Powszechnie akceptowana polska plaga – NEPOTYZM

Nepotyzm: Polska plaga gorsza niż bezrobocie i korupcja. Powszechnie akceptowana

Dziennik Gazeta Prawna

Jest plagą większą niż bezrobocie i korupcja. Zabija talenty, niszczy marzenia, psuje gospodarkę. A my sądzimy, że inaczej być nie może…..„Nepotyzm bywa określany mianem pasożytnictwa rodziny lub klanu na państwie. Częste występowanie tego zjawiska sprawia, że interesy państwowe i społeczne schodzą na drugi plan, a rolę pierwszoplanową odgrywają prywatne interesy urzędników. Faworyzowanie członków rodziny przy zatrudnianiu w instytucjach państwowych jest zaprzeczeniem idei merytokracji oraz sabotowaniem demokratycznego państwa prawa” – możemy przeczytać na stronie Polskiej Fundacji Przeciwko Nepotyzmowi (http://www.antynepotyzm.pl). Dlaczego to jest złe? Nie tylko z tego powodu, że Monika czy Rafał przeżywają osobisty dramat i nie mogą znaleźć pracy, która by odpowiadała ich wykształceniu, zdolnościom i predyspozycjom. Ta nepotystyczna dyskryminacja sprawia, że marnujemy ludzkie talenty, wysyłamy w kosmos energię społeczną i entuzjazm, do śmietnika wyrzucamy wskaźniki efektywności pracy. Jest jak za PRL-u: czy się stoi, czy się leży. I tak pieniądze wpłyną na konto. Ty mnie posmyrasz po plecach, ja cię też podrapię.

Reklamy

Na uczelniach rządzą rodziny

Rodziny wciąż rządzą uczelniami

RZ 11,01,2014, Edyta Hołdyńska

Nowelizacja prawa o szkolnictwie wyższym miała ukrócić nepotyzm na uczelniach. Za 
jej sprawą od 1 października 
2011 r. pomiędzy nauczycielem akademickim albo pracownikiem uczelni a zatrudnionym w tej samej uczelni jego małżonkiem czy krewnym nie może zaistnieć bezpośrednia podległość służbowa. Zakaz taki wynika z art. 118 ust. 7 ustawy.

Obowiązujące od dwóch lat prawo nie zadziałało. Uczelnie mają kłopot z jego interpretacją i egzekwowaniem. Przede wszystkim jednak łatwo je obejść. ..Mimo zmian w prawie na Uniwersytecie Rzeszowskim 24 z 90 pracowników Wydziału Prawa i Administracji to rodzina…..

Winne są przepisy

Pracownicy uczelni nie mają wątpliwości, że znowelizowane przepisy nie zadziałały i nie zadziałają.

– Ustawodawca w przepisach przejściowych nakazał dostosować zatrudnienie do 
1 października 2012 r., tak aby stosunek bezpośredniej podległości nie zachodził, ale w żadnym miejscu nie wskazał, jak to zrobić – mówi Aleksandra Bocheńska, zastępca kierownika działu kadr i organizacji Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. 
– Brakuje także regulacji pozwalających zapobiegać niedozwolonym relacjom w przyszłości. Nie ma też podstaw do uzyskania informacji od pracownika o jego ewentualnym pokrewieństwie lub powinowactwie z przełożonym. Żaden przepis nie upoważnia rektora do jednostronnego rozwiązania stosunku pracy z powodu bezpośredniej podległości służbowej pomiędzy członkami rodziny. Przepisy nie przewidują również w takich sytuacjach możliwości przeniesienia, bez zgody pracownika, do innej jednostki organizacyjnej na uczelni – dodaje.

…..Z sondy przeprowadzonej na uczelniach wynika, że skutki antynepotycznej ustawy odczuło w Polsce niewiele osób. Po 1 października 2011 r. uczelnie nie zwalniały pracowników z powodu wspomnianego art. 118 prawa o szkolnictwie wyższym.

Układ zamknięty w polskich uczelniach. Pomimo zmiany prawa nepotyzm wciąż króluje na uniwersytetach…

wpolityce.pl

Znów okazało się, że w Polsce Parlament jest doskonałą maszynką do tworzenia bubli prawnych. Tym razem „biegunka legislacyjna” dotknęła parlamentarnych twórców ustawy antynepotycznej z 2011 r.

Sprawę bubla prawnego opisała „Rzeczpospolita”. Jesienią 2011 r. weszły w życie przepisy, które miały ukrócić nagminną na polskich uczelniach wyższych praktykę zatrudniania całych klanów rodzinnych. Nowelizacja zabraniała zatrudniać krewnych, tak aby podlegali sobie służbowo. Efekt? Trzy lata po wejściu w życie ustawy na przykład na Uniwersytecie Rzeszowskim 24 z 90 pracowników, to rodzina!

O tym, że nepotyzm stanowi wynaturzenie groźne dla ducha szkolnictwa wyższego świadczy przykład doktorantki z jednej z łódzkich uczelni. Wszystkie badania, jakie przeprowadziła do swojej pracy naukowej promotor przypisał… swojej córce z tej samej placówki. Na szczęście akurat ta doktorantka zgłosiła sprawę i trafiła ona do prokuratury.

Jak to się stało, że nepotyzm wciąż króluje na uniwersytetach……..

.Nie ma dla życia społecznego, dla państwa i jego obywateli niczego gorszego niż łamanie podstawowych norm i praw etycznych

Gil: Nepotyzm wyrządza szkody nie do naprawienia

Nasz Dziennik, 2.08.2012

Dr hab. Andrzej Gil, historyk i politolog, pracownik Instytutu Politologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II:

Szeroko ostatnio spopularyzowane w mediach przypadki nepotyzmu i kolesiostwa przy obsadzaniu różnych dochodowych stanowisk w biznesie i administracji przez polityków rządzącej koalicji nie stanowią przecież, niestety, jakiegoś wyjątkowego zjawiska, ujawnionego i podanego do wiadomości opinii publicznej dopiero w ostatnim czasie.

Praktyki takie towarzyszą naszemu życiu publicznemu od wielu już lat…

Należy zadać sobie pytanie, czy przypadkiem postępowanie takie, z założenia przecież nieetyczne, a czasem i kryminogenne, jest wynikiem patologii czy też ma za sobą przyzwolenie społeczne. W przeróżnych miejscach – w zakładach pracy, na uczelniach, w samorządzie czy też w różnych organach władzy – wielu z nas spotkało się z takimi przypadkami. Media, bez względu na swoje sympatie polityczne, informują o przypadkach nadużyć stanowisk, niekompetencji czy prywacie przy prowadzeniu, jak to się ładnie mówi, polityki kadrowej.

Nie jest to więc zjawisko nowe, natomiast nowa musi być nasza na nie reakcja.

….Nie ma dla życia społecznego, dla państwa i jego obywateli niczego gorszego niż łamanie podstawowych norm i praw etycznych, ….Brak jasnych i czytelnych zasad w tej mierze rujnuje nas bardziej niż kataklizmy przyrody czy dekoniunktura ekonomiczna. Takie problemy, chociaż szkodzą, są jednak rozwiązywalne i naprawialne. Historia ma na to wiele przykładów. Szkody wyrządzone nepotyzmem i kolesiostwem są nie do naprawienia..

…Każdej władzy należy patrzeć na ręce, zwłaszcza w sytuacji, kiedy mamy z nią swoje, nie zawsze pozytywne doświadczenie.

Widać wyraźnie, że to idzie po genach (także na uczelniach)

Polska AD 2012 monarchią dziedziczną?

blogpress.31.07.2012

– Mamy taki eksperyment w naszym kraju, że inteligencja, kwalifikacje są dziedziczne. Jak twierdzą niektórzy w krajach zacofanych to nie pochodzi z wykształcenia, że jak ktoś skończył studia to się na czymś zna. Nie, u nas jak się spojrzy po tych spółkach Skarbu Państwa to widać wyraźnie, że to idzie po genach. To znaczy jak ktoś jest krewnym ministra, to się zna – mówił Rafał Ziemkiewicz….

Nepotyzm w naszym życiu

 

Blogpress: Cezary Gmyz pod namiotem Solidarnych 2010 cz. 3/6

m.in. na temat nepotyzmu

Feudalizm, blokowanie młodych i ambitnych, kolesiostwo przy recenzjach i publikacjach, nepotyzm, manipulacja wynikami badań….

 

Naukowiec pańszczyźniany

Słuzba Zdrowia  nr 43-50 z 13 czerwca 2011 r.

Feudalizm, blokowanie młodych i ambitnych, kolesiostwo przy recenzjach i publikacjach, nepotyzm, manipulacja wynikami badań. O patologiach w naukach medycznych i dziedzinach pokrewnych oraz o reformie, która częściowo ma to zmienić, z prof. Maciejem Banachem, wiceministrem nauki, rozmawia Krzysztof Boczek. 

…Poziom doktoratu zależy głównie od promotora, a także od osoby, która bezpośrednio pracuje z doktorantem – w nowej ustawie tę osobę nazywamy promotorem pomocniczym. Jeśli promotor jest ambitny, zadba o wysoki poziom pracy. Ale wielu naukowców potrafi promować po 3–4 doktoraty w ciągu roku, a znam przypadki, kiedy jedna osoba była promotorem 10 i więcej doktoratów jednocześnie. Nie ma mowy, by przy tak hurtowych ilościach doktoraty były dobrej jakości…..Od lat tak było, że jeden człowiek robił badania albo pisał pracę, zanosił ją do profesora, a ten – dopisywał siebie i 6 innych nazwisk znajomych. W medycynie panuje feudalizm. Młody człowiek, chcąc mieć dobre stosunki w katedrze, dopisuje asystentów, adiunktów, kierownika i jego zastępcę….Rada wydziału ma kryteria dopuszczania do doktoratów, habilitacji, ale często ich nie stosuje. Jeżeli takie zjawisko wykryje CKA, to powinna odebrać wydziałowi możliwość nadawania stopni naukowych. Ale często tak się nie dzieje. Jeden z bardzo znanych i cenionych profesorów powiedział mi ostatnio, że jakiś czas temu oceniał 5 kandydatów do tytułu prof. belwederskiego. Dwóch ocenił negatywnie. Od tego czasu – już prawie 2 lata – nie ma zaproszeń do recenzowania. W ten sposób pomija się ludzi, którzy mogą skrytykować kandydata.

 

Gangreną, która niszczy organizm uczelni, jest protekcjonalizm i nepotyzm

Prof. Marian Gabryś: Nepotyzm niszczy nasze uczelnie

Gazeta Wyborcza Wrocław, Rozmawiał Tomasz Wysocki 2011-02-22

….Gangreną, która niszczy organizm uczelni, jest protekcjonalizm i nepotyzm. Prawdziwe życie na uczelni płynie ukrytym nurtem, to, co widzimy, to jedynie fasada, rodzaj teatrum. O tym, kto zostanie zatrudniony w tej czy innej klinice i katedrze nie decyduje się w konkursach. To ustala się w kilkuosobowym gronie w zaciszu gabinetów przy szklance whisky. Tak samo jest z nagrodami, recenzjami projektów naukowych i grantów, które z założenia powinny być tajne. Taki system działa od lat. Jak było możliwe, że rozprawa habilitacyjna rektora Andrzejaka dostała nagrodę ministra? Przecież w dokumentacji wspomniano, że autor podejrzewany był o popełnienie plagiatu. Poza tym pół roku temu prof. Stefan Angielski z Gdańska w recenzji dla Zespołu do spraw Etyki napisał, że praca rektora nie ma żadnej wartości naukowej. Wynika z tego, że wtedy, kiedy przyznawano mu nagrodę, w ministerstwie nikt do niej nie zajrzał.