Patologie zatrudniania emerytów na stanowiskach kierowniczych na Uniwersytecie Łódzkim

Patologie zatrudniania emerytów

na stanowiskach kierowniczych na Uniwersytecie Łódzkim

Ryszard Małecki

Rektor Uniwersytetu Łódzkiego p. Prof. Antoni Różalski na wniosek Dziekana Wydziału Prawa i Administracji UŁ p. prof. Agnieszki Liszewskiej nielegalnie powierzył pełnienie funkcji kierowniczych na kadencję 2016-2020 3 emerytowanym nauczycielom akademickim: p. Barbarze Jaworskiej-Dębskiej, jej mężowi p. Ryszardowi Dębskiemu i p. Małgorzacie Stahl (według IPN – Tajnemu Współpracownikowi SB).

Statut UŁ przyjęty uchwałą Senatu UŁ nr 422 z dnia 23 stycznia 2012 r. ze zm. w § 83 ust. 1 stanowi, że powołania na stanowiska kierownicze, o których mowa w niniejszym rozdziale (w tym na stanowiska kierowników katedr i zakładów), dokonuje się na okres kadencji organów Uniwersytetu. Dotyczy to także powołań dokonanych w czasie trwania kadencji. Wyjątek od tego przewidziano jedynie w odniesieniu do kierowników pracowni, których powołanie może nastąpić na czas określony lub nieokreślony (§ 83 ust. 3 Statutu UŁ). Nie ma natomiast żadnego wyjątku od okresu kadencji w odniesieniu do kierowników katedr i zakładów. Dodatkowo z § 78 Statutu UŁ wynika, że jeżeli w składzie katedry zabraknie osób spełniających warunki do powołania na stanowiska kierownika katedry i kierowników zakładów, Rektor powołuje kuratora katedry na wniosek Dziekana Wydziału. Tacy kuratorzy zostali powołani w niektórych katedrach i zakładach WPiA UŁ.

Jak wiadomo, kadencja organów UŁ trwa 4 lata (art. 77 ust. 1 ustawy z 27.07.2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym), obecna kadencja organów UŁ – od 1.09.2016 r. do 31.08.2020 r. Tymczasem emerytowani nauczyciele akademiccy małżeństwo p. Dębscy zostali zatrudnieni i powołani do pełnienia aż 3 funkcji kierowniczych na okres 2 lat (od 1.10.2016 r. do 30.09.2018 r.); a emerytowany nauczyciel akademicki p. Małgorzata Stahl została zatrudniona i powołana do pełnienia funkcji kierowniczej na okres 1 roku (od 1.10.2016 r. do 30.09.2017 r.). Dodatkowo, małżeństwo p. Dębscy pełnią funkcje kierownicze – jako jedyni na WPiA UŁ – po wygaśnięciu stosunku pracy w rozumieniu art. 127 ust. 2 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym.

Poniżej załączam umowę o pracę Barbary Jaworskiej-Dębskiej. Pozostałe informacje dotyczące warunków zatrudnienia i pełnienia funkcji kierowniczych pochodzą z pism UŁ oraz PIP (w razie zainteresowania udostępnieniem proszę o kontakt).

O nielegalnym pełnieniu funkcji kierowniczych informacje powzięła także „niezależna” Sędzia Sądu Rejonowego dla Łodzi – Śródmieścia w Łodzi Magdalena Raszewska, rozpatrująca sprawę niezgodnego z prawem rozwiązania stosunku pracy z dr hab. Katarzyną Wlaźlak. To jednak, jak i inne nielegalne działania UŁ p. sędzia postanowiła zataić. W aktach sprawy znajduje się m.in. pismo z 29.09.2016 r. Dziekana Agnieszki Liszewskiej, w którym nakłania ona Rektora do zawieszenia w obowiązkach p. dr hab. Katarzyny Wlaźlak z uwagi na to, że p. Wlaźlak roznosi pogłoski o nielegalnym pełnieniu funkcji kierowniczej przez p. Dębską. Trudno o lepiej wyrażoną przyczynę wypowiedzenia.

W dniu 23 maja 2017 r. inspektor PIP p. Elżbieta Małecka w mojej obecności odbyła rozmowę telefoniczną z kierownikiem Działu Kadr UŁ p. Małgorzatą Wróblewską, która poinformowała, że małżeństwo p. Dębscy zostali powołani na funkcje kierownicze na okres 2 lat, bo „takiej interpretacji przepisów dokonał Pan Minister Jarosław Gowin”. Korzystając z uprzejmości Pana Józefa Wieczorka – za pośrednictwem tego serwisu – zwracam się do Pana Ministra Jarosława Gowina z uprzejmym pytaniem, czy w istocie udzielił Pan zezwolenia na takie łamanie prawa.

Pozdrawiam wszystkich Czytelników

Ryszard Małecki

1a

2

Reklamy

Wydział UW szuka doktoranta. Wymagania: 6 języków. Wypłata: tysiąc złotych

Wydział UW szuka doktoranta. Wymagania: 6 języków. Wypłata: tysiąc złotych

polsatnews

Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego poszukuje kandydata na stanowisko dla doktoranta w zakresie archeologii lub historii. Przyszły pracownik naukowy powinien władać sześcioma językami, ale co miesiąc może liczyć na wynagrodzenie w wysokości tysiąca złotych.,,,,,,,

Wiec doktorantów pod Narodowym Centrum Nauki

Nazywam się 1000. Wiec pod Narodowym Centrum Nauki

Kraków, 19 czerwca 2015 r.

(zdj. i wideo – Józef Wieczorek)

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/06/19/nazywam-sie-1000-wiec-pod-narodowym-centrum-nauki/

Powroty utrudnione przez proces rekrutacji w rodzimych instytucjach i obawy przed osobami „z zewnątrz”

Dr Bagniewska: młodym naukowcom trudno wrócić do Polski

PAP – Nauka w Polsce

Młodzi polscy naukowcy pracujący za granicą myślą o powrocie do kraju, ale powrót utrudnia im sam proces rekrutacji w rodzimych instytucjach i obawy przed osobami „z zewnątrz”….. Badania przeprowadzone w ramach Forum Ekonomicznego na London School of Economics wykazały, że około 70 proc. młodych Polaków, którzy studiują albo pracują naukowo w Wielkiej Brytanii, myśli o powrocie do kraj……Po pierwsze, w Polsce jest bardzo trudno znaleźć oferty pracy dla naukowców, bo nie ma jednego takiego miejsca, strony internetowej, gdzie można ich szukać. Jest ich wprawdzie dużo na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ale nie są to wszystkie. Aby je znaleźć, trzeba przeszukiwać strony i podstrony uniwersytetów. Wiele z tych ofert, które znalazłam, było już przeterminowanych i to nie o trzy tygodnie, tyko o rok……Czasami, aby sprawdzić wyniki rekrutacji, pojawia się komunikat na stronie: o wynikach rekrutacji będziemy informować poprzez pismo wywieszone na tablicy przed aulą Uniwersytetu Gdańskiego. Komuś, kto mieszka za granicą, trudno przyjechać do Polski, tylko po to, aby sprawdzić wyniki rekrutacji. To są sprawy, które bardzo odpychają osoby z zagranicy…..jeżeli chcemy ściągnąć do Polski młodych naukowców tuż po doktoracie, to należałoby im umożliwić start na pozycji postdoca w grupie badawczej, która już działa w Polsce. Trzeba też wspomnieć o obawach związanych z przyjmowaniem osób z zewnątrz. W wielu grupach jest tak, że jeżeli ktoś zrobił doktorat w jednym instytucie, to postdoc należy im się w tej samej placówce. A tu przychodzi jakaś „przybłęda” z Oxfordu i zacznie się „mądrzyć”. Wtedy ta rodzinna solidarność bierze górę.

Uczelnie biorą każdego, kto nie ucieknie

Były rektor UWr: Uczelnie biorą każdego, kto nie ucieknie

GW Wrocław

Nie będzie rewolucji we Wrocławiu. Kto i po co miałby pójść na barykady? Studenci? Nie mają narzędzi, żeby cokolwiek zmienić, a większość nie ma żadnych motywacji. O tym, że studia im nic nie dały, przekonają się wtedy, gdy zaczną szukać pracy. Profesorowie? Część jest zadowolona z tego, co jest, a pozostali są bezsilni – pisze dla „Gazety” były rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Leszek Pacholski.

…Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku i pierwsze lata obecnego stulecia były okresem, w którym kilkakrotnie wzrosła liczba studentów. Mniejsza część z nich wybrała studia na prywatnych uczelniach, których kadra składała się prawie wyłącznie z pracowników na drugim etacie, ale znaczna część podjęła studia na uczelniach publicznych i na uczelniach prywatnych, które z usług dwuetatowców korzystały w ograniczonym stopniu.

Pieniądze z budżetu i z czesnego studentów zaocznych płynęły na uczelnie bardzo szerokim strumieniem. Przez kilkanaście lat prawie każdy, kto chciał pracować na uczelni i miał choćby minimalne kwalifikacje, mógł liczyć na etat. Teraz się to skończyło i wiele uczelni pozostało z kadrą znacznie przekraczającą potrzeby.

Niemal wszystkie szkoły wyższe walczą więc o studentów. Biorą każdego, kto nie ucieknie. Większość uczelni, nawet tych najlepszych, informuje, że aby zostać studentem, także studiów dziennych, wystarczy zdana matura. Nie ma żadnych dodatkowych ograniczeń….

…… Wykładowcy na ogół dostosowują poziom wykładów do poziomu słuchaczy, a egzaminy są często fikcją. Zdaje każdy, bo inaczej zabraknie studentów…

…. Na prawie każdy kierunek zapisuje się grupa zdolnej i zmotywowanej młodzieży.

Będą jednak studiowali razem z osobami, które mają mniejsze możliwości intelektualne i nie mają zapału do pracy. A wykładowcy zapewne raczej nie „oleją” tych słabszych i obniżą poziom poniżej oczekiwań nie tylko tych najlepszych, ale nawet tych dobrych.

Wobec tego ci najlepsi wejdą na rynek pracy przygotowani gorzej od osób o porównywalnym potencjale, które studiowały kilka lat temu. Nie da się dobrze kształcić w jednej grupie laureatów przedmiotowych olimpiad i osób, które z trudem zdały maturę, podobnie jak nie produkuje się trabantów i bmw w jednej fabryce.

Bezrobocie dyplomowanych może przekroczyć 30 %

INFORMACJE

Bezrobocie wśród absolwentów może przekroczyć 30 proc. w 2013 roku

PAP, 30.12. 2012

Jeśli w 2013 r. bezrobocie w Polsce znacznie przewyższy 13 proc. – a wszystko na to wskazuje – to wśród absolwentów przekroczy próg 30 proc. – wynika z prognoz Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami

Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami przypomniało, że stopa rejestrowanego bezrobocia w Polsce w listopadzie 2012 r. wynosiła 12,9 proc., a poziom bezrobocia wśród młodych w trzecim kwartale br. był dwukrotnie wyższy i wyniósł 25,8 proc……Jak poinformowało Stowarzyszenie, specyfika polskiego rynku pracy młodych polega na ich opóźnionym wejściu w życie zawodowe. Wynika to m.in. z tego, że młodzi Polacy chętnie studiują. Efekt jest taki, że pokolenie w wieku 25-34 należy do najlepiej wykształconych w Europie. Jednak wskaźnik zatrudnienia w tej kategorii wiekowej wynosi 75,3 proc. i od lat 2008-2009 spada – wskazują specjaliści.

W Polsce pracy nie ma 20 proc. osób z wyższym wykształceniem

INFORMACJE

Jest praca – nie ma specjalistów. Polskie szkoły i uczelnie nie kształcą wartościowych pracowników

T.B.Dziennik -Gazeta Prawna 6.12.2012

W Polsce pracy nie ma 20 proc. osób z wyższym wykształceniem. Pracodawcy narzekają jednak na to, że nie ma na rynku kandydatów z odpowiednimi kwalifikacjami, a uczelnie kształcą na mało przydatnych kierunkach. Eksperci przewidują, że szkoły, które nie współpracują z przedsiębiorcami i nie dostosują się do ich wymagań będą stopniowo upadać. Nie cała wina leży jednak po ich stronie…….– Jeżeli uczelnie nie postawią na jakość i nie będą dostarczały kandydatów, którzy będą dostawali pracę, stopniowo będą z rynku eliminowane. W sytuacji, kiedy zmniejsza się liczba studentów, to oni z czasem będą szukali informacji o tym, gdzie ich się kształci lepiej, gdzie ich się kształci gorzej – mówi prod. Górniak.
Według przedsiębiorców uczelnie kształcą zbyt wiele osób na kierunkach nieprzydatnych pracodawcom – dotyczy to głównie socjologii, historii, marketingu i zarządzania oraz politologii. Tymczasem największe szanse na zatrudnienie mają programiści – szacuje się, że tego typu ofert jest nawet 30 proc. spośród wszystkich…..