Trzeba tak zreformować system, aby lepiej wykorzystywać dostępne środki

Apel Solidarności i ZNP o zwiększenie nakładów na szkolnictwo wyższe

PAP – Nauka w Polsce, 11.04.2012

O zwiększenie finansowania szkolnictwa wyższego i nauki z budżetu państwa oraz o nowelizację ustawy o szkolnictwie wyższym zaapelowali w środę w Krakowie związkowcy z Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „S” i Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP. Ich zdaniem to działania niezbędne, jeśli Polska chce dogonić światową czołówkę.

„Koniecznym jest wzrost nakładów na naukę ze środków publicznych i wprowadzenie różnorakich mechanizmów systemowych – ulgi podatkowe, fundusze inwestycyjne – stymulujących finansowanie pozabudżetowe (przez zakłady przemysłowe, firmy itp.) i umożliwiających osiągnięcie w obszarze badań i rozwoju nakładów poziomu przyjętego w strategii Europa 2020 (unijna strategia wzrostu na najbliższe dziesięciolecie – PAP) tj. blisko 2 proc. PKB” – napisano w apelu jaki wystosowała Krajowa Sekcja Nauki NSZZ „Solidarność” oraz Rada Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP do rządu, Sejmu i Senatu RP.

Jego sygnatariusze podkreślają, że nowelizacja ustawy jest konieczna, aby „znieść różnego rodzaju biurokratyczne więzy”. Postulują np. skrócenie formalnej drogi awansu zawodowego nauczycieli akademickich poprzez traktowanie stopnia naukowego doktora jako podstawowego w karierze naukowej.

Przyjęcie apelu było jednym z punktów konferencji naukowej nt. „Nauka i uniwersytet w Polsce Anno Domini 2012”, która odbyła się w środę w Krakowie.

„Młodzi nie garną się do zawodu badacza naukowego ze względu na niekonkurencyjny poziom wynagrodzeń. U źródeł tego jest zamrożenie od 2009 r. kwoty bazowej wynagrodzeń dla pracowników szkolnictwa wyższego i nauki” – powiedział PAP prezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP Janusz Rak.

Dodał, że problemem jest też brak stabilizacji zawodowej, krótkie umowy o pracę, umowy „śmieciowe”. „W efekcie wielu widzi swoją szansę za granicą lub w sektorze przedsiębiorstw” – uważa Rak…..

Pod względem całkowitej liczby publikacji za lata 2001–2011 Polska zajmuje 20. miejsce. Wyprzedziły nas niedawno Turcja i Tajwan. Pod względem całkowitej liczby cytowań spadliśmy na 25. miejsce, a lepsze od nas są m.in. Belgia i Izrael” – podał Życzkowski.

Powód takiej niskiej pozycji Polski to zdaniem organizatorów konferencji zbyt małe wydatki na naukę. „Za mało się inwestuje w badania naukowe. Trzeba tak zreformować system, aby lepiej wykorzystywać dostępne środki. Dobrym naukowcom trzeba więcej płacić i więcej od nich wymagać. Wszystkie wyniki badań prowadzonych za pieniądze podatnika muszą być jawne. Trzeba zmienić algorytm dofinansowania uczelni, tak by wymusić mobilność i konkurencyjność naukowców” – mówił Życzkowski.

Likwidowane szkoły wyższe są ofiarą nie tylko niżu demograficznego, ale także dyskryminacji ze strony państwa

Rząd nie płaci, uczelnie znikają

Jolanta Ojczyk , Rzeczpospolita, 24.03.2012

Likwidowane szkoły wyższe są ofiarą nie tylko niżu demograficznego, ale także dyskryminacji ze strony państwa

W 2011 r. cztery uczelnie wystąpiły do resortu nauki z wnioskiem o likwidację, a dwie z powodu braku płynności zmieniły właścicieli – wynika z najnowszych danych ministerstwa. Na tym nie koniec kłopotów szkół wyższych. Blisko 15 z nich zamknęło 20 kierunków z powodu braku kandydatów. W przytłaczającej większości dotyczy to szkół prywatnych.

Główną przyczyną jest niż demograficzny. Ale nie tylko. Chodzi też o ich nierówne traktowanie przez państwo. Od siedmiu lat minister nauki nie wydał rozporządzenia umożliwiającego prywatnym szkołom ubieganie się o dotację z budżetu. Mimo że ma taki obowiązek, jego niedopełnienie jest sprzeczne z konstytucją, traci na tym jakość kształcenia. Kandydaci wybierają uczelnie publiczne, bo tylko tam mogą studiować bez opłat. W efekcie na 950 tys. osób kształcących się na studiach dziennych zaledwie 98 tys. uczy się w szkołach prywatnych….

Warto walczyć z przekonaniem, że przyczyną całego zła w Polsce jest niedostateczne finansowanie

Prof. Dietl: dostajemy 5 razy mniej grantów, niż wydajemy na naukę

Karolina Olszewska, PAP – Nauka w Polsce, 13.03.2012

Polska ma duży potencjał naukowy, ale w stosunku do możliwości nasi uczeni powinni otrzymywać wielokrotnie więcej grantów europejskich. Dostajemy ich pięć razy mniej w stosunku do pieniędzy, jakie wydajemy na naukę – oblicza w rozmowie z PAP prof. Tomasz Dietl z Instytutu Fizyki Polskiej Akademii Nauk i Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, członek Komitetu Sterującego European Research Council (ERC), czyli Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych.

…Jego zdaniem warto walczyć z przekonaniem, że przyczyną całego zła w Polsce jest niedostateczne finansowanie. Owszem, powinno być ono zwiększone, ale to nie jest gwarancja przełomu. Dowodem na to, jest fakt, że strumień pieniędzy europejskich nie spowodował ogromnego jakościowego skoku w wynikach i osiągnięciach badawczych…..

Jego zdaniem w Polsce ciągle jest za mało mechanizmów wymuszających mobilność. Ludzie robią często w tym samym miejscu pracę licencjacką, magisterską, doktorat, habilitację i profesurę. To jest, według rozmówcy PAP, bardzo złe, bo powoduje brak szerokiego intelektualnego zaplecza – skoro ciągle się słyszy to samo, to człowiek się nie rozwija.

„Sytuację trochę ratują wyjazdy na staże za granicę, ale i tak mobilność byłaby dużo lepsza, gdyby była wymuszana przez system. To zresztą zlikwidowałoby fikcyjność konkursów na różne stanowiska naukowe, gdzie – skoro można – przyjmuje się „swojego człowieka”. W tej chwili pojawiły się już pewne ułatwienia dla tych, którzy podejmują pracę gdzieś indziej, niż pracowali wcześniej, ale to powinna być reguła, a nie wyjątek. W wielu miastach Polski, jak Warszawa czy Kraków, mobilność jest realna. Działa tu na tyle dużo instytucji, że można być mobilnym nawet bez konieczności przeprowadzania się” – analizuje profesor.

Obawa polskich naukowców przed powrotem do kraju: habilitacja, niejasne warunki awansu, skostniała struktura

Zagraniczni uczeni: rozpoznawalność słabym punktem polskich badań

PAP – Nauka w Polsce, 2011-11-10

„Polscy naukowcy, którzy odnoszą sukcesy za granicą, nie chcą wracać do środowiska, w którym – z uwagi np. na brak habilitacji i +zagnieżdżenia+ – będą skazani na podrzędną rolę. Obawiają się utrudnionego finansowania, niejasnych warunków awansu, skostniałej struktury. Dlatego najczęściej formułowane przez respondentów polskich warunki wiążą się z pozycją w Polsce” – czytamy w raporcie….

Pełna treść raportu „Zainteresowanie pracą badawczą w Polsce wśród naukowców pracujących za granicą” jest dostępna tutaj. 

 ♠ 

Zainteresowanie pracą badawczą w Polsce wśród naukowców
 pracujących za granicą Raport z badania ankietowego (pdf)
Fundacja na rzecz Nauki Polskiej Marta Łazarowicz-Kowalik
Osoby, które wyraźnie stwierdziły, że nie są skłonne rozważad 
powrotu do pracy w Polsce zostały poproszone – 
w formie pytania otwartego – o podanie przyczyn takiego stanowiska.  
Dla trzech z nich powodem chęci pozostania zagranicą jest osiągnięta 
tam wysoka pozycja: „posiadanie dobrej pozycji na amerykańskim 
uniwersytecie”; „posiadanie dużego zespołu (25 osób)w zagranicznym 
laboratorium”; „prowadzenie dużych ważnych projektów na uczelni 
zagranicznej”). Dla trzech kolejnych osób przyczyny leżą po stronie 
systemu nauki w Polsce: „brak odpowiednich
udogodnień, zaplecza”;  „brak kontaktu  (polskiej nauki) z przemysłem”;
„fatalna etyka pracy i  problemy w komunikacji”. 
Jedna osoba wskazała na przeszkodę w postaci braku habilitacji, 
dwie – na przyczyny rodzinne, a dwie kolejne udzieliły odpowiedzi
 ogólnych: „za późno” i „zbyt dużo żeby ująd to w jednej linijce”.......
....
Kolejny nie mniej często pojawiający się warunek dotyczy otwartości 
konkursów i czytelnych kryteriów awansu: „otwartośd konkursów”; 
„jasne kryteria awansu”; „rozluźnienie skostniałej hierarchizacji 
polskiej nauki”. Wiąże się to bezpośrednio z kolejnym dość
 często formułowanym przez respondentów warunkiem, 
a mianowicie  czytelnym systemem finansowania badań, na
zasadach konkurencyjnych: „likwidacja kumoterstwa i nepotyzmu 
w dystrybucji funduszy na research (to chyba będzie niewykonalne, albo
 niezmiernie trudne)”; „sensowny system aplikowania i zasada 
'fair play' przy ocenie; „czytelne i przejrzyste kryteria przyznawania 
grantów badawczych”; „większa ilośd źródeł finansowania badań”;
 „submitting grants in English”
*składanie wniosków grantowych w języku angielskim+.

Jednostki naukowe, które funkcjonują w oparciu o demokratycznie obieralne władze, nie uleczą się same z choroby.

 

Stan letalny nauki w Polsce 

Mariusz-Orion Jędrysek , Nasz Dziennik, 10-11 września 2011

…..wielkie marnotrawstwo ma miejsce głównie dlatego, że o dystrybucji środków finansowych decydują osoby należące do marnej naukowo, ale niestety liczebnie dominującej większości

…..najgorszy i najlepszy naukowiec mają zwykle takie same dochody – przy czym często ten najlepszy oceniany jest przez gorszych, którzy decydują o przyznaniu finansowania. Najlepszy, nie mając pieniędzy, a mimo to ciągnąc własną jednostkę w rankingach do góry, staje się wrogiem zawistnej większości (a jakże – to też dotyczy uczelni, bo tu się skupiają ludzie pracujący dla spełnienia naturalnych ambicji). W tej sytuacji kuszeni otwartymi granicami i dużymi pieniędzmi ze smutkiem, ale często już bez żalu, opuszczają Ojczyznę i wyjeżdżają najpierw na rok czy dwa, a potem na stałe. Bez natychmiastowej gruntownej reformy organizacji nauki, a następnie szybkiego zwielokrotnienia finansowania będzie następować nieodwracalna tendencja obniżania poziomu naukowego i edukacji w Polsce.   

Aspekty polityczne… niestety
Bolszewicki system zatrudniania na uczelniach i w jednostkach naukowych w latach 1945-1989 polegał na zastosowaniu trzech głównych kryteriów: wierności systemowi i władzy (w najlepszym wypadku nieszkodliwości i oportunizmu), koneksji/nepotyzmu oraz wyjątkowych uzdolnień. Połączenie tych trzech cech w jednym kandydacie na naukowca było niezwykle rzadkie. W związku z powyższym na uczelniach i w jednostkach naukowych zatrudniano w dużym stopniu mizerotę intelektualną. Każdy z nowo zatrudnionych w miarę rozwoju kariery promował – i nadal niestety promuje – utytułowanych pracowników naukowych, niemających pojęcia, na czym polegają badania naukowe, niewiedzących, co się dzieje na świecie w jego dziedzinie….

Jak wspomniałem, profesorowie, lecz nie naukowcy, którzy rozpoczęli swoją karierę naukową w oparciu o wspomniane trzy kryteria, stanowią liczebną większość na wielu wydziałach i w radach naukowych. Mając większość, wybierają spośród siebie władze, rządzą, trzymając w garści finanse, etaty, pomieszczenia itd., ograniczając i niszcząc będących w mniejszości faktycznych naukowców na światowym poziomie. Osoby te wybierają się wzajemnie do władz kreujących naukę, przyznających środki z funduszy europejskich na badania i infrastrukturę, ale kryteria przyznawania tych środków są karykaturalnie deformowane przez skrojone przez siebie i dla siebie kryteria ocen….

Lustracja merytoryczna
Jest jasne, że jednostki naukowe, które funkcjonują w oparciu o demokratycznie obieralne władze, nie uleczą się same z tej choroby. Choroba ta musiałaby się zakończyć wraz ze śmiercią pacjenta, a tego nie chcemy. Nie mamy też pieniędzy na zmiany. Należy więc najpierw doprowadzić do tego, aby władze jednostek naukowych były w rękach naukowców o wysokim dorobku naukowym. Najważniejszymi władzami decydującymi w praktyce o finansach i polityce naukowo-dydaktycznej na uczelniach są wydziały. Dlatego w skład rad wydziałów powinna wchodzić co najwyżej połowa naukowców kwalifikowanych według kryteriów rankingu dorobku naukowego. Ci powinni spośród siebie wybrać władze dziekańskie i jako rada wydziału pełnić funkcję ciała kontrolnego i „ustawodawczego”. Nie ma bowiem powodu, aby o wewnętrznej polityce naukowej jednostek decydowały osoby niemające o nauce pojęcia i tej nauce szkodzące.

Akademicy chcą wyjść na ulice i protestować.

Akademicy chcą protestować przeciwko niskim płacom

Dziennik Polski, 11.08.2011

Skandalicznie niskie płace, za słabe dofinansowanie badań naukowych – to główne powody, dla których chcą wyjść na ulice i protestować.

– Domagamy się podwyższenia pensji – mówi prof. Edward Malec z Instytutu Fizyki UJ, przewodniczący Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”, która chce zorganizować pikiety na początku października przed budynkami krakowskich uczelni. Związkowcy nie wykluczają również referendum strajkowego.

KSN NSZZ „S” prowadzi obecnie rozmowy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego na temat wprowadzenia tzw. ponadzakładowego układu zbiorowego pracy, dzięki któremu można by uwzględnić podwyżki i stworzyć nauczycielom akademickim lepsze możliwości do negocjowania warunków pracy. Aby układ mógł wejść w życie, potrzebna jest zgoda minister nauki oraz rządu.

Według związkowców reformy powinny się rozpocząć od powrotu do schematu płacowego 3:2:1 (stworzonego w czasach rządów AWS, wcielonego za rządów SLD, a rozmontowanego w 2005 r.), według którego profesor zarabiał trzy średnie pensje krajowe, adiunkt dwie, a pozostali pracownicy uczelni jedną…..Finanse to zdaniem związkowców jedna z największych bolączek polskiego szkolnictwa. Akademicy tłumaczą, że przy niskich dotacjach na badania naukowe trudno konkurować z zagranicznymi ośrodkami…….

Związkowcy nie zgadzają się również z niektórymi założeniami nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym, która wchodzi w życie 1 października. – Popieramy likwidację wieloetatowości, ale równocześnie powinno zostać zwiększone wynagrodzenie nauczycieli akademickich. Praca na kilku etatach jest bowiem skutkiem niskich zarobków – zaznacza prof. Edward Malec.

Są też jednak zapisy w ustawie, które – zdaniem związkowców – łamią prawo. Chcą więc sprawę zgłosić do Trybunału Konstytucyjnego.

– Chodzi o naruszanie wolności prowadzenia badań naukowych. Nowelizacja mówi, że nie jest już wymagana zgoda rady wydziału czy senatu przy podejmowaniu decyzji o zwolnieniu pracownika. Rektor będzie więc mógł rozwiązać umowę z naukowcem, którego badań nie będzie popierać i nikt nie będzie miał nic do powiedzenia w tej sprawie. Rada wydziału będzie mogła wydać jedynie opinię – opisuje prof. Edward Malec…

Ocena projektów badawczych wykluczy korupcję

Ocena projektów badawczych wykluczy korupcję

Dziennik Gazeta Prawna, 2011-03-22

PROFESOR ANDRZEJ JAJSZCZYK – Słabe instytucje naukowe upadną. One nie dostaną budżetowych pieniędzy.

Nie resort nauki, ale Narodowe Centrum Nauki (NCN) będzie dzielić pieniędze na badania podstawowe. Co to oznacza?

Oddzieli to system finansowania nauki od bieżących układów politycznych. Podział środków powinien zależeć wyłącznie od jakości wniosków.

Jak w praktyce zmieni się system oceniania projektów badawczych?

Do tej pory były one oceniane za pomocą ankiet. Eksperci przyznawali punkty za poszczególne elementy wniosku. Resortu nauki zliczał przydzieloną punktację. Projekty z największą liczbą punków dostawały dotację. Jeśli punktacje ekspertów przyznawane temu samemu projektowi były rozbieżne, wtedy zwoływano posiedzenie komisji. Podczas niego ustalano, z czego one wynikają. Teraz wszystkie projekty będą oceniane podczas spotkań zespołów ekspertów. Dlatego jest szansa, że ich ocena będzie bardziej przejrzysta.