Baza rozstrzygnięć uczelnianych komisji nie pozwalałaby zamiatać spraw pod dywan.

Niesprawiedliwe kary dyscyplinarne studentów

Rz

Baza rozstrzygnięć uczelnianych komisji nie pozwalałaby zamiatać spraw pod dywan.

Choć posiedzenia komisji dyscyplinarnych na uczelniach są jawne, trudno się zapoznać z ich orzeczeniami. Nie są nigdzie publikowane. Mogą być udostępniane na podstawie przepisów o dostępie do informacji publicznej. A i to na części uczelni okazuje się trudne.

– Niepublikowanie orzeczeń może oznaczać zamiatanie pod dywan przewinień studentów, doktorantów i wykładowców – mówi Patryk Słowicki z zespołu Watchdog.Edu.Pl……..

Nowi rektorzy ze starych układów

Nowi rektorzy ze starych układów. Konkursów na uczelniach nie ma

Dziennik Gazeta Prawna

Niewiele uczelni decyduje się na wyłonienie władz w konkursach. Wolą swoich kandydatów, którzy nie naruszą obowiązujących porządków.

Raport Fundacji Fundusz Pomocy Studentom.

Raport: Doktoranci pracują bez wynagrodzenia, a stypendia są przyznawane niezgodnie z prawem

Dziennik Gazeta Prawna

Ponad połowa uczestników nie kończy studiów trzeciego stopnia współfinansowanych z budżetu państwa, doktoranci pracują na rzecz uczelni często bez żadnego wynagrodzenia, a stypendia są przyznawane niezgodnie z prawem. To tylko niektóre nieprawidłowości, które ujawnia najnowszy raport Fundacji Fundusz Pomocy Studentom.

W latach 2014-2015 przeprowadziła ona monitoring, w ramach którego sprawdzono, jak chronione są prawa doktorantów w 111 jednostkach.

– Główny wniosek, który płynie z tego raportu, jest taki, że nikt nie panuje nad studiami doktoranckimi. Rozwijają się bardzo chaotyczne…..

Doktoranci narzekają na mobbing i nepotyzm

Patologie doktoranckie: Mobbing, nepotyzm i niepewność

Dziennik Gazeta Prawna

Krajowa Reprezentacja Doktorantów przeprowadziła ankietę dotyczącą patologii występujących na studiach doktoranckich. Przyszli naukowcy narzekają na liczbę doktorantów w Polsce, statusu prawny doktoranta, warunki socjalne i mobbing…Z danych OECD wynika, że w 1990 r. doktorantów było ok. 2,7 tys., podczas gdy w 2013 r. ich liczebność zdecydowanie przewyższała już 43 tys. Nijak to się jednak ma do liczby obronionych dyplomów: zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w rankingu pod względem liczby obronionych doktoratów… doktoranci to żyła złota dla uczelni. – Kiedy spada liczba studentów,uczelnie przyjmują coraz więcej osób na studia trzeciego stopnia, by w ten sposób podreperować swój budżet – mówi Marcin Dokowicz, Rzecznik Praw Doktoranta. Liczba doktorantów nie jest tożsama z liczbą doktoratów. Mimo boomu na studia trzeciego stopnia, zbyt wysoki poziom wykształcenia społeczeństwa nam póki co nie grozi.

 

Uczelniom doktoranci się opłacają

Inwazja słabych doktorantów

GW

W 1990 r. na studiach doktoranckich uczyło się 2695 studentów. W 2014 r. doktorantów było już 40,5 tys., a środki na badania i stypendia miało ok. 12 tys. Aby je otrzymać, doktorant co roku musi wykazać się wysoką średnią, osiągnięciami naukowymi i pracą na rzecz uczelni, np. prowadzeniem zajęć. Ci, którzy się nie załapią na stypendia, muszą pracować, nie mają czasu na naukę, maleją ich szanse na stypendium w kolejnym roku i rozwój kariery naukowej. W efekcie porzucają studia doktoranckie. Doktoraty broni zaledwie 5-6 tys. osób rocznie…..Doktoranci „opłacają się” uczelniom nie tylko dzięki ministerialnej dotacji. Ci bez stypendium są tańsi niż studenci studiów licencjackich lub magisterskich. Mają mniej zajęć, a do tego sami muszą wykładać w ramach bezpłatnych praktyk. Wykonują też wiele nieodpłatnych prac. Np. dla promotorów prowadzą kwerendy lub piszą recenzje, biorą udział w badaniach i grantach. Sekretariaty wydziałów kuszą ich większymi szansami na stypendium w zamian za przepisywanie bibliografii czasopism, prowadzenie zajęć w liceach, redagowanie strony internetowej, a nawet przenoszenie mebli z sali do sali lub adresowanie kopert.
Doktoranci obciążają uczelnie dodatkowymi kosztami dopiero wtedy, gdy stają do obrony doktoratów. Promotorzy i recenzenci prac dostają za nie premie dopiero po obronie…….Utrzymywanie masowych studiów doktoranckich jest formą polityki społecznej. Doktoranci nie mogą rejestrować się jako bezrobotni, więc zaniżają stopę bezrobocia. Rządzący łatwo z tego nie zrezygnują.

Zatrudnianie do pracy w szatni studentów na podstawie… umowy o dzieło.

„Śmieciówki” w Bibliotece UW? Wzywamy Uniwersytet do przestrzegania praw pracowniczych

polskaspoleczna.pl

Na stronie Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie pojawiła się „oferta pracy”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Uniwersytet Warszawski chce zatrudnić do pracy w szatni studentów na podstawie… umowy o dzieło. W związku z powyższym wysłaliśmy dziś do Jego Magnificencji Rektora UW i Kanclerza UW wezwanie do przestrzeganie praw pracowniczych…

….Sytuacja jest tym bardziej oczywista, że nawet osoba nieznająca podstaw prawa pracy ma świadomość, że praca szatniarza świadczona jest w określonym czasie i miejscu, a jej sedno stanowi wykonywanie określonych czynności pod kierownictwem pracodawcy, a nie niezależne od czasu, miejsca i pracodawcy opracowywanie programu komputerowego, malowanie obrazu, czy nagrywanie utworu muzycznego.

Uniwersytet Warszawski, uczelnia wyższa z misją i tradycjami, stawiająca sobie za cel kształcenie młodych ludzi wchodzących w dorosłość, rozpoczynających lub mających w wkrótce rozpocząć życie zawodowe, powinien świecić przykładem. Doskonale Państwo o tym wiedzą, dlatego też w „Misji Uniwersytetu Warszawskiego” uwzględniono „misję społeczną Uniwersytetu” oraz „misję obywatelską”.

 

W jaki sposób drobne zmiany w Regulaminie Studiów mogą ujawniać systemowy kryzys szkolnictwa wyższego

„UNIWERSYTET TO NIE FIRMA” – NIE BĘDZIEMY PISAĆ DYPLOMÓW NA AKORD!

praktykateoretyczna.pl

Choć od dłuższego czasu debatuje się nad stanem szkolnictwa wyższego w Polsce, oddolne poruszenie i mobilizację społeczności studenckiej na Uniwersytecie Warszawskim spowodowała dopiero niepozorna z początku nowelizacja Regulaminu Studiów. Nowelizacja, dotykając bezpośrednio kwestii uczestnictwa studentów w życiu akademickim oraz niezgodnych z polskim prawem opłat za studia, odsłania kryzys uniwersytetu w jego pełni. By zrozumieć, w jaki sposób drobne zmiany w Regulaminie Studiów mogą ujawniać systemowy kryzys szkolnictwa wyższego, należy dokładnie przyjrzeć się zarówno charakterowi proponowanych poprawek do Regulaminu, jak i dynamice trwających od około tygodnia protestów…….

lokalne problemy finansowe rozwiązuje się, korzystając z narzędzi opartych na świadomie błędnych ekspertyzach prawnych, dowolnych interpretacjach prawa, autorytarnym sposobie administrowania uczelnią, jak i wykorzystując bierność i brak organizacji studentów oraz niesamodzielnych pracowników naukowych. Można rozpatrywać te „małe” łatanie dziur dodatkowymi opłatami jako próby odzyskiwania pieniędzy z powrotem dla administracji uczelni. Kolejny wymiar tego kryzysowego łatania dziur to wzrost niepewności odczuwany po stronie studentów i pracowników naukowych – stworzenie opłat za niedotrzymywanie terminu obrony wymusi nie tylko na studentach, ale również na promotorach i administracji presję dodatkowej pracy pod różnego rodzaju naciskami. W takich warunkach tworzenie ciekawych projektów badawczych, nawet zwykła nauka staną się jeszcze trudniejsze.

Protesty pod hasłem „Nie chcemy pisać dyplomów na akord” dotykają konkretu, w którym ujawnia się patologia całego systemu….