Odebranie habilitacji za plagiat

Bezprecedensowy przypadek. KUL odebrał naukowcowi habilitację. Za plagiat

GW Lublin

Katolicki Uniwersytet Lubelski odebrał stopień naukowy doktora habilitowanego ks. Stanisławowi Tymoszowi. Sprawę na wniosek Centralnej Komisji ds. stopni i tytułów badała Rada Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL….We wrześniu 2013 r. prokuratura oskarżyła Tymosza o przywłaszczenie autorstwa cudzych utworów w publikacji wydanej w 2008 r. Sąd warunkowo umorzył postępowanie, wyznaczył księdzu roczny okres próby, jednocześnie uznał, że fakt popełnienia plagiatu nie budzi wątpliwości. Zaraz po tym duchowny został zwolniony z uczelni, a rektor KUL Antoni Dębiński powołał specjalną komisję ds. weryfikacji dorobku naukowca., w tym jego habilitacji. Był to bezprecedensowy przypadek w lubelskiej społeczności akademickiej

Reklamy

KUL pod lupą TVN

KUL atakuje TVN za krytykę.”Nieetyczne i bezpodstawne”

Gazeta Wyborcza – Lublin, 12.11.2012

– Redakcja „Uwaga! TVN” zawarła w swoim programie szereg informacji, w tym także wypowiedzi niektórych bohaterów reportażu, które nie mają potwierdzenia w stanie faktycznym – tak rzeczniczka KUL dr Lidia Jaskuła skomentowała czwartkowy program „Uwaga” poświęcony byłej pracownicy uniwersytetu, która uważa, że została zwolniona, bo oskarżyła profesora katolickiej uczelni, że ją poturbował…. argumenty mające świadczyć na korzyść władz KUL: „(…)wbrew sugestiom, które pojawiły się w ww. programie „Uwaga! TVN”, nie ma związku między wypowiedzeniem stosunku pracy dr Sabinie Bober, a jej postępowaniem habilitacyjnym (…) i dalej: „Władze KUL zapewniają, że w powyższych sprawach, które są przedmiotem postępowań sądowych i postępowania administracyjnego, podejmą odpowiednie kroki prawne po ich prawomocnym zakończeniu”.

Oświadczenie w sprawie treści programu „Uwaga! TVN”
wyemitowanego 8 listopada 2012 r

Redakcja  „Uwaga!  TVN”  zawarła  w  swoim  programie  szereg  informacji,  w  tym  także wypowiedzi  niektórych  bohaterów  reportażu,  które  nie  mają  potwierdzenia  w  stanie faktycznym.
Wypowiedzenie stosunku pracy dr Sabinie Bober oraz jej wcześniejszy konflikt z prof. Janem K. stanowią dwie odrębne sprawy, które nie pozostają ze sobą w żadnym związku, a ich
łączenie i traktowanie jako zagadnień powiązanych jest nieetyczne i bezpodstawne.

Całe oświadczenie można przeczytać tutaj.

Poniżana pracownica na katolickim uniwersytecie

tvn Uwaga 8.11.2012 (wideo)

KUL kontra TVN. „Naruszyli dobre imię uczelni”

Gazeta Wyborcza Lublin, 9.11.2012

Władze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego skrytykowały stację telewizyjną TVN za zapowiedzi czwartkowego programu „Uwaga TVN”, który telewizja poświęciła sprawie konfliktu między prof. Janem K. a dr Sabiną B. Według pani doktor profesor pobił ją i znieważył.
Materiał pokazany w wieczornym programie „Uwaga TVN” wywołał sprzeciw KUL. Uczelnia nie czekała z reakcją na emisję programu, negatywne reakcje uczelni spowodował sam zwiastun. W krótkiej zapowiedzi programu na stronie internetowej „Uwaga TVN” dziennikarze stacji postawili pytanie: „Jak to możliwe, że na tak szanowanym uniwersytecie może dochodzić do bulwersujących zdarzeń?”……Po incydencie pani doktor zawiadomiła o tym władze uczelni i policję, a także wniosła do Sądu Rejonowego w Lublinie prywatny akt oskarżenia. Sprawa nadal toczy się przed sądem. K. nie przyznaje się do winy.KUL zaś przeprowadził postępowanie dyscyplinarne wobec profesora i ukarał go upomnieniem. Sabina B. zaś otrzymała… wymówienie i z końcem września tego roku przestała być pracownikiem KUL.
Paweł P. Reszka – Gazeta Wyborcza – Lublin,10.10.2012
Profesor, który poturbował swoją podwładną, panią doktor z KUL, nie przychodzi na rozprawy i nie zgadza się, by były prowadzone pod jego nieobecność. Dostarcza zwolnienia lekarskie. Adwokat pani doktor chce, by profesora zbadali eksperci z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego

Uczelnie otwarte na komunistów, zamknięte dla antykomunistów

KUL: Kongres otwarty na piewców komunizmu

Polonia Christiana,1.10.2012

W Lublinie odbył się IV Kongres Kultury Chrześcijańskiej. Obecność kilku osób pośród zaproszonych gości mogła wprawić w zdumienie. Organizatorzy poprosili m. in. o wygłoszenie wykładu prof. Zygmunta Baumana. W debacie o „wierze i niewierze” wzięli zaś udział dziennikarze salonowych mediów….

W Kongresie Kultury Chrześcijańskiej wziął także udział prof. Zygmunt Bauman, który wygłosił wykład pt. „Postmodernistyczny obraz człowieka w społeczeństwie. Gdzie źródła nadziei na lepszą przyszłość?”.

Czym kierowali się organizatorzy zapraszając na kongres mający w nazwie słowo chrześcijański, osobę o tak kompromitującym życiorysie? Major Bauman, mimo iż obecnie jest przedstawiany jako mistrz słowa i badacz postmodernizmu o fizjonomii brytyjskiego dżentelmena, ma w swoim życiorysie działalność, którą żaden dżentelmen nie powinien się zajmować….Promowanie dialogu jako remedium na wszelkie dolegliwość świata współczesnego staje się groźną obsesją. Tym bardziej, że z dialogu tego wykluczani są katolicy, jako przedstawiciele „aksjologicznego imperializmu”. Do dialogu dopuszczani są za to wczorajsi piewcy „przodującego ustroju”, którzy nie tylko piórem ale i kolbą potrafili wbijać do głowy przekonanie o słuszności komunizmu.

Które uczelnie mają obowiązek powiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa ?

Profesor KUL, plagiator nałogowy. Kara? Tylko nagana

Paweł P. Reszka Gazeta Wyborcza Lublin, 24.07.2012

Profesor KUL, ksiądz Stanisław Tymosz popełnił wielokrotny plagiat. Uczelnia uznała, że jest winny, i ukarała go… naganą. Nie zawiadomiła prokuratury. Dlaczego? – Obowiązek powiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa mają instytucje publiczne, a my jesteśmy instytucją prywatną – twierdzi rzecznik prasowy KUL…

…W świetle przepisów KUL jest uczelnią prywatną, której właścicielem jest Kościół katolicki na prawach uczelni państwowych – bo ma prawo nadawania tytułów i stopni naukowych uznawanych przez państwo. KUL otrzymuje dotację od państwa taką samą jak uczelnie państwowe.

Z takim sposobem uprawniania nauki zgodzić się nie można!

 Uczelniane miłosierdzie


Marek Wroński
-Forum Akademickie 7/8, 2012

W połowie 2011 roku ukazał się XIII tom prestiżowego wydawnictwa prawnego „Studia z Dziejów Państwa i Prawa Polskiego”, wydawanego w Krakowie-Lublinie i Łodzi. W roczniku tym, na stronach 265-284 prof. dr hab. Wacław Uruszczak, kierownik Historii Prawa Polskiego i jednocześnie kierownik Zakładu Prawa Kościelnego i Wyznaniowego Uniwersytetu Jagiellońskiego opublikował artykuł Z takim sposobem uprawniania nauki zgodzić się nie można! Twórczość historyczno-prawna ks. dr hab. Stanisława Tymosza z lat 2003-2008 .

We wstępie do artykułu napisano: „Szczególnie bulwersujące stało się odkrycie, że ktoś należący do grona szacownych uczonych historyków prawa, o długim stażu, zajmujący stanowisko profesora i kierownika uniwersyteckiej katedry, może w swoich publikacjach zasad tych [prawidłowego cytowania i wyraźnego wskazania autorstwa – MW] nie przestrzegać i w sposób jawny, bezwstydny wielokrotnie je naruszać. Ponieważ prace tego autora są publikowane, a przez to znajdują się w obiegu naukowym, zachodzi potrzeba ujawnienia niniejszym ich krytycznej pod względem przede wszystkim formalnym – samodzielności zawartych w nich dokonań – oceny, którą zamieszczam poniżej”…..W artykule jest analiza 14 prac opublikowanych przez ks. dr hab. Stanisława Tymosza, w owym czasie dyrektora Instytutu Prawa Kanonicznego KUL. To na ich podstawie prof. Wacław Uruszczak stawia zarzut wielokrotnego naruszenia prawa autorskiego i zasad dobrych obyczajów w nauce przez ks. Tymosza, który obecnie jest profesorem uczelnianym KUL oraz pełni funkcję kierownika Katedry Historii Źródeł Kościelnego Prawa Polskiego w Instytucie Prawa Kanonicznego Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji. Zarzutom prof. Uruszczaka (na marginesie: wybitnego znawcy historii prawa) na 17 stronach towarzyszą liczne przykłady konkordancji, ilustrujące „grabienie” nie swoich tekstów……..Artykuł kończy się następującym stwierdzeniem: „Powyżej przedstawiona krytyczna ocena pochodzących z lat 2003-2008 prac historyczno-prawnych Stanisława Tymosza ma na celu ukazanie niedopuszczalności pewnych praktyk uprawiania nauki, czy raczej jej pozorowania. Praca naukowa jest działalnością poważną, której zasady są od dawna ustalone. Uczony jest kapłanem prawdy, a jego działalność ma być uczciwa. Sprzeniewierza się temu powołaniu każdy, kto cudzą twórczość podaje za własną. Ujawnienie tego rodzaju działalności jest obowiązkiem moralnym uczonego”…….

Postępowanie dyscyplinarne

W czerwcu 2010 r. rektor KUL, ks. prof. Stanisław Wilk, otrzymał obszerne dossier z Krakowa, w którym oprócz recenzji z 6 marca 2009 w przewodzie profesorskim, omawiającej dokładnie nierzetelny dorobek ks. dr. hab. Stanisława Tymosza, znalazły się kserokopie kilku prac autorów polskich, z których przejęto i odpisano tekst……Jako rzecznik dyscyplinarny prof. Krzysztof Motyka zażądał wymierzenia Obwinionemu ks. Stanisławowi Tymoszowi kary dyscyplinarnej w postaci nagany (!)……Rzecznik nie umotywował, dlaczego za kilkanaście niewątpliwych przypadków naruszeń praw autorskich, zażądał praktycznie najniższej kary dyscyplinarnej i nawet nie wystąpił o zakaz pełnienia funkcji kierowniczych……..

Komisja Dyscyplinarna uznała, że ks. dr hab. Stanisław Tymosz w swoich pracach wyczerpał znamiona czynu zabronionego, określonego w art. 115 ust 1 ustawy z 4 lutego 1994 o prawie autorskim, która stanowi, iż ten, kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

Istotą przypisanego przewinienia jest umyślność działania. Zdaniem Komisji, „samodzielny nauczyciel akademicki, w stopniu doktora habilitowanego i na stanowisku profesora uczelnianego, zajmujący się historią prawa powinien być świadomy konieczności rzetelnego udokumentowania informacji zamieszczanych w pisanych przez siebie pracach. Mając na uwadze sposób i zakres przytoczenia cudzych utworów, nie budzi wątpliwości Komisji, że obwiniony co najmniej godził się z możliwością popełnienia przewinienia dyscyplinarnego, polegającego na przywłaszczeniu sobie autorstwa cudzego utworu. W związku z powyższymi okolicznościami Komisja Dyscyplinarna wymierzyła karę nagany, biorąc pod uwagę dotychczas nienaganną postawę obwinionego oraz konsekwencje osobiste jakie poniósł”.

Po wpłynięciu w połowie marca 2009 r. miażdżącej recenzji prof. Uruszczaka, ujawniającej mnogość naruszeń prawa autorskiego w kilkunastu pracach, w tym książce profesorskiej, ks. dr hab. Stanisław Tymosz złożył wniosek o umorzenie postępowania o nadanie profesury tytularnej. Zgodziła się na to Rada Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL na swoim posiedzeniu 21 kwietnia 2009 r. Trzeba tutaj podkreślić, że mimo pełnej świadomości członków Rady Wydziału co do poważnego naruszenia praw autorskich i dobrych obyczajów naukowych ks. Stanisław Tymosz jeszcze przez ponad półtora roku, do grudnia 2010 r., wykładał i był członkiem Senackiej Komisji Dyscyplinarnej dla Pracowników KUL……….Niespotykana łagodność kary z kolei rzuca cień na rzetelność instytucjonalną Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jak to możliwe, że po udowodnieniu poważnego, wieloletniego procederu plagiatowania, które stało się publiczne dzięki recenzji i artykułowi prof. Uruszczaka, zarówno rzecznik dyscyplinarny, jak i Komisja Dyscyplinarna nie widzieli konieczności wyeliminowania nierzetelnego profesora z pracy na uczelni?…..

Czy w lubelskim Instytucie Pamięci Narodowej szukano haków na profesora i mecenasa?

Lustracja na dziko?

Adam Kruczek, Nasz Dziennik, 29.09.2011

Czy w lubelskim Instytucie Pamięci Narodowej szukano haków na profesora i mecenasa?

W Prokuraturze Rejonowej Lublin-Północ dobiega końca śledztwo w sprawie dzikiej lustracji w lubelskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Pokrzywdzonymi w tej sprawie są prof. Mirosław Piotrowski, historyk KUL i europoseł, oraz mec. Stanisław Estreich. Tak się składa, że prof. Piotrowski od roku procesuje się z jednym z naczelników lubelskiego IPN, a mec. Estreich jest w sądzie jego pełnomocnikiem..- Śledztwo zostało wszczęte 10 sierpnia br. i jest prowadzone w kierunku art. 231 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień przez pracowników IPN – powiedziała „Naszemu Dziennikowi” prok. Jadwiga Nowak, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ. – Nie wiem, kiedy się skończy, obecnie trwają jeszcze przesłuchania – zaznaczyła.
Śledztwo zostało podjęte na wniosek prof. Mirosława Piotrowskiego, który na początku września skierował zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodzi o niezgodne z prawem prowadzenie kwerend archiwalnych i gromadzenie danych dotyczących osób publicznych przez kilku pracowników lubelskiego Biura Lustracyjnego IPN. 

 

 

Czy celem akcji nie jest czasem utrącenie młodego, zdolnego historyka

Gry wokół historyka

Ewaryst Błotnicki, Nasz Dziennik 3 czerwca 2011, Nr 128 (4059)

Trwa nagonka na prof. Mirosława Piotrowskiego w związku z książką o Narodowych Siłach Zbrojnych na Lubelszczyźnie. Niespożytą aktywnością w dyskredytowaniu Piotrowskiego wykazują się w ostatnich miesiącach dwaj pracownicy naukowi Instytutu Historii KUL – prof. Mirosław Filipowicz i prof. Rafał Wnuk. Wsparcia medialnego i gościnnych łamów udziela regularnie publikująca na ten temat „Gazeta Wyborcza”. Czy celem akcji nie jest czasem utrącenie młodego, zdolnego historyka o niezależnych poglądach i przejęcie kierowanej przez niego Katedry Historii Najnowszej KUL?…..Zastanawia determinacja Filipowicza i Wnuka oraz zaangażowanie „Gazety Wyborczej” w działaniach przeciwko Piotrowskiemu. Zarówno Filipowicz, jak i Wnuk to pracownicy tego samego Instytutu Historii KUL, a więc koledzy Piotrowskiego z sąsiednich pokoi. Czyżby zatrudnienie w KUL w 2008 r. Wnuka, a także plany powierzenia mu katedry o tej samej nazwie i podobnym zakresie zadań badawczych jak istniejąca od wielu lat katedra kierowana przez Piotrowskiego były elementem zaplanowanej gry wokół historyka? Czy celem tej gry nie jest ograniczenie działań, a następnie przejęcie kontroli nad sprawnie działającą Katedrą Historii Najnowszej? Być może nie w smak jest niektórym, że młody i rzutki naukowiec zrobił szybką karierę naukową, a teraz osiąga sukcesy w polityce?