Sumienność i sumienie naukowca

Sumienność i sumienie naukowca

serwis MNiSW 24.01.2013

 

Zdaniem-Ministra

Pierwsze skojarzenia z naruszeniem etyki w nauce to plagiat, sfabrykowane badania albo nepotyzm.

Ale nie mniej ciężkim przewinieniem jest choćby próba zarażania studentów swoim światopoglądem – zwłaszcza gdy ten światopogląd wymyka się regułom uznawanej powszechnie wiedzy, dotychczasowym ustaleniom naukowym i rzetelnej metodologii. A nieraz nawet przeczy regułom zdrowego rozsądku.

Przeważająca większość odpowiedzialnych wykładowców akademickich nie eksponuje swego światopoglądu i politycznych sympatii, przedstawiając na wykładach różne teorie naukowe i skłaniając studentów czy doktorantów do samodzielnego i krytycznego myślenia oraz wyciągania wniosków, opartych na rzetelnych studiach i badaniach.

Od czasu do czasu w salach wykładowych zjawiają się jednak apostołowie rozmaitych prawd objawionych… Zdarzają się więc fizycy, gotowi przysiąc, że Tupolew został zestrzelony rosyjską rakietą w sztucznej mgle albo medioznawcy twierdzący, że ojciec Rydzyk jest fundamentem demokracji w Polsce.

Powołana reformą nauki z 2010 r. Komisja do spraw etyki w nauce, działająca przy Polskiej Akademii Nauk pod kierunkiem prof. Andrzeja Zolla, zakończyła właśnie prace nad Kodeksem Etyki Pracownika Naukowego.

Kodeks przypomina, że w nauce ważna jest sumienność i bezstronność. Niezależność – także od ideologicznych i biznesowych wpływów. Odwaga sprzeciwiania się stwierdzeniom sprzecznym z wiedzą naukową. I troska o przyszłe naukowe pokolenia. Kodeks to napomnienie, by w nauce pierwszeństwo oddać naukowej dyspucie opartej na argumentach merytorycznych i naukowemu poznaniu.

Fabrykowanie wyników badań, fałszowanie danych i plagiatowanie to najbardziej rażące naruszenia. Ale naganne jest też wykorzystywanie naukowego autorytetu w publicznych wypowiedziach – zwłaszcza spoza obszaru swoich kompetencji. Naganne jest prześladowanie i dyskryminowanie studentów i współpracowników. Kodeks przypomina, że ubiegając się o fundusze na badania naukowe powinno się składać realne obietnice, a badacze muszą odpowiedzialnie gospodarować pieniędzmi, nie ulegając presji przełożonych czy sponsorów. Każdy wreszcie, kto zatrudnia naukowców jest odpowiedzialny za ujawnianie etycznych naruszeń. I każde takie przewinienie musi zostać wyjaśnione.

Kodeks Etyki Pracownika Naukowego nie powstał po to, by zalegał w szufladach i na półkach z książkami. Mam nadzieję, że coraz powszechniej wypełniać będzie uczelnianą codzienność, wzmacniając jej historycznie ukształtowaną godność i etos.

Tekst ukazał się w natemat.pl.

Hunwejbinizm minister Kudryckiej

Hunwejbinizm minister Kudryckiej

http://www.rp.pl/artykul/975906.html

 

Od momentu, kiedy w apogeum „sprawy Zyzaka” minister Kudrycka wysłała na Uniwersytet Jagielloński karną ekspedycję (mającą przywrócić porządek na krakowskiej Alma Mater, która ośmieliła się dopuścić pracę magisterską stawiającą tezę, iż Lech Wałęsa był niegdyś konfidentem Służby Bezpieczeństwa), wydawało mi się, że pani minister niczym mnie już nie jest w stanie zaskoczyć.

Do czasu. Do chwili, kiedy to Barbara Kudrycka opublikowała (najpierw na portalu NaTemat, a potem na oficjalnej stronie ministerstwa!) tekst o etyce naukowca. Z nie byle jakiej okazji – komisja PAN zakończyła właśnie prace nad kodeksem etycznym naukowca.

I cóż między innymi sprzeczne jest z owym kodeksem? Oddajmy głos pani minister: „Pierwsze skojarzenia z naruszeniem etyki w nauce to plagiat, sfabrykowane badania albo nepotyzm. Ale nie mniej ciężkim przewinieniem jest choćby próba zarażania studentów swoim światopoglądem – zwłaszcza gdy ten światopogląd wymyka się regułom uznawanej powszechnie wiedzy, dotychczasowym ustaleniom naukowym i rzetelnej metodologii” – pisze minister……

Dobre praktyki i przewinienia w pracach badawczych

ETYKA-KODEKSY

Dobre praktyki i przewinienia w pracach badawczych

serwis MNiSW, 24.01.2013

Fabrykowanie i fałszowanie wyników badań oraz plagiatowanie rażąco naruszają podstawowe zasady uprawiania nauki.

To jedno z głównych przesłań Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego, który w grudniu uchwaliło Zgromadzenie Ogólne Polskiej Akademii Nauk.

Kodeks adresowany jest do wszystkich pracowników naukowych. „Podstawowe, uniwersalne zasady i wartości etyczne, na których opiera się integralność i wiarygodność nauki odnoszą się do przedstawicieli wszystkich bez wyjątku dyscyplin naukowych” – czytamy w dokumencie.

Do uniwersalnych zasad opisanych w Kodeksie należą: sumienność w prezentowaniu celów i intencji prowadzonych badań, krytycyzm wobec własnych rezultatów, opieranie interpretacji i wniosków wyłącznie na faktach, bezstronność w podejściu do badanego problemu, niezależność od zewnętrznych wpływów na prowadzenie badań.

Naukowcy powinni być również otwarci w dyskusjach na temat własnych badań. Powinna cechować ich: odpowiedzialność wobec środowiska czy dóbr kultury; rzetelność, która przejawia się m.in. we właściwym podawaniu źródeł; odwaga w sprzeciwianiu się poglądom sprzecznym z wiedzą naukową.
Powyższych zasad powinni przestrzegać naukowcy i instytucje prowadzące badania, a także finansujące badania i zajmujące się organizacją życia naukowego.

Kodeks zawiera także dobre praktyki dotyczące procedur badawczych, recenzowania i opiniowania, a także katalog praktyk autorskich i wydawniczych.

Dokument wymienia ponadto najważniejsze przewinienia w prowadzeniu badań naukowych. Są to m.in. fabrykowanie i fałszowanie wyników badań, czyli ich zmyślanie i przedstawianie jako prawdziwych oraz zmienianie lub pomijanie niewygodnych danych. Do przewinień zalicza się również plagiatowanie, czyli przywłaszczanie cudzych idei, wyników badań lub słów bez poprawnego podania źródła. Autorzy kodeksu określają plagiatowanie jako niedopuszczalną formę przewinienia przeciwko innym badaczom.

Inne rażące naruszenia rzetelności to m.in. wystawianie fałszywej recenzji rozpraw doktorskich, habilitacyjnych, wniosków o tytuły profesorskie i wszelkich wniosków o zatrudnienie w instytucjach naukowych, a także projektów badawczych oraz uchylenie się od wyrażenia opinii lub jej odmowa, w przypadku gdy ocena, zdaniem opiniującego, powinna być negatywna.

Zgodnie z zasadami przedstawionymi w dokumencie popełnienie tych przewinień może przyczynić się do dyskwalifikacji ich sprawcy jako naukowca. Zarzut wobec uczonego łamiącego zasady etyki można zgłaszać do Komisji ds. spraw etyki w nauce. Ewentualne postępowanie dyscyplinarne może zostać poprowadzone na podstawie ustaw o Polskiej Akademii Nauk, Prawo o szkolnictwie wyższym i o instytutach badawczych.

Kodeks opracowała Komisja do spraw etyki w nauce, powołana w 2010 roku dzięki reformie nauki. W jej skład wchodzą: prof. dr hab. Andrzej Zoll, prof. dr hab. Maciej Grabski, prof. dr hab. Osman Achmatowicz, prof. dr hab. Andrzej Białynicki-Birula, prof. dr hab. n. med. Andrzej Górski, prof. dr hab. n. med. Janusz Limon, prof. dr hab. inż. Tadeusz Luty, prof. dr hab. Piotr Węgleński, oraz prof. dr hab. Franciszek Ziejka.

Kodeks dostępny jest na stronie PAN.

Dotacja dla szkoły wyższej będzie uzależniona od stopni i tytułów naukowych

Uczelnie będą zwalniać magistrów i doktorów

Urszula Mirowska-Łoskot -Dziennik Gazeta Prawna, 21.01.2013

Dotacja dla szkoły wyższej będzie uzależniona od stopni i tytułów naukowych pracujących w niej nauczycieli akademickich.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) zmienia sposób finansowania szkół wyższych. Obecnie publiczne uczelnie otrzymują pieniądze m.in. w zależności od tego, jakie stanowiska zajmują nauczyciele akademiccy (m.in. profesora, adiunkta czy asystenta). Resort nauki proponuje odejście od dotychczasowego sposobu ich dotowania. Chce, aby przy przyznawaniu dofinansowania uwzględniać to, jakie kadra posiada stopnie i tytuły naukowe.

Tak wynika z najnowszej wersji projektu rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych. Ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw z mocą od 1 stycznia 2013 r…..

Rewolucja kadrowa na politechnice – długopisy zastąpi komputer

Politechnika zwalnia ludzi, bo ma dziurę w budżecie

GW-Opole,Beata Łabutin19.01.2013

Wypowiedzenia dla pracowników administracji, rezygnacja z profesorów zatrudnionych na drugich etatach i obcięte wydatki na remonty. Politechnika Opolska ma w budżecie deficyt, a oszczędności szuka, gdzie tylko można. Zwolnienia na uczelni właśnie się zaczęły….Zeszłoroczne przychody politechniki wyniosły 75 mln zł, z czego 60 mln stanowiła dotacja z ministerstwa, 58,5 mln pochłonęły wynagrodzenia. Oszczędności nowy rektor zaczął od administracji. Zrezygnował z zachowania czterech prorektorów na rzecz trzech, a liczbę etatów administracyjnych w rektoratach zredukował z sześciu i pół do czterech i pół. Zlikwidowano też kilka innych etatów, a prof. Tukiendorf zrezygnował z zakupu przez uczelnię nowego samochodu, co wcześniej było planowane…..Jeszcze w listopadzie zleciłem więc swoim służbom m.in. przegląd kadr i stanowisk. W wyniku tego zlikwidowaliśmy między innymi stanowisko wicekanclerza ds. inwestycji oraz jeden z dwóch etatów rzecznika patentowego – mówi prof. Tukiendorf.

Wśród zwolnionych w ostatnich dniach osób jest m.in. telefonistka oraz jedna osoba z trzyosobowej komisji inwentaryzacyjnej. – Komisja pracuje, posługując się długopisem i zeszytem zamiast elektroniką, więc mając na względzie zmianę tego systemu, uznaliśmy, że komisja jest za duża i że w przyszłości wystarczy, by sprawami inwentaryzacji zajmowała się jedna osoba – mówi Tukiendorf…..W części środowiska akademickiego decyzje prorektora budzą jednak wątpliwości. „Wbrew zapowiedziom w kampanii wyborczej na rektora Politechniki Opolskiej o stabilności pracy, uczelni prorodzinnej, gdzie pracownicy i ich rodziny mogą stabilnie pracować i planować przyszłość, w tym tygodniu kilkunastu pracowników uczelni otrzymało wypowiedzenia, a szykują się kolejne…..Prawdziwa rewolucja politechnikę jednak dopiero czeka. Kłopoty finansowe uczelni spowodowały, że zaczęto poważnie dyskutować o przyszłości profesorów zatrudnionych na uczelni na drugich etatach…..

Potrzeba dyskusji nad wdrażaniem zasad reformy finansowania nauki

Pani Minister cierpi na syndrom oblężonej twierdzy

Prof. dr med. Adam Płaźnik, GW 9.01.2013

Szanowna Pani Minister! Wiadomo, że punkt siedzenia determinuje w dużym stopniu punkt widzenia. Nie chciałbym być postrzegany jako osoba, której wszystko się nie podoba, np. doceniam główne kierunki reformy. Krytykuję natomiast rozwiązania szczegółowe (nieprzewidywalność decyzji finansowych, brak transparentności i informacji o harmonogramie przeprowadzania etapów reformy, niekonsekwentne wprowadzanie systemu peer-review, preferowanie innych, poza wartością naukową, parametrów w ocenie wniosków grantowych, brak przełomu w nakładach finansowych państwa na naukę itp..

..Szanowna Pani Minister! Jeszcze jedna sprawa. Mój list otwarty był ostrą, polemiczną próbą zwrócenia uwagi na potrzebę dyskusji nad wdrażaniem zasad (ciągle zmieniających się) reformy finansowania nauki i o jej etapową ocenę. Tymczasem tonacja listu Pani Minister wskazuje na syndrom oblężonej twierdzy, której obrońcy przekonani o słuszności swoich racji nie dopuszczają myśli o ich zmianie, w sytuacji kiedy są atakowani przez zastępy zgorzkniałych, zgryźliwych, nielubiących młodych ani powracających z zagranicy słabych naukowców, którzy nie są w stanie konkurować z kolegami w Europie i świecie.

Nie wróży to nic dobrego.

Minister odpowiada na list znad grobu

Odpowiedź na list znad grobu

 prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, Gazeta Wyborcza
03.01.2013 ,
 To, co dziś umiera w nauce polskiej, to dobre samopoczucie słabych naukowców, którzy nie są w stanie konkurować z kolegami w Europie i na świecie – pisze prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego…..To doprawdy wielka strata, że poprzednie ekipy rządzące nie podjęły się dyskursu z intelektualną elitą, w jakim kierunku reformować naukę – po to, by Polska mogła nadrobić te lata, gdy nasza nauka była za żelazną kurtyną, w odcięciu od dokonań zachodniego świata. Może dziś bylibyśmy w znacznie korzystniejszym punkcie

…. I choć wiem, że zaproponowane reformy nie mogą podobać się wszystkim, choćby dlatego, że naruszają spokojny sen wielu instytucji i osób, uderzają w wieloetatowość, zrywają z uznaniowym finansowaniem instytucji naukowych i zasadą, że wszystkim należy się po trochu, bez względu na jakość i poziom badań naukowych, to nie mam najmniejszej wątpliwości, że idziemy w dobrym kierunku – choć może niewystarczająco szybko. Pokazujemy, że nie ma już zgody na złe praktyki w rodzaju nepotyzmu, konfliktu interesów czy dopisywania się do autorstwa prac naukowych, które blokowały kariery nie tylko naukowe, ale także zawodowe, młodym utalentowanym badaczom……I jeszcze jeden zarzut z Pańskiego listu, dla którego nie potrafię dostrzec racjonalnego uzasadnienia. Pisze Pan Profesor o niezrozumiałym wyróżnianiu naukowców powracających z zagranicy. Czy nie widzi Pan potrzeby, aby w oddawanych w Polsce ultranowoczesnych laboratoriach mogli pracować naukowcy światowej klasy, którzy mają doświadczenie w korzystaniu z najnowszej aparatury badawczej, w pracy w międzynarodowych zespołach badawczych i motywacyjnym systemie awansów i kariery zawodowej? Ci wszyscy, którzy z odległości z nadzieją patrzą na przemiany zachodzące w Polsce, w prawie o nauce, wyczekując zmian w jednostkach naukowych? Czy nie dostrzega Pan sukcesów tych znakomitych Polaków, którzy z konieczności wybrali wiele lat temu pracę poza krajem, by móc rozwijać swoje badania? Ja bardzo życzyłabym nam wszystkim, by ci wybitni uczeni zechcieli kontynuować swoje przełomowe badania tutaj, w Polsce. Mam nadzieję, że Pana instytut, zatrudniając 110 naukowców i otrzymując w ostatnim roku dotację statutową powyżej 13 mln zł, jest w stanie stworzyć ku temu odpowiednie warunki….Panie Profesorze,

W liście swym opisał Pan jako docelową naukową rzeczywistość, którą znamy z przeszłości i za którą chyba nikt rozsądny już nie tęskni Mam wrażenie, że najchętniej zaakceptowałby Pan, aby każdy ośrodek naukowy w Polsce pozostawał pod szczególną opieką państwa, a naukowcy byli finansowani (oczywiście odpowiednio godnie) według systemu obowiązującego urzędników, nauczycieli czy policjantów, zgodnie z jednym taryfikatorem płac, nie zważając na osiągnięcia.