Układ wrocławski pod lupą

UKŁAD WROCŁAWSKI POD LUPĄ ŚLEDCZYCH. PROKURATURA BADA ŁAPÓWKI BRANE PRZEZ ŚRODOWISKO SĘDZIOWSKIE

warszawskagazeta.pl

….pracownik naukowy Zbigniew P., który dużo wie na temat nieprawidłowości na wrocławskim Uniwersytecie Medycznym. W ostatnim naszym tekście z kwietnia zatytułowanym Minister Kamiński i CBA prześwietlą wrocławski Uniwersytet Medyczny informowaliśmy, że po naszych publikacjach nieprawidłowościami na wrocławskim UM początkowo zajmowała się Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. Sprawa została jednak przeniesiona do Gliwic i objęta nadzorem Prokuratury Generalnej, po tym jak związkowcy z uczelni poinformowali, że rektora UM w radzie społecznej Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu reprezentuje wpływowy prokurator Andrzej Kaucz, a jego żona pracowała w dziale wydawnictw Uniwersytetu. Związkowcy sugerowali, że opieszałość wrocławskiej prokuratury wynikać może właśnie z tych koneksji………

Kwitnie wymiana krzyżujących się usług

Wątpliwości wobec procedury wyboru rektora UWM

Debata

Z rozmowy z rektorem UWM w Radio Olsztyn (TUTAJ) 9 marca, dowiedzieliśmy się, że wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin otrzymał skargę na uchwałę senatu UWM zmieniającą zasady wyboru rektora, w ten sposób, że z góry zapewnia reelekcję obecnemu rektorowi……W ubiegłym roku jeden z doktorantów z tego wydziału wysłał skargę do ministra nauki i szkolnictwa wyższego, koleżanki partyjnej senatora Ryszarda Górekiego, Leny Kolarskiej-Bobińskiej na władze tego wydziału. Autor twierdził, że nepotyzm na tym wydziale osiągnął niebywałą skalę, nawet jak na polskie standardy. Podał bardzo długa listę nazwisk. Podnosił też, że na wydziale kwitnie wymiana krzyżujących się usług: profesor X przepycha doktorat dziecku profesora Y, w zamian profesor Y przepycha doktorat dziecku profesora X. Resort w ogóle nie badał skargi. Zadowolił się odpowiedzią rektora UWM, który wziął w obronę władze wydziału i stwierdził, że wymienione małżeństwa pracowników wydziału zostały zawarte w trakcie pracy na tym wydziale.

Powszechnie akceptowana polska plaga – NEPOTYZM

Nepotyzm: Polska plaga gorsza niż bezrobocie i korupcja. Powszechnie akceptowana

Dziennik Gazeta Prawna

Jest plagą większą niż bezrobocie i korupcja. Zabija talenty, niszczy marzenia, psuje gospodarkę. A my sądzimy, że inaczej być nie może…..„Nepotyzm bywa określany mianem pasożytnictwa rodziny lub klanu na państwie. Częste występowanie tego zjawiska sprawia, że interesy państwowe i społeczne schodzą na drugi plan, a rolę pierwszoplanową odgrywają prywatne interesy urzędników. Faworyzowanie członków rodziny przy zatrudnianiu w instytucjach państwowych jest zaprzeczeniem idei merytokracji oraz sabotowaniem demokratycznego państwa prawa” – możemy przeczytać na stronie Polskiej Fundacji Przeciwko Nepotyzmowi (http://www.antynepotyzm.pl). Dlaczego to jest złe? Nie tylko z tego powodu, że Monika czy Rafał przeżywają osobisty dramat i nie mogą znaleźć pracy, która by odpowiadała ich wykształceniu, zdolnościom i predyspozycjom. Ta nepotystyczna dyskryminacja sprawia, że marnujemy ludzkie talenty, wysyłamy w kosmos energię społeczną i entuzjazm, do śmietnika wyrzucamy wskaźniki efektywności pracy. Jest jak za PRL-u: czy się stoi, czy się leży. I tak pieniądze wpłyną na konto. Ty mnie posmyrasz po plecach, ja cię też podrapię.

Grzechy główne polskich naukowców

Nepotyzm i plagiaty, czyli grzechy główne polskich naukowców

Dziennik Gazeta Prawna

Plagiaty i autoplagiaty wciąż są najczęstszym powodem postępowań dyscyplinarnych na polskich uczelniach. W zeszłym roku przed Komisją Dyscyplinarną przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego stanęło 17 naukowców. Odpowiadali również za pomówienia, nieprawidłowe prowadzenie zajęć ze studentami i żądanie korzyści majątkowej…..największe grzechy polskiej nauki nie trafiają przed komisje dyscyplinarne. Źródłem wielu problemów są ustawiane konkursy i nepotyzm na uczelniach. To nie pozwala walczyć z innymi, znacznie łatwiejszymi do rozwiązania problemami – podsumowuje Wieczorek. Remedium na tę sytuację ma być wdrożenie zasady Europejskiej Karty Naukowca oraz Kodeksu Postępowania przy rekrutacji pracowników naukowych.

Patologie doktoranckie
 zebrane przez Krajową Reprezentację Doktorantów


Krajowa Reprezentacja Doktorantów

Patologie doktoranckie


Forum Akademickie

Już sama (nadmierna) liczba osób rozpoczynających studia doktoranckie została uznana przez ankietowanych za patologię. Studia doktoranckie zamiast mieć charakter elitarny, stają się egalitarne. Zdaniem autorów raportu, „podyktowane jest to korzyściami finansowymi instytucji naukowej, a nie rozwojem kadry naukowej czy badań. W konsekwencji środki finansowe na stypendia są zbyt małe i nie wystarczają dla wszystkich. Na studia doktoranckie przyjmowani są wszyscy chętni, niezależnie od ich kompetencji”. Prowadzi to „do dewaluacji studiów doktoranckich oraz niskiego odsetka pozytywnie zakończonych przewodów doktorskich”. Często studia doktoranckie są „jedynie tymczasowym rozwiązaniem w celu uniknięcia bezrobocia, a nie drogą do rozwoju naukowego, poszerzania swojej wiedzy, umiejętności i kompetencji” – jak widać doktoranci byli krytyczni także wobec własnego środowiska.
……Za najbardziej patologiczny element ankietowani uznali sposób rozdzielania środków finansowych przeznaczonych dla doktorantów. Konkretne zarzuty: brak transparentności, nieprzestrzeganie regulaminów, brak jasno określonych i dostępnych kryteriów przyznawania stypendiów, a w końcu – nepotyzm. To słowo pojawia się często w doktoranckiej ocenie realiów polskiego życia akademickiego…..

…..Często zdarza się „dopisywanie zarówno doktorantów, jak i pracowników naukowych do publikacji, nad którymi w rzeczywistości się nie pracowało”.

Bardzo często wskazywano na występowanie mobbingu. Polegał on głównie na wykorzystywaniu „doktorantów do prac administracyjnych i organizacyjnych, prowadzenia zajęć dydaktycznych i wykonywania obowiązków pracowników naukowych realizowanych w ramach projektów”. Doktoranci wskazują częste występowanie „dyskryminacji ze względu na płeć oraz liczne przypadki molestowania psychicznego i seksualnego”.

Nepotyzm pojawia się w ankietach kilkakrotnie w różnych kontekstach i jest opisywany jako zjawisko powszechne. Autorzy potraktowali go jako odrębny problem. Pojawia się już podczas rekrutacji na studia doktoranckie, towarzyszy im przy zaliczeniach egzaminów oraz przyznawaniu stypendiów z różnych źródeł. Pisano o faworyzowaniu „członków rodziny lub bardzo bliskich znajomych przy obsadzaniu stanowisk, jak również kierowanie się interesem własnym/rodziny” podczas przydzielania stypendiów.

Rektor UWM zatrudnia swoją rodzinę na państwowym uniwersytecie

PRYWATNY FOLWARK SENATORA PO

http://www.mariuszkowalewski.com/

Jak Ryszard Górecki, senator i rektor UWM, zatrudnia swoją rodzinę na państwowym uniwersytecie.

Z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim związana jest niemal cała najbliższa rodzina rektora. Starszy syn Góreckiego – Przemysław – od listopada 2007 roku pracuje na etacie adiunkta na Wydziale Matematyki i Informatyk…

17 września 2007 roku Wydział Matematyki i Informatyki UWM ogłosił konkurs na etat adiunkta w Katedrze Informatyki i Badań Informacyjnych.  Wymogi konkursowe zawsze zatwierdzane są przez władze uczelni. Zgodnie bowiem z polskim prawem, to rektor zatrudnia i zwalania pracowników w kierowanej przez siebie placówce. W przypadku konkursu ogłoszonego przez Wydział Matematyki i Informatyki władze UWM zgodziły się, by wymogi nie były wygórowane.  Różniły się one od innych tego typu konkursów ogłaszanych przez UWM. Przede wszystkim nie żądano, by przyszły adiunkt przedstawił dyplom, który potwierdzałby, że posiada stopień doktora…….

Na uczelniach rządzą rodziny

Rodziny wciąż rządzą uczelniami

RZ 11,01,2014, Edyta Hołdyńska

Nowelizacja prawa o szkolnictwie wyższym miała ukrócić nepotyzm na uczelniach. Za 
jej sprawą od 1 października 
2011 r. pomiędzy nauczycielem akademickim albo pracownikiem uczelni a zatrudnionym w tej samej uczelni jego małżonkiem czy krewnym nie może zaistnieć bezpośrednia podległość służbowa. Zakaz taki wynika z art. 118 ust. 7 ustawy.

Obowiązujące od dwóch lat prawo nie zadziałało. Uczelnie mają kłopot z jego interpretacją i egzekwowaniem. Przede wszystkim jednak łatwo je obejść. ..Mimo zmian w prawie na Uniwersytecie Rzeszowskim 24 z 90 pracowników Wydziału Prawa i Administracji to rodzina…..

Winne są przepisy

Pracownicy uczelni nie mają wątpliwości, że znowelizowane przepisy nie zadziałały i nie zadziałają.

– Ustawodawca w przepisach przejściowych nakazał dostosować zatrudnienie do 
1 października 2012 r., tak aby stosunek bezpośredniej podległości nie zachodził, ale w żadnym miejscu nie wskazał, jak to zrobić – mówi Aleksandra Bocheńska, zastępca kierownika działu kadr i organizacji Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. 
– Brakuje także regulacji pozwalających zapobiegać niedozwolonym relacjom w przyszłości. Nie ma też podstaw do uzyskania informacji od pracownika o jego ewentualnym pokrewieństwie lub powinowactwie z przełożonym. Żaden przepis nie upoważnia rektora do jednostronnego rozwiązania stosunku pracy z powodu bezpośredniej podległości służbowej pomiędzy członkami rodziny. Przepisy nie przewidują również w takich sytuacjach możliwości przeniesienia, bez zgody pracownika, do innej jednostki organizacyjnej na uczelni – dodaje.

…..Z sondy przeprowadzonej na uczelniach wynika, że skutki antynepotycznej ustawy odczuło w Polsce niewiele osób. Po 1 października 2011 r. uczelnie nie zwalniały pracowników z powodu wspomnianego art. 118 prawa o szkolnictwie wyższym.

Układ zamknięty w polskich uczelniach. Pomimo zmiany prawa nepotyzm wciąż króluje na uniwersytetach…

wpolityce.pl

Znów okazało się, że w Polsce Parlament jest doskonałą maszynką do tworzenia bubli prawnych. Tym razem „biegunka legislacyjna” dotknęła parlamentarnych twórców ustawy antynepotycznej z 2011 r.

Sprawę bubla prawnego opisała „Rzeczpospolita”. Jesienią 2011 r. weszły w życie przepisy, które miały ukrócić nagminną na polskich uczelniach wyższych praktykę zatrudniania całych klanów rodzinnych. Nowelizacja zabraniała zatrudniać krewnych, tak aby podlegali sobie służbowo. Efekt? Trzy lata po wejściu w życie ustawy na przykład na Uniwersytecie Rzeszowskim 24 z 90 pracowników, to rodzina!

O tym, że nepotyzm stanowi wynaturzenie groźne dla ducha szkolnictwa wyższego świadczy przykład doktorantki z jednej z łódzkich uczelni. Wszystkie badania, jakie przeprowadziła do swojej pracy naukowej promotor przypisał… swojej córce z tej samej placówki. Na szczęście akurat ta doktorantka zgłosiła sprawę i trafiła ona do prokuratury.

Jak to się stało, że nepotyzm wciąż króluje na uniwersytetach……..