Odebranie habilitacji za plagiat

Bezprecedensowy przypadek. KUL odebrał naukowcowi habilitację. Za plagiat

GW Lublin

Katolicki Uniwersytet Lubelski odebrał stopień naukowy doktora habilitowanego ks. Stanisławowi Tymoszowi. Sprawę na wniosek Centralnej Komisji ds. stopni i tytułów badała Rada Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL….We wrześniu 2013 r. prokuratura oskarżyła Tymosza o przywłaszczenie autorstwa cudzych utworów w publikacji wydanej w 2008 r. Sąd warunkowo umorzył postępowanie, wyznaczył księdzu roczny okres próby, jednocześnie uznał, że fakt popełnienia plagiatu nie budzi wątpliwości. Zaraz po tym duchowny został zwolniony z uczelni, a rektor KUL Antoni Dębiński powołał specjalną komisję ds. weryfikacji dorobku naukowca., w tym jego habilitacji. Był to bezprecedensowy przypadek w lubelskiej społeczności akademickiej

KUL pod lupą TVN

KUL atakuje TVN za krytykę.”Nieetyczne i bezpodstawne”

Gazeta Wyborcza – Lublin, 12.11.2012

– Redakcja „Uwaga! TVN” zawarła w swoim programie szereg informacji, w tym także wypowiedzi niektórych bohaterów reportażu, które nie mają potwierdzenia w stanie faktycznym – tak rzeczniczka KUL dr Lidia Jaskuła skomentowała czwartkowy program „Uwaga” poświęcony byłej pracownicy uniwersytetu, która uważa, że została zwolniona, bo oskarżyła profesora katolickiej uczelni, że ją poturbował…. argumenty mające świadczyć na korzyść władz KUL: „(…)wbrew sugestiom, które pojawiły się w ww. programie „Uwaga! TVN”, nie ma związku między wypowiedzeniem stosunku pracy dr Sabinie Bober, a jej postępowaniem habilitacyjnym (…) i dalej: „Władze KUL zapewniają, że w powyższych sprawach, które są przedmiotem postępowań sądowych i postępowania administracyjnego, podejmą odpowiednie kroki prawne po ich prawomocnym zakończeniu”.

Oświadczenie w sprawie treści programu „Uwaga! TVN”
wyemitowanego 8 listopada 2012 r

Redakcja  „Uwaga!  TVN”  zawarła  w  swoim  programie  szereg  informacji,  w  tym  także wypowiedzi  niektórych  bohaterów  reportażu,  które  nie  mają  potwierdzenia  w  stanie faktycznym.
Wypowiedzenie stosunku pracy dr Sabinie Bober oraz jej wcześniejszy konflikt z prof. Janem K. stanowią dwie odrębne sprawy, które nie pozostają ze sobą w żadnym związku, a ich
łączenie i traktowanie jako zagadnień powiązanych jest nieetyczne i bezpodstawne.

Całe oświadczenie można przeczytać tutaj.

Poniżana pracownica na katolickim uniwersytecie

tvn Uwaga 8.11.2012 (wideo)

KUL kontra TVN. „Naruszyli dobre imię uczelni”

Gazeta Wyborcza Lublin, 9.11.2012

Władze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego skrytykowały stację telewizyjną TVN za zapowiedzi czwartkowego programu „Uwaga TVN”, który telewizja poświęciła sprawie konfliktu między prof. Janem K. a dr Sabiną B. Według pani doktor profesor pobił ją i znieważył.
Materiał pokazany w wieczornym programie „Uwaga TVN” wywołał sprzeciw KUL. Uczelnia nie czekała z reakcją na emisję programu, negatywne reakcje uczelni spowodował sam zwiastun. W krótkiej zapowiedzi programu na stronie internetowej „Uwaga TVN” dziennikarze stacji postawili pytanie: „Jak to możliwe, że na tak szanowanym uniwersytecie może dochodzić do bulwersujących zdarzeń?”……Po incydencie pani doktor zawiadomiła o tym władze uczelni i policję, a także wniosła do Sądu Rejonowego w Lublinie prywatny akt oskarżenia. Sprawa nadal toczy się przed sądem. K. nie przyznaje się do winy.KUL zaś przeprowadził postępowanie dyscyplinarne wobec profesora i ukarał go upomnieniem. Sabina B. zaś otrzymała… wymówienie i z końcem września tego roku przestała być pracownikiem KUL.
Paweł P. Reszka – Gazeta Wyborcza – Lublin,10.10.2012
Profesor, który poturbował swoją podwładną, panią doktor z KUL, nie przychodzi na rozprawy i nie zgadza się, by były prowadzone pod jego nieobecność. Dostarcza zwolnienia lekarskie. Adwokat pani doktor chce, by profesora zbadali eksperci z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego

Uczelnie otwarte na komunistów, zamknięte dla antykomunistów

KUL: Kongres otwarty na piewców komunizmu

Polonia Christiana,1.10.2012

W Lublinie odbył się IV Kongres Kultury Chrześcijańskiej. Obecność kilku osób pośród zaproszonych gości mogła wprawić w zdumienie. Organizatorzy poprosili m. in. o wygłoszenie wykładu prof. Zygmunta Baumana. W debacie o „wierze i niewierze” wzięli zaś udział dziennikarze salonowych mediów….

W Kongresie Kultury Chrześcijańskiej wziął także udział prof. Zygmunt Bauman, który wygłosił wykład pt. „Postmodernistyczny obraz człowieka w społeczeństwie. Gdzie źródła nadziei na lepszą przyszłość?”.

Czym kierowali się organizatorzy zapraszając na kongres mający w nazwie słowo chrześcijański, osobę o tak kompromitującym życiorysie? Major Bauman, mimo iż obecnie jest przedstawiany jako mistrz słowa i badacz postmodernizmu o fizjonomii brytyjskiego dżentelmena, ma w swoim życiorysie działalność, którą żaden dżentelmen nie powinien się zajmować….Promowanie dialogu jako remedium na wszelkie dolegliwość świata współczesnego staje się groźną obsesją. Tym bardziej, że z dialogu tego wykluczani są katolicy, jako przedstawiciele „aksjologicznego imperializmu”. Do dialogu dopuszczani są za to wczorajsi piewcy „przodującego ustroju”, którzy nie tylko piórem ale i kolbą potrafili wbijać do głowy przekonanie o słuszności komunizmu.

Które uczelnie mają obowiązek powiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa ?

Profesor KUL, plagiator nałogowy. Kara? Tylko nagana

Paweł P. Reszka Gazeta Wyborcza Lublin, 24.07.2012

Profesor KUL, ksiądz Stanisław Tymosz popełnił wielokrotny plagiat. Uczelnia uznała, że jest winny, i ukarała go… naganą. Nie zawiadomiła prokuratury. Dlaczego? – Obowiązek powiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa mają instytucje publiczne, a my jesteśmy instytucją prywatną – twierdzi rzecznik prasowy KUL…

…W świetle przepisów KUL jest uczelnią prywatną, której właścicielem jest Kościół katolicki na prawach uczelni państwowych – bo ma prawo nadawania tytułów i stopni naukowych uznawanych przez państwo. KUL otrzymuje dotację od państwa taką samą jak uczelnie państwowe.

Z takim sposobem uprawniania nauki zgodzić się nie można!

 Uczelniane miłosierdzie


Marek Wroński
-Forum Akademickie 7/8, 2012

W połowie 2011 roku ukazał się XIII tom prestiżowego wydawnictwa prawnego „Studia z Dziejów Państwa i Prawa Polskiego”, wydawanego w Krakowie-Lublinie i Łodzi. W roczniku tym, na stronach 265-284 prof. dr hab. Wacław Uruszczak, kierownik Historii Prawa Polskiego i jednocześnie kierownik Zakładu Prawa Kościelnego i Wyznaniowego Uniwersytetu Jagiellońskiego opublikował artykuł Z takim sposobem uprawniania nauki zgodzić się nie można! Twórczość historyczno-prawna ks. dr hab. Stanisława Tymosza z lat 2003-2008 .

We wstępie do artykułu napisano: „Szczególnie bulwersujące stało się odkrycie, że ktoś należący do grona szacownych uczonych historyków prawa, o długim stażu, zajmujący stanowisko profesora i kierownika uniwersyteckiej katedry, może w swoich publikacjach zasad tych [prawidłowego cytowania i wyraźnego wskazania autorstwa – MW] nie przestrzegać i w sposób jawny, bezwstydny wielokrotnie je naruszać. Ponieważ prace tego autora są publikowane, a przez to znajdują się w obiegu naukowym, zachodzi potrzeba ujawnienia niniejszym ich krytycznej pod względem przede wszystkim formalnym – samodzielności zawartych w nich dokonań – oceny, którą zamieszczam poniżej”…..W artykule jest analiza 14 prac opublikowanych przez ks. dr hab. Stanisława Tymosza, w owym czasie dyrektora Instytutu Prawa Kanonicznego KUL. To na ich podstawie prof. Wacław Uruszczak stawia zarzut wielokrotnego naruszenia prawa autorskiego i zasad dobrych obyczajów w nauce przez ks. Tymosza, który obecnie jest profesorem uczelnianym KUL oraz pełni funkcję kierownika Katedry Historii Źródeł Kościelnego Prawa Polskiego w Instytucie Prawa Kanonicznego Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji. Zarzutom prof. Uruszczaka (na marginesie: wybitnego znawcy historii prawa) na 17 stronach towarzyszą liczne przykłady konkordancji, ilustrujące „grabienie” nie swoich tekstów……..Artykuł kończy się następującym stwierdzeniem: „Powyżej przedstawiona krytyczna ocena pochodzących z lat 2003-2008 prac historyczno-prawnych Stanisława Tymosza ma na celu ukazanie niedopuszczalności pewnych praktyk uprawiania nauki, czy raczej jej pozorowania. Praca naukowa jest działalnością poważną, której zasady są od dawna ustalone. Uczony jest kapłanem prawdy, a jego działalność ma być uczciwa. Sprzeniewierza się temu powołaniu każdy, kto cudzą twórczość podaje za własną. Ujawnienie tego rodzaju działalności jest obowiązkiem moralnym uczonego”…….

Postępowanie dyscyplinarne

W czerwcu 2010 r. rektor KUL, ks. prof. Stanisław Wilk, otrzymał obszerne dossier z Krakowa, w którym oprócz recenzji z 6 marca 2009 w przewodzie profesorskim, omawiającej dokładnie nierzetelny dorobek ks. dr. hab. Stanisława Tymosza, znalazły się kserokopie kilku prac autorów polskich, z których przejęto i odpisano tekst……Jako rzecznik dyscyplinarny prof. Krzysztof Motyka zażądał wymierzenia Obwinionemu ks. Stanisławowi Tymoszowi kary dyscyplinarnej w postaci nagany (!)……Rzecznik nie umotywował, dlaczego za kilkanaście niewątpliwych przypadków naruszeń praw autorskich, zażądał praktycznie najniższej kary dyscyplinarnej i nawet nie wystąpił o zakaz pełnienia funkcji kierowniczych……..

Komisja Dyscyplinarna uznała, że ks. dr hab. Stanisław Tymosz w swoich pracach wyczerpał znamiona czynu zabronionego, określonego w art. 115 ust 1 ustawy z 4 lutego 1994 o prawie autorskim, która stanowi, iż ten, kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

Istotą przypisanego przewinienia jest umyślność działania. Zdaniem Komisji, „samodzielny nauczyciel akademicki, w stopniu doktora habilitowanego i na stanowisku profesora uczelnianego, zajmujący się historią prawa powinien być świadomy konieczności rzetelnego udokumentowania informacji zamieszczanych w pisanych przez siebie pracach. Mając na uwadze sposób i zakres przytoczenia cudzych utworów, nie budzi wątpliwości Komisji, że obwiniony co najmniej godził się z możliwością popełnienia przewinienia dyscyplinarnego, polegającego na przywłaszczeniu sobie autorstwa cudzego utworu. W związku z powyższymi okolicznościami Komisja Dyscyplinarna wymierzyła karę nagany, biorąc pod uwagę dotychczas nienaganną postawę obwinionego oraz konsekwencje osobiste jakie poniósł”.

Po wpłynięciu w połowie marca 2009 r. miażdżącej recenzji prof. Uruszczaka, ujawniającej mnogość naruszeń prawa autorskiego w kilkunastu pracach, w tym książce profesorskiej, ks. dr hab. Stanisław Tymosz złożył wniosek o umorzenie postępowania o nadanie profesury tytularnej. Zgodziła się na to Rada Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL na swoim posiedzeniu 21 kwietnia 2009 r. Trzeba tutaj podkreślić, że mimo pełnej świadomości członków Rady Wydziału co do poważnego naruszenia praw autorskich i dobrych obyczajów naukowych ks. Stanisław Tymosz jeszcze przez ponad półtora roku, do grudnia 2010 r., wykładał i był członkiem Senackiej Komisji Dyscyplinarnej dla Pracowników KUL……….Niespotykana łagodność kary z kolei rzuca cień na rzetelność instytucjonalną Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jak to możliwe, że po udowodnieniu poważnego, wieloletniego procederu plagiatowania, które stało się publiczne dzięki recenzji i artykułowi prof. Uruszczaka, zarówno rzecznik dyscyplinarny, jak i Komisja Dyscyplinarna nie widzieli konieczności wyeliminowania nierzetelnego profesora z pracy na uczelni?…..

Czy w lubelskim Instytucie Pamięci Narodowej szukano haków na profesora i mecenasa?

Lustracja na dziko?

Adam Kruczek, Nasz Dziennik, 29.09.2011

Czy w lubelskim Instytucie Pamięci Narodowej szukano haków na profesora i mecenasa?

W Prokuraturze Rejonowej Lublin-Północ dobiega końca śledztwo w sprawie dzikiej lustracji w lubelskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Pokrzywdzonymi w tej sprawie są prof. Mirosław Piotrowski, historyk KUL i europoseł, oraz mec. Stanisław Estreich. Tak się składa, że prof. Piotrowski od roku procesuje się z jednym z naczelników lubelskiego IPN, a mec. Estreich jest w sądzie jego pełnomocnikiem..- Śledztwo zostało wszczęte 10 sierpnia br. i jest prowadzone w kierunku art. 231 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień przez pracowników IPN – powiedziała „Naszemu Dziennikowi” prok. Jadwiga Nowak, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ. – Nie wiem, kiedy się skończy, obecnie trwają jeszcze przesłuchania – zaznaczyła.
Śledztwo zostało podjęte na wniosek prof. Mirosława Piotrowskiego, który na początku września skierował zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodzi o niezgodne z prawem prowadzenie kwerend archiwalnych i gromadzenie danych dotyczących osób publicznych przez kilku pracowników lubelskiego Biura Lustracyjnego IPN. 

 

 

Czy celem akcji nie jest czasem utrącenie młodego, zdolnego historyka

Gry wokół historyka

Ewaryst Błotnicki, Nasz Dziennik 3 czerwca 2011, Nr 128 (4059)

Trwa nagonka na prof. Mirosława Piotrowskiego w związku z książką o Narodowych Siłach Zbrojnych na Lubelszczyźnie. Niespożytą aktywnością w dyskredytowaniu Piotrowskiego wykazują się w ostatnich miesiącach dwaj pracownicy naukowi Instytutu Historii KUL – prof. Mirosław Filipowicz i prof. Rafał Wnuk. Wsparcia medialnego i gościnnych łamów udziela regularnie publikująca na ten temat „Gazeta Wyborcza”. Czy celem akcji nie jest czasem utrącenie młodego, zdolnego historyka o niezależnych poglądach i przejęcie kierowanej przez niego Katedry Historii Najnowszej KUL?…..Zastanawia determinacja Filipowicza i Wnuka oraz zaangażowanie „Gazety Wyborczej” w działaniach przeciwko Piotrowskiemu. Zarówno Filipowicz, jak i Wnuk to pracownicy tego samego Instytutu Historii KUL, a więc koledzy Piotrowskiego z sąsiednich pokoi. Czyżby zatrudnienie w KUL w 2008 r. Wnuka, a także plany powierzenia mu katedry o tej samej nazwie i podobnym zakresie zadań badawczych jak istniejąca od wielu lat katedra kierowana przez Piotrowskiego były elementem zaplanowanej gry wokół historyka? Czy celem tej gry nie jest ograniczenie działań, a następnie przejęcie kontroli nad sprawnie działającą Katedrą Historii Najnowszej? Być może nie w smak jest niektórym, że młody i rzutki naukowiec zrobił szybką karierę naukową, a teraz osiąga sukcesy w polityce?

Mirosław Piotrowski, profesor KUL został „wytupany” podczas posiedzenia rady wydziału

Na KUL wytupali profesora Piotrowskiego, europosła PiS

Gazeta Wyborcza Lublin, Paweł P. Reszka 2011-04-14,

Niespotykany wyraz dezaprobaty wobec historyka, który pozwał do sądu naukowca za krytyczną recenzję jego książki. Mirosław Piotrowski, profesor KUL i eurodeputowany z listy PiS został „wytupany” podczas posiedzenia rady wydziału nauk humanistycznych KUL

Mirosław Piotrowski, profesor KUL w środę, podczas posiedzenia rady wydziału nauk humanistycznych KUL miał przedstawić swoje stanowisko w głośnej sprawie procesu, który wytoczył dr Sławomirowi Poleszakowi, historykowi lubelskiego IPN. Ten ostatni napisał bardzo krytyczną recenzję książki polityka dotyczącej sił zbrojnych NSZ na Lubelszczyźnie. Piotrowski poczuł się zniesławiony i złożył przeciwko niemu prywatny akt oskarżenia opierając się na artykule kodeksu karnego przewidującego nawet więzienie. Sprawa odbiła się szerokim echem w całym kraju, bo nie zdarza się, by spory naukowe trafiały na salę sądową. List otwarty krytykujący postępowanie Piotrowskiego podpisało ponad 160 naukowców z różnych ośrodków akademickich. A wśród nich również tak znani historycy jak kawalerowie Orderu Orła Białego, profesorowie Jerzy Kłoczowski, Karol Modzelewski i Henryk Samsonowicz. Jednocześnie rada wydziału nauk humanistycznych KUL, w której zasiada Piotrowski, w uchwale, zaapelowała do niego, aby niezwłocznie wycofał pozew i nadał sporowi charakter naukowej polemiki. Polityk w środę miał przedstawić radzie swoje stanowisko. I tak zrobił.
– Sugerował, że przeciwko niemu zawiązał się spisek. Ma on na celu skompromitowanie i pozbawienie go kierownictwa Katedry Historii Najnowszej – opowiada nam jeden z członków rady. – Centralne role w tej intrydze mają odgrywać profesorowie KUL Rafał Wnuk i Mirosław Filipowicz. To właśnie oni, według Piotrowskiego, pomogli napisać Poleszakowi krytyczną recenzję, a ponadto manipulują radą wydziału. Dlaczego? Piotrowski miał przyczynić się do zwolnienia z KUL byłego tajnego współpracownika SB i teraz – on – za pośrednictwem tych dwóch profesorów mści się na polityku. Co więcej w efekcie nagonki Piotrowski ma teraz otrzymywać obelżywe listy, w tym z fekaliami i ktoś wbił w opony jego samochodu śruby co mogło doprowadzić do tragedii w czasie jazdy. Słuchałem tego wszystkiego z coraz większym zdumieniem i zażenowaniem – opowiada nasz rozmówca….

Prywatny akt oskarżenia przeciwko jednemu z profesorów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego skierowała do sądu wykładowczyni z tej uczelni

Awantura między naukowcami KUL. Wpłynął akt oskarżenia

Gazeta Wyborcza Lublin,Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM 2011-04-08,

Prywatny akt oskarżenia przeciwko jednemu z profesorów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego skierowała do sądu wykładowczyni z tej uczelni. Profesor to znany lubelski historyk, a pani doktor pracuje u niego katedrze. Jak udało nam się dowiedzieć, oboje to silne osobowości i prawdopodobnie to doprowadziło do konfliktu….Pokrzywdzona to wykładowczyni KUL-u pracująca w katedrze profesora Jana K. Jak wynika z aktu oskarżenia, kobieta zarzuca swojemu szefowi m.in., że ją popchnął i zwyzywał….Do przepychanek między panią doktor a profesorem miało dojść na przełomie 2009 i 2010 roku, na oczach studentów. Świadkami w sprawie są m.in. inni wykładowcy KUL.

Sprawa procesu za recenzję naukową

Kolegium IPN z dezaprobatą o procesie za krytyczną recenzję

PAP, dzieje.pl, 15.03.2011

Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej wyraziło dezaprobatę wobec kierowania na drogę sądową sporów dotyczących publikacji naukowych. Zdaniem Kolegium polemika naukowa powinna się toczyć poza salą sądową.

Takie wtorkowe stanowisko Kolegium odnosi się do sprawy Sławomira Poleszaka, kierownika Biura Edukacji Publicznej oddziału IPN w Lublinie, któremu sprawę karną za napisanie krytycznej recenzji o jednej ze swych książek wytoczył prof. Mirosław Piotrowski z KUL (eurodeputowany związany z Radiem Maryja).

Piotrowski wytoczył wobec recenzenta prywatny proces karny w trybie art. 212 Kodeksu karnego. Głosi on: „Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”. Najpierw Sąd Rejonowy w Lublinie sprawę umorzył, ale Piotrowski się odwołał, a Sąd Okręgowy w Lublinie nakazał niedawno sądowi rejonowemu rozpatrzenie sprawy…….

Macierzysty wydział KUL krytykuje prof. Piotrowskiego

Gazeta Wyborcza Lublin, Paweł P. Reszka 2011-03-16

Nie milkną echa procesu który Mirosław Piotrowski, europoseł i profesor KUL wytoczył historykowi za krytyczną recenzję książki. Polityka skrytykowali już najwybitniejsi polscy historycy a wczoraj głos w sprawie zabrali profesorowie Wydziału Nauk Humanistycznych KUL…

To jedna z najważniejszych spraw dotyczących standardów akademickich na polskich uczelniach w ostatnich latach. Żadna inna chyba nie spotkała się z tak jednoznaczną oceną uczonych. W środowej „Gazecie” informowaliśmy o liście otwartym podpisanym przez ponad setkę naukowców z całego kraju, w większości historyków. Wśród nich znaleźli się najwybitniejsi, w tym kawalerowie Orderu Orła Białego, profesorowie Henryk Samsonowicz, Karol Modzelewski i Jerzy Kłoczowski.

Sygnatariusze listu jednoznacznie krytycznie odnieśli się do procesu karnego jaki prof. Mirosław Piotrowski, europoseł z listy PiS i profesor KUL wytoczył dr Sławomirowi Poleszakowi z lubelskiego IPN za to, że ten napisał krytyczną recenzję jego książki dotyczącej Narodowych Sił Zbrojnych na Lubelszczyźnie. Historyk instytutu chciał ją opublikować w „Zeszytach Historycznych WiN”, ostatecznie wycofał się tego zamiaru. Jak tłumaczył „Gazecie” zrezygnował, bo po tym gdy „Zeszyty” wysłały jego recenzję do Piotrowskiego, aby odniósł się do niej, odpowiedź napisał nie sam profesor KUL, a dwoje innych naukowców.

Europoseł uznał tymczasem, że tekst Poleszaka zawiera nieprawdziwe informacje na temat jego książki i poczuł się nim zniesławiony, bo dostęp do niego miało kolegium redakcyjne „Zeszytów” – wytoczył mu więc sprawę karną z artykułu, za który grozi nawet więzienie.

„Postawa prof. Piotrowskiego otwarcie łamie obowiązujące w tym świecie standardy. Uważamy, że zamykanie ust nauce przy pomocy sądów jest niedopuszczalne.” – napisali sygnatariusze listu…..

Wybitni naukowcy kontra profesor KUL. List otwarty

Gazeta Wyborcza Lublin, Paweł P. Reszka 2011-03-16,

Wybitni naukowcy krytykują profesora KUL i europosła z listy PiS Mirosława Piotrowskiego, który pozwał historyka za krytyczną recenzję swojej książki.

„Niepokojem napawa nas fakt, że kwestię, która winna być przedmiotem merytorycznej dyskusji naukowej, profesor uniwersytecki uporczywie kieruje na drogę procesu karnego. W świecie wolnej nauki takie postępowanie jest praktyką zdumiewającą i niespotykaną.” – czytamy w liście otwartym, który właśnie trafił do najważniejszych polskich dzienników. 

I dalej: „Dopuszczalną formą odpowiedzi na krytyczną recenzję może być jedynie polemika prowadzona w zgodzie z kanonem etyki zawodowej i z poszanowaniem zasad warsztatu naukowego. Zastąpienie dyskursu naukowego regułami pochodzącymi ze sfery polityki, niezależnie od tego, z której politycznej strony pochodzi, stanowi poważne zagrożenie dla wolnej debaty naukowej będącej fundamentem rozwoju wiedzy i funkcjonowania środowiska akademickiego.”…

Gazeta Wyborcza Lublin, 2011-03-15,

Sprawa europosła Piotrowskiego z PiS. Sąd, nie polemika

Gazeta Wyborcza Lublin, Karol Adamaszek 2011-03-10,

– Sąd powinien rozstrzygnąć spór dwóch historyków – zdecydował wczoraj Sąd Okręgowy w Lublinie. Tego właśnie chciał prof. Mirosław Piotrowski, eurodeputowany z listy PiS, który zarzucił zniesławienie naukowcowi z IPN

Decyzja sądu jest ostateczna i oznacza, że niedługo dojdzie do procesu między naukowcami. Orzeczenie skrytykowała już Fundacja Helsińska. 

Prof. Mirosław Piotrowski, eurodeputowany z listy PiS, historyk KUL związany z Radiem Maryja, oskarżył dr. Sławomira Poleszaka, naczelnika Biura Edukacji Publicznej lubelskiego IPN. Powoływał się na art. 212 kk, który grozi grzywną, a nawet więzieniem za zniesławienie. Co takiego nie spodobało się profesorowi? Recenzja, w której Poleszak skrytykował książkę Piotrowskiego, dotyczącą Narodowych Sił Zbrojnych na Lubelszczyźnie…….

….- Jestem zdumiony tym postanowieniem sądu. To nie sala sądowa jest od roztrząsania sporów między naukowcami. Są od tego przede wszystkim łamy czasopism naukowych, gdzie zdarzają się nieraz ostre dyskusje – uważa Sławomir Poleszak. 

– Pan Poleszak nie ma racji, czym innym jest debata naukowców, a czym innym jest dyskredytowanie osoby i narażanie jej na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego przez przytaczanie nieprawdziwych danych, wprowadzających czytelnika w błąd – twierdzi mecenas Stanisław Estreich, reprezentujący eurodeputowanego PiS.