Chodzi o to, żeby uczynić patologię normą prawną

Piotr Graczyk: Tezy o beznadziejności i nadziei (na dzisiejszym uniwersytecie)

….Sensem nowej ustawy, jej rzeczywistym, niezmiennym celem nie jest chęć naprawienia słabości i zapobieżenia patologiom obecnym na uczelniach polskich, poddawanych w ostatnich kilkunastu latach przyspieszonej pseudorynkowej transformacji, lecz ich utrwalenie. Chodzi o to, żeby uczynić patologię normą prawną. Żeby z tego, co jest słabością dzisiejszej akademii, uczynić obowiązującą zasadę…….chodzi o przepaść między tymi, którzy na polskich uniwersytetach są grupą posiadającą rzeczywisty wpływ na politykę kadrową, finansowa i naukową, a tymi, którzy nie mają nic do powiedzenia. Jest to dysproporcja równie dramatyczna jak ta pierwsza i podobne w obu wypadkach są, jak się wydaje, proporcje ilościowe między uprzywilejowanymi a całą resztą. Uprzywilejowani stanowią niewielką mniejszość. W dotychczasowym stanie rzeczy przepaść ta w pewnym stopniu – przynajmniej formalnie – pomniejszana była przez status tzw. pracowników samodzielnych, których obecność niezbędna jest do tworzenia kierunków, katedr i instytutów (tzw. minimum kadrowe) oraz przez istnienie obdarzonych pewną formalną władzą rad wydziałów. Te elementy pośredniczące (między „dołami” a „górą” uczelnianą) okazują się teraz przeżytkiem, przez zwolenników reform piętnowanym jako „feudalny”. Po zniesieniu tych formalnych elementów (przez likwidacje „minimum kadrowego”, czyli obowiązku zatrudnienia określonej liczby pracowników samodzielnych w celu prowadzenia dowolnego kierunku studiów) władza „góry” uczelnianej – która pod względem personalnym może oczywiście ulegać różnym przegrupowaniom – pod względem prawnym stanie się absolutna. Rektor, rada uczelni, a przede wszystkim, na każdej uczelni, ta grupa, która zdolna będzie wywierać wpływ na wybór rektora i rady – uzyskają formalny i pełny monopol na władzę. Będą postępowały według swojej woli i swoich interesów, przez nikogo nie kontrolowane, przede wszystkim w zakresie polityki kadrowej i finansowej…..

Reklamy

Ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia

NASZ WYWIAD. Prof. Bernacki: Poprawki w Konstytucji dla nauki są konieczne. Ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia

wpolityce.pl

…..Sporny jest pomysł zniesienia habilitacji. Jakie jest pańskie stanowisko w tej sprawie?

Projekt przewiduje dobrowolność habilitacji. Jednak jeżeli procedura habilitacji będzie dobrowolna, niewiele osób się na nią zdecyduje. Przy dużej ilości doktoratów, zrealizowanych pod rządami obecnej ustawy, które nie zawsze są na odpowiednio wysokim poziomie, może dojść do zapaści nauki. Raczej powinniśmy budować system, w którym habilitacja wraz z przywróceniem kolegium habilitacyjnego jest czymś ważnym. Osoba, która będzie miała status samodzielnego pracownika naukowego i będzie miała możliwość wykazać się swoją wiedzą i umiejętnościami prowadzenia debaty naukowej. Ale ustawa nie tylko w tym punkcie jest słaba. Mamy do czynienia z rozwiązaniami, że obok profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego, jak dotychczas, zostaje wprowadzony profesor uczelniany.

Co oznacza ta zmiana?

Profesor uczelniany nie będzie musiał mieć habilitacji, wystarczy, że będzie miał doktorat. Będą więc profesorowie „gowinowscy”, czyli uczelniani bez habilitacji, będą profesorowie nadzwyczajni oraz profesorowie tytularni z tytułem naukowym od prezydenta RP. Totalne zamieszanie i dewaluacja tytułu naukowego. Po co starać się o profesurę nadzwyczajną czy zwyczajną skoro można mieć profesurę już po doktoracie? Przepisy proponują również rozwiązanie zgodnie z którym na stanowisku pracownika naukowego można zatrudnić osobę po doktoracie za zgodą nie rektora, ale dyrektora instytutu. A więc po co mnożyć wielokrotność stanowisk, które mogą być obejmowane przez ludzi bez habilitacji i bez profesury tytularnej…..

 Patologie i układy personalne z PRL zostały w nienaruszonej formie przeniesione do III RP.

NASZ WYWIAD. Prof. Mikołajczak: „Bardzo liczę na to, że projekt ustawy o szkolnictwie wyższym zostanie zmieniony przez posłów i senatorów”

wpolityce.pl

Dyskusja wykazała, że jednak dominuje myślenie korporacyjne. Okazało się, że naukowcy stanowią kolejną korporację. Symbolicznym wyrazem tego jest autonomia uczelni. Największą wartością dla świata nauki jest autonomia. Prawie całkowicie zostało zatracone myślenie, że ktoś jednak na te autonomiczne uczelnie daje pieniądze. Tej refleksji bardzo mi zabrakło, także po stronie ministerstwa, które powinno o interes państwa zadbać. 100 proc. pieniędzy na szkolnictwo państwowe idzie z budżetu państwa, ogromna większość pieniędzy na naukę pochodzi od  państwa, dlatego państwo powinno mieć większy wpływ na to, co na uczelniach się dzieje. Wydaje mi się, że władze państwowe powinny mieć także większy wpływ na dobór władz. Niestety, właściwie daje się wolną rękę środowisku naukowemu.

Projekt ustawy ma również przyczynić się do oczyszczenia środowiska naukowego.

Po transformacji 1989 r. świat nauki w Polsce niestety nie przeszedł oczyszczenia takiego jak w Czechach, czy w NRD. Wszystkie te patologie i układy personalne z PRL zostały w nienaruszonej formie przeniesione do III RP. Kadra profesorska jest w dużej mierze lewicowo-liberalna. Ludzie ze świata nauki, które mają konserwatywne poglądy mają niewiele do powiedzenia w świecie nauki. Przegrywają we wszystkich wyborach na uczelniach……..

Wprowadzenie totalnego rozgardiaszu jeśli chodzi o stopnie i tytuły naukowe.

Projekt ustawy o uczelniach zagrożony? Bernacki: Jest trudny do zaakceptowania przez klub PiS

wpolityce.pl

Tworzenie rad uczelni, zbyt duża władza rektorów, rozgardiasz w stopniach i tytułach naukowych – to elementy, które zdaniem posła Włodzimierza Bernackiego (PiS) sprawiają, że projekt ustawy o uczelniach, przygotowany przez resort nauki, jest trudny do zaakceptowania przez klub PiS…….

Trzecim newralgicznym punktem w projekcie ustawy jest według rozmówcy PAP„wprowadzenie totalnego rozgardiaszu”, jeśli chodzi o stopnie i tytuły naukowe.

Projekt wprawdzie utrzymuje stopień doktora habilitowanego, jednak uzyskanie habilitacji nie będzie konieczne, by pracować na stanowisku profesora uczelni. To stanowisko będzie więc mógł piastować nawet doktor. Nie będzie też limitu ośmiu lat na zrobienie habilitacji.

Doprowadzi to do sytuacji, że stopień doktora habilitowanego czy profesora będzie czymś zbytecznym, niepotrzebnym

—ocenił poseł PiS. A to – jak zauważył – da rektorowi jeszcze większe możliwości prowadzenia polityki kadrowej.

To kwestie, które dla mnie, dla mojego środowiska, są bardzo trudne do zaakceptowania

—podsumował.

Zachowanie status quo nie doprowadzi do zmian

INFORMACJE

Zachowanie status quo nie doprowadzi do zmian

Pani Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego zwróciła się do NFA z prośbą o przedstawienie uwag do projektu założeń do ustawy o zmianie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym oraz niektórych innych ustaw.

(Projekt założeń do ustawy o zmianie ustawy o zasadach finansowania nauki oraz niektórych innych ustaw

Projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz niektórych innych ustaw)

Bardzo to właściwa forma. Nie musiała się zwrócić, a się zwróciła. Widać chce poznać opinie tych co mają często inne – opozycyjne, czy niepoprawne zdanie. Gdyby jeszcze te opinie wdrażano w życie, to jakiś postęp nawet w nauce by się mógł zaznaczyć. Póki co dobrze nie jest.

Niektóre wcześniejsze opinie/postulaty NFA weszły nawet do nowelizacji ustawy, ale co z tego jak ich kontekst nie został zmieniony. W obecnym kontekście nawet najlepszy postulat nie zafunkcjonuje pozytywnie.

Zważywszy na znany od dawna fakt, że na rozwój nauki, jak i na efektywność wydawania finansów księgowanych po stronie wydatków na naukę, ogromny wpływ mają patologie akademickie, to w projektach ustaw o zasadach finansowania nauki walka z patologiami winna mieć swoje miejsce. Winny być finansowane działania antypatologiczne, gdy upowszechnianie patologii winno być pozbawione finansowania.

Zatem podmioty działające na rzecz nauki m. in. poprzez upowszechnianie wiedzy o patologiach akademickich i prowadzące działania na rzecz ich ograniczenia winny mieć szanse finansowania w ramach doprecyzowanego katalogu działań mających szanse na dofinansowanie,

– zatem za podmiot działający na rzecz nauki powinien być uważany podmiot posiadający osobowość prawną,wykonujący w sposób ciągły zadania z zakresu upowszechniania nauki i walki z patologiami akademickimi, nieotrzymujący dotacji na działalność statutową ze środków finansowych na naukę, który prowadzi działalność na podstawie przepisów ustawy o fundacjach lub na podstawie ustawy o stowarzyszeniach.

Sympatycy NFA postulują: „Oczekujemy, że przynajmniej raz do roku będą przeprowadzane konsultacje w sprawie polityki grantowej, a wnioski z dyskusji, także internetowej, będą wywieszane na stronach MNiSW.” Dobrze by je by było uwzględnić w polityce przejrzystości MNiSW.

Zapewnienie lepszej jakości kształcenia przy uwzględnieniu autonomii programowej uczelni i ograniczenia erozji relacji „mistrz-uczeń” nie jest możliwe w sytuacji wielowiekowego już potępienia i wykluczenia z systemu mistrzów z racji znakomitych relacji ‚mistrz-uczeń’, skutkujących formowaniem nowych kadr naukowych formatu międzynarodowego.

Wykluczenie mistrzów, którzy uczyli myślenia i to krytycznego, nonkonformizmu naukowego, elementarnych zasad etycznych, na mocy bolszewickich oskarżeń o negatywny wpływ na młodzież akademicką jest podstawową przyczyną erozji relacji ‚mistrz-uczeń’ i erozji tej się nie powstrzyma, jeśli tacy mistrzowie nadal będą potępiani, i wykluczani, zamiast stanowić wzór pozytywny.

Widać, że założenia zmian nie przewidują takich zmian i oparte są na niewierze/niechęci w zahamowanie tej erozji.

W założeniach czytamy : ‚Na uczelnie zostanie nałożony obowiązek sprawdzania prac dyplomowych w systemie antyplagiatowym.’

Niby można i tak działać, ale bardziej efektywne i mniej kosztowne byłoby nałożenie obowiązku na uczelnie wykorzystania w procesie zapewnienia lepszej jakości kształcenia tych co plagiaty wykrywali własnym darmowym programem antyplagiatowym.

Właśnie odwoływanie się do płatnego programu antyplagiatowego najlepiej obrazuje zapaść szkolnictwa wyższego zatrudniającego kadry, które nie dają sobie rady z formowaniem absolwentów, nie są w stanie wykrywać plagiatów, a nader często sami je popełniają, dając swoją postawą negatywny przykład. Lepiej by było aby tacy ‚mistrzowie’ byli całkowicie wyerodowani z relacji ‚mistrz -uczeń’.

Niestety wykluczenie z systemu szkolnictwa wyższego tych, co bez problemu potrafili wykrywać nawet niewielkie plagiaty u studentów, a także profesorów, czy rektorów, gwarantuje, że problem plagiatów nie zostanie zlikwidowany, a podejmowane działania są jedynie finansochłonne.

Żaden program antypliagatowy nie jest w stanie zastąpić mistrza. Widać, że nowelizacja ustawy nie przewiduje powrotu mistrzów do systemu nauki szkolnictwa wyższego, więc uprawniony jest sąd, że mimo zmian, zmiany pozytywne dla nauki nie nastąpią.

Proponowany jest nowy organ kolegialny przy ministrze właściwym do spraw szkolnictwa wyższego w postaci Konwentu Rzeczników Dyscyplinarnych, a nie ma miejsca dla ośrodka mediacji akademickiej co proponowałem w trakcie dyskusji nad ustawą, dokumentując usiłowania książką i serwisem internetowym. Gdyby był taki ośrodek i właściwie pracował, to komisje dyscyplinarne miałyby mniej do roboty i finanse by były lepiej wydane.

W propozycjach zmian dominuje kierunek walki ze skutkami patologii, a nie zmiany systemowe, który by patologiom i ich niekorzystnym skutkom – zapobiegały.

No i nasuwa mi się osobista refleksja na temat poprawy jakości postępowań dyscyplinarnych prowadzonych przez uczelniane komisje dyscyplinarne. Na czym to może polegać?

Dla przykładu – Postępowanie dyscyplinarne w mojej sprawie z 1985/6 r. ponieważ zakończyło się negatywnie dla uczelni, a nie dla mnie, zostało do dnia dzisiejszego ‚zaaresztowane’ a ja wykluczony, z czego można wnioskować, że dobra jakość postępowania dyscyplinarnego to taka, która prowadzi do zdyscyplinowania/ukarania pracownika, a nie władz uczelni. Ponieważ takie ekscesy władz do tej pory nie zostały potępione, a wręcz przeciwnie, można się obawiać, że postępowania dyscyplinarne mogą być obarczone negatywnym i ciężkim bagażem historycznym.

W założeniach czytamy ’14. Prezydent RP zostanie upoważniony do zwracania się do Centralnej Komisji o informacje i dokumenty, związane z postępowaniem o nadanie tytułu profesora, zwłaszcza w przypadku powzięcia uzasadnionych wątpliwości natury prawnej i wystąpienia z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy, lub wątpliwości dotyczących nadania tytułu profesora na podstawie dorobku powstałego z naruszeniem prawa albo dobrych obyczajów w nauce.’

Widać, że nadal nie ma projektów odciążenia Prezydenta RP z obowiązku nadawania tytułów profesorskich. Nie bierze się pod uwagę, że np. w USA nie ma tytułu ‚profesora białodomowego’ a nauka jest. Inaczej niż u nas – profesorów belwederskich mamy moc, nauki – co kot napłakał.

No i konieczne są takie zmiany aby pozwalały na skuteczne tropienie i honorowanie tych co się przyczyniają do rozwoju nauki, co jest słabą stroną obecnego systemu nauki w Polsce. Ponieważ dotąd nie zdefiniowano dostatecznie nawet odkrycia naukowego, stąd honory odkrywców pełnią czasem ci, którzy utracili zdolności honorowe.

Przypomnę moją argumentację : W Anglii od lat, a nawet wieków, honorowane są nawet odkrycia naukowe 12 letnich dziewczynek, jak np. Mary Anning odkrywczyni jurajskiego ichtiozaura ( i nie tylko) na klifowych brzegach Anglii. W Polsce ktoś kto nie jest decydentem lub jest decydentom niemiły na miano odkrywcy często nie zasługuje, mimo zasług dla odkrycia położonych.

Najwyższy czas to zmienić tak aby zgodnie ustawami naukowymi odkrywcą był ten kto coś odkryje a nie ten kto odkrywcę wykluczy .

Ponadto z całym przekonaniem twierdzę, że żadnego systemu dobrych praktyk akademickich niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania nauki i edukacji wyższej nie da się zbudować bez rozliczenia się z systemem złych praktyk, powszechnego kłamstwa, nieuczciwości i nierzetelności tak naukowej, jak i edukacyjnej. Żadne komisje, kodeksy, tego nie zapewnią w warunkach aprobaty dla beneficjentów złych praktyk, i dezaprobaty dla ofiar.

W zmianie ustawy nie widać założeń takich działań by środowisko akademickie uwierzyło, że będzie oceniane merytorycznie bez względu na poglądy polityczne, na niewygodną dla decydentów działalność społeczną, rodzinne powiązania itp. W obecnym systemie niemal nikt nie wierzy w merytoryczność polityki kadrowej, ocen, opinii…

Trudno nawet znaleźć kogokolwiek kto by zechciał się merytorycznie wypowiadać pod własnym nazwiskiem w sprawie projektu założeń do ustawy o zmianie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. No z wyjątkiem dysydentów akademickich, wykluczonych z systemu..

Można się pytać – czego obywatele nauki się boją ? Czy ich bojaźń ma uwarunkowana merytoryczne ?

Dlaczego boją się ujawniać swoich poglądów, nawet na zmiany w szkolnictwie wyższym nie mówiąc już o poglądach naukowych jeśliby miały naruszać ‚autorytet’ decydentów, potencjalnych recenzentów ?

W proponowanych założeniach nie widać działań na rzecz powrotu do systemu nauki niezbędnej krytyki naukowej, która całkiem już zanikła, a podejmujący merytoryczną krytykę naukową dawno już z systemu wyrejestrowani i stanowią do dziś przestrogę dla potencjalnych śmiałków.

Nauka tam się kończy gdzie kończy się możliwość krytyki. U nas krytyka naukowa dawno się skończyła, więc tak naprawdę to nauki chyba u nas nie ma – nieprawdaż ?

Może to jest taka post-nauka (jak to się ostatnio mówi) – taka bezkrytyczna twórczość uprawiana przez osobników utytułowanych, nagradzana przez osobników w togach i gronostajach, ale z nauką nie mająca wiele wspólnego. Nowelizacja ustawy nie rokuje nadziei na powrót do czasów uprawiania nauki.

Nauka nie może się rozwijać w systemie zniewolenia myśli, a taki system nadal panuje po wyczyszczeniu z tych co takiemu systemowi nie chcieli się podporządkować.

Józef Wieczorek

Trudno znaleźć w nowej ustawie pozytywne dla uczelni niepublicznych zapisy

Uniwersytecki biznes w kryzysie

Tadeusz Pomianek, Rzeczpospolita, 5.07.2012

Czy minister Barbara Kudrycka prowadzi konsekwentną politykę preferowania uczelni publicznych kosztem niepublicznych? – niepokoi się prezes edukacyjnego Lewiatana

Kluczem do naprawy stanu polskiego szkolnictwa jest stworzenie systemowych warunków dla konkurencji. Przy czym chodzi tu o konkurencję uczelni, a nie sektorów – szkolnictwa publicznego i niepublicznego. Konkurencja uczelni służyłaby preferowaniu jakości kształcenia zarówno w uczelniach publicznych, jak i niepublicznych, byłaby więc korzystna dla całego polskiego szkolnictwa wyższego.

Niestety, skłonność do myślenia kategoriami „konkurencji sektorowej” u części środowiska akademickiego jest mocno zakorzeniona…….

Trudno znaleźć w nowej ustawie pozytywne dla uczelni niepublicznych zapisy, pomijając np. wprowadzenie krajowych ram kwalifikacji (korzystne mimo miejscami bezsensownej i ponad miarę rozdętej biurokracji), które służą w równym stopniu obu sektorom. Natomiast lista zapisów niekorzystnych jest długa, choćby zakaz pobierania odpłatności za egzamin dyplomowy czy szczególnie skandaliczny, bo populistyczny, zakaz pobierania odpłatności za egzaminy poprawkowe (preferujący słabszych studentów kosztem lepszych).

W skali roku dla szkoły niepublicznej jest to ubytek przychodów rzędu 5 do 9 proc.  Biorąc powyższe pod uwagę i podkreślając, że uczelnie niepubliczne bezprawnie od siedmiu lat nie mają dotacji do studiów stacjonarnych, łatwiej byłoby dowieść tezy, że minister Barbara Kudrycka prowadzi konsekwentną politykę preferowania uczelni publicznych kosztem niepublicznych.

Studencki głos w sprawie plusów i minusów nowelizacji ustawy


Studenci o „reformach” w szkolnictwie wyższym

Krzysztof Putyra -salon24, 16.05.2012

Dla nas, studentów, zmiana ustawy niesie za sobą wiele komplikacji. Główne związanych ze zmianami dotyczącymi systemu kształcenia studentów, a także pomocy materialnej im przyznawanej. Oczywiście, Ustawa nie weszła w życie od razu w całości. Od 1 października 2011 weszły w życie przepisy dotyczące między innymi upodmiotowienia studenta, czyli obowiązku podpisywania przez studentów umów cywilno-prawnych z uczelnią. W umowach tych zawarty będzie dokładny przebieg studiów, a także informacja o ewentualnych opłatach w całym ich toku….

Z wejściem ustawy w życie, znikają stypendia za dobre wyniki w nauce, a także stypendia sportowe, które zastąpione zostały stypendiami rektora dla najlepszych studentów. Oprócz tego można będzie uzyskać stypendium za wybitne osiągnięcia naukowe, a także artystyczne.

Niestety, zwiększona liczba stypendiów niesie za sobą ograniczenie liczby studentów, którzy mogą je pobierać. Do ubiegania się o stypendium rektora ma prawo tylko 10% najlepszych studentów na danym kierunku…….

Zlikwidowane zostały również stypendia mieszkaniowe i żywieniowe. Jednakże, ludzie, których sytuacja materialna jest bardzo ciężka, mogą starać się o zwiększone stypendium socjalne.

Ponadto, od 1 stycznia 2012, uczelnia nie ma prawa pobierać opłat za rejestrację na kolejny semestr czy rok studiów oraz przeprowadzania egzaminów komisyjnych. Opłaty nie mogą być też pobierane za wydanie suplementu do dyplomu czy złożenie i ocenę pracy dyplomowej. Jest to bardzo dobra informacja dla nieco gorszych, ale równie ambitnych studentów…..

…..Od 1 października wprowadzono również zakaz pobierania świadczeń socjalnych i stypendiów rektorskich na więcej niż jednym kierunku studiów. Oznacza to, że student uczęszczający na dwa kierunku musi zdecydować na którym z nich pobiera świadczenia….

….Dodatkowo z dniem 1 października 2012 roku zmianie ulegnie cały system szkolnictwa wyższego. Zostaną wprowadzone Krajowe Ramy Kwalifikacji dla Szkolnictwa Wyższego. Oznacza to zmianę podejścia do kształcenia. Od tej pory nie ważne będzie jakich przedmiotów i przez jaki czas uczył się student ale jakie zdolności i umiejętności zdobył po nauce danego przedmiotu….

…Wspominałem wcześniej już o opłacie za drugi kierunek studiów. Uczelnia będzie pobierała opłaty za studiowanie na dwóch kierunkach jednocześnie. Jednakże, jak już mówiłem, studenci otrzymujący stypendium rektora, są zwolnieni z tych opłat. Pierwszy rok na kolejnym kierunku będzie więc dla nich darmowy. Problem pojawia się w momencie gdy danemu studentowi nie uda się utrzymać w 10% najlepszych studentów na kierunku podstawowym. W takim wypadku będzie on zmuszony uiścić opłaty za cały poprzedni rok studiowania…

…. Poza problemami, jakie wprowadziła nowelizacja do Ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym do życia studentów, pojawiają się też pozytywne zmiany. Po pierwsze, praktyki obowiązkowe nie będą już zaliczane w trakcie wakacji. Pozwoli to na pracę oraz wypoczynek w trakcie przerwy wakacyjnej. Po drugie, najzdolniejsi absolwenci studiów licencjackich i inżynierskich a także studenci, którzy ukończyli trzeci rok jednolitych studiów magisterskich, będą mieli możliwość wzięcia udziału w konkursie „Diamentowy Grant”, który jest realizowany w ramach programu ministra. Zwycięstwo w tym konkursie pozwoli na otrzymanie dodatkowych funduszy na badania naukowe przeprowadzane przez studenta. Po trzecie, okres zachowania praw studenta, przy przejściu na kolejny stopień studiów uległ wydłużeniu. Dawniej student, który zakończył studia inżynierskie lub licencjackie tracił przywileje studenckie z dniem 31 marca. Obecnie okres ten przedłuża się do 31 października roku, w którym student się obronił. Po czwarte, studenci kończący studia otrzymują, dzięki nowelizacji do Ustawy, możliwość wsparcia ze strony Rzecznika Praw Absolwenta. Pomoże on absolwentom w pokonaniu barier w dostępie do rynku pracy.