Patologie stają się coraz częściej nieodłącznym elementem krytyki systemu szkolnictwa wyższego i nauki

Kariera w nauce nie taka atrakcyjna: Co drugi naukowiec chce wyjechać za granicę

DGP

Prawie 80 proc. młodych naukowców chce pracować w polskich uczelniach i instytutach badawczych. Ale aż 65,4 proc. rozważa wyjazd za granicę, jeśli w kraju nie znajdzie odpowiadającego ich aspiracjom zatrudnienia….Młodzi pracownicy czują się zawiedzeni kulturą pracy w sektorze akademickim. Niedostatki organizacyjne, biurokracja i różnego rodzaju patologie stają się coraz częściej nieodłącznym elementem krytyki systemu szkolnictwa wyższego i nauki – wyjaśnia Tomasz Lewiński. Przypomina, że w 2016 r. ukazał się raport poświęcony naborom na stanowiska nauczycieli akademickich. Zbadano wtedy prawie 500 konkursów z ponad 50 uczelni. Zgłoszono do nich ponad 600 uwag formalnych i merytorycznych. – To oznacza, że już na samym początku kariery uczelnianej młodzi naukowcy napotykają problemy.

Reklamy

Habilitacja premiuje przeciętność

Prof. Leszek Pacholski: Nie promujmy przeciętności

Rz

Zniesienie habilitacji jest, obok zmiany ładu korporacyjnego, jedną z najważniejszych reform, bez których polskie uczelnie nie staną się kuźnią kadr dla nowoczesnej gospodarki – pisze prof. Leszek Pacholski, matematyk z Uniwersytetu Wrocławskiego….Coraz częściej słychać jednak głosy osób najambitniejszych, pewnych swojej pozycji w świecie akademickim, które widzą, że habilitacja premiuje przeciętność, nie wspiera dążenia do doskonałości, hamuje mobilność oraz zmniejsza atrakcyjność pracy w Polsce dla obcokrajowców i Polaków pracujących za granicą. Uniemożliwia też promowanie doktorów uczonym w okresie największej aktywności twórczej…..Jeśli likwidacja habilitacji jest niemożliwa, warto zmienić jej zasady tak, aby umożliwić prowadzenie mądrej polityki kadrowej. W Niemczech wciąż można uzyskać habilitację, ale na wielu wydziałach nie wymaga się jej od kandydatów na stanowiska profesorskie. Nadaje ją uczelnia, a nie ciało centralne. Nie podzielam przekonania protestujących profesorów, że „konieczne jest utrzymanie… Centralnej Komisji… gdyż tylko dzięki temu organowi można utrzymać rzetelność doboru recenzentów”. W CK też są ludzie.

Grupa profesorska przegrała z grupą doktorską ?

Prof. Bernacki o proteście na UW i tzw. ustawie Gowina: „Szkoda, że wicepremier ignoruje głos grupy profesorskiej”

wpolityce.pl

wPolityce.pl: Wczoraj rozpoczął się protest na Uniwersytecie Warszawskim przeciwko tzw. reformie 2.0 wicepremiera Jarosława Gowina. Również na Uniwersytecie Białostockim protestowały związki zawodowe. Z jednej strony widać już pierwsze próby upolitycznienia tego protestu, a z drugiej postulaty, które zostały podniesione są w debacie publicznej od miesięcy. Jak Pan na to patrzy?

Prof. Włodzimierz Bernacki: Pełen katalog uwag dotyczący projektu tzw. ustawy 2.0 Jarosława Gowina, znajduje się w liście 143 profesorów, którzy łączeni są raczej ze środowiskami konserwatywnymi. Brzmienie tych postulatów, które zostały przedstawione przez protestujących w Warszawie czy w Białymstoku, zostało poszerzone o katalog postulatów, które mają wymiar właściwy środowiskom lewicowym. Jest tam mowa o upolitycznieniu uczelni czy kwestii ich autonomii, ale także jest mowa o praworządności czy wolności słowa. To zdecydowanie różni środowiska konserwatywne od środowisk lewicowych. Dyskusja wkroczyła na nowy etap, przyjęła zupełnie nową formę. Jest z pewnością zaczynem do włączenia się do tej debaty środowisk bardzo radykalnych, które próbują zbić na tym proteście kapitał polityczny. Zawsze,gdzie pojawia się pewien problem, niektórzy z polityków próbują ugrać coś na tym konflikcie w sposób całkowicie cyniczny…..

Pan profesor sam mówił pół żartem pół serio, że grupa profesorska przegrała z grupą doktorską.

Nie powiedziałem, że przegrała, ale rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że grupa doktorska tryumfuje….

Najwięcej się zarabia na biednych uczelniach

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski znów najwięcej zarobił na uczelniach 

Dziennik Polski

Na konto profesora Jacka Majchrowskiego wpłynęło w 2017 roku ponad 550 tysięcy zł. Bo wciąż pracuje jednocześnie… w trzech miejscach Prezydent Jacek Majchrowski, choć formalnie – jak informuje UJ – przeszedł na emeryturę akademicką, znów więcej zarobił na uczelniach niż w magistracie. Z najnowszego oświadczenia majątkowego prof. Majchrowskiego wynika, że w ubiegłym roku miał on ponad 550 tysięcy złotych dochodu.

….Prezydent cały czas pobiera też emeryturę – 95 tys. zł rocznie. Za pracę na Krakowskiej Akademii, prowadzonej przez Krakowskie Towarzystwo Edukacyjne, w którym jego żona ma 25 proc. udziałów, otrzymał 159 tys. zł. Natomiast na UJ, na którym obecnie jest zatrudniony tylko na pół etatu, zarobił w ubiegłym roku 87 tysięcy. Pieniądze z uczelni stanowiły więc blisko 50 proc. jego wszystkich dochodów. 71-letni prezydent wciąż działa jednocześnie na tak wielu frontach, choć już w 2014 r. udowodniliśmy, że łączenie tylu obowiązków jest karkołomne. Nasze śledztwo wykazało wtedy, że prof. Majchrowski nie pojawiał się regularnie na wykładach i konsultacjach.

W tej chwili ta autonomia służy obronie interesów „naukowej korporacji”

Prof. Mikołajczak o ustawie 2.0 i reformie nauki: Państwo powinno mieć możliwość korekty procesów negatywnych

wpolityce.;pl

Stanisław Mikołajczak, przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego:….Ustawa jest bardzo środowisku akademickiemu potrzebna, bo ta, która obecnie obowiązuje jest już zupełnie nieadekwatna do obecnej sytuacji i trzeba było ją zmienić….

Może warto jeszcze dodać, że na sytuację w nauce polskiej w bardzo istotny sposób wpływają dwa procesy, które nie zostały przeprowadzone, czyli dekomunizacja i lustracja kadry naukowej.

Jeżeli się spojrzymy na to, co działo się w NRD, gdzie zostało pozbawionych pracy co najmniej 1/3 kadry naukowej z racji tego, że nie spełniała wymogów etycznych, bo donosiła na kolegów, była uwikłana we współpracę z władzami komunistycznymi, to uświadamia wagę problemu. Może w Polsce skala była mniejsza, ale ten problem tajnych współpracowników i osób, które współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa, również istniał. Przez prawie 45 lat dobór kadr odbywał się pod kuratelą PZPR. Nie chodziło o wybór najlepszej, uzdolnionej młodzieży tylko tworzenie kadry, która była dobierana przez profesorów, spełniającej wymogi stawiane im przez aparat polityczny Partii. To funkcjonowało przez cały PRL i nie zostało po 1989 r. przerwane. Nie stracił pracy żaden profesor filozofii marksistowsko-leninowskiej, a jak pamiętamy, to był przedmiot, który był przymusowo nauczany na wszystkich kierunkach studiów.

Czy po 30 latach transformacji ma to jeszcze sens?

Myślę, że środowisku naukowemu należy się wiedza, kto kim był w tamtym czasie i kto przygotowywał kadry, które funkcjonują dzisiaj. Dzisiejsi młodsi profesorowie są wychowankami profesorów, którzy być może byli uwikłani w kolaborację z komunizmem. Dzisiaj mogą być bardzo porządnie zachowującymi się ludźmi, ale warto wiedzieć, kto ich dobierał.

Rzecz ciekawa, że na wydziałach humanistycznych jest kompletny brak zainteresowania najnowszą historią, historią PRL-u. Nie powstają prace opisujące na przykład „życie elit kulturalnych”.

To jest jeden z przykładów tego, jak ta kadra była dobierana, jakie ma zainteresowania i czego uczy młodzież. Być może ma coś do ukrycia.

Zaskakujące to zjawisko tyle lat po transformacji?

Opór, jaki stawiało środowisko naukowe przeciwko lustracji pokazuje, że to było jednak zjawisko dość szerokie i znaczące. Myślę, że dla pedagogiki społecznej, także dla pewnej etyki funkcjonowania nauczania zwłaszcza, wiedza kto jak się zachowywał, jest absolutnie potrzebna także po to, żeby pokazać, przyszłym pokoleniom, czego nie wolno robić, jak nie wolno się zachowywać……

Chodzi o budowę zdrowych i jasnych standardów państwa demokratycznego o ich „wdrukowanie” w świadomość elit?

Tak jest. Ktoś kto donosił na kolegów, na studentów albo wyrzucał w stanie wojennym studentów, nie ma moralnego prawa do nauczania polskiej inteligencji. Sam będąc skażony, w sposób skażony będzie wychowywał przyszłą polską inteligencję. Moralny relatywizm jest czymś, co traktuje się jako normę. A to nie jest norma.

Zwrócił Pan uwagę na zjawisko daleko posuniętego myślenia środowiska w kategoriach korporacyjnych, co było też zauważalne podczas dyskusji na projektem. Korporacja może dbać o swój interes a interes państwa traktować jako rzecz wtórną? Trzeba wyważyć proporcję?

Tak. Te problemy wynikają częściowo z tego, o czym mówiłem poprzednio. Pod koniec komunizmu istotną była walka o autonomię uczelni wyższych, o wyzwalanie się spod dominacji komunistycznego państwa. Dzisiaj to hasło walki o autonomię zamieniło się w fetysz.

W okresie komunizmu, autonomia uczelni była warunkiem przeciwstawienia się narzucaniu przez komunizm sposobu funkcjonowania uczelni. Ta autonomia wewnętrzna miała się temu przeciwstawiać. Natomiast w tej chwili ta autonomia służy obronie interesów „naukowej korporacji”……Państwo powinno mieć zdolność korekty procesów negatywnych. Po to powstało jako twór wysoce skomplikowany i najlepiej chroniący wolność jednostki. Poza tym, wracając do tego, co już powiedziałem, dobór kadry był taki, że na uczelniach polskich, podobnie zresztą jak na uczelniach zachodnich, dominują lewicowo-liberalne środowiska z ich filozofią życia, z ich światem wartości. Myślę, że nie zawsze działają one w dobrze pojętym interesie narodowym. Państwo powinno to korygować…..

Liczba doktorów na etacie w stosunku do profesorów i doktorów habilitowanych jest nieproporcjonalnie mała

Stan spoczynku pracowników nauki nie rozwiąże problemów szkolnictwa wyższego 

Gazeta Prawna

… „Na polskich uniwersytetach dostrzegalny jest poważny problem związany ze strukturą naukową. Obecnie mamy bowiem do czynienia ze zjawiskiem odwróconej piramidy. Oznacza to, że liczba doktorów na etacie w stosunku do profesorów i doktorów habilitowanych jest nieproporcjonalnie mała. Dlatego, jeżeli nie w tym roku, to w następnych latach do systemu powinien zostać wprowadzony stan spoczynku dla naukowców. (…) Takie rozwiązanie, przy odpowiednich środkach, uwolniłoby dużą liczbę etatów, z pożytkiem dla młodych….

Zapomniane ideały uniwersytetu

Zapomniane ideały uniwersytetu

pch24.pl

….Współczesne uniwersytety opuszczają coraz gorsi absolwenci, coraz częściej szkoleni przez ideologicznie zacietrzewioną kadrę, która nie tyle zaniechała odwiecznego ideału nauki, jakim jest pogoń za prawdą, co w dużej mierze wręcz ten ideał odrzuca jako niepożądany. Dlaczego tak się dzieje?..

..Co można zrobić? Z pewnością można i warto stawiać opór i trzymać się ideału poznawania i przekazywania wyłącznie prawdy. Na tych łamach, gdzie regularnie goszczą profesorowie wierni temu ideałowi, to oczywistość. Musimy jednak patrzeć trzeźwo na cały system i mieć świadomość, że bez głębokich zmian możliwości poprawy są ograniczone. A głębokie zmiany z kolei są nierealne, gdyż państwowy system uniwersytecki tkwi w szerszym, światowym systemie