Poprawianie polskich uczelni

Dziewięć postulatów.Jak poprawić polskie uczelnie?

wszystkoconajwazniejsze.pl

Bez prowadzenia badań naukowych na dobrym, światowym poziomie Polska jest skazana na cywilizacyjne zapóźnienie i marginalizację w świecie. Wspieranie nauki powinno być zadaniem ogólnonarodowym, niezależnym od sympatii politycznych – pisze prof. Andrzej JAJSZCZYK

….Moim zdaniem powinniśmy wrócić do modelu przedwojennego, w którym stopień doktora habilitowanego byłby nadawany lokalnie, przez uczelnię, a także nie istniałby jakikolwiek organ centralny taką decyzję zatwierdzający czy nawet kontrolujący.….

Mobilność studentów i pracowników naukowych jest niezbywalnym zadaniem Unii Europejskiej

Rektorzy polskich uczelni chcą utrzymania budżetu Erasmusa

Dziennik Gazeta Prawna, 23.11.2012

„Uważamy, że mobilność studentów i pracowników naukowych jest niezbywalnym zadaniem Unii Europejskiej” – podkreślił przewodniczący KRASP, rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach prof. Wiesław Banyś podczas piątkowej konferencji prasowej towarzyszącej Zgromadzeniu Plenarnemu KRASP.

Od 2014 roku siedem różnych programów edukacyjnych – takich jak wspierający mobilność studentów i pracowników uczelni program Erasmus Mundus i program Leonardo da Vinci – zastąpi program „Erasmus dla wszystkich”. Losy programu zależą od rozstrzygnięć w sprawie budżetu Unii Europejskiej…

…Innym problemem polskich uczelni, o którym wspomniał szef KRASP, jest również brak środków finansowych na wkłady własne w projekty unijne. Aby móc korzystać ze środków unijnych na realizację jakiegoś projektu, uczelnia musi bowiem wnieść pewien swój wkład środków.

Warto walczyć z przekonaniem, że przyczyną całego zła w Polsce jest niedostateczne finansowanie

Prof. Dietl: dostajemy 5 razy mniej grantów, niż wydajemy na naukę

Karolina Olszewska, PAP – Nauka w Polsce, 13.03.2012

Polska ma duży potencjał naukowy, ale w stosunku do możliwości nasi uczeni powinni otrzymywać wielokrotnie więcej grantów europejskich. Dostajemy ich pięć razy mniej w stosunku do pieniędzy, jakie wydajemy na naukę – oblicza w rozmowie z PAP prof. Tomasz Dietl z Instytutu Fizyki Polskiej Akademii Nauk i Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, członek Komitetu Sterującego European Research Council (ERC), czyli Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych.

…Jego zdaniem warto walczyć z przekonaniem, że przyczyną całego zła w Polsce jest niedostateczne finansowanie. Owszem, powinno być ono zwiększone, ale to nie jest gwarancja przełomu. Dowodem na to, jest fakt, że strumień pieniędzy europejskich nie spowodował ogromnego jakościowego skoku w wynikach i osiągnięciach badawczych…..

Jego zdaniem w Polsce ciągle jest za mało mechanizmów wymuszających mobilność. Ludzie robią często w tym samym miejscu pracę licencjacką, magisterską, doktorat, habilitację i profesurę. To jest, według rozmówcy PAP, bardzo złe, bo powoduje brak szerokiego intelektualnego zaplecza – skoro ciągle się słyszy to samo, to człowiek się nie rozwija.

„Sytuację trochę ratują wyjazdy na staże za granicę, ale i tak mobilność byłaby dużo lepsza, gdyby była wymuszana przez system. To zresztą zlikwidowałoby fikcyjność konkursów na różne stanowiska naukowe, gdzie – skoro można – przyjmuje się „swojego człowieka”. W tej chwili pojawiły się już pewne ułatwienia dla tych, którzy podejmują pracę gdzieś indziej, niż pracowali wcześniej, ale to powinna być reguła, a nie wyjątek. W wielu miastach Polski, jak Warszawa czy Kraków, mobilność jest realna. Działa tu na tyle dużo instytucji, że można być mobilnym nawet bez konieczności przeprowadzania się” – analizuje profesor.

Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny

Polskie uczelnie, czyli prowincjonalny chów wsobny

Gazeta Wyborcza Wrocław, Beata Maciejewska,2010-03-10, 

..rozmawiamy z prof. Leszkiem Pacholskim, byłym rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego..

Państwowa Komisja Akredytacyjna jest nawet zadowolona z poziomu edukacji, ale pracodawcy bardzo narzekają. Absolwenci wyższych uczelni nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem skomplikowanego tekstu, a tym bardziej takowego napisać, nie umieją się szybko uczyć, nie radzą sobie z pracą zespołową, nie potrafią samodzielnie podejmować decyzji…

Ale u nas nie ma konkurencji ani rynku pracy, bo 90 procent doktorów jest zatrudnianych w swojej macierzystej uczelni. Gdzieś na świecie prowadzi się tak duży chów wsobny? 

– Na pewno nigdzie tam, gdzie dba się o poziom szkolnictwa wyższego. To katastrofa. Chów wsobny utrwala prowincjonalne myślenie. Jeśli ktoś pracował w kilku ośrodkach akademickich, to nie tylko miał możliwość czerpania z wiedzy większej liczby uczonych, ale także poznawał inne sposoby zarządzania, kulturę pracy, a nawet zwyczaje. Na całym cywilizowanym świecie uczeni zmieniają miejsce zatrudnienia. Szczególnie w pierwszym okresie kariery. Pomaga to w zbieraniu doświadczeń, budowaniu kapitału relacyjnego. …

Nie ma konkurencji o pozycję na świecie. Nie chcemy mieć wybitnych kolegów, bo to nam może zagrozić. Dziekan ani rektor nie jest rozliczany z rozwoju kadry i nie musi mu zależeć na zatrudnianiu osób bardzo dobrych…..

…masowość bardzo obniża jakość kształcenia. Poza tym wielu nauczycieli akademickich pracuje na kilku etatach. Uczelnie niepubliczne zatrudniają naukowców na 18 tysiącach etatów dydaktycznych. Ale tylko dla 900 profesorów są to etaty pierwsze, w dodatku wśród nich jest 350 rektorów, których prawo do tego zmusza. Na Zachodzie praca na dwóch etatach jest niewyobrażalna, bo oczekuje się, że pracownik spędzi codziennie przynajmniej osiem godzin na uczelni.