Uniewinnienie oskarżonego z zawiści


Znany kardiochirurg uniewinniony. „Akcja policji nielegalna”
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/311518,znany-kardiochirurg-uniewinniony-akcja-policji-nielegalna.html
Dziennik.pl, PAP
Profesor Tomasz Hirnle, znany kardiochirurg z Białegostoku, jest ostatecznie uniewinniony z zarzutu korupcji sprzed 5 i pół roku. Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratury w tej sprawie i potwierdził, że akcja policji przeciw lekarzowi była nielegalna.
„Przywrócono mi wiarę w funkcjonowanie państwa prawa” – mówił profesor dziennikarzom po wyjściu z sali rozpraw. Zaznaczył, że zawsze zgadzał się na ujawnianie swych danych. Jak mówił, jego sprawa jest wynikiem zawiści podwładnego z kliniki kardiochirurgii białostockiego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Dr Wojciech S., którego kolejny raz ominął awans, miał nakłonić policję do zmontowania operacji kontrolowanego wręczenia 5 tys. zł łapówki (sąd lekarski zawiesił za to S. na 3 lata prawo wykonywania zawodu).

Zarzut o plagiat rektorowi nie zaszkodził


Zarzut o plagiat rektorowi nie zaszkodził
http://wyborcza.pl/1,75478,8739558,Zarzut_o_plagiat_rektorowi_nie_zaszkodzil.html
Gazeta Wyborcza,Tomasz Wysocki, Wrocław 2010-11-30
Kolegium Elektorów Akademii Medycznej we Wrocławiu nie odwołało rektora Ryszarda Andrzejaka. O losach profesora, który ma zarzut popełnienia plagiatu, zdecyduje teraz Ministerstwo Zdrowia…

Wniosek o odwołanie prof. Andrzejaka minister zdrowia złożyła w październiku. Była to reakcja na przeciągające się od półtora roku wyjaśnienie sprawy plagiatowej rektora. Ministerstwo zawiesiło profesora w obowiązkach i nakazało tymczasowym władzom uczelni wszczęcie procedury odwoławczej.

O powołaniu lub odwołaniu rektora decyduje Uczelniane Kolegium Elektorów. To reprezentacja profesorów, pracowników naukowych i studentów. Wczoraj w głosowaniu wzięło udział 58 osób. Do odwołania potrzebna była zgoda 44 osób – 75 proc. elektorów. Za usunięciem rektora było 37 z nich, 19 opowiedziało się przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu…..
Resort może znowu zdecydować o zawieszeniu profesora i rozpocząć swoją procedurę odwoławczą, już bez pytania o zdanie senatu uczelni i Kolegium Elektorów. Do usunięcia rektora wystarczy ministerstwu odpowiednia opinia Kolegium Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego.

Autonomia uczelni na rzecz wsparcia plagiatorów


Elektorzy Medycznej reaktywowali rektora Andrzejaka
Gazeta Wyborcza Wrocław
Profesor Ryszard Andrzejak, któremu uczelniani związkowcy i lekarze zarzucają, że popełnił plagiat, może wrócić do gabinetu rektora Akademii Medycznej. Do odwołania go zabrakło siedmiu głosów Kolegium Elektorów. Ministerstwo Zdrowia w poniedziałek zdecyduje, co teraz z tym fantem zrobić.

Komentuje Jerzy Sawka: Za mało na bycie rektorem

Ministerstwo Zdrowia nie ma innego wyjścia jak ponownie zawiesić prof. Andrzejaka i odwołać się do opinii Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich i Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego. Po jednoznacznym werdykcie zespołu ds. etyki, stwierdzającym, że praca rektora wrocławskiej Akademii Medycznej jest plagiatem i dlatego nie powinien on reprezentować uczelni, obie szanowane instytucje nie powinny mieć problemu z wyrażeniem swojego poglądu. Jeśli minister błyskawicznie nie zawiesi prof. Andrzejaka po raz drugi, to on od dziś będzie znowu urzędującym rektorem……
========
Kolegium Elektorów nie odwołało rektora wrocławskiej Akademii Medycznej
http://www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=stronaGlowna&dep=378017&data=&lang=PL&_CheckSum=-1854908911
PAP – Nauka w Polsce
Kolegium Elektorów Akademii Medycznej we Wrocławiu nie zgodziło się w poniedziałek na odwołanie zawieszonego w pełnieniu funkcji rektora tej uczelni, prof. Ryszarda Andrzejaka.

Prof. Andrzejak został zawieszony w październiku przez minister zdrowia Ewę Kopacz w związku z oskarżeniami o plagiat, którego rektor miał się dopuścić w swojej pracy habilitacyjnej.

Jak poinformował PAP rzecznik Akademii Medycznej, Arkadiusz Foerster, za odwołaniem rektora głosowało 37 elektorów, 19 opowiedziało się przeciw, a od głosu wstrzymało się dwóch. „Aby odwołać prof. Andrzejaka ze stanowiska potrzebne było 75 proc. głosów, czyli wniosek musiałoby poprzeć 44 elektorów” – wyjaśnił rzecznik.

Rzecznik nie potrafił powiedzieć, jaka obecnie jest sytuacja prawna prof. Andrzejaka. Zostanie to przedstawione na konferencji prasowej we wtorek. Prawdopodobnie rektora może teraz odwołać jedynie minister zdrowia. ……

Sprawa domniemanego plagiatu doktoranta politologii UMCS


UMCS. Rada wydziału politologii w gorącej wodzie kąpana


Gazeta Wyborcza Lublin,Paweł P. Reszka 2010-11-29,

Wraca sprawa domniemanego plagiatu doktoranta politologii UMCS. Rada wydziału popełniła błąd zamykając jego przewód doktorski

<!–1–>

Decyzję rady wydziału politologii o zamknięciu przewodu doktorskiego Piotr N., urzędnika jednego z ministerstw, uchyliła Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów……
Popełniliśmy błąd formalny. N. odwołał się od naszej decyzji do centralnej komisji i ta uchyliła ją, więc jego przewód doktorski wciąż jest otwarty. Wystąpiliśmy do recenzentów, by wydali kolejne opinie na temat tego doktoratu i plagiatu. W połowie grudnia powinniśmy je otrzymać. Po uzyskaniu odpowiedzi recenzentów, rada ponownie zajmie się sprawą. Chciałbym podkreślić, że centralna komisja nie kwestionuje plagiatu.

W tej sytuacji rada wydziału może odmówić przyjęcia rozprawy i skierowania jej do obrony. To zakończyłoby sprawę. Centralna komisja zaleciła też radzie wydziału, by ta o podejrzeniu plagiatu powiadomiła rektora uczelni, tak aby mógł on sprawę skierować do wyjaśnienia przez rzecznika dyscyplinarnego uniwersytetu.

Przypomnijmy, że sprawę – od ponad roku – wyjaśnia też Prokuratura Rejonowa Lublin Północ, do której zawiadomienie złożył dziekan Janusz. Śledczy zamówili w warszawskiej spółce plagiat.pl ekspertyzę dotyczącą doktoratu Piotra N. Jej koszt to kilka tysięcy złotych. Prokuratorzy otrzymali ją pod koniec września, ale uznali, że jest niepełna. Chcą by spółka ją doprecyzowała.

Uniwersytet pod specjalnym nadzorem

5 milionów do zwrotu. UZ pod specjalnym nadzorem

Gazeta Wyborcza Zielona Góra, Łukasz Woźnicki 2010-11-25,

Rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Czesław Osękowski zamiast na podwyżki dla pracowników dotację przeznaczył na bieżącą działalność uczelni. Minister nauki: pieniądze trzeba zwrócić, a z powodu bardzo złej sytuacji finansowej uczelnia zostanie objęta nadzorem ministerstwa ..

W połowie 2009 r. Uniwersytet Zielonogórski dostał 5,3 mln zł od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Pieniądze przyznano zielonogórskiej uczelni na podwyżki pensji pracownikom. Miały zrekompensować inflację. – Dotacja jest przeznaczona na zwiększenie wynagrodzeń z wyrównaniem do 1 stycznia 2009 r. – zaznaczał w liście do rektora wiceminister prof. Witold Jurek. Mimo to rektor prof. Czesław Osękowski zmienił przeznaczenie dotacji. Zamiast na podwyżki wydał ją na bieżącą działalność uczelni. Swoją decyzję uzasadniał koniecznością spłaty zadłużenia, które powstało za kadencji swojego poprzednika.

Decyzje rektora oprotestowały uczelniana Solidarność i Związek Zawodowy Pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego (ZZPUZ). Związkowcy przekonywali, że decyzja rektora jest niezgodna z prawem. Po nieudanych negocjacjach poskarżyli się do ministra nauki i Najwyższej Izby Kontroli i ministerstwa.

Minister przyznał rację związkowcom ….Negatywnie uczelnię ocenili inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli. Uznali, że decyzja rektora budzi podejrzenie o naruszenie dyscypliny finansów publicznych. ….Jeden z wyższych pracowników naukowych UZ: – Raporty obnażyły to, co na uczelni było tajemnicą poliszynela. Postawa środowiska akademickiego jest następująca: najlepiej o niczym nie wiedzieć, nie wychylać się, udawać, że problemu nie ma

Skserowane profesury

Skserowane profesury

5 listopada, Autor: Maciej Stańczyk Źródła: Onet.pl

Gdyby Barbara Kudrycka na serio zajęła się problemem plagiatu w nauce, polski system szkolnictwa wyższego zostałby wywrócony do góry nogami. Kopiowanie prac licencjackich i magisterskich to norma wśród studentów. Niestety zły przykład idzie z góry.

O ile środowisko akademickie wykonuje pozorne ruchy walcząc z plagą nierzetelnych licencjatów i magisterek to w przypadku nieuczciwych praktyk zdobywania tytułów doktorskich czy profesorskich często zachowuje się tak, jakby problemu w ogóle nie było i zwyczajnie chowa głowę w piasek. Tłumaczenia, że nauka jest odporna na oszustwa ludzi którzy ją tworzą, pryskają jak bańka mydlana w momencie, kiedy to, w imię źle pojętej solidarności środowiskowej przypadki nawet ewidentnych plagiatów w dorobku polskich naukowców są zamiatane pod dywan. A takich sytuacji wcale nie brakuje.

– Jest coraz gorzej. Wykryliśmy plagiat i zostaliśmy właściwie spacyfikowani przez władze uczelni – wspomina dr Małgorzata Pawelec……

…..

W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych czy państw skandynawskich, które wypowiedziały wojnę nieuczciwym naukowcom, w Polsce nie ma instytucji, która na szczeblu krajowym koordynowałaby walkę z plagiatorami. Dlatego środowisko czeka wejście w życie nowych przepisów, które zakładają powołanie do życia komitetu etycznego przy Polskiej Akademii Nauk. Nowy „twór”, który może zacząć działać już za kilka miesięcy będzie władny wydawać wiążące opinie w sprawie plagiatów.

Na razie główna gra odbywa się na boisku uczelni zatrudniającej naukowca podejrzanego o stosowanie nieuczciwych praktyk. A szkoły wyższe w obliczu kryzysu mogącego zszargać ich reputacje zachowują się przedziwnie.

Standardy postępowania


Standardy postępowania

Marek Wroński – Forum Akademickie,11/2010

W wypadku powzięcia informacji o nierzetelności naukowej obecne regulacje prawne bezwzględnie obligują rektora bądź rzecznika dyscyplinarnego do wszczęcia postępowania wyjaśniającego z urzędu.