Resort MNiSW nie planuje lustracji

Uczelnie nie muszą się bać ponownej lustracji kadry

Gazeta Prawna

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie planuje wprowadzania przepisów, które pozwolą na ponowną lustrację akademików. Uważa, że obecne są wystarczające. Tak resort nauki odniósł się do pytania w tej sprawie posła PiS Jerzego Gosiewskiego……

Gazeta Prawna

Reklamy

Publikacjami można się śmiertelnie narazić elicie uniwersyteckiej

Jakim cudem historyk IPN ujawnia prawdę?

Adam Socha – Debata, 1.02.2012

We wczorajszej Gazecie Olsztyńskiej pojawił się wywiad z naczelnikiem delegatury IPN w Olsztynie prof. Grzegorzem Jasińskim, który zdezawuował m.in. Pawła Warota. Portal Debata prezentuje rozmowę z prof. Tadeuszem Wolszą z Rady Instytutu Pamięci Narodowej, w którego zespole badawczym Paweł Warot realizuje swoją pracę naukową. „Uważam, że władze IPN powinny się poważnie nad tym zastanowić,  żeby nie zostawiać Pawła Warota w takim osamotnieniu. Dlatego, że on nie wychodzi w swojej pracy poza coś, co mieści się w planie naukowo-badawczym IPN”- mówi historyk….

…..

– Paweł Warot swoimi publikacjami śmiertelnie naraził się miejscowej elicie uniwersyteckiej, której wielu prominentnych członków, jak okazało się po ujawnieniu dokumentów z archiwum IPN, zrobiło kariery głównie dzięki temu, że byli konfidentami SB, sprzedawali kolegów za pieniądze i inne ułatwienia. Naciski tego środowiska na poprzedniego naczelnika delegatury, zarazem dziekana wydziału humanistycznego sprawiły, że do prezesa IPN wpłynął wniosek o zwolnienie Pawła Warota. Wówczas protest działaczy środowisk niepodległościowych i antykomunistycznych uratował tego odważnego historyka młodego pokolenia. Ze stanowiska musiał odejść naczelnik, a jego miejsce zajął prof. Grzegorz Jasiński (prywatnie szwagier odwołanego naczelnika), który sam ma piękną kartę podziemną z okresu PRL. Jednak wywiad w „Gazecie Olsztyńskiej” świadczy, że nad głową Pawła Warota znów zebrały się czarne chmury. Czy ten pracowity, odważny, młody historyk nie powinien uzyskać wsparcia ze strony szefostwa IPN?
– W przypadku Pawła Warota były już takie momenty w historii IPN, gdy do Instytutu wpływały zastrzeżenia co do Jego badań i publikacji, jeszcze gdy prezesem IPN był ś.p. Prof. Janusz Kurtyka, a dyrektorem pionu edukacji prof. Jan Żaryn. Wówczas Paweł Warot  otrzymał i wsparcie od prezesa, i od dyrektora Biura Edukacji, i zielone światło na prowadzenie tego rodzaju działalności naukowej i na prowadzenie badań. Gdy ja zacząłem pracę ze swoim zespołem, to ze swojej strony wręcz zachęcałem Pawła Warota do kontynuowania dotychczasowej działalności naukowo – badawczej.
Uważam, że władze IPN powinny się poważnie nad tym zastanowić,  żeby nie zostawiać Pawła Warota w takim osamotnieniu. Dlatego, że on nie wychodzi w swojej pracy poza coś, co mieści się w planie naukowo-badawczym IPN. On realizuje pewien program Instytutu, który jest wpisany do statutu organizacji. Nie wykracza poza ramy nakreślone przez władze, które nałożyły na IPN również lustrację ludzi z różnych środowisk.

Jednostki naukowe, które funkcjonują w oparciu o demokratycznie obieralne władze, nie uleczą się same z choroby.

 

Stan letalny nauki w Polsce 

Mariusz-Orion Jędrysek , Nasz Dziennik, 10-11 września 2011

…..wielkie marnotrawstwo ma miejsce głównie dlatego, że o dystrybucji środków finansowych decydują osoby należące do marnej naukowo, ale niestety liczebnie dominującej większości

…..najgorszy i najlepszy naukowiec mają zwykle takie same dochody – przy czym często ten najlepszy oceniany jest przez gorszych, którzy decydują o przyznaniu finansowania. Najlepszy, nie mając pieniędzy, a mimo to ciągnąc własną jednostkę w rankingach do góry, staje się wrogiem zawistnej większości (a jakże – to też dotyczy uczelni, bo tu się skupiają ludzie pracujący dla spełnienia naturalnych ambicji). W tej sytuacji kuszeni otwartymi granicami i dużymi pieniędzmi ze smutkiem, ale często już bez żalu, opuszczają Ojczyznę i wyjeżdżają najpierw na rok czy dwa, a potem na stałe. Bez natychmiastowej gruntownej reformy organizacji nauki, a następnie szybkiego zwielokrotnienia finansowania będzie następować nieodwracalna tendencja obniżania poziomu naukowego i edukacji w Polsce.   

Aspekty polityczne… niestety
Bolszewicki system zatrudniania na uczelniach i w jednostkach naukowych w latach 1945-1989 polegał na zastosowaniu trzech głównych kryteriów: wierności systemowi i władzy (w najlepszym wypadku nieszkodliwości i oportunizmu), koneksji/nepotyzmu oraz wyjątkowych uzdolnień. Połączenie tych trzech cech w jednym kandydacie na naukowca było niezwykle rzadkie. W związku z powyższym na uczelniach i w jednostkach naukowych zatrudniano w dużym stopniu mizerotę intelektualną. Każdy z nowo zatrudnionych w miarę rozwoju kariery promował – i nadal niestety promuje – utytułowanych pracowników naukowych, niemających pojęcia, na czym polegają badania naukowe, niewiedzących, co się dzieje na świecie w jego dziedzinie….

Jak wspomniałem, profesorowie, lecz nie naukowcy, którzy rozpoczęli swoją karierę naukową w oparciu o wspomniane trzy kryteria, stanowią liczebną większość na wielu wydziałach i w radach naukowych. Mając większość, wybierają spośród siebie władze, rządzą, trzymając w garści finanse, etaty, pomieszczenia itd., ograniczając i niszcząc będących w mniejszości faktycznych naukowców na światowym poziomie. Osoby te wybierają się wzajemnie do władz kreujących naukę, przyznających środki z funduszy europejskich na badania i infrastrukturę, ale kryteria przyznawania tych środków są karykaturalnie deformowane przez skrojone przez siebie i dla siebie kryteria ocen….

Lustracja merytoryczna
Jest jasne, że jednostki naukowe, które funkcjonują w oparciu o demokratycznie obieralne władze, nie uleczą się same z tej choroby. Choroba ta musiałaby się zakończyć wraz ze śmiercią pacjenta, a tego nie chcemy. Nie mamy też pieniędzy na zmiany. Należy więc najpierw doprowadzić do tego, aby władze jednostek naukowych były w rękach naukowców o wysokim dorobku naukowym. Najważniejszymi władzami decydującymi w praktyce o finansach i polityce naukowo-dydaktycznej na uczelniach są wydziały. Dlatego w skład rad wydziałów powinna wchodzić co najwyżej połowa naukowców kwalifikowanych według kryteriów rankingu dorobku naukowego. Ci powinni spośród siebie wybrać władze dziekańskie i jako rada wydziału pełnić funkcję ciała kontrolnego i „ustawodawczego”. Nie ma bowiem powodu, aby o wewnętrznej polityce naukowej jednostek decydowały osoby niemające o nauce pojęcia i tej nauce szkodzące.

Były funkcjonariusz UB i SB wykładowcą na uczelni

Były SB-ek znowu uczy studentów

Głos Wielkopolski , Krzysztof M. Kaźmierczak, 2010-08-11

Oburzeni czytelnicy poinformowali nas, że były funkcjonariusz UB i SB, wieloletni prześladowca słynnego obrońcy uczestników Poznańskiego Czerwca 1956 roku, Stanisława Hejmowskiego uczy w Poznaniu studentów. Stanisław Kłys wykłada w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa na kierunkach pedagogika, historia i bezpieczeństwo narodowe. Kombatanci uważają, że były oficer bezpieki nie ma moralnej legitymacji do edukowania studentów….

Przed dwoma laty Kłys wykładał w Bałtyckiej Wyższej Szkole Humanistycznej. Kierownictwo uczelni uznało jednak, że zataił on swoją przeszłość i zrezygnowało ze współpracy z byłem oficerem bezpieki.
Zwróciliśmy się do Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z pytaniami, czy jej władzom znana jest przeszłość Stanisława Kłysa oraz czy uważają, że prześladowca mecenasa Hejmowskiego ma moralne prawo do nauki studentów. Odpowiedzi na żadne z pytań nie uzyskaliśmy. – Uczelni nie są znane przeszkody prawne do prowadzenia zajęć z przedmiotów adekwatnych do wykształcenia – stwierdziła Natalia Majchrzak, asystentka rektora WSB.

Kłamca lustracyjny nie może prowadzić zajęć dydaktycznych

Były dziekan przez najbliższe trzy lata nie może uczyć

Gazeta Wyborcza Olsztyn, Grzegorz Szydłowski, 2010-06-08

Dziekan teologii, skazany przez sąd za złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego nie będzie miał zajęć dydaktycznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Może jedynie prowadzić badania naukowe….Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał, że jego oświadczenie było niezgodne z prawdą. Potwierdził to w kwietniu również Sąd Apelacyjny w Białymstoku, do którego odwołał się były dziekan wydziału teologicznego. Zgodnie z procedurą poinformowane zostały o tym wyroku władze uczelni. – I musiałem na to zareagować – komentuje rektor prof. Józef Górniewicz, który o podjętych decyzjach personalnych informował wczoraj w Radiu Olsztyn. – Ks. Rogowski nie prowadzi już zajęć dydaktycznych – mówi „Gazecie” rektor. – Ta decyzja wynika z przepisów prawa polegających na działaniu dwóch ustaw: lustracyjnej i o szkolnictwie wyższym…..