Uczelnie zaniedbują swoje obowiązki informacyjne

Tajne dane uczelni

Jolanta Ojczyk – Rzeczpospolita, 5.10.2012

15 uczelni publicznych nie ma BIP, 
a niepubliczne nie podają danych, które powinny być jawne..

Uczelnie zaniedbują swoje obowiązki informacyjne – alarmuje Tomasz Lewiński, dyrektor Programu watchdog.edu.pl. Spośród 115 uczelni należących do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich aż 33 (28 proc.) nie ma Biuletynu Informacji Publicznej (BIP), np. Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie.

Uczelnie publiczne tłumaczą, że mają stronę internetową, a niepubliczne, że nie muszą….Instytucje dysponujące publicznymi środkami mogą nie prowadzić strony www, ale BIP muszą – mówi Szymon Osowski z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej….Uczelnie uchylają się też od uwzględniania wniosków o dostęp  do informacji publicznej. 41 ze 100 szkół ponad miesiąc nie odpowiadało na pytania realizatorów Programu.  A powinny w ciągu 14 dni…

Marcin Chałupka, ekspert prawa o szkolnictwie wyższym, zauważa, że w systemie opartym na realnej podległości  już samo zadanie trudnego pytania jest piętnowane, a odpowiedź nie może dawać studentowi narzędzia do samoobrony. Chałupka przypuszcza, że wzrost wiedzy podatnika i obywatela o regulacjach systemu szkolnictwa wyższego może być postrzegany jako zagrożenie, np. przez uczelnie niepewne prawidłowości własnych działań.

Szkoły w ten sposób jednak nie dają dobrego przykładu. …Są jednak uczelnie, które same z siebie zamieszczają wszystkie ważne informacje, np. Politechnika Warszawska oraz uniwersytety: Warszawski, Jagielloński czy w Białymstoku. Ten ostatni jako jedyna uczelnia podaje wynagrodzenia władz uczelni, które w szkołach publicznych są jawne.

Reklamy

Trudno znaleźć w nowej ustawie pozytywne dla uczelni niepublicznych zapisy

Uniwersytecki biznes w kryzysie

Tadeusz Pomianek, Rzeczpospolita, 5.07.2012

Czy minister Barbara Kudrycka prowadzi konsekwentną politykę preferowania uczelni publicznych kosztem niepublicznych? – niepokoi się prezes edukacyjnego Lewiatana

Kluczem do naprawy stanu polskiego szkolnictwa jest stworzenie systemowych warunków dla konkurencji. Przy czym chodzi tu o konkurencję uczelni, a nie sektorów – szkolnictwa publicznego i niepublicznego. Konkurencja uczelni służyłaby preferowaniu jakości kształcenia zarówno w uczelniach publicznych, jak i niepublicznych, byłaby więc korzystna dla całego polskiego szkolnictwa wyższego.

Niestety, skłonność do myślenia kategoriami „konkurencji sektorowej” u części środowiska akademickiego jest mocno zakorzeniona…….

Trudno znaleźć w nowej ustawie pozytywne dla uczelni niepublicznych zapisy, pomijając np. wprowadzenie krajowych ram kwalifikacji (korzystne mimo miejscami bezsensownej i ponad miarę rozdętej biurokracji), które służą w równym stopniu obu sektorom. Natomiast lista zapisów niekorzystnych jest długa, choćby zakaz pobierania odpłatności za egzamin dyplomowy czy szczególnie skandaliczny, bo populistyczny, zakaz pobierania odpłatności za egzaminy poprawkowe (preferujący słabszych studentów kosztem lepszych).

W skali roku dla szkoły niepublicznej jest to ubytek przychodów rzędu 5 do 9 proc.  Biorąc powyższe pod uwagę i podkreślając, że uczelnie niepubliczne bezprawnie od siedmiu lat nie mają dotacji do studiów stacjonarnych, łatwiej byłoby dowieść tezy, że minister Barbara Kudrycka prowadzi konsekwentną politykę preferowania uczelni publicznych kosztem niepublicznych.

Stały się prywatnymi folwarkami samodzielnej kadry naukowej

Oportunizm i cenzura w nauce

 Błasiak   Wojciech –prawica.net, 2.06.2012

Fatalny stan polskich nauk społecznych ma wiele przyczyn. Pierwotną był brak jakiejkolwiek weryfikacji samodzielnej kadry naukowej po 1989 roku i pozostawienie jej na kluczowych stanowiskach na uczelniach wyższych i w instytutach naukowo-badawczych. Przypomnę, że po reunifikacji Niemiec przeprowadzono taką weryfikację kadry nauk społecznych byłej NRD. Nie przeszła jej większość samodzielnych pracowników nauki.

Ale to już historia. Współczesne przyczyny to nade wszystko sposób funkcjonowania polskich uczelni, instytutów naukowych, redakcji naukowych czasopism, systemu awansów naukowych, itp., itd. Mówiąc skrótowo; sytuacja w polskiej nauce jest mniej więcej taka, jaka powstałaby w siłach zbrojnych jakiegokolwiek kraju, gdyby o tych siłach całkowicie decydowała wyższa kadra dowódcza…….

…..sytuacja w polskich naukach społecznych. Stały się prywatnymi folwarkami samodzielnej kadry naukowej, funkcjonującymi dla zabezpieczenia i realizacji jej interesów, ambicji i aspiracji……..

Szeroko reklamowana reforma szkolnictwa wyższego autorstwa obecnej minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbary Kudryckiej, jest niestety tylko nieskuteczną próbą racjonalizacji absurdu. Zamiast zająć się tym, do czego ministerstwo i minister zostali powołani, to znaczy do realizacji funkcji właścicielskich państwa wobec uczelni wyższych i instytutów, w tym sposobu nadzoru właścicielskiego nad funkcją zarządzania, reforma poszła w kierunku „ręcznego” ograniczania patologii, typu pracy samodzielnych pracowników naukowych nawet na siedmiu etatach czy powszechnego nepotyzmu na uczelniach wyższych.

Nawet wprowadzenia przejrzystości konkursów otwartych na zatrudnianie pracowników naukowych okazało się nieudane. Jeśli sami pracownicy naukowi decydują o tym, kto będzie z nimi później współpracował, a więc i współkonkurował, to wynik może być tylko taki, jaki każdy może przewidzieć. No, z wyjątkiem polskiej minister nauki i szkolnictwa wyższego…..

…Wszechwładny oportunizm prowadzi oczywiście do uwiądu badań naukowych. Nauka bowiem polega na tworzeniu nowych tez, hipotez i pojęć. Czyli na nieustannej produkcji kontrowersyjności. Kontrowersyjności oczywiście z perspektywy oportunizmu. A to już jest zamach na ogólny stan w polskich naukach społecznych. I takich kontrowersyjnych ludzi się wyklucza, a przynajmniej marginalizuje. I po latach jest to, co widać.

…….Choć oportunizm to zjawisko społeczne wszędzie występujące, a wynikające z konformizmu społecznego zachowań ludzkich, to specyfiką polskiego oportunizmu w naukach społecznych jest sięganie po cenzurę prewencyjną. Polega ona na niemożności opublikowania artykułu naukowego czy książki uznanej za naukową, ze względu na konieczność zrecenzowania ich przez samodzielnych pracowników nauki. Praktycznie więc każda nowa teza, hipoteza czy pojęcie uznane za kontrowersyjne podlega ocenzurowaniu w postaci negatywnej recenzji….

….To co zrobiła dyrekcja Instytutu jest zastosowaniem cenzury prewencyjnej wobec mojego tekstu. Dyrekcja nie była w stanie ani podważyć tez mojego tekstu, ani znaleźć wiarygodnego naukowca z Niemiec lub z Polski, który zechciałby się tego podjąć…….

…….Ten artykuł podważał bowiem sens i rezultaty dwudziestoletniej pracy setek utytułowanych polskich naukowców z dziedziny politologii, socjologii, ekonomii i historii współczesnej. Wszystkie kluczowe wnioski zawarte w artykule dezawuują bowiem legitymizowane przez polskie nauki społeczne propagandowe mity o III Rzeczpospolitej i jej genezie oraz transformacji gospodarczej. I to było powodem zastosowanie cenzury prewencyjnej przez dyrekcję Instytutu. Ta cenzura dyskwalifikuje, i naukowo, i etycznie, sam Instytut i jego dyrekcję.

Studentom chodzi o zdobycie „papieru”, wykładowcom – o utrzymanie etatów

Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi studenci? Dramat

Roman Daszczyński – Gazeta Wyborcza – Trójmiasto, 5.05.2012

Profesor Ewa Nawrocka z Uniwersytetu Gdańskiego stała się ostatnio sławna z powodu opublikowanego w internecie apelu o bunt przeciw bylejakości kształcenia i odnowę życia akademickiego. – Wyższe uczelnie udają, że kształcą, studenci udają, że studiują. Czas to zmienić, bo mamy już katastrofę – mówi…

….Prof. Nawrocka w czerwcu skończy 70 lat, za trzy miesiące przechodzi na emeryturę. – Dlatego uważam, że moja odwaga jest tania – mówi. – Rozumiem jednak młodszych kolegów i koleżanki, które nie chcą się wychylać. Dostaję maile z gratulacjami z powodu odwagi, ale sama nie wiem, czy bym się na to zdobyła pięć lat temu. Z różnych przyczyn: z powodu pracy naukowej i dlatego, że poziom „wkurzenia” tym, co się dzieje, nie był we mnie tak wysoki jak dziś..

…Prof. Nawrocka postanowiła opowiedzieć o swojej wściekłości, gniewie i poczuciu bezsilności w pracy akademickiej.
Jej zdaniem szczególnie na polonistyce widać degradację polskiego systemu edukacji wszystkich szczebli…

……Na uniwersytecie wykładowcy mają poczucie frustracji, bo trudno prowadzić zajęcia z nieprzygotowanymi intelektualnie studentami – nawet jeśli w grupach zajęciowych zdarzą się jednostki zainteresowane studiowaniem. Pozbyć się tych gorszych z uczelni? Pracownicy naukowi wolą ich przepychać dalej, bowiem zmniejszenie liczby studentów oznaczałoby redukcję uniwersyteckich etatów. Studentom chodzi o zdobycie „papieru”, wykładowcom – o utrzymanie etatów.
Jakie jest wyjście z tej sytuacji? – Przyznam uczciwie, że nie wiem – stwierdza prof. Nawrocka. – Są na urzędach ludzie, którzy odpowiadają za jakość kształcenia w Polsce. Rolą nas wszystkich jest stworzyć taki nacisk, by zmienili edukację na lepsze. Inaczej nam do niczego te ministerstwa nie są potrzebne.

Zarządzający nauką nie wiedzą, że uniwersytety to nie tylko budynki

Profesor Ewa Nawrocka: Wszyscy jesteśmy przestępcami

Ewa Tomaszewicz, Gazeta Wyborcza, 1.05.2012

„Czy tak głęboko zanurzyliśmy się w szambie, że pokochaliśmy smród rozkładu?” – pyta w dramatycznym wystąpieniu na uczelnianej konferencji prof. Ewa Nawrocka z Uniwersytetu Gdańskiego. Ta wypowiedź to reakcja na nikły odzew pracowników UG na jej próby walki o poprawienie sytuacji na uniwersytecie…

…profesor Nawrocka postanowiła coś zmienić. Zdiagnozować sytuację na uczelni, poszukać środków naprawczych. Wysłała list do ponad osiemdziesięciu adiunktów, profesorów, doktorów i pracowników naukowych, w którym poprosiła, by opisali, co ich najbardziej boli i oburza w tym, co się dzieje na uczelniach. Odpowiedziało dziewięć osób. „Sprawiedliwych, naiwnych, frustratów, anarchistów?” – zastanawia się pani profesor. A co z pozostałymi? „Czy tak głęboko zanurzyliśmy się w szambie, że pokochaliśmy swoje zanurzenie i smród rozkładu?” – pyta..

……”Profesorowie żyją w wieży z kości słoniowej, w nic się nie angażują” – kontynuuje. „Piszą książki, których nawet ich studenci nie czytają, jeżdżą na drogie konferencje, na które tylko ich stać, potem publikują swoje wystąpienia w książkach pokonferencyjnych, które muszą udawać monografie, bo za monografie liczą się punkty. Znudzeni, cyniczni, wypaleni, przystosowujący się do każdej sytuacji.”….”Zarządzający nauką nie wiedzą, że uniwersytety to nie tylko budynki, przeszklone hole i najdroższa aparatura, że to przede wszystkim sprawa ducha i intelektu, sztuka zadawania pytań, szukania odpowiedzi, pasja tworzenia, obcowanie z wartościami” – mówi…

….”Bezmyślna i nieodpowiedzialna reforma szkolnictwa podstawowego i średniego doprowadziła do kompletnej zapaści edukacyjnej” – kontynuuje prof. Nawrocka…

….A właściwie co oferuje Uniwersytet swoim studentom? Coraz to nowe kierunki, bo punkty za to są. Kierunki, na których wciskamy im iluzoryczną, nikomu do niczego niepotrzebną, pozorną wiedzę, której oni i tak nie przyswajają, bo już wiedzą i już widzą, że to im się do niczego nie przyda. Uprawiamy wzajemne obrzydliwe, oszukańcze praktyki. My ratujemy swoje etaty, kombinując, skąd by tu jeszcze znaleźć godziny, które nam rektor i ministerstwo każą ograniczać. Studenci nie uczą się i nie umieją się uczyć, nie czytają literatury, nie myślą, nie są w stanie zbudować dłuższej, spójnej merytorycznej wypowiedzi ustnej, piszą z błędami stylistycznymi i ortograficznymi. Trudno się nawet temu dziwić. Język polski jest dyskryminowany jako język naukowy.”……

……”A studenci? Czy żądają, by od nich czegoś wymagano? By uczciwie rozliczano z tych wymagań? Czy skarżą się na olewanie zajęć przez prowadzących, na niepunktualnych i nieprzygotowanych do zajęć wykładowców, nudne ćwiczenia i wykłady? (…) Mało kto odważa się oblać studenta, bo rozpadnie się grupa, bo zabraknie godzin, bo zagrożone będą nasze etaty. Czy studenci oburzają się na praktyki łapówkarskie? Czy potępiają ściąganie i kupowanie prac licencjackich i magisterskich ? Notorycznie zrzynają z internetu.

Baza ogłoszeń o wolnych stanowiskach akademickich

Praca dla naukowców i nauczycieli akademickich

serwis MNiSW

W trosce o wzmacnianie konkurencyjności, otwartości i jawności procesu obsadzania stanowisk w uczelniach, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego prezentuje bazę ogłoszeń o wolnych stanowiskach naukowych, akademickich i w sferze zarządzania nauką.

Ogłoszenia o wolnych stanowiskach pracy na uczelniach:

 

Uczelnie dla studentów

Studia to zawsze wartość dodana – minister nauki i szkolnictwa wyższego pisze dla Nauki w Polsce

PAP- Nauka w Polsce, 2011-08-20 Prof. dr hab. Barbara Kudrycka Minister nauki i szkolnictwa wyższego

Jakość studiów, aspiracje maturzystów i prognozy rynkowe to najważniejsze czynniki w wyborze kierunku kształcenia. Obecnie w Polsce kształci się blisko dwa miliony studentów, co wraz z najwyższym wskaźnikiem skolaryzacji w Europie stanowi jeden z naszych największych sukcesów ostatnich 20 lat. Polska chce nadal zwiększać wskaźniki wykształcenia, bo studia zawsze niosą młodym ludziom wartość dodaną i otwierają szansę realizację własnych marzeń, a także na satysfakcjonującą karierę zawodową……..

Uczelnie dla studentów

Coraz lepsze studia mają pomóc młodym Polakom w odkrywaniu ich własnych talentów i budowaniu przyszłej pozycji zawodowej. Uczelnie zaś powinny upowszechniać kształcenie, jednocześnie zapewniając odpowiednią jakość i atrakcyjność kształcenia, odpowiadającego na współczesne wyzwania. Pomóc może w tym reforma szkolnictwa wyższego, która wchodzi w życie już 1 października. Jej zapisy konsultowane były ze środowiskiem akademickim przez trzy lata, ze szczególnie aktywnym udziałem studentów i doktorantów. Celem zmian jest podniesienie jakości kształcenia – także poprzez lepsze dostosowanie oferty programowej do potrzeb rynku pracy, poszerzenie dostępu do studiów dla osób gorzej sytuowanych i przede wszystkim kreowanie na uczelniach środowiska przyjaznego dla studenta, który winien być w centrum zainteresowania każdej uczelni.

Student musi być w swojej akademii partnerem i mieć wpływ na kształtowanie jej krajobrazu naukowego. Od nowego roku akademickiego każdy nauczyciel akademicki będzie obligatoryjnie oceniany przez studenta. Takie praktyki stosowane są od wielu lat na najlepszych uniwersytetach na świecie, a także na wielu dobrych uczelniach w naszym kraju. Ocena pracowników dydaktyczno-naukowych pozwoli na stałe podnoszenie ich kompetencji dydaktycznych i poszukiwania nowych metod komunikacji ze studentami. To pierwszy ważny krok do stymulowania jakości i większego upodmiotowienia studentów na uczelni.

Od końca lat 90. liczba studentów w Polsce wzrosła ponad czterokrotnie. W tym samym okresie kadra akademicka kształcąca studentów powiększyła się jedynie o 30 proc. Te dysproporcje doprowadziły do tego, że na każdego profesora czy docenta przypada dziś ponad 77 studentów lub doktorantów. W Raporcie Rzecznika Praw Studenta czytamy: „Znanych profesorów nagminnie zastępują na wykładach i konwersatoriach doktoranci, adiunkci; zdarzały się przypadki, że wykład cenionego profesora studenci oglądali z telewizora”. Nowelizacja ustawy wprowadza znaczące zmiany do akademickiego rynku pracy.

Odejście od wieloetatowości spowoduje, że przy zachowaniu obecnej liczby etatów, stopniowo będzie wzrastać liczba osób, zwłaszcza młodych, zatrudnionych na uczelniach.

Nauczyciel akademicki zatrudniony na uczelni publicznej będzie mógł podjąć lub kontynuować zatrudnienie w ramach stosunku pracy tylko u jednego dodatkowego pracodawcy, prowadzącego działalność dydaktyczną lub naukową. Chodzi o takie zorganizowanie pracy wykładowców, które pozwoli poświęcić wystarczająco dużo czasu każdemu ze studentów. Rektor będzie mógł prowadzić bardziej swobodną politykę kadrową, co na pewno wpłynie na podniesienie jakości pracy dydaktycznej na polskich uczelniach..