postępowań wobec niego – wyjaśnia Dembiński…..

Prof. Jacek Rońda nie może uczyć studentów

Prof. Jacek Rońda nie może uczyć studentów

Dziennik Polski

PO KATASTROFIE. Komisja etyki AGH uznała, że prof. Jacek Rońda naruszył normy etyczne, używając w publicznej dyskusji o katastrofie nieprawdziwych argumentów. Władze uczelni zawiesiły w działalności dydaktycznej byłego eksperta zespołu smoleńskiego Antoniego Macierewicza………

O decyzji rektora AGH, który już 4 listopada na pół roku zawiesił prof. Rońdę, poinformował wczoraj rzecznik uczelni Bartosz Dembiński. Nie wykluczył, że wobec naukowca zostaną podjęte kolejne kroki, np. sprawą zajmie się komisja dyscyplinarna. Na razie trwa postępowanie wyjaśniające.

Badanie sprawy zakończyła już za to komisja etyki AGH. Orzekła, że prof. Jacek Rońda przekroczył normy etyczne obowiązujące każdego nauczyciela akademickiego. Dlaczego?

Bo w dyskusji publicznej posłużył się kłamstwem; wypowiadał się jako naukowiec o przyczynach katastrofy smoleńskiej, choć na uczelni nie prowadził żadnych badań w tym zakresie.

Środowisko naukowców ma problem z etyką zawodu

Prof. Kleiber po stronie tych, co wyrzucają prof. Rońdę

wpolityce.pl

„Naukowcy powinni być świadomi konsekwencji, nawet bez tego fatalnego przypadku. To jest prawidłowy sygnał. Środowisko naukowców ma problem z etyką zawodu” – mówił prof. Michał Kleiber, prezes PAN w TVP Info.

W ten sposób prezes PAN komentował decyzję rektora Akademii Górniczo-Hutniczej, który zawiesił w obowiązkach dydaktycznych prof. Jacka Rońdę. Komisja Etyki AGH uznała, że przekroczył on normy etyczne obowiązujące każdego nauczyciela akademickiego i pracownika nauki, wykorzystując „kłamstwo w prowadzeniu debaty”….

….„Naukowcy powinni być świadomi konsekwencji, nawet bez tego fatalnego przypadku. To jest prawidłowy sygnał. Środowisko naukowców ma problem z etyką zawodu” – mówił prof. Kleiber….

Kroki prawne Prof. Rońdy

Prof. Rońda pozywa AGH. „Władze mojej uczelni przykładają rękę do medialnego linczu”

wpolityce.pl

W związku z podejmowanymi wobec mnie w ostatnim czasie przez władze Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie działaniami, a także wobec towarzyszących temu doniesień medialnych, niniejszym oświadczam:

Do dnia dzisiejszego, żaden uprawniony organ, nie przedstawił mi w prawem przewidzianej formie jakichkolwiek zarzutów.

Nie otrzymałem żadnego pisma JM Rektora, Komisji Etyki, czy Rzecznika Dyscyplinarnego, w którym sformułowane byłyby pod moim adresem zarzuty o popełnienie konkretnych czynów, podczas gdy przekazy medialne – za rzecznikiem prasowym AGH – pełne są tego rodzaju informacji.

Z nieukrywanym zdumieniem przyjmuję fakt, iż bez mojej wiedzy, poza moimi plecami, władze mojej uczelni przykładają rękę do medialnego linczu, którego stałem się ofiarą.

Normy prawa, ale również elementarnej przyzwoitości obowiązujące w cywilizowanych krajach, wymagają, aby to sam zainteresowany, a nie prasa był pierwszą osobą, której prezentuje się stawiane zarzuty.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że stałem się przedmiotem procesu właściwego raczej czasom minionym, którego charakter jest jednoznacznie inkwizycyjny.

Wobec takich działań władz mojej uczelni, podjąłem trudną lecz konieczną w tych okolicznościach decyzję o podjęciu kroków zmierzających do ochrony i egzekwowania moich praw na drodze sądowej.

Prof. Jacek Rońda