Habilitację stracił, ale nadal jest profesorem

Były rektor Ryszard Andrzejak stracił habilitację

Tomasz Wysocki- Gazeta Wyborcza Wrocław, 28.09.2012
Ciąg dalszy sprawy plagiatowej prof. Ryszarda Andrzejaka, byłego rektora wrocławskiej Akademii Medycznej (dzisiaj Uniwersytetu Medycznego). Krakowscy uczeni unieważnili uchwałę sprzed 19 lat o nadaniu mu stopnia doktora habilitowanego. Jednak tytułu profesora nie straci…..- Unieważnienie habilitacji nie oznacza utraty tytułu profesora. Aby tak się stało, profesor Andrzejak musiałby zostać skazany za przestępstwo pospolite, na przykład, za kradzież – mówi przedstawiciel komisji. – Nie ma procedury, która umożliwiałaby odebranie profesury w innych przypadkach. Zatem pan Andrzejak może dalej przedstawiać jako profesor, mimo że nie ma habilitacji.

Nepotyzm akademicki i chów wsobny w Opolu

Prof. Tukiendorf: „O politechnice ma być głośno”

Rozmawiała Beata Łabutin – Gazeta Wyborcza-Opole,28.09.2012
Promocja politechniki na niebywałą dotąd skalę, przywiązanie wychowanych tutaj naukowców i zbiórki charytatywne – na to stawia nowy rektor Politechniki Opolskiej. – Chciałbym, by uczelnia była widoczna w kraju i za granicą, a jednocześnie miała ludzkie oblicze – mówi w przeddzień inauguracji prof. Marek Tukiendorf……- Powiem tak: uważam, że na uczelniach jest wiele poważniejszych problemów do roztrząsania i rozwiązania niż nepotyzm. Nie widzę powodu, dla którego dobry zespół badawczy, w którym pracują na przykład ojciec i syn, miałby być rozwiązywany bez konkretnej przyczyny. Jestem zdania, że na uczelnie wyższe przyjmowani są naprawdę najlepsi, i to w drodze konkursów, w drodze akceptacji przez rady wydziałów, a czasem geniusz rodzi geniusz, syn dziedziczy dobre geny rodziców i zajmują się tą samą tematyką. A już zupełne kuriozum to rozbijanie zespołów, w których pracują małżonkowie. Przecież oni przed laty właśnie przy tej pracy mogli się poznać i nadal razem – ze świetnymi rezultatami – pracują. Nerwowe ruchy w tej materii odbywałyby się kosztem nauki.
Ma pan pomysł, by wypracować sposób zatrzymywania na politechnice młodych naukowców, których politechnika wychowała, w których zainwestowała.
Taki mam plan. Właśnie sprawdzane są możliwości prawne przeprowadzenia takiej operacji. Chciałbym stworzyć mechanizm pozwalający zatrzymać młodych naukowców na naszej uczelni. Chcę zabezpieczyć interes uczelni, podobnie jak to robią korporacje, które – inwestując w pracownika – zobowiązują go niejako do odpracowania tej inwestycji.

Krajowe Ramy Kształcenia to przede wszystkim tworzenie fikcji

Rewolucja na uczelniach czy raczej symbol upadku?

Pracownik naukowy -Gazeta Wyborcza – Kraków, 26.09.2012
 KRK bynajmniej nie jest szansą na podniesienie jakości kształcenia akademickiego, ale wymownym symbolem jego upadku – list czytelnika w sprawie opisanych w „Gazecie” Krajowych Ram Kształcenia…..
Jestem pracownikiem jednego z humanistycznych instytutów Uniwersytetu Jagiellońskiego, odpowiedzialnym za wdrażanie Krajowych Ram Kształcenia (KRK)…..Dlatego pragnę się podzielić opinią, którą podziela ogromna większość moich koleżanek i kolegów wykładowców: KRK bynajmniej nie jest szansą na podniesienie jakości kształcenia akademickiego, ale wymownym symbolem jego upadku….Tworzenie fikcji

Jak słusznie zauważono w artykule, KRK to przede wszystkim tworzenie fikcji. Tym właśnie jest założenie, że student każdego uniwersytetu na świecie osiągnie te same efekty kształcenia i będzie tyle samo czasu pracował na punkt ECTS. Jest to niezgodne z wielowiekową tradycją autonomii uniwersytetów, często burzy unikatowe programy studiów, budowane przez pokolenia w oparciu o doświadczenia dydaktyczne dziesiątków wykładowców, niszczy naturalną różnorodność lokalnych środowisk naukowych.

Fikcją jest przyjęty przez ministerstwo przelicznik tych punktów na godziny pracy przy zadekretowanej minimalnej liczbie punktów, koniecznej do uzyskania na każdym roku studiów. Skutkiem tej fikcji jest wymyślanie do niczego niepotrzebnych przedmiotów albo dopisywanie gigantycznej liczby godzin obowiązkowych konsultacji. Natomiast twierdzenie, że ta fikcja ma cokolwiek poprawić, jest w moim przekonaniu zwykłym oszustwem.

Ważna jest ciągła prewencja i szerzenie wiedzy o naruszeniach etyki i patologiach naukowych

Co nas nie zabije, to nas wzmocni


Marek Wroński – Forum Akademickie, 9/2012

Nowe zasady postępowania w przewodach doktorskich i postępowaniach habilitacyjnych, które obowiązują od 1 października 2011 r. (patrz znowelizowana ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki) wprowadziły trochę przejrzystości w kwestiach recenzyjnych. Mianowicie nowelizacja ustawy wprowadziła obowiązek publicznego udostępniania recenzji na stronie internetowej jednostki, a także na stronie internetowej Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Szczególnie dużym zainteresowaniem młodych pracowników nauki cieszy się dokumentacja postępowań habilitacyjnych, są tam bowiem „z życia wzięte” opisy dokonań naukowych kandydatów na doktora habilitowanego….

…na drodze kariery naukowej łatwo jest się „poślizgnąć”, zaś o ważnych regułach i zasadach rządzących publikacjami naukowymi wielu – zarówno młodych, jak i dojrzałych naukowców – nie wie. Dlatego tak ważna jest ciągła prewencja i szerzenie wiedzy o naruszeniach etyki i patologiach naukowych.

 

Już od października polskie uczelnie wyższe uczyć będą w nowym systemie

Rewolucja na uczelniach. 12 godzin nauki dziennie

Ada Chojnowska, Gabriela Łazarczyk – Gazeta Wyborcza, 25.09.2012
Szykuje się mała rewolucja na uczelniach. Krajowe Ramy Kwalifikacji dla Szkolnictwa Wyższego likwidują odgórnie ustalane podstawy programowe. Uczelnie mają skupić się na studencie i uzyskiwanych przez niego kompetencjach. Nowe zasady oznaczają też, że student powinien spędzać….
…. 12 godzin dziennie na nauce! Już od października polskie uczelnie wyższe uczyć będą w nowym systemie (w skrócie KRK), który ma zapewnić porównywalność dyplomów uzyskiwanych w różnych systemach szkolnictwa wyższego w Unii Europejskiej, a także innych krajach, takich jak USA, Australia czy RPA. Tym samym podstawy programowe narzucane odgórnie przez ministerstwo odchodzą do lamusa, a uczelnie uzyskują niemal pełną dowolność w sposobie nauczania i tworzenia nowych kierunków.
KRK zakłada, że potrzeby i oczekiwania studentów mają być dla uczelni priorytetowe. Dyplom ukończenia studiów ma oznaczać uzyskanie przez absolwenta określonych kwalifikacji, rozumianych jako efekty kształcenia. Mają one być przydatne szczególnie dla jego zatrudnienia, stąd zadaniem uczelni ma być też reagowanie na potrzeby rynku pracy. Dowolność pozostawiona szkołom wyższym może powodować, że kierunek studiówo tej samej nazwie na różnych uczelniach może zapewniać osiągnięcie różnych efektów.

Politycy wykładowcy

Wykładowca z ulicy Wiejskiej

Marek Kozubal, Janina Blikowska -Rzeczpospolita, 23.09.2012

Posłowie, ministrowie czy samorządowcy poza codzienną pracą nauczają studentów

Światy polityki i wyższych uczelni coraz częściej się przenikają. Wykładowcy chętniej zajmują się polityką na różnych szczeblach, a i same i uczelnie o takich nauczycieli zabiegają. – Warto mieć w swoim gronie wykładowców czynnych polityków zaangażowanych w sprawy gospodarcze. Posiadają oni nie tylko wiedzę z zakresu nauk politycznych, prawnych czy administracyjnych, ale też są praktykami, co jest nie do przecenienia – tłumaczy Katarzyna Pilitowska, rzecznik Uniwersytetu Jagiellońskiego……

….Doktor Radosław Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, mówi, że jeśli czynni politycy mają kwalifikacje i zaczynają wykładać na wyższych uczelniach, to jest to zjawisko korzystne. I to nie tylko ze względów wizerunkowych dla obu stron.- Gorzej wygląda natomiast, gdy nauczyciel akademicki, który do tej pory nie angażował się w życie publiczne, idzie do polityki. Takie gwałtowne przejścia jak śląskiego politologa dziwią. Wyglądało to tak, jakby jego tytuł naukowy został instrumentalnie wykorzystany na potrzeby partii – tłumaczy politolog.

Uczelnie – fabryki bezrobotnych

Uczelnie, szukajcie roboty dla absolwentów! List ministrów nauki i pracy

Katarzyna Pawłowska-Salińska – Gazeta Wyborcza, 24.09.2012

Ministrowie nauki i pracy mają dość tego, że o uczelniach mówi się „fabryki bezrobotnych”, a pracodawcy narzekają, że nie mają rąk do pracy, bo wykształceni absolwenci niewiele umieją….już niedługo co drugi Polak przed trzydziestką będzie miał dyplom magistra – wynika z najnowszego raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Wyprzedzimy inne kraje europejskie. Ale to pokolenie może być stracone, bo dla tylu wykształconych nie ma pracy. W lipcu prawie 40 proc. nowo rejestrowanych bezrobotnych to byli właśnie absolwenci studiów wyższych. To 85 tys. osób tylko w jednym miesiącu.

Według GUS w I kwartale 2012 r. w Polsce bez pracy było 118 tys. osób kończących szkoły. Co piąty absolwent wyższej uczelni jest bezrobotny.

Dlaczego nie mają pracy? Prezes PZU Andrzej Klesyk w „Gazecie” uczelnie nazwał „fabrykami bezrobotnych”. Odpowiedzialnością obarczano też pracodawców – nie chcą zatrudniać młodych bez doświadczenia ani inwestować w ich staże. Winni mieliby też być sami młodzi – nie dostosowują się do rynku pracy….Eksperci przypominają, że same biura karier nie rozwiążą problemu bezrobocia absolwentów. – Trzeba zaangażować pracodawców w cały proces edukacji – uważa Levernes. – Uczelnie powinny współpracować z firmami już na etapie tworzenia programów studiów, kluczowe są też praktyki dla studentów. Tylko tak można sprawnie połączyć teorię z życiem zawodowym.