Katalog nieuczciwych praktyk stosowanych podczas konkursów na stanowiska nauczycieli akademickich

Dobre i złe praktyki w konkursach na stanowiska nauczycieli akademickich

istotnie.pl

Katalog nieuczciwych praktyk stosowanych podczas konkursów na stanowiska nauczycieli akademickich

Za najbardziej nieuczciwe praktyki stosowane podczas konkursów na stanowiska nauczycieli akademickich z pewnością należy uznać:

  • błędnie formułowane ogłoszenia o pracę, np. brak zakresu obowiązków lub wysokości wynagrodzenia, w tym brak jasno zdefiniowanej struktury zatrudnienia w jednostkach naukowych;
  • nadmierne procedury biurokratyczne, w tym wymaganie dołączania do wniosków konkursowych dziesiątek dokumentów dublujących niedające się do końca zweryfikować informacje;
  • zbyt szeroki zakres konkursu oraz brak informacji zwrotnej o przyjęciu zgłoszenia w konkursie;
  • zorientowanie konkursów pod wybraną osobę, z innych przyczyn niż merytoryczne;
  • zatrudnianie ze środków budżetowych osób do konkretnych, istniejących grup badawczych lub pracowni/katedr/instytutów jako ukryta i tymczasowa forma zastąpienia stanowiska asystenta;
  • niewłaściwe obsadzenie komisji konkursowych nierzadko obarczonych konfliktem interesów z osobami startującymi w konkursie;
  • niejasne procedury konkursowe oraz kryteria oceny kandydatów, np. brak protokołów przesłuchań lub odmowa ich udostępniania przez jednostkę, zbyt wysoka waga subiektywnej oceny członków komisji, brak określonych wytycznych;
  • mała mobilność absolwentów uczelni skutkując kontynuowaniem kariery na uczelni macierzystej, co w oczywisty sposób wyłącza bezstronność oceny kandydatów
  • brak należytej promocji ogłoszeń o otwartych konkursach w centralnej bazie (bazaogloszen.nauka.gov.pl)
Reklamy

Regres międzynarodowej współpracy naukowej w Polsce w latach 90-tych

Międzynarodowa współpraca naukowa w Polsce: lata 90. to regres

PAP

W krajach takich jak Francja, Niemcy, Portugalia, Szwecja, Czechy, Grecja czy Węgry już co druga ważniejsza publikacja naukowa powstaje we współpracy międzynarodowej. W Polsce tylko co trzecia. To skutek regresu z lat 90. XX w. – wynika z analiz badaczy z UW…

współpraca polskich naukowców z zagranicznymi od lat 70. do 90. szybko rosła. W 1997 r. osiągnęła maksimum na poziomie 45 proc. Potem odsetek międzynarodowych prac zaczął spadać, aż w 2013 r. osiągnął ok. 34 proc.

„Polska jest jednym z niewielu krajów, gdzie w badanym przez nas okresie nastąpił regres” – podsumował dr Płoszaj.

Pytany o przyczyny tego zjawiska ekspert przypomniał, że w latach 90 XX w. nie było u nas wielu systemowych zachęt do współpracy ani możliwości finansowania wyjazdów zagranicznych dla naukowców. …Dr Płoszaj nie wyklucza, że do regresu przyczynić się mogła również luka pokoleniowa z lat 90. w polskim systemie szkolnictwa i odpływ za granicę i do biznesu młodych osób, które w innych okolicznościach mogłyby pozostać w akademii……….eksperci wyżej oceniają jakość publikacji wieloautorskich niż publikacji napisanych przez jednego autora lub mniejszą liczbę współautorów. Co więcej, można zaobserwować pozytywny wpływ zróżnicowania współpracowników. Im bardziej zdywersyfikowana grupa autorów – różne dyscypliny, instytuty, miasta, czy kraje – tym więcej cytowań. „W grupie łatwiej i wpaść na dobry pomysł i wyłapać błędy ” – podsumowuje rozmówca PAP.

Od oskarżeń o plagiat po brak dorobku naukowego, czyli jak Marek Chrzanowski, szef KNF, robił karierę naukową

Habilitacja Marka Chrzanowskiego pełna poważnych błędów

Rz

Od oskarżeń o plagiat po brak dorobku naukowego, czyli jak Marek Chrzanowski, szef KNF, robił karierę naukową.

Marek Chrzanowski złożył wniosek o nadanie mu tytułu doktora habilitowanego nauk ekonomicznych na macierzystej uczelni – Szkole Głównej Handlowej w 2016 r. Miał 35 lat i zajmował już ważne stanowiska – od października 2015 r. należał do zespołu koordynacyjnego Narodowej Rady Rozwoju, a od stycznia 2016 r. był członkiem Rady Polityki Pieniężnej……..Chcieliśmy porozmawiać z dr. Misiągiem i recenzentami. Prof. Kuźnik odmówił nam rozmowy, prof. Beata Filipiak i dr Misiąg nie odpowiedzieli na pytania mailowe. Prof. dr hab. inż. Janusz Zaleski (mimo uwag dorobek uznał za wystarczający) przyznaje, że zna zarzuty dr. Misiąga, ale zaznacza, że on sam „nie znalazł elementów plagiatu”. Marek Chrzanowski w związku z aferą KNF ma się stawić na rozmowę z dziekanem Kolegium Zarządzania i Finansów SGH, gdzie pracuje. Z Chrzanowskim nie udało nam się skontaktować.

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje Uniwersytet Warmińsko-Mazurski

CBA kontroluje uniwersytet w Olsztynie. Chodzi o wielomilionowe przetargi z lat 2009-2012

onet.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne od połowy października kontroluje Uniwersytet Warmińsko-Mazurski – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa. Agenci badają przetargi w wartym 12 mln zł projekcie prowadzonym przez UWM w latach 2009-12 dotyczącym e-administracji – wynika z informacji PAP.

…Koszt całości wyniósł 12 mln zł z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Według informacji PAP funkcjonariusze CBA przeanalizują przetargi w ramach tego projektu. Szczególnie będą sprawdzane przetargi ograniczone na usługi badawcze za 6,6 mln zł i stacje badawcze za 3,3 mln zł.

Nauka w Instytucie „obrońców demokracji”sięga DNA

 Gdy nauka sięga DNA

Sieci

Instytut Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk stał się oazą „obrońców demokracji”. Dyżurne autorytety opozycji dają tam wykład za wykładem. Nie mają one żadnego związku z biologią molekularną. Są czysto antyrządową histerią. W tle mamy potężne nieprawidłowości finansowe odkryte w tej jednostce przez Najwyższą Izbę Kontroli oraz historię klasycznego resortowego dziecka, jakim jest dyrektor placówki – piszą w najnowszym wydaniu „Sieci” Marek Pyza i Marcin Wikło…….

..W artykule zostaje również poruszona kwestia niejasnej sytuacji finansów Instytutu: Opowieść o Instytucie Biochemii i Biofizyki domyka raport Najwyższej Izby Kontroli z lipca br. NIK skontrolowała pięć instytutów PAN pod kątem naruszeń w latach 2014–2017 tzw. ustawy kominowej, ograniczającej zarobki osób kierujących placówkami państwowymi. Największe nieprawidłowości wykryto właśnie w IBB. Ich lista liczy kilkanaście pozycji, a kwota nienależnych wynagrodzeń sięga 1,4 mln zł. To, co bulwersuje najbardziej, to fakt, że dyrektor instytutu otrzymał z tej puli niemal połowę.

Fikcyjny system oceny jakości kształcenia

Akademicka fikcja: Coraz słabsi wykładowcy uczą coraz słabszych maturzystów

DGP

Fikcyjny system oceny jakości kształcenia, rozdrobnienie uczelni i słabi kandydaci przyjmowani na studia z powodu braku chętnych – taki obraz szkolnictwa wyższego wyłania się z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli. Nic dziwnego, że w efekcie stwierdzonych patologii nasze uniwersytety i politechniki nie mają szans na dobre miejsca w międzynarodowych rankingach…..

NIK krytycznie o systemie oceny jakości kształcenia w szkołach wyższych

NIK o systemie oceny jakości kształcenia w szkołach wyższych

Brakuje kompleksowej informacji o jakości kształcenia na polskich uczelniach. Wprawdzie Polska Komisja Akredytacyjna wydawała rocznie kilkaset ocen jakości kształcenia, jednak ich jednostkowy charakter nie pozwalał Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego na doskonalenie systemu jakości kształcenia. Tymczasem polskie szkoły wyższe plasują się na odległych miejscach w światowych rankingach uczelni.

Rzetelną i całościową wiedzę o tym, jak przebiega proces dydaktyczny w uczelniach, powinien otrzymywać Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, by na jej podstawie móc wdrażać mechanizmy doskonalące. Wiedzy tej pozyskać jednak nie może, ponieważ instytucja odpowiedzialna za wydawanie ocen jakości kształcenia na kierunkach studiów (Polska Komisja Akredytacyjna) nie prowadzi spójnych i kompleksowych badań w tym zakresie. Tym samym Minister nie mógł analizować jakości kształcenia w szkołach wyższych.

Jest to tym istotniejsze, że polskie uczelnie dotyka obecnie niż demograficzny (w roku akademickim 2016/2017 studiowało o jedną trzecią mniej osób niż dekadę wcześniej). Niż skłaniał uczelnie do zaniechania systemowego odsiewu mniej rokujących kandydatów na studia. Na I rok studiów przyjmowano kandydatów na podstawie wyników egzaminów maturalnych, ale bez stosowania minimalnych progów ocen maturalnych. Funkcjonuje wiele kierunków, które boją się utraty dofinansowania związanego z liczbą studentów i przyjmują aż do wyczerpania limitu miejsc, co nie sprzyja konkurencyjności i powoduje obniżenie ogólnego poziomu nauczania, bo konieczne jest dostosowawcze równanie w dół.

W efekcie braku danych, a zatem i programów zaradczych, polskie uczelnie plasują się na odległych miejscach w światowych rankingach – zarówno pod względem poziomu naukowego, jak i stopnia umiędzynarodowienia.