Przejaw cenzury i ulegania ideologicznemu dyktatowi,

Gowin: podtrzymuję swoje zastrzeżenia ws. odwołania wykładów Rebecki Kiessling

PAP

Podtrzymuję swoje zastrzeżenia ws. odwołania wykładów działaczki ruchu pro-life Rebecki Kiessling – powiedział w sobotę wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, odnosząc się do listu rektorów UW i UJ w tej sprawie…..W ocenie wicepremiera brak zgody na wykład działaczki pro-life to przejaw cenzury. „Uważam za przejaw cenzury i ulegania ideologicznemu dyktatowi, jeżeli dopuszcza się wykłady czy spotkania o wyraźnie ideologicznym profilu lewicowym, a nie dopuszcza się analogicznych spotkań o profilu odwrotnym” – podkreślił.

Zdaniem Gowina warunkiem wolności akademickiej jest pluralizm i otwartość na różne stanowiska. „Ja nigdy, jako minister nauki i szkolnictwa wyższego, nie ingerowałem i nie będę ingerował w autonomię uczelni, ale nie mogłem nie wyrazić niepokoju, że ta autonomia wykorzystywana jest do tłumienia wolności słowa” – zaznaczył wicepremier….

Skandaliczna decyzja władz uniwersyteckich

Skandaliczna decyzja władz uniwersyteckich

niezalezna.pl

Rektorzy najstarszych polskich uniwersytetów nie wyrazili zgody na wykład działaczki pro-life argumentując, że jest elementem działalności „jawnie lobbystycznej”….

Ludzie w Polsce mówią mi, że cenzura jest pozostałością komunizmu na uniwersytetach, a środowiska lewicowe i marksistowskie, trzymają się tam mocno” – skomentowała zachowanie władz uczelni Kiessling.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin krytycznie odniósł się do działań władz uniwersytetów, gdzie odwołano spotkania z mec. Kiessling.

Jest to dla mnie tym bardziej nie do zaakceptowania, że w przypadku wykładu Pani Kiessling mamy do czynienia nie z prezentacją argumentów na rzecz któregoś ze stanowisk skrajnych, lecz z obroną najprostszej wartości: ludzkiego życia. Z poglądami pani Kiessling można się zgadzać lub nie, lecz zabranianie ich artykułowania jest niczym innym jak cenzurą

– napisał w oświadczeniu minister Gowin….

Naukowcy mają już dość kłamstw i amatorszczyzny

Naukowcy wyręczają władze. Chcą badać katastrofę smoleńską. Umożliwcie im to!

Marek Pyza – wpolityce,pl 23.10.2012

Konferencja smoleńska pokazała, że jest coraz więcej naukowców, którzy chcą poświęcić swój czas, nierzadko również pieniądze oraz służyć wiedzą i doświadczeniem, by szukać prawdy.

Wyręczają władze, które wyjaśnienie katastrofy oddały Rosji, same abdykując, pozbywając się jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ryzykują problemy na uczelniach i ostracyzm w środowisku. Organizatorzy przez wiele miesięcy poszukiwali wsparcia na kilkudziesięciu uczelniach i w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Pomoc nie nadeszła z żadnej instytucji. Dlatego spotkanie zamiast w akademickiej auli, odbyło się w wynajętej sali biurowca…..

naukowcy stawiają hipotezy, zastrzegając, że ich zweryfikowanie jest pieśnią przyszłości.

Są gotowi służyć sprawie. Wołają: umożliwcie nam to!

Większość mediów konferencję przemilczała. To absurd, bo od tych badań nie da się uciec. ….

Naukowcy mają już dość kłamstw i amatorszczyzny, które stawiają tamę poznaniu prawdziwych okoliczności prowadzących do narodowej tragedii.

Główny organizator konferencji, prof. Piotr Witakowski, powiedział na wstępie:

Każdy z nas ślubował w ślubowaniu doktorskim, że będzie dociekał prawdy nawet wtedy, kiedy nie będzie ona wygodna dla wielu ludzi.

Pogodzili się z tym, że muszą zaryzykować, by bronić honoru polskiej nauki i państwa polskiego.

Usiłują zablokować działania naukowców, którzy nie opowiadają się po żadnej stronie politycznego sporu

Bronisław Wildstein: „Jak długo jeszcze będziesz Katylino nadużywał cierpliwości naszej?”. Jak długo jeszcze

Bronisław Wildstein – wpolityce.pl, 8.09.2012

….W ostatnim „Uważam Rze” szokuje bardzo spokojny w tonie artykuł prof. chemii UW, Leszka Z. Stolarczyka. Autor jest sygnatariuszem apelu naukowców polskich, którzy proponują całemu środowisku bezstronne zbadanie katastrofy smoleńskiej. Wychodzą z założenia, że raport komisji Millera nie odpowiada na wiele pytań, w wielu sprawach udowodniono mu, co najmniej, błędy, a więc uznają, że potrzebne jest ponowne, możliwie dokładne zbadanie tej, tak istotnej w skali kraju, sprawy. W tym celu naukowcy pod przewodnictwem prof. Piotra Witakowskiego z krakowskiej AGH organizują 22 października br. w Warszawie konferencję.
Apel o udział w tym przedsięwzięciu miał zostać opublikowany z piśmie UW. Miał, ale nie został. Pierwotnie jego autorzy nie dostali wyjaśnienia dlaczego. Kiedy sprawę upublicznili uzyskali „wytłumaczenie”, że ich apel: „nie mieścił się w tematyce poruszanej na łamach pisma”.
Wezwanie do bezstronnego zbadania najbardziej znaczącej politycznie katastrofy ostatnich dekad nie może się ukazać w oficjalnym, uniwersyteckim piśmie. Czy trzeba to jeszcze komentować? Przecież ci wszyscy, którzy: „nie wierzą w teorię spiskową”, którzy sądzą, że najważniejsze rzeczy na temat Smoleńska zostały już powiedziane mieliby wówczas możliwość publicznego dowodzenia swoich racji. Jednak nie tylko odmawiają oni tego, ale wykorzystując instytucje uniwersyteckie usiłują zablokować działania naukowców, którzy nie opowiadają się po żadnej stronie politycznego sporu i chcieliby wyłącznie sprawę możliwie obiektywnie naświetlić…
Jak długo jeszcze

Niektóre polskie środowiska akademickie panicznie boją się

Praca magisterska na UWM w Olsztynie o ludobójstwie na Kresach 

strona ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, 9.07. 2012

Niektóre polskie środowiska akademickie panicznie boja się problematyki zbrodni dokonanych przez Ukraińców. Najczęściej jest to strach tak przed poprawnością polityczną, jak i przed naciskami ambasady.

Daltego też na mojej stronie będę odnotowywać te przypadki, w których magistranci i doktoranci oraz ich promotorzy mają odwagę pisać prawdę. Dziś zamieszczam pierwsze strony jednej z takich prac.

UNIWERSYTET WARMIŃSKO- MAZURSKI

WYDZIAŁ NAUK SPOŁECZNYCH

INSTYTUT NAUK POLITYCZNYCH

Łukasz Gawliński

Nr Albumu: 72815

Problem ludobójstwa na Kresach Wschodnich w kontekście współczesnych stosunków polsko-ukraińskich.  

Praca dyplomowa

napisana pod kierunkiem

Prof. zw. dr hab.   Sergiusza Wasiuty

UAM nie wyda książki dotyczącej inwigilacji poznańskiej uczelni

Poznań: UAM nie wyda książki o agencie

Krzysztof M. Kaźmierczak, Głos Wielkopolski, 28.06.2012

Z powodu negatywnej recenzji historyka odwołanego w atmosferze skandalu z Instytutu Pamięci Narodowej wydawnictwo Uniwersytetu im A. Mickiewicza nie wyda książki dotyczącej inwigilacji poznańskiej uczelni.

Chodzi o najnowszą publikacje prof. Kazimierza Świrydowicza W 2011 roku Wydawnictwo Naukowe UAM wydało jego książkę „Uniwersytet im. A. Mickiewicza w oczach służb specjalnych PRL”. Została ona wówczas pozytywnie zrecenzowana przez prof. Andrzeja Paczkowskiego, przewodniczącego Rady IPN.

Poszerzeniem wiedzy o inwigilacji poznańskiej uczelni miała być publikacja kompletnej teczki tajnego współpracownika o pseudonimie „Leński”, czyli ujawnionego w 2005 roku publicznie dr Dariusza Matelskiego, pracownika Wydziału Historycznego UAM (dotąd zaprzecza on, że był TW).

– Decyzją Rady Wydawniczej praca prof. dr. hab. Kazimierza Świrydowicza „TW Leński” nie została przyjęta do wydania – poinformowała nas Marzena Markowska, p.o. dyrektor Wydawnictwa Naukowego UAM. Jako uzasadnienie decyzji podała krytyczne uwagi recenzenta, prof. Stanisława Jankowiaka z Wydziału Historycznego UAM…..licząca blisko 200 stron teczka TW „Leńskiego” była dotąd publikowana zaledwie w niewielkiej części, a zawiera unikalne informacji dotyczących inwigilacji pracowników i studentów UAM – uważa prof. Świrydowicz.

Stały się prywatnymi folwarkami samodzielnej kadry naukowej

Oportunizm i cenzura w nauce

 Błasiak   Wojciech –prawica.net, 2.06.2012

Fatalny stan polskich nauk społecznych ma wiele przyczyn. Pierwotną był brak jakiejkolwiek weryfikacji samodzielnej kadry naukowej po 1989 roku i pozostawienie jej na kluczowych stanowiskach na uczelniach wyższych i w instytutach naukowo-badawczych. Przypomnę, że po reunifikacji Niemiec przeprowadzono taką weryfikację kadry nauk społecznych byłej NRD. Nie przeszła jej większość samodzielnych pracowników nauki.

Ale to już historia. Współczesne przyczyny to nade wszystko sposób funkcjonowania polskich uczelni, instytutów naukowych, redakcji naukowych czasopism, systemu awansów naukowych, itp., itd. Mówiąc skrótowo; sytuacja w polskiej nauce jest mniej więcej taka, jaka powstałaby w siłach zbrojnych jakiegokolwiek kraju, gdyby o tych siłach całkowicie decydowała wyższa kadra dowódcza…….

…..sytuacja w polskich naukach społecznych. Stały się prywatnymi folwarkami samodzielnej kadry naukowej, funkcjonującymi dla zabezpieczenia i realizacji jej interesów, ambicji i aspiracji……..

Szeroko reklamowana reforma szkolnictwa wyższego autorstwa obecnej minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbary Kudryckiej, jest niestety tylko nieskuteczną próbą racjonalizacji absurdu. Zamiast zająć się tym, do czego ministerstwo i minister zostali powołani, to znaczy do realizacji funkcji właścicielskich państwa wobec uczelni wyższych i instytutów, w tym sposobu nadzoru właścicielskiego nad funkcją zarządzania, reforma poszła w kierunku „ręcznego” ograniczania patologii, typu pracy samodzielnych pracowników naukowych nawet na siedmiu etatach czy powszechnego nepotyzmu na uczelniach wyższych.

Nawet wprowadzenia przejrzystości konkursów otwartych na zatrudnianie pracowników naukowych okazało się nieudane. Jeśli sami pracownicy naukowi decydują o tym, kto będzie z nimi później współpracował, a więc i współkonkurował, to wynik może być tylko taki, jaki każdy może przewidzieć. No, z wyjątkiem polskiej minister nauki i szkolnictwa wyższego…..

…Wszechwładny oportunizm prowadzi oczywiście do uwiądu badań naukowych. Nauka bowiem polega na tworzeniu nowych tez, hipotez i pojęć. Czyli na nieustannej produkcji kontrowersyjności. Kontrowersyjności oczywiście z perspektywy oportunizmu. A to już jest zamach na ogólny stan w polskich naukach społecznych. I takich kontrowersyjnych ludzi się wyklucza, a przynajmniej marginalizuje. I po latach jest to, co widać.

…….Choć oportunizm to zjawisko społeczne wszędzie występujące, a wynikające z konformizmu społecznego zachowań ludzkich, to specyfiką polskiego oportunizmu w naukach społecznych jest sięganie po cenzurę prewencyjną. Polega ona na niemożności opublikowania artykułu naukowego czy książki uznanej za naukową, ze względu na konieczność zrecenzowania ich przez samodzielnych pracowników nauki. Praktycznie więc każda nowa teza, hipoteza czy pojęcie uznane za kontrowersyjne podlega ocenzurowaniu w postaci negatywnej recenzji….

….To co zrobiła dyrekcja Instytutu jest zastosowaniem cenzury prewencyjnej wobec mojego tekstu. Dyrekcja nie była w stanie ani podważyć tez mojego tekstu, ani znaleźć wiarygodnego naukowca z Niemiec lub z Polski, który zechciałby się tego podjąć…….

…….Ten artykuł podważał bowiem sens i rezultaty dwudziestoletniej pracy setek utytułowanych polskich naukowców z dziedziny politologii, socjologii, ekonomii i historii współczesnej. Wszystkie kluczowe wnioski zawarte w artykule dezawuują bowiem legitymizowane przez polskie nauki społeczne propagandowe mity o III Rzeczpospolitej i jej genezie oraz transformacji gospodarczej. I to było powodem zastosowanie cenzury prewencyjnej przez dyrekcję Instytutu. Ta cenzura dyskwalifikuje, i naukowo, i etycznie, sam Instytut i jego dyrekcję.