Sprawa odwołania dziekana na wrocławskiej Akademii Medycznej

Rektor AM popiera wniosek o odwołanie pani dziekan

Gazeta  Wyborcza Wrocław, 14.11.2011

Prof. Marek Ziętek, rektor wrocławskiej Akademii Medycznej, poparł wniosek czworga naukowców o odwołanie dziekan Wydziału Lekarskiego Jolanty Antonowicz-Juchniewicz. Swoje stanowisko opublikował na stronie internetowej uczelni.

Już ponad rok Wydział Lekarski AM pozbawiony jest prawa do nadawania stopnia doktora habilitowanego i występowania o nadanie tytułu profesora. To efekt niewyjaśnienia zarzutów o plagiat, stawianych byłemu rektorowi Ryszardowi Andrzejakowi.

2 listopada z apelem do członków Rady Wydziału Lekarskiego o odwołanie współpracownicy byłego rektora, dziekan Jolanty Antonowicz-Juchniewicz, wystąpili profesorowie…..Rektor Ziętek w odpowiedzi na list naukowców informuje, że zgodnie z ustaleniami z biurem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów warunkiem rozpoczęcia dyskusji o przywróceniu uprawnień jest zmiana dziekana wydziału. Tymczasem w lipcu rektor i prorektorzy zwrócili się do dr hab. Jolanty Antonowicz-Juchniewicz z prośbą o podanie się do dymisji. Pani dziekan odmówiła.

Sprawa przywrócenia uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego

serwis AM we Wrocławiu , 14.11.2011

Reklamy

Gangreną, która niszczy organizm uczelni, jest protekcjonalizm i nepotyzm

Prof. Marian Gabryś: Nepotyzm niszczy nasze uczelnie

Gazeta Wyborcza Wrocław, Rozmawiał Tomasz Wysocki 2011-02-22

….Gangreną, która niszczy organizm uczelni, jest protekcjonalizm i nepotyzm. Prawdziwe życie na uczelni płynie ukrytym nurtem, to, co widzimy, to jedynie fasada, rodzaj teatrum. O tym, kto zostanie zatrudniony w tej czy innej klinice i katedrze nie decyduje się w konkursach. To ustala się w kilkuosobowym gronie w zaciszu gabinetów przy szklance whisky. Tak samo jest z nagrodami, recenzjami projektów naukowych i grantów, które z założenia powinny być tajne. Taki system działa od lat. Jak było możliwe, że rozprawa habilitacyjna rektora Andrzejaka dostała nagrodę ministra? Przecież w dokumentacji wspomniano, że autor podejrzewany był o popełnienie plagiatu. Poza tym pół roku temu prof. Stefan Angielski z Gdańska w recenzji dla Zespołu do spraw Etyki napisał, że praca rektora nie ma żadnej wartości naukowej. Wynika z tego, że wtedy, kiedy przyznawano mu nagrodę, w ministerstwie nikt do niej nie zajrzał.

 

Rektor Akademii Medycznej odpowiada na zarzuty postawione przez Zespół ds. Etyki w Nauce.

Prof. Ryszard Andrzejak: nigdy nie popełniłem plagiatu

moje miasto wrocław, 2010-08-13

Rektor Akademii Medycznej odpowiada na zarzuty postawione przez Zespół ds. Etyki w Nauce.

Andrzejak wystosował pismo do minister zdrowia Ewy Kopacz, w którym podważa opinię wydaną przez grupę naukowców. W liście wysłanym 12 sierpnia możemy przeczytać:

„Oświadczam, że biorąc pod uwagę sposób organizacji prowadzenia prac badawczych opisanych w mojej pracy habilitacyjnej oraz przedstawione poniżej metody analizy uzyskanych wyników popełnienie plagiatu lub nieuprawnione zapożyczenie wyników badań jest całkowicie nieprawdopodobne […] w toku prowadzonych postępowań administracyjnych i dyscyplinarnych nie potwierdzono popełnienia przeze mnie plagiatu lub nierzetelności naukowej. Ponadto jeszcze raz stwierdzam, że moja rozprawa habilitacyjna oraz cały pozostały dorobek naukowy powstały w sposób rzetelny i uczciwy„….

Całe zamieszanie wokół prof. Andrzejaka zaczęło się w 2008 roku, gdy uczelniana Solidarność zarzuciła mu popełnienie plagiatu w rozprawie habilitacyjnej. Sprawą zajęło się Ministerstwo Zdrowia, z ich ramienia prof. Czesław Stankiewicz z UM w Gdańsku, który nie stwierdził plagiatu. Następnie Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów zdecydowała, że Rada Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej we Wrocławiu powinna ponownie ocenić habilitację prof. Radosława Andrzejaka. Recenzenci zostali powołani w czerwcu tego roku.

Sprawa prof. Andrzejaka: Dziwne sprawozdanie komisji

Sprawa prof. Andrzejaka: Dziwne sprawozdanie komisji

Tomasz Wysocki

GW Wrocław, 2010-02-01,

Nie było uchybień w procedurach habilitacyjnych prof. Ryszarda Andrzejaka – orzekała komisja Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej. W ogóle nie sprawdzała jednak czy rektor popełnił plagiat.

Uczelnianą komisję o dziwacznej nazwie: “do oceny zaistnienia przyczyn wznowienia przewodu habilitacyjnego prof. dr. hab. Ryszarda Andrzejaka” powołano w grudniu. Znaleźli się w niej m.in. byli prorektorzy AM i dziekani Wydziału Lekarskiego. Na piątkowym posiedzeniu Rady Wydziału przedstawiono wyniki jej prac. W swoim sprawozdaniu komisja uznała, że w dokumentacji przewodu habilitacyjnego prof. Andrzejaka z 1993 r. nie ma uchybień proceduralnych, ani wzmianek o zarzutach o plagiat….

CK nakazała jednak uczelni powtórzyć przewód habilitacyjny rektora. Czterech recenzentów ma raz jeszcze ocenić pracę prof. Andrzejaka, biorąc pod uwagę zarzuty o nierzetelność naukową. Decyzję o wznowieniu postępowania może podjąć tylko Rada Wydziału Lekarskiego, jednak dziekan prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz przez wiele miesięcy wymieniała z MZ i CK pisma, w których podważała zasadność powtórzeniu przewodu. Dopiero w grudniu powołano siedmioosobową komisję, która w piątek przedstawiła swoje sprawozdanie.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Gabryś kontra Gryboś, czyli bunt ginekologów w klinice

Gabryś kontra Gryboś, czyli bunt ginekologów w klinice

GW Wrocław, 2010-01-20, 

Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki

Sześcioro lekarzy zatrudnionych w I Katedrze i Klinice Ginekologii i Położnictwa przy ul. Chałubińskiego domaga się odwołania jej kierownika prof. Mariana Grybosia. Zarzucają mu nieudolność w prowadzeniu oddziału….Autorzy pisma zarzucają swojemu przełożonemu, że nieudolnie kieruje kliniką. Nie stworzył zespołów naukowych oraz planów badawczych, nie umie też zarządzać budżetem placówki. – Co tydzień słyszymy, że klinika generuje olbrzymie długi i grozi jej zamknięcie. Straszył nas wielokrotnie, że w końcu stracimy pracę – mówi prof. Gabryś.Zdaniem ginekologów ich szefowi brakuje typowo lekarskich kompetencji. „Kierownik kliniki o profilu wybitnie zabiegowym w ciągu ośmiu lat pełnienia swojej funkcji w przypadkach operacji trudnych, zagrażających życiu ani razu nie przystąpił do stołu operacyjnego, przejmując prowadzenie zabiegu” – piszą…Buntownicy mają Grybosiowi za złe, że odsuwa ich od pracy, co pośrednio szkodzi pacjentkom. – Od pewnego czasu profesorowie oraz doświadczeni adiunkci są zatrudnieni w szpitalu jedynie na część etatu. Tak kierownik szuka oszczędności, ale tym samym utrudnia skuteczne leczenie pacjentek – uważa prof. Karmowski….

Zarzuty sześciorga lekarzy są bardzo poważne i władze Akademii Medycznej muszą je jak najszybciej wyjaśnić. Problemu nie można sprowadzić do sporu interpersonalnego, jaki zazwyczaj rozstrzyga komisja arbitrażowa. W tym wypadku stawką jest przecież zdrowie i życie pacjentek kliniki..