Możliwe są dwa rozwiązania powstrzymujące złe skutki polityki ministerstwa edukacji

Ustawa broniąca historii – gotowa

Kazimierz M. Ujazdowski – stefczyk.info. 13.04.2012

W Polsce coraz częściej opinia publiczna jest zaskakiwana przez decyzje ministrów sprzeczne z dobrem publicznym. Reforma programów nauczania przynosząca drastyczne ograniczenia nauczania historii w gimnazjach i liceach wprowadzona została w drodze rozporządzenia. …W praktyce możliwe są dwa rozwiązania powstrzymujące złe skutki polityki ministerstwa edukacji. Pierwszym z nich jest zmiana złego rozporządzenia, drugim specjalna regulacja ustawowa. Niewiele wskazuje na możliwość zmiany rozporządzenia i wycofania się ministerstwa z własnych decyzji. Cieszyłbym się gdyby tak się stało, widzimy jednak, że ministerstwo nie ma woli dialogu ze środowiskiem akademickim, które otwarcie protestuje przeciwko destrukcji w tej sferze….Projekt ustawy jest zatem koniecznością, nie ma bowiem innej możliwości ocalenia integralności nauczania historii w gimnazjach i liceach. Zakłada, że nauczanie historii musi być obowiązkowe przez cały cykl edukacyjny (we wszystkich klasach gimnazjum i liceum) i mieć postać odrębnego przedmiotu…. Projekt ustawy daje możliwość systemowego rozstrzygnięcia w sprawie o kluczowym znaczeniu dla edukacji młodego pokolenia.Historia nie jest bowiem zwykłym przedmiotem, stanowi rdzeń edukacji patriotycznej, kształtuje umiejętność formułowania samodzielnych sądów i buduje postawy czynnej odpowiedzialności za kształt życia publicznego.

Naukowcy wsparli protest przeciwko ograniczeniu nauki historii w szkołach.

Naukowcy wsparli głodujących

Ewa Łosińska Rzeczpospolita, 23-03-2012,

Historycy z Uniwersytetu Jagiellońskiego wspierają protest przeciwko ograniczeniu nauki historii w szkołach. W piątek rada naukowa Instytutu Historii UJ podjęła specjalną uchwałę w tej sprawie. „Zamiar drastycznego ograniczenia edukacji historycznej w szkołach średnich (…) budził i budzi nadal nasz zdecydowany sprzeciw. Dawaliśmy temu wyraz kilkakrotnie, krytykując ministerialne rozporządzenia. Niestety, bezskutecznie” – napisali naukowcy.

Opozycjoniści z okresu PRL od poniedziałku głodują w kościele salezjanów w Krakowie..

..W odpowiedzi na protest szefowa resortu edukacji Krystyna Szumilas napisała oświadczenie, w którym apeluje o rzetelne zapoznanie się z planowanymi zmianami. A prof. Jolanta Choińska-Mika z Uniwersytetu Warszawskiego przekonywała dziennikarzy na spotkaniu w MEN dzień po rozpoczęciu akcji, że chodzi o uczenie młodych ludzi myślenia, a nie nudzenie faktografią. To Choińska-Mika kierowała zespołem, który nową podstawę programową przygotowywał…

Jak władza lekceważy obywateli starających się o należyty poziom edukacji

Prof. Andrzej Nowak dla wPolityce.pl: Krótka historia zlekceważonych przez władzę apeli o ratowanie historii w liceach

wpolityce.pl 11.02.2012

W grudniu 2008 roku, z inicjatywy profesorAnny Sucheni-Grabowskiej i mojej (wspieranej w mediach zwłaszcza staraniami red. Piotra Zaremby) rozpoczęliśmy zabiegi o zorganizowanie protestu naszych koleżanek i kolegów-historyków w związku z przygotowywaną w Ministerstwie Edukacji reformą ograniczającą drastycznie nauczanie historii w polskich liceach. Oto krótka ich historia. …

Ratujmy historię, ratujmy polski kanon
Apel w związku z wprowadzeniem nowej podstawy programowej do szkół….

….Wobec zlekceważenia tego apelu przez Ministerstwo, na progu kolejnego roku szkolnego (2010/2011) pozwoliłem sobie napisać – jako obywatel RP i jako historyk  – list do czterech historyków, stojących na czele państwa…….I ten list został zlekceważony. Kancelarie Prezydenta, premiera oraz marszałka Sejmu – potwierdziły odbiór i skwitowały sprawę brakiem kompetencji. Kancelaria marszałka Borusewicza nawet nie pofatygowała się odpowiedzieć na list obywatela… 

Wszystkich – tych, którzy apel podpisali i tych, którzy być może go nie dostrzegli, ale przekonani są o potrzebie ratowania obecności kanonu historycznej i polonistycznej edukacji w polskich liceach – prosimy o stałe organizowanie nacisku publicznej opinii na Ministerstwo Edukacji: by źle pomyślana reforma została wycofana. Jeśli w tej walce o kanon w polskich szkołach przegramy, trzeba ją będzie podjąć poza szkołą państwową: tworząc na nowo edukację niezależną.

Najbardziej boli obojetność sfer akademickich

Zaremba: jeszcze o kuriozalnej reformie edukacji. Czy zrobiliśmy wszystko aby temu zapobiec? Jedni zrobili, drudzy – nie

Piotr Zaremba, wpolityce.pl, 4.02.2012

 Tym co mnie najbardziej boli jest nawet nie nadgorliwość reformatorów, tylko obojętność innych. Na przykład sfer akademickich, które poza nielicznymi wyjątkami (grupa humanistów skrzyknięta przez profesora Andrzeja Nowaka) nie miała zdania na temat tak fundamentalnej zmiany. Także intelektualistów, artystów, którzy informowani, że coś takiego się dzieje, otwierali szeroko oczy, choć mieli okazję dowiedzieć się już wcześniej. W pewnym momencie miałem wrażenie, że tylko profesor Nowak i ja (w tekstach także Jan Rokita) interesowaliśmy się na serio tą fundamentalną innowacją.

Publikacjami można się śmiertelnie narazić elicie uniwersyteckiej

Jakim cudem historyk IPN ujawnia prawdę?

Adam Socha – Debata, 1.02.2012

We wczorajszej Gazecie Olsztyńskiej pojawił się wywiad z naczelnikiem delegatury IPN w Olsztynie prof. Grzegorzem Jasińskim, który zdezawuował m.in. Pawła Warota. Portal Debata prezentuje rozmowę z prof. Tadeuszem Wolszą z Rady Instytutu Pamięci Narodowej, w którego zespole badawczym Paweł Warot realizuje swoją pracę naukową. „Uważam, że władze IPN powinny się poważnie nad tym zastanowić,  żeby nie zostawiać Pawła Warota w takim osamotnieniu. Dlatego, że on nie wychodzi w swojej pracy poza coś, co mieści się w planie naukowo-badawczym IPN”- mówi historyk….

…..

– Paweł Warot swoimi publikacjami śmiertelnie naraził się miejscowej elicie uniwersyteckiej, której wielu prominentnych członków, jak okazało się po ujawnieniu dokumentów z archiwum IPN, zrobiło kariery głównie dzięki temu, że byli konfidentami SB, sprzedawali kolegów za pieniądze i inne ułatwienia. Naciski tego środowiska na poprzedniego naczelnika delegatury, zarazem dziekana wydziału humanistycznego sprawiły, że do prezesa IPN wpłynął wniosek o zwolnienie Pawła Warota. Wówczas protest działaczy środowisk niepodległościowych i antykomunistycznych uratował tego odważnego historyka młodego pokolenia. Ze stanowiska musiał odejść naczelnik, a jego miejsce zajął prof. Grzegorz Jasiński (prywatnie szwagier odwołanego naczelnika), który sam ma piękną kartę podziemną z okresu PRL. Jednak wywiad w „Gazecie Olsztyńskiej” świadczy, że nad głową Pawła Warota znów zebrały się czarne chmury. Czy ten pracowity, odważny, młody historyk nie powinien uzyskać wsparcia ze strony szefostwa IPN?
– W przypadku Pawła Warota były już takie momenty w historii IPN, gdy do Instytutu wpływały zastrzeżenia co do Jego badań i publikacji, jeszcze gdy prezesem IPN był ś.p. Prof. Janusz Kurtyka, a dyrektorem pionu edukacji prof. Jan Żaryn. Wówczas Paweł Warot  otrzymał i wsparcie od prezesa, i od dyrektora Biura Edukacji, i zielone światło na prowadzenie tego rodzaju działalności naukowej i na prowadzenie badań. Gdy ja zacząłem pracę ze swoim zespołem, to ze swojej strony wręcz zachęcałem Pawła Warota do kontynuowania dotychczasowej działalności naukowo – badawczej.
Uważam, że władze IPN powinny się poważnie nad tym zastanowić,  żeby nie zostawiać Pawła Warota w takim osamotnieniu. Dlatego, że on nie wychodzi w swojej pracy poza coś, co mieści się w planie naukowo-badawczym IPN. On realizuje pewien program Instytutu, który jest wpisany do statutu organizacji. Nie wykracza poza ramy nakreślone przez władze, które nałożyły na IPN również lustrację ludzi z różnych środowisk.