Prezes PAN w sprawie paryskiej konferencji „Nowa polska szkoła badań nad historią Zagłady Żydów”

Skandal! Prezes Polskiej Akademii Nauk broni kłamstw wygłaszanych na konferencji w Paryżu 

wprawo.pl

Prezes Polskiej Akademii Nauk Jerzy Duszyński wydał oświadczenie w sprawie paryskiej konferencji „Nowa polska szkoła badań nad historią Zagłady Żydów”, podczas której „naukowcy” z Centrum Badań nad Zagładą Żydów PAN wmawiali światowej opinii publicznej, że Polacy to antysemiccy mordercy i współsprawcy Holokaustu. Przeciw tym kłamstwom protestowała grupa Polaków, których oczywiście napiętnowano jako przepełnionych nienawiścią antysemitów. Co w tej sprawie ma do powiedzenia prezes PAN? Oto jego stanowisko opublikowane w biuletynie Stacji Naukowej PAN w Paryżu.

Stanowisko Prezesa PAN dot. konferencji „Nowa polska szkoła badań nad historią Zagłady Żydów”

Ecole des Hautes Etudes en Sciences Sociales (EHESS), Centre National de Recherche Scientifique (CNRS) oraz Collège de France to prestiżowe instytucje naukowe Francji. Współpracują one od wielu lat z Polską Akademią Nauk. W dniach 21-22 lutego br. te trzy zasłużone francuskie instytucje naukowe zorganizowały w Paryżu międzynarodowe sympozjum pt.: „Nowa polska szkoła badań nad historią Zagłady Żydów”, na które zaproszeni zostali między innymi uczeni z instytutów PAN: Instytutu Badań Literackich PAN, Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, Instytutu Slawistyki PAN i Instytutu Studiów Politycznych PAN. Konferencję organizowała i finansowała strona francuska.  Sympozjum miało charakter ściśle naukowy. Jego przebieg został zakłócony przez osoby niezwiązane ze światem nauki, co utrudniło wymianę doświadczeń i poglądów w gronie specjalistów. Tego typu sytuacja wzbudziła niekorzystne dla nas reakcje środowiska naukowego we Francji oraz szerokiej opinii publicznej. Przebijają w tych reakcjach sądy, że o sprawach dotyczących historii Polski trudno jest dyskutować otwarcie w sposób wolny od zacietrzewienia, uprzedzeń i ksenofobii. Broniąc wolności dialogu w nauce, wyrażam ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Jerzy Duszyński, Prezes Polskiej Akademii Nauk

Reklamy

List otwarty do prezesa Jarosława Kaczyńskiego w sprawie wolności polskiej humanistyki

List otwarty do prezesa Jarosława Kaczyńskiego w sprawie wolności polskiej humanistyki

wpolityce.pl

Pomysł przygotowania przez urzędników Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego listy czasopism oraz wydawnictw, w których powinni publikować polscy naukowcy jest praktycznym i symbolicznym zarazem zwieńczeniem reformy nauki, podjętej i zrealizowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.Nie będzie naukowego „zbawienia” poza tą listą, to jest nie będzie punktów dla uczonego, a w ślad za tym dla jego placówki naukowej, jeśli nowa książka czy artykuł nie zostaną opublikowane w miejscu potwierdzonym pieczątka ministerialnego urzędu.

Zdarzało mi się pisać teksty dla takich wydawnictw, jak Kramer Verlag, Brill, Berghahn Books, Palgrave-Macmillan, Wiley-Blackwell czy Harvard University Press. Ale wiem, że rola humanisty-historyka nie ogranicza się do publikowania w tzw. prestiżowych wydawnictwach zagranicznych tekstów przeznaczonych dla garstki kolegów-specjalistów. To jest także rola społeczna, związana ze środowiskiem kulturowym, z jego duchowym dziedzictwem, z językiem, z jego specyfiką, która nie zawsze da się wyrazić w przekładzie na aktualny żargon naukowej biurokracji i punkty przyznawane przez kontrolerów Naukowego Postępu. Reforma premiera Jarosława Gowina, którą poparła rządząca formacja Prawa i Sprawiedliwości, zmierza do zmarginalizowania tej drugiej, społecznej roli humanistyki, do zniechęcenia zwłaszcza młodszych uczonych do popularyzacji wiedzy o historii, o literaturze, o kulturze, o myśli. W szczególności ucierpi ta myśl, która będzie wyrażała się po polsku i która nie podporządkowuje się regułom globalnej politycznej poprawności, jaka obowiązuje w systemie grantów, punktacji i rankingów aktualnie ustalanych w skrajnie dziś zideologizowanym „akademickim” dyskursie nauk społecznych i humanistycznych.

Każda książka, każdy artykuł muszą być oceniane indywidualnie, a nie przez nie zdolne wyczerpać bogactwa potrzeb ludzkiego intelektu tabele i punkty przydzielane z góry wydawnictwom i językom. Oszuści naukowi potrafią, przez dostosowanie się do aktualnej mody ideologicznej i jej żargonu, publikować w najbardziej „prestiżowych” wydawnictwach i czasopismach. Napisać piękną polszczyzną intelektualnie odkrywcze, nie wtórne wobec „nowych trendów” zdanie – tego oszust nie potrafi. Ale tego właśnie reforma nauki dokonana przez rząd Prawa i Sprawiedliwości nie wspiera. Wspiera wtórność, konformizm i dostosowanie do urzędniczych tabel. Tak to wygląd z punktu widzenia humanisty. W każdym razie z mojego, indywidualnego punktu widzenia. Kto ten punkt widzenia podziela – bardzo proszę, aby dołączył się do tego apelu: o wstrzymanie zagrażających wolności naukowej myśli i specyficznego powołania humanistyki planów ogłoszenia listy „słusznych” wydawnictw i czasopism. To apel skierowany pod adresem Pana, Panie Prezesie. Bo Pan przyjął na siebie odpowiedzialność nie tylko za miejsce Polski w politycznym krajobrazie Europy i świata tych lat, ale także za praktyczną, codziennie udzielaną odpowiedź na pytanie: czy państwo polskie ma służyć wolności polskiej myśli, czy też powinno ją reglamentować.

Z poważaniem prof. dr hab. Andrzej Nowak, historyk (UJ, IH PAN), Kraków, 21 XII 2018…….

Możliwe są dwa rozwiązania powstrzymujące złe skutki polityki ministerstwa edukacji

Ustawa broniąca historii – gotowa

Kazimierz M. Ujazdowski – stefczyk.info. 13.04.2012

W Polsce coraz częściej opinia publiczna jest zaskakiwana przez decyzje ministrów sprzeczne z dobrem publicznym. Reforma programów nauczania przynosząca drastyczne ograniczenia nauczania historii w gimnazjach i liceach wprowadzona została w drodze rozporządzenia. …W praktyce możliwe są dwa rozwiązania powstrzymujące złe skutki polityki ministerstwa edukacji. Pierwszym z nich jest zmiana złego rozporządzenia, drugim specjalna regulacja ustawowa. Niewiele wskazuje na możliwość zmiany rozporządzenia i wycofania się ministerstwa z własnych decyzji. Cieszyłbym się gdyby tak się stało, widzimy jednak, że ministerstwo nie ma woli dialogu ze środowiskiem akademickim, które otwarcie protestuje przeciwko destrukcji w tej sferze….Projekt ustawy jest zatem koniecznością, nie ma bowiem innej możliwości ocalenia integralności nauczania historii w gimnazjach i liceach. Zakłada, że nauczanie historii musi być obowiązkowe przez cały cykl edukacyjny (we wszystkich klasach gimnazjum i liceum) i mieć postać odrębnego przedmiotu…. Projekt ustawy daje możliwość systemowego rozstrzygnięcia w sprawie o kluczowym znaczeniu dla edukacji młodego pokolenia.Historia nie jest bowiem zwykłym przedmiotem, stanowi rdzeń edukacji patriotycznej, kształtuje umiejętność formułowania samodzielnych sądów i buduje postawy czynnej odpowiedzialności za kształt życia publicznego.

Naukowcy wsparli protest przeciwko ograniczeniu nauki historii w szkołach.

Naukowcy wsparli głodujących

Ewa Łosińska Rzeczpospolita, 23-03-2012,

Historycy z Uniwersytetu Jagiellońskiego wspierają protest przeciwko ograniczeniu nauki historii w szkołach. W piątek rada naukowa Instytutu Historii UJ podjęła specjalną uchwałę w tej sprawie. „Zamiar drastycznego ograniczenia edukacji historycznej w szkołach średnich (…) budził i budzi nadal nasz zdecydowany sprzeciw. Dawaliśmy temu wyraz kilkakrotnie, krytykując ministerialne rozporządzenia. Niestety, bezskutecznie” – napisali naukowcy.

Opozycjoniści z okresu PRL od poniedziałku głodują w kościele salezjanów w Krakowie..

..W odpowiedzi na protest szefowa resortu edukacji Krystyna Szumilas napisała oświadczenie, w którym apeluje o rzetelne zapoznanie się z planowanymi zmianami. A prof. Jolanta Choińska-Mika z Uniwersytetu Warszawskiego przekonywała dziennikarzy na spotkaniu w MEN dzień po rozpoczęciu akcji, że chodzi o uczenie młodych ludzi myślenia, a nie nudzenie faktografią. To Choińska-Mika kierowała zespołem, który nową podstawę programową przygotowywał…

Jak władza lekceważy obywateli starających się o należyty poziom edukacji

Prof. Andrzej Nowak dla wPolityce.pl: Krótka historia zlekceważonych przez władzę apeli o ratowanie historii w liceach

wpolityce.pl 11.02.2012

W grudniu 2008 roku, z inicjatywy profesorAnny Sucheni-Grabowskiej i mojej (wspieranej w mediach zwłaszcza staraniami red. Piotra Zaremby) rozpoczęliśmy zabiegi o zorganizowanie protestu naszych koleżanek i kolegów-historyków w związku z przygotowywaną w Ministerstwie Edukacji reformą ograniczającą drastycznie nauczanie historii w polskich liceach. Oto krótka ich historia. …

Ratujmy historię, ratujmy polski kanon
Apel w związku z wprowadzeniem nowej podstawy programowej do szkół….

….Wobec zlekceważenia tego apelu przez Ministerstwo, na progu kolejnego roku szkolnego (2010/2011) pozwoliłem sobie napisać – jako obywatel RP i jako historyk  – list do czterech historyków, stojących na czele państwa…….I ten list został zlekceważony. Kancelarie Prezydenta, premiera oraz marszałka Sejmu – potwierdziły odbiór i skwitowały sprawę brakiem kompetencji. Kancelaria marszałka Borusewicza nawet nie pofatygowała się odpowiedzieć na list obywatela… 

Wszystkich – tych, którzy apel podpisali i tych, którzy być może go nie dostrzegli, ale przekonani są o potrzebie ratowania obecności kanonu historycznej i polonistycznej edukacji w polskich liceach – prosimy o stałe organizowanie nacisku publicznej opinii na Ministerstwo Edukacji: by źle pomyślana reforma została wycofana. Jeśli w tej walce o kanon w polskich szkołach przegramy, trzeba ją będzie podjąć poza szkołą państwową: tworząc na nowo edukację niezależną.

Najbardziej boli obojetność sfer akademickich

Zaremba: jeszcze o kuriozalnej reformie edukacji. Czy zrobiliśmy wszystko aby temu zapobiec? Jedni zrobili, drudzy – nie

Piotr Zaremba, wpolityce.pl, 4.02.2012

 Tym co mnie najbardziej boli jest nawet nie nadgorliwość reformatorów, tylko obojętność innych. Na przykład sfer akademickich, które poza nielicznymi wyjątkami (grupa humanistów skrzyknięta przez profesora Andrzeja Nowaka) nie miała zdania na temat tak fundamentalnej zmiany. Także intelektualistów, artystów, którzy informowani, że coś takiego się dzieje, otwierali szeroko oczy, choć mieli okazję dowiedzieć się już wcześniej. W pewnym momencie miałem wrażenie, że tylko profesor Nowak i ja (w tekstach także Jan Rokita) interesowaliśmy się na serio tą fundamentalną innowacją.

Publikacjami można się śmiertelnie narazić elicie uniwersyteckiej

Jakim cudem historyk IPN ujawnia prawdę?

Adam Socha – Debata, 1.02.2012

We wczorajszej Gazecie Olsztyńskiej pojawił się wywiad z naczelnikiem delegatury IPN w Olsztynie prof. Grzegorzem Jasińskim, który zdezawuował m.in. Pawła Warota. Portal Debata prezentuje rozmowę z prof. Tadeuszem Wolszą z Rady Instytutu Pamięci Narodowej, w którego zespole badawczym Paweł Warot realizuje swoją pracę naukową. „Uważam, że władze IPN powinny się poważnie nad tym zastanowić,  żeby nie zostawiać Pawła Warota w takim osamotnieniu. Dlatego, że on nie wychodzi w swojej pracy poza coś, co mieści się w planie naukowo-badawczym IPN”- mówi historyk….

…..

– Paweł Warot swoimi publikacjami śmiertelnie naraził się miejscowej elicie uniwersyteckiej, której wielu prominentnych członków, jak okazało się po ujawnieniu dokumentów z archiwum IPN, zrobiło kariery głównie dzięki temu, że byli konfidentami SB, sprzedawali kolegów za pieniądze i inne ułatwienia. Naciski tego środowiska na poprzedniego naczelnika delegatury, zarazem dziekana wydziału humanistycznego sprawiły, że do prezesa IPN wpłynął wniosek o zwolnienie Pawła Warota. Wówczas protest działaczy środowisk niepodległościowych i antykomunistycznych uratował tego odważnego historyka młodego pokolenia. Ze stanowiska musiał odejść naczelnik, a jego miejsce zajął prof. Grzegorz Jasiński (prywatnie szwagier odwołanego naczelnika), który sam ma piękną kartę podziemną z okresu PRL. Jednak wywiad w „Gazecie Olsztyńskiej” świadczy, że nad głową Pawła Warota znów zebrały się czarne chmury. Czy ten pracowity, odważny, młody historyk nie powinien uzyskać wsparcia ze strony szefostwa IPN?
– W przypadku Pawła Warota były już takie momenty w historii IPN, gdy do Instytutu wpływały zastrzeżenia co do Jego badań i publikacji, jeszcze gdy prezesem IPN był ś.p. Prof. Janusz Kurtyka, a dyrektorem pionu edukacji prof. Jan Żaryn. Wówczas Paweł Warot  otrzymał i wsparcie od prezesa, i od dyrektora Biura Edukacji, i zielone światło na prowadzenie tego rodzaju działalności naukowej i na prowadzenie badań. Gdy ja zacząłem pracę ze swoim zespołem, to ze swojej strony wręcz zachęcałem Pawła Warota do kontynuowania dotychczasowej działalności naukowo – badawczej.
Uważam, że władze IPN powinny się poważnie nad tym zastanowić,  żeby nie zostawiać Pawła Warota w takim osamotnieniu. Dlatego, że on nie wychodzi w swojej pracy poza coś, co mieści się w planie naukowo-badawczym IPN. On realizuje pewien program Instytutu, który jest wpisany do statutu organizacji. Nie wykracza poza ramy nakreślone przez władze, które nałożyły na IPN również lustrację ludzi z różnych środowisk.